Kultura

Syndrom maminego cyca

 Ani ojcem ani matką

Dzieci miał dorosłe. Dawno już dorosłe. Córy wyprowadziły się z domu. Założyły własne rodziny. Rozwaliły je skutecznie. Ponownie założyły. Rozproszyły po świecie. Mentalnie jednak nigdy nie wyprowadziły się z domu.
Jego zresztą życie też nie pieściło. Po prawdzie, to on się ze swoim życiem nie cackał. Sam był niebieskim ptakiem skaczącym z kwiatka na kwiatek. Ostatecznie został z dwoma córami. Ale dawał radę. Miał dobrą robotę. Ba, miał dwie dobre roboty. I wiele dodatkowych fuch. I lubił robić to, co robił. Inna sprawa, czy kiedykolwiek był w tym dobry. Nigdy się jednak nad tym nie zastanawiał.
Wiecznie nieobecny wychowywał swoje dzieciaki bogatymi prezentami i wysokim kieszonkowym. A pasożyty rosły i ssały więcej i więcej. Nigdy się nie udomowiły. Nigdy się nie odstawiły od maminego cyca. A on ani im matką, ani ojcem być nie umiał. Nie, żeby nie kochał. Och, kochał całym swym poranionym głupim sercem. I kochał właśnie zazwyczaj i głupio i ślepo. Sam nieźle poharatany przez życie, ranił najbliższych. Żadna baba z nim dłużej nie wytrzymywała. Najczęściej znikały po kilku tygodniach. Rzadziej wytrzymywały z nim miesiące. Na palcach jednej ręki zliczyć można te, które u jego boku przetrwały pierwszy rok. Ostatecznie został z maluszkami. Trafiła mu się taka, co po prostu wyszła po przysłowiowe zapałki i już nie wróciła. Rozwiała się z dymem. Zniknęła i nikt nie potrafił powiedzieć, gdzie się rozpłynęła. A dzieciaki rosły. Rosły nasiąkając jego przykładem. Wyrosły na takie same niebieskie ptaki i pasożyty, jak on. Niedaleko jabłko od jabłoni.

Psi los

Pierwsza z domu wyfrunęła najstarsza. Trafiła z deszczu pod rynnę. Wybranek bił, pił i poniewierał. Traktował gorzej do szmaty do podłogi. Nie umiała odejść. Urodziła mu nawet kilkoro dzieci. Je też maltretował. W końcu kopnął ją w dupsko i odszedł w nieznane. Zostawił na lodzie. Załatwił dokumentnie i znienacka. Była akurat z dziećmi na wakacjach. Po powrocie okazało się, że nie ma dokąd wracać. Dom był jego. Podczas jej nieobecności sprzedał go. Szybko, od ręki, za jakieś psie pieniądze. Jej na złość, by nie miała dachu nad głową. Żyli na kocią łapę, więc nic go nie łączyło z nią. Nawet swoich dzieci oficjalnie nigdy nie uznał. Cwaniakując kazał jej zgłaszać podczas narodzin, że ojcem niemowląt jest bliżej nieokreślony NN. Obawiając się bicia, tak robiła, jak kazał. Jakby już wtedy planował, że z dnia na dzień rozpłynie się i zniknie z jej życia. Nie miała dosłownie nic. Dom wyczyścił do zera. Sąsiedzi mówią, że podstawiono kilka
kontenerów i jakaś firma cały dzień wywalała tony rzeczy z domu. Zostały gołe mury, które odsprzedał.
Nowy właściciel o niczym nie wiedział. Zlitował się, pozwolił im nawet przenocować, ale na drugi dzień musiała się wynieść. Na trochę wróciła do ojca. Oskubała go z oszczędności i wyjechała za granicę. Tam zaczęła wszystko od nowa. Musiał zająć się wnukami. Aż dorosły. Wnuki też nie chcą się usamodzielnić. Żerują na nim. Ale stać go. Zarabia nieźle. Ale żeby starczyło na każde widzimisię, musiał wziąć trzeci etat i zacisnąć pasa. Właściwie w domu tylko spał. Wciąż w pracy. Wnuki wychowywały się same. Wzorzec pasożyta się powielał. Błędne koło rozpędzało się w kolejnym pokoleniu.

Na tacinym garnuszku

A młodsza z córek? Młodsza nigdzie się nie spieszyła Dobrze jej było na ojcowym garnuszku. W końcu kogoś sobie znalazła. Ojcu kazała – tak, tak – nie poprosiła, ale kazała – wziąć kredyt i kupić jej dom pod miastem. Stan surowy. Sama wykańczała. Lubiła majsterkować, więc z wieloma rzeczami radziła sobie nieźle. Miała do tego dryg. A że ojciec płacił za wszystko bez zająknienia, wykańczała na bogato, z rozmachem. No a jak nowy dom – to i nowe auto. Na raty. Nie, ona nie wpłaciła nawet zaliczki. On wziął to na klatę. Stęknął nieźle, ale wziął.
Często, gęsto ze swoim wybrankiem wpadała do ojca po pracy. Tam robili sobie obiadokolację. Sami oczywiście. Pasożyto-wnuki gdzieś się szlajały po pubach czy klubach. Ojciec wracał późno. Zjedli co chcieli, czasami nawet pozmywali. I jechali na swoje. Tanie życie. Żyć nie umierać.
Lata lecą. Nie jest już pierwszej młodości. Powoli znać po nim upływ czasu. A i umysł już nie ten. Tym łatwiej więc stawał się dojną krową. Zarabiając naprawdę duże pieniądze w kilku swoich pracach – a mógł już i to od dawna przejść na ciepłą emeryturkę i bynajmniej nieniską – żył właściwie głodowo. Ledwo starczało mu do pierwszego. A roszczeniom jego krwawicy nie było końca. Starsza osiadła za granicą. Czasem na wakacje ściągała swe dzieci. Znalazła tam niezła pracę. Nowego faceta też. Ale kasą od ojca nie gardziła. Wciąż jej było mało i mało.

Na głodnego

Jego świat skurczył się właściwie do pracy. Relacje z kolegami wygasły. Głównie z jego winy i braku czasu. A i też sobkostwa. Ostatnio urządził wymęczone urodziny. Właściwie to jego ostatni kumple wprosili się do niego sami. Na siłę.
Bo on nie miał nigdy czasu. No i przyszli. I od razu pożałowali. Ani wypitki ani zagrychy. Znaczy coś tam było. I nawet niezłe. Ale w śladowych jakoś tak ilościach. Dopiero jak córa się zjechała ze swoim – ta młodsza – coś więcej wjechało na stół. Znaczy córa coś tam wyszarpnęła ekstra z lodówki i dorzuciła na talerz. Parobasy – wnuki – wpadły na chwilę – chlapnęli po jednym i poszli na miasto w tango. Urodziny się nie udały zupełnie. Wszyscy wyszli zniesmaczeni. Niedopici i głodni. A i jeszcze gadka szmatka zupełnie im się nie kleiła. On wciąż tylko o swoich dzieciach i wnukach, jakie to och i ach. A oni i tak wiedzieli swoje – że to wszystko o kant dupy.
Kto wie, czy za rok znów się spotkają. Oni niebogaci, na skromnych emeryturach, ale używają życia na miarę swych lat i możliwości finansowych – skromnych bo skromnych – ale po prostu żyją pełnią emeryckiego życia. Nie to co on. Praca jedna, druga, trzecia, fucha za fuchą. Nigdy w domu. Wiecznie w pracy. Wiecznie zmęczony. A kasy jak nie było, tak nie ma. Znikała z prędkością świata. Sam sobie tę czarną dziurę wychował. Jak umiał tak wychował. Najpierw te swoje darmozjady. Potem parobasów. To teraz ma za swoje. Nie pozazdrościć. Aż strach pomyśleć, co będzie, jak pojawia się kolejne wnuki. A szczególnie jak podrosną i przyssą się do nadwyrężonego już i tak cyca… Tyle, ze on nic nie widzi. Zapatrzony w te swoje córy, w te swoje wnuki niczym cielę w malowane wrota. Złego słowa o nich powiedzieć nie da. Wykrwawia się i nawet tego nie dostrzega.

Poznań, 2018.06.17

Autor: Adam Gabriel Grzelązka

12 komentarzy

  1. Gratuluję. Samo życie faktycznie. Tyle, że w PRL-u był to margines i można było niektórym przemówić do rozumu z pomocą choćby MO. Po 1989 roku patologia wybuchła ze zdwojoną siłą na skutek promocji “wolności bez odpowiedzialności”, swoje zrobiły media dla młodzieży promujące infantylizm, hedonizm i egoizm a obecnie swoją krecią robotę robią media elektroniczne i kwitnąca kultura głupoty. Nie promuje się bowiem kultury pracy i odpowiedzialności i nie zmusza młodzieży bezwzględnie do myślenia. Rodzice zaślepieni miłością do dzieci nie zauważają rodzącej się patologii, a potem szok, że dzieci zniszczyły im życie, nie ma kto się na starość nimi zająć, lub dorobek życia albo firma poszła na marne.

  2. Narodowe Odrodzenie Polski

    Wstrząsające. Podziwiam Pana wrażliwość Autorze, podziwiam także za to że świadczysz prawdę o Żołnierzach Wyklętych Rzeczypospolitej i to nawet tutaj. Zauważyłem, że Ci komuniści przestali Pana publikować od czasu jak opublikowali kilka Pana pięknych patriotycznych wierszy. Mam nadzieję, że znowu się ukażą. to jedyne wartościowe treści na tym komunistycznym portalu. Jest Pan pochodnią wartości narodowych, tradycji i kultury.

  3. Do doopy takie życie gdzie nie ma ‘ni ładu ni składu”, dzieje się dlatego, BO ‘kiedyś” naruszony został odwieczny porządek, skutkiem czego bezhołowie jako niepisana ‘norma” wchodzi w krew następnych pokoleń…

  4. Niestety bardzo prawdziwe

  5. Smutne.

    Ale czy aby nie chodzi o “właściwe wprowadzenie” do Święta 1 marca?

    To już za tydzień.

    Cała Wielkopolska czeka na te obchody, bo tam walczyły przecież TYSIĄCE wyklętych …

    Albo i nie.

    Macondo.

  6. @krzyk58. 24 lutego 2019 at 09:41

    Mam nadzieję, że masz na myśli ten odwieczny słowiański porządek.

    Przypomnę ci go:
    W Kronice Helmolda z XII wieku znajdujemy taki opis jednego z plemion słowiańskich: „Chociaż nienawiść imienia Chrystusowego i ognisko zabobonów większe było u Ranów niż u wszystkich [innych] Słowian, odznaczali się jednak wielu wrodzonymi zaletami. Cechowała ich w wysokim stopniu gościnność, okazują też należny szacunek rodzicom. Nie spotka się również u nich nigdy ani ubogich, ani żebraków; skoro bowiem ktoś u nich staje się niedołężny wskutek choroby lub starości, porucza się go spadkobiercy, który winien go otaczać najtroskliwszą opieką. Albowiem gościnność i troska o rodziców uchodzą u Słowian za pierwsze cnoty. Poza tym ziemia Rugian obfituje w owoce, ryby i dziczyznę. Stolica owego kraju zowie się Arkona”. Źródło: J. Matuszewski (tłum) – Helmolda Kronika Słowian, PWN, Warszawa 1974, s. 410-411.

    Kronikarz biskupa Ottona Mistelbacha w „Żywocie św. Ottona” pisał u schyłku XI w. jak to Szczecinianie mieli oświadczyć temuż biskupowi, iż „Pośród chrześcijan pełno jest złodziei i rabusiów, oraz tych, których (za ich przestępstwa) pozbawiono stóp i oczu; znajdują się tam wszelkie typy przestępstw oraz kar, a jeden chrześcijanin przeklina drugiego. Niech taka religia będzie daleko od nas!”. Biografowie Ottona byli zadziwieni gościnnością i kulturą Słowian nadbałtyckich. Źródło: C.H. Robinson, D.D. – The life of Otto, Apostle of Pomerania 1060-1139, New York 1920, s. 69.

    I już wiadomo, gdzie leży przyczyna.

  7. krolowa bona

    No musze tu z naciskiem wyrazic moje zaskoczenie a nawet i ubolewanie , ze tacy szacowni komentatorzy podchwicili ton i tezy autora, ktory to calkowicie i zupelnie wszelka rekojmie wiary publiczniej utracil bezpowtotnie po tych awaturniczych heppenningach wysoce obrazajacych godnosc ofiar i ich bliskich poleglych w polskiej bratobojczej wojnie domewej po 2WS.

    Autor otwarcie stabilizuje swoja osobe zawsze na plecach slabszych, teraz, jak w powyzszym tekscie slowo po slowie dowodzi jak i poprzednio “z tym i z tym ” a glownie z celowo zafaszowanym obrazem tzw.”zolniezy przekletych”, bleffowal bez miary, co wywolalo to tu forum OP burzliwa dyskusje….

    Autor sam potrzebuje psychotraupetycznego leczenia, w moich oczach naraza jako rodzina zastepcza swoich podopiecznych na trwaly uszczerbek na zdrowiu moralnym i mentalnym i to w powaznym stopniu ….

    Prezentowanym szablonowym, odwartosciujacych rodzicow i dzieci tezom w felietonie oraz opinii w komentarzach musze absolutnie i stokrotnie zaprzeczyc, generalnie nie akceptuje bezpodstawnego malkontectwa…

    Poniewaz chodzi tu o dluzszy, fachowy wywod czas mi nie pozwala na zajecie stanowiska odzielnie do kazdej osoby….

    Komentator @Inicjator bezpardonowo postawil tu prawidlowa diagnoze …!!!

    @Narodowe Odrodzenie Polski …de facto wstrzasajace i bulwesujace do cna, co komentator tu wypisuje i chce rozpetac nowa zawieruche nad Polska, przysyla tu komentatora kk czy cywilne sluzby specjalne Niemiec czy niejakie wujkowe….a kysz cholera jasna, niech komentator wraca skad przybyl i niech z Galazka nie roznieca w Polsce nowego piekla…..

    Do tego wszyskiego raza mnie bardzo liczne germanizmy autora np.”daja rade” (bardzo czesto byla premier obracala tym i podobnymi germanizmami…), w j.polskim nie mowi sie: “daja rade”, bo to niemieckie “schaffen es”, lecz winno byc “radza sobie” ( mimo licznych przeciwnosci losu itd. ) i tak co krok to podskok

    Analogicznie poprzednio niejaki komentator @ Grzegorz z Kotliny Klodzkiej…….
    Pardon, ciag dalszy nastapi….ktos krotko wpadl do mnie by mu pismo urzedowe napisac na jutro…..

  8. krolowa bona

    Ciag dalszy z 24.02’2019 at 21:33

    Co do komentatora @Grzegorz z Kotliny Klodzkiej …no wlasnie …takiej nonszalacji i SelbstHerrlichkeit = Samouwielbienie to i nawet trudno spotkac: rozpycham sie lokciami jak tylko moge, ponizam innych ile moge, wywyzszam sie przy kazdej okazji, nie mowie nigdy dziekuje, koncertowo gwizdze na innych, ja z moimi komentarzami to mam sie zabierac do ciemnego tunelu lub isc do diabla bo mi moje urzadzenie wybija flamadzkie i niemieckie literowki, na co nie mam wplywu a w Niemczech nikt nie subwencjonuje ani komputerow z duza pojemniscia jak w Polsce do dzis ani towarzystwa telefoniczne nie pracuja w Niemczech za frico, sam komentator @Grzegorz z Kotliny Klodzkiej to chodzaca rewelacja, pracowity i duzo,duzo ponad przecietnosc, takze corki komentatora @Grzegorz z Kotliny Klodzkiej sa rewelacja, z pewnoscia maszeruja jaj szacowny tatus po trupach swoich szkolnych kolegow pisiadajac najdrozszego Smatphone lub IPad’a…zatrudnieni u komentatora @Grzegorz z Kotliny Klodzkiej pracownicy kradna mu notorycznie koperty……no cos tak w stylu “Samochwala w kocie stala i tak sie o to przechwalala: jestem piekna nieslychanie, najpiekniesze mam ubranie…itd, itd”
    No niech Komentator poda redakcji swoj Nr.Konta bankowego, to zrobie przekaz za te kradzione przez pracownikow zatrudnionych w firmie komentatora koperty….bo jeszcze hulahub komentator zbankrutuje….moze sie poprawi komentatirowi humor i nie bedzie opowiadal durnych anegdot o “nierobach”, podsluchanych w urzedzie pracy, ktorzy rzekomo uzywajac specjalnych technik uchylaja sie od pracy i komentator czuje sie w obywatelskim obowiazku zakomunikowac calemu swiatu o takich anomaliach i przy okazji rozniecic jeszcze wiekszy anagonizm klasowy, z ktorego jest sam komentator calkowicie wyjety a politowania godnym nabijankom z bezrobotnych maja z samej definicji sprzyjac wszyscy inni…..

    Takze zaskoczylo mnie w nuebywaly wrecz sposob, jak tak wysoce wyksztalcony i oswiecony szacowny komentator@Mieclaw podchwicil fale i polecil poprzez link odrszsjsca wrecz publikacje o rzekomo anomaliach spolecznych prezentowany przez jakiego apostola demokracji a w rzeczywistosci agitatora do nienawisci i antagonizmu klasowego …opisane w tym linku scenki, niby sprawozdanie z zachowan jakies rzekomo wynaturzonej rodziny wielodzietnej, co to zyje i prosperuje na bardzo wysokim poziomie bytowym wylacznie ze swiadczen socjalnych…ani slowa, ale to ani slowa nie wierze w przestwiona tam sytuacje, gdyz opisane tam rzekome superwysokie swiadczenia socjalne nie sa prawami konstytucyjnymi tylko tzw.”kann”, ktore sie przyznaje najdluzej w calej UE na co najwyzej 6 miesiecy i komu udalo sie je otrzymac to siedzi cicho pod miotla, gdyz po piersze krepuje sie swojej sytuacji i to w mocnej formie a po drugie, wie ze te swiadczenia moga mu w kazdej chwili cofnac, jak ktos podpadnie tj.”zadrze” z jakos paniusia w urzedzie to robia procedury i kaza przyznane swiadczenia zwracac, robia proces karny o oszustwo ubezpieczen spolecznych i przysylaja pracownikow odprawy celnej do domu, by zabrac mienie takiej rodzinie…nikt sie nie afiszuje i zachowuje w taki sposob, jak opisal tam “aniol strurz” demokracji i kultury spolecznej, ktory jest zwyczajnie zawistnym nieudacznikiem z innej epoki i trafia wogole szlak, ze “darmozjady” i “nieroby” itrzymuja wogole jakiekolwiek swiadczenia, nawet dzieci i seniorzy, z jakimis swiadczeniami doprowadzaja ludzi tego kalibru do stanu wrzenia, do tego istnieje wszedzie a w Polsce wstepujace w wysokim stezeniu zjawisko nienawisci do inwalidow i ludzi ulomnych, ktorych tacy wlasnie osobnicy, jak autor polecanego przez @Mieclaw felietonu nienawidza i to do cna, zamiast swiadczen czy ulatwien dla tych osob niepelnosprawnych chcieli by ich pozamykac w piwnicach lub przynajmniej internowac w specjalnych obozach i w wysoce gietkim jezyku pisza takie rzekomo spolecznie krytyczne felietony, ktore tylko wzniecaja anagonizmy klasowe….
    Czy to komentator@Mieclaw zdaje sobie sprawe ile ludzi przez roznych naganiaczy w sieci, na facebook’u i w prawdziwym zyciu popelnilo samobojstwa, a ile zyje w upodleniu..

    Bez analizy socjologicznego systemu polityczno-spolecznego i konkretnego przypadku nigdy bym nie wpadla na pomysl propagowania takich ewenementow pelnych nienawisci i burzacych wszelaki spokoj spoleczny….

    Podobnie, co bylo przyczynkiem sformulowania pierwszego mojego komentarza na lamach OP
    byly wielokrotne kompletnie nierzetelne teksty @krakauera, opiewajacego cale Niemcy,a w szczegolnosci niemiecki system rent i emerytur,.ktory jest jednym z najgorszych.na swiecie, to @krakauer opiewal to,o czym wogole nie mial pojecia, jego projekcje i zyczenia podawane byly za pewnik a.po to, by w Polsce wszyskich szlak trafil i zalala zolc z zazdrosci a mieszkajacym w Niemczech rodakom nawet w chwili smierci czy ciezkiej choroby bron boze nie zatroszczono sie i np.podjezlto decyzje o sztucznym odzywianiu.przez sade lub pochzwek…zwlok Polakow nikt nie odbiera, nikt sie nimi nie interesuje, na wezwania sadow niemieckich w Polsce nikt nie reaguje..a co mi tam to moja corka czy to moj syn…tylko sie liczylo jak mogli zachodnie pieniadze przysylac…..trzeba byc swiadomym tego co sie swoim zachowaniem a szczegolnie nierzetelnymi dziennikarsko publikacjami wywoluje i to bezpowrotnie wywoluje…

    Komentatorze@Pozorovatel….nie od dzis razi mnie Pana afirmacja wszyskiego co niemieckie…..
    Doprawda, nie wszystko jest zlotem, co sie swieci, konskie g**no polyskuje do slonca jak najszlachetnieszy kawal zlota choc to zwykle konskie lajno i dobre tylko jako nawoz na truskawki w ogrodku, by nie wymarzly…

    Polityka niemiecka jest Pan wrecz zachwycony i tym np. co taka cesarzowa ostatnio powiedziala na “Konferencji Bezpieczenstwa” ( a kuku bezpieczenstwa !!! ), siedzac juz na wylotowym krzesle, gdyz innaczej nigdy nic nie mowila, tylko wszystkie problemy konformistycznie “przesiadywala”…..

    Ale Pana afirmacja kultury niemieckiej to zdaje sie dotyczy wszystkich dziedzin….

    Oj ! Cos za duzo niemieckich pastorow na “ziemiach odzyskanych ” dziala, zreszta niemiecki rzad swietnie im placi….

    Nie moge zrozumiec, ze nikt nie przedstawia krytycznych tez a contrario, moze wtedy ten zachwyt nie byl by tak wielki, moze spadly by klapki z oczu, nawet koniom zdejmuja wieczorem uzde i klapki z oczu, innaczej by nie mogl zrec siana i sie napoic woda i zdech by po paru dniach…..

  9. @krolowa bona.

    Dlaczego mamy nie uczcić Żołnierzy Niezłomnych?

    Dlaczego należy zapomnieć o bitwie pod Lenino?

    To wszystko (co było) jest naszą wspólną historią…
    ———————————————————————————————————-
    Wypędzeni z partii, rządu, bezpieki… (1)

    http://www.mysl-polska.pl/1504

    Wypędzeni z partii, rządu, bezpieki… (2)

    http://www.mysl-polska.pl/1510

    Wypędzeni z partii, rządu, bezpieki… (3)

    http://www.mysl-polska.pl/1526

  10. @krolowa bona. 25 lutego 2019 at 06:24

    Nie zgodzę się z tobą tym razem, chociaż rozumiem twoją krytykę i zgadzam się z podanymi tezami. Spójrz na to jednak trochę z innej strony. Oczywiście twórczość Grzelązki pozostawia wiele do życzenia i jest mało obiektywna, ale to inna sprawa i wiele razy to krytykowałem. Tym razem opisał coś co się w życiu zdarza, na coraz większą skalę, gdzie kultura głupoty nie uczy dzieci szacunku do pracy rodziców, dziadków. Spotykam się w swojej praktyce zawodowej z takimi patologicznymi przypadkami, gdzie dzieci i wnuczki potrafią roztrwonić “majątek” rodziców i dziadków, wpuszczając ich jeszcze w długi. To jest tzw. margines społeczny, ale on jest i nie można tego nie zauważać, a żeruje na miłości rodzicielskiej, której przecież nie potępiamy.

    Faktem jest jednak, że opis jest mega jednostronny, bo tylko sprowadzony do ślepej miłości rodzicielskiej i wykorzystania jej przez potomków. Nawet na jotę autor nie zająknął się o degeneracyjnych przyczynach społecznych i systemowych tego stanu rzeczy. No ale wiadomo, autor, czciciel żołnierzy przeklętych i dawnego systemu “jaśnie pańskiego” nie będzie krytykował kapitalizmu. Dlatego ja w komentarzu wspomniałem o PRL, że wtedy to był margines, bo kultura społeczna zmuszała do pracy, myślenia i szacunku do rodziców, a po 90-tym roku cała praca wychowawcza 45 lat PRL wzięła w łeb.

  11. krolowa bona

    @Mieclaw, 25.02’2019 at 21:20

    Ojej, komentator zaczyna masywnie kiepsciec i zaczyna powtarzac wlasne niedorzecznosci oraz radykalne zaklamamia kolumnisty Grzelazki, ktory poprzez perfidna projekcje rzekomo patologicznych zachowan dzieci dowartosciowuje sie na barkach slabszych i tych, ktorzy nie moga zabrac tu glosu…..

    I to jest nie 2-3 czy nawet 4mln Polakow z najnowszej emigracji lecz 12 a nawet ponad 20mlm z emigracji od ok.konca lat 70-tych,.ktorych glownie rodzicce zmusili do emigracji.by pracowac za twarda walute jako damskie i meskie prostytutki, pielegniarze seniorow, przemytnicy narkotykow itp.”zawody” by rodzicom w Polsce przysylac twarda walute na rzekoma budowe domu w Polsce i inne zabezpieczenia na zycie i starosc a ktora to tak zarobiona krwawice przepili i przetupali afiszujac sie bogactwem i pokazujac pogarde innym,.ktorzy z Polski wyjezdzac nie chcieli.

    Zwlok Polakow rodzice i inni krewni nie odbieraja ani z Niemiec ani z innych panstw EU i z poza UE….niech komentator tylko wejdzie na stytystyki oficjalne najwiekszej kliniki UE jaka jest “Charittee’ ” w Berlinie…

    Na oficjalne wezwania organow i instytucji w tym sadow z UE odnosnie podjecia decyzji. np. przymusowego oddychania czy odzywiania przez sade tj. medycyne podtrzymujaca zycie u ciezko chorych, o ktorych to zabiegach decyzje podejmuje rodzina danego pacjenta: rodzice i inni krewni w Polsce masowo nie reaguje mimo, ze chodzi o krewnych w pierwszej lini pokrewienstwa ..corki i synow,.ktorzy przewaznie latami lozyli na dobrobyt rodzicow w Polsce….itd.,itd….

    Jakos komentator tylko jednotorowo powtarza swoje moraly o patalogii spoleczenej az rzygsc sie chce……

    O jaka tu patalogii chodzi, chce tu zapytac ?
    Dalej:
    Gdzie i u kogo wystepujacej patologii,.moze trzeba by ukarac mlodych ludzi z supertop wyksztalceniem, ktorzy by otrzymac minimalne swiadczenia i dostep do sluzby lekarskiej sa zmuszani do komletnie bezplatnych praktyk, podczas ktorych wykonuja fachowa robote czesto w zakresie wyksztalcenia akademickego i musza mieszkac z rodzicami…

    Na poludniu Wloch ( Neapol, Sycylia ..) to 80% ludzi mlodych jest bez pracy i to tylko ” oficjalnie”…

    We Francji 22,2 -34,7 %, w Hiszpanii i Portugali to musi byc ok 60% choc blokuja wszystkie statystyki a nie obsadzonych miejsc pracy w tzw.sluzbach publicznych tj w szkolnictwie i nauce, w sluzbie zdrowia, policji i urzedach jest ponad 90%…

    Od miesiecy strakuja w Portugalii przeciez nikt o tym nie mowi !!! Ale cesarzowa zakazuje przekraczania granic zadluzenia dla €uro i nie wolno nikogo zatrudniac…

    TO JEST PATOLOGIA SPOLECZNA i ludzie by to znosic takze glod, zimno,brak mieszkania i swiatla zaczynaja brac leki a potem to ChrisMeth ( Christaliczny methadon ),.bo jest b.tani i po 1 dawce nie maja laknienia by przymowac pokarm czy plyny, nie musza tez spac i nie odczuwaja zimna….i to dniami i tygodniami tak wegetuja….Czy komentator wogole wie o kim i o czym mowi ???

    Niech tu komentator nie powtarza tanich komunalow i politycznej propagandysfer rzadzacych, bo po prostu mozg boli…

    I niech nie ukrywa pozycji polskich rodzicow, co to handluja wlasnymi dziecmi za mamone i platykowa torebke z zachodnimi napisami…

    Odsylam do mojego wywodu z 24.02’2019 at 21:33, gdzie dokladnie podnosze, ze stokrotnie musze szablonowym tezom felietonu i komentarzy zaprzeczyc , gdyz generalnie , z zasady i zalozenia nie akceptuje bezpodstawnego malkotenctwa a taki chorek przytakiwaczy ,jaki stworzyli komentatorzy z wylaczeniem @Incjator budzi wrecz odraze…

    Wyjatkowo postawa komentatora tu wybija sie na czolo ,gdyz wymuje Pan z szuflady takiego “gotowca”na temat patologi spolecznej i zmusza wszystkich by sie tym gotowcem onanizowali, choc wszystko to co tu Pan “puscil” to zwyczanie obok tematu…. to wnerwia z uwagi na dlugie tsunami-fale, jakie bija w calej przestrzeni i tej na przyszlosc….

    Czy odwala tu Pan charytatywna robote dla jakis PR-Agencji , krajowe czy zagraniczne ?

  12. @krolowa bona. 26 lutego 2019 at 07:37

    Mylisz się co do mnie. Nie dyskutowaliśmy od drugiej stronie medalu tej patologii stąd moje pominięcie i skupienie się tylko na tym co napisał Grzelązka, czyli wykorzystaniu miłości rodzicielskiej przez potomków. Gdybym miał pisać o całym wymiarze patologii, wyszłoby tego dużo, a ja nie mam czasu na uszczęśliwianie swoją wiedzą.

    Oczywiście masz rację, opisując patologię tworzoną przez tzw. toksycznych rodziców. Znam problem, który opisujesz, tak samo, jak ten który został tu naświetlony. A przypadki gdzie toksyczni rodzice najpierw leżeli na styropianie, a potem ich dzieci muszą się prostytuować za granicą bez szans na godne życie są mi znane bezpośrednio, także z pracy zawodowej. Z pierwszymi tego typu sytuacjami zetknąłem się zaraz po 90-tym roku. Jeszcze zanim powstała La Strada
    ( https://pl.wikipedia.org/wiki/La_Strada_(organizacja)
    próbowaliśmy pomóc dziewczynie, która padła ofiarą handlarzy i wylądowała w agencji towarzyskiej, jako prostytutka. Oczywiście toksyczny ojciec nie widział w tym problemu i do domu nie chciał córki przyjąć, bo byłaby gęba do wykarmienia. To co od niego usłyszałem, nie nadaje się do publikacji, tak samo jak to co wtedy on usłyszał bezpośrednio ode mnie. Dużo by pisać na ten temat. Dobrze, że zwróciłaś uwagę na szerszy kontekst patologii społecznej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.