Syntetyczny bilans pół roku rządów dobrej zmiany – spojrzenie subiektywne

Syntetyczny bilans pół roku rządów dobrej zmiany jest niestety bardzo smutny. Składa się na niego – obniżenie ratingu, negatywna ocena praworządności przez Komisję Europejską oraz – uwaga – rosyjskie rakiety wycelowane w Polskę.

To są już fakty, nie da się im zaprzeczyć, one obiektywnie określają naszą rzeczywistość. Uwaga – nie oskarżamy tutaj rządzących o nic nadzwyczajnego. Nie ma znaczenia w tej chwili, jakie procesy doprowadziły do obecnego stanu rzeczy. Liczy się to, że jesteśmy w takim a nie innym miejscu, w rzeczywistości, która nam nie dodaje skrzydeł. Uświadamiając sobie ten problem, możemy próbować stan istniejący zmienić, w sposób planowy i pożądany w takim kierunku, który nas interesuje.

Jest faktem to, że w wyniku obniżenia ratingu oraz nadania mu perspektywy negatywnej, jak również w wyniku całego szeregu zdarzeń o znaczeniu gospodarczym, które tym decyzjom towarzyszyły – np. nakaz zbycia części polskich obligacji przez fundusze inwestycyjne mające zdefiniowane parytety ryzyka – nasza sytuacja gospodarcza uległa pogorszeniu. W tym znaczeniu, że generalne warunki, czy też, jak kto woli – klimat do robienia biznesu uległ pogorszeniu.

Jest faktem, że jesteśmy wytykani palcami w Komisji Europejskiej, nie da się temu zaprzeczyć, bez względu na to, co mówi nasz rząd, to jego działania są skierowane do wewnątrz. Niestety deklaracje wychodzą na zewnątrz, skutek jest taki, jaki widać w dzisiejszych dniach na ekranach naszych telewizorów. Nie ma czego komentować, ponieważ robi się smutno. Istotne jest uchwycenie kierunku tych działań, które – co już widać, mają jasny cel. Piszemy o tym dzisiaj w innym felietonie.

Do tego wszystkiego, w wyniku deklaracji odnośnie bazy rakietowej w Redzikowie, mamy szansę stać się jednym z celów rosyjskich rakiet, których głowic nie możemy być pewni, do momentu, aż osiągną swoje cele i eksplodują.

Społeczeństwo jest rozbite, nie ma wspólnoty. Co więcej, w związku z kolejnymi działaniami opozycji, wychodzi na to, że podziały będą się pogłębiać. Bez względu na deklaracje autorytetów i inne działania publiczne – ludzie wiedzą swoje i mierzą rzeczywistość własną miarą, którą najbliżej możemy scharakteryzować, jako logikę własnego portfela. Nic nie wskazuje na to, żeby miało dojść do jakiegoś realnego porozumienia.

W zasadzie można stwierdzić, że żyjemy w logice konfliktu, który karmi się swoim własnym przebiegiem. Jest to praktycznie idealna konstrukcja – negatywnego kręgu samowzbudzającego się. Uwaga – ponownie nikogo nie oskarżamy, ponieważ i strona rządowa i opozycja – mają prawo do własnych racji. Chodzi o to, że rozeszły się zasadnicze więzi społeczne i ludzie uważają się za wrogów. Nie pomaga w tym retoryka rządzących, jednak to nie oni wymyślili dożynanie watahy i temu podobne postulaty, które słyszeliśmy powszechnie przez lata. Dlatego proszę tego nie odbierać, jako oskarżenie tylko jednej strony, co jednak nie wyłącza odpowiedzialności rządzących. Ponieważ to oni mają władzę i to oni rządzą, a zarazem odpowiadają za wszystko, w tym za ostateczny wynik całości.

Nie jesteśmy jednak idiotami, którzy wierzą w to, że pieniądz nie ma narodowości, niewidzialna ręka działa na rynku, a żeby odnieść sukces w życiu trzeba było się uczyć. Było wiadome, że rządy prawicy zagrożą interesom niektórych grup biznesowych, w tym głównie zagranicznych korporacji – nie wszystkich, ale dominującej większości. Nie jest tajemnicą, że prawie całe prawo unijne dotyczące swobody wymiany gospodarczej i wzorce wymagane w tym zakresie przez Brukselę wobec krajów są pisane pod logikę działania wielkiego biznesu. Jak już na wstępie – oparliśmy się o ścianę, to sypie się tynk, to jest logiczne. Oprzemy się bardziej – wgnieciemy styropian. Dlatego warto jest to robić mądrze, żeby ograniczyć problemy do minimum. Ponieważ nasi protagoniści są potężniejsi, sprytniejsi, bogatsi i mają większe możliwości oddziaływania na rzeczywistość niż nasz rząd.

Również nie jesteśmy naiwnymi euroentuzjastami i doskonale rozumiemy, że nie byłoby działań komisarzy, gdyby nie wola polityczna najpotężniejszych krajów. Konkretnie pani Angeli Merkel. Na razie dostaliśmy poważne ostrzeżenie, które może być podstawą do rozwijania w przyszłości działań negatywnych.

Również musimy mieć świadomość, że bezpieczeństwo kosztuje. To, co my uważamy za zwiększanie swojego bezpieczeństwa – Rosjanie i Białorusini mogą uważać za zagrożenie, dla nas ich reakcja ma charakter obiektywny, jednakże trzeba mieć na uwadze, że to reakcja na nasze działania. Dlatego nie można mieć pretensji do rzeczywistości, jeżeli chcemy się z Federacją Rosyjską mierzyć na rakiety, to trzeba to robić na poważnie. Ponieważ konsekwencje będą poważne.

Wnioski są nieokreślone. Nie ma potrzeby ich formułować na tym etapie rozwoju sytuacji, ponieważ można je oglądać w telewizji. Nasuwa się jednak pewna istotna sugestia, otóż nie ulega wątpliwości, że dobra zmiana ma pod górkę. Jeszcze nie do końca wiadomo, czy sama sobie tą górkę usypała, czy też to cudze działania. Liczą się jednak fakty, to rządzący odpowiadają za wynik całości. Mają rządzić tak, żeby nie wpadać na miny i odnosić sukcesy, a nie trwać w konflikcie. UWAGA – NIE MA ZNACZENIA CZY MAJĄ MORALNĄ LUB PRAWNĄ RACJĘ! W świecie realnym liczy się to, co jest w lodówkach ludzi, którzy mogą głosować. Na razie wychodzi na to, że może zabraknąć prądu do tych lodówek…

2 thoughts on “Syntetyczny bilans pół roku rządów dobrej zmiany – spojrzenie subiektywne

  • 2 czerwca 2016 o 08:48
    Permalink

    Jak Rząd nie zacznie konkretnie rozliczać łobuzów z tzw. opozycji to z tego nic nie będzie. Co dalej z raportem, czekam na konkretne rozliczanie poszczególnych krętaczy. Rozmawiam z Polakami i też już nie mogą słuchać powtarzanych bzdur przez hajdamakę z Wrocławia szumiącego kamysza, czy borysa polewoja. Są to żenujące spektakle.

    Odpowiedz
    • 2 czerwca 2016 o 16:25
      Permalink

      Sz.Panie @Mykoła – absolutnie się zgadzam ze stanowiskiem, że koniecznym jest rozliczenie krętaczy, kombinatorów, malwersantów, etc., ale warunek – WSZYSTKICH. Bo jak znam życie, to nie istnieje jakakolwiek grupa społeczna, w której nie występowałyby takie przypadki. Aby społeczeństwo dało wiarę rządzącym konieczne jest publiczne pokazywanie, ze nie ma ukrywania czy zamiatania pod dywan takich faktów.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.