Historia

Symboliczny pomnik dla patriotów

 Stoimy dziś u progu „wielkiego” święta – Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Pierwszego marca odbędą się w całym kraju związane z tym świętem uroczystości. A więc przy ich pomnikach zgromadzą się Prezydent Rzeczypospolitej, przedstawiciele władz państwowych i kościelnych, wojsko, straże, harcerze, młodzież szkolna, solidarnościowo-narodowo-katoliccy zwolennicy.

Prezydent Komorowski wspomni przy tym bohaterskie czyny swego ojca i jego dowódców z czasów partyzantki na Wschodzie Polski.

Cześć i chwała należy się niezłomnym żołnierzom, stawiającym opór oddziałom Armii Czerwonej, ściganym bezwzględnie przez NKWD i później przez aparat bezpieczeństwa, a również namysł i zaduma nad dramatem patriotów romantycznych, którzy wierzyli, że jeszcze jest szansa na Polskę Niepodległą i w imię tej idei zabijali i sami oddawali życie. A wierzyli dlatego, że przebywając w „w lesie”, nie orientowali się w sytuacji politycznej. Nie wiedzieli, że są na straconych pozycjach. Ufali swoim dowódcom i kapelanom.

Ale czy na pamięć i hołdy zasługują zdegenerowani wojną, okrutni dawni bohaterowie, opętani obłąkańczą ideologią tworzenia Wielkiej Polski narodowo-katolickiej członkowie Narodowych Sił Zbrojnych i jeszcze bardziej od nich radykalni narodowcy albo zwykli bandyci i rabusie?

A przecież w oparciu o twórczość IPN-u ich nazwiska też widnieją na pomnikach, tablicach pamięci, ulicach i skwerach.

Postanowiłam uczcić pamięć ich ofiar i mego ojca, ogłaszając apel o symboliczny pomnik z podpisów.

Przy podpisach znalazły się m.in.takie opinie:

  • zawsze to lepiej niż nic, wobec tej krzyczącej niesprawiedliwości. Niestety, stawiane są dziś pomniki, które są szyderstwem wobec tych, którzy pamiętają.
  • pozdrawiam i dziękuję za inicjatywę
  • popieram, mam już dość pomników bandytów
  • bardzo cenna inicjatywa. Chociaż tyle możemy zrobić
  • bardzo cenię i szanuję tych, którzy odbudowywali Polskę po wojnie. Natomiast dzisiejsi obłudnicy, którzy wyprzedali ich dorobek, wycierają sobie nimi zakłamane gęby i na dodatek jeszcze obśmiewają
  • oczywiście, że popieram. To jest bardzo cenna inicjatywa!. Stawianie pomników bandytom jest czynem haniebnym i barbarzyńskim
  • świetny pomysł, dlaczego tak późno?
  • w religijnym grajdole zwanym Polska  czci się zło,morderców, antysemitów i homofobów. Najwyższy czas uhonorować ich ofiary.
  • przemilcza się mroczną historię polskiego podziemia, z bandytów robi się patriotów.
  • podpisuję się obiema rękami
  • zbudujmy prawdziwy pomnik spiżowy
  • popieram. Należy naprostować skrzywienie, wynikające z jednostronnie i tendencyjnie nauczanej historii.

Przez pamięć dla swego ojca, Pan Prezydent w swoich przemówieniach ku czci żołnierzy wyklętych wymienia pseudonim jego dowódcy – „Zygmunt”.

Można znaleźć w publikacjach takie „operacje” oddziału pod dowództwem „Zygmunta” po zakończeniu wojny [Źródło: „Księga Hańby” – Bazyli Pietruczuk, Białystok 2006]:

  • 24.IV.1945 roku szwadron „Zygmunta” ze składu 5 Wileńskiej Brygady AK, dowodzonej przez Łupaszkę napadł na Hajnówkę, gdzie obrabował bawiącą się w tartaku młodzież z rzeczy osobistych i pobił dotkliwie 26 robotników.
  • 11.V.1945 bojówka „Zygmunta” w sile około 30 ludzi spaliła wieś Wiluki z pow. bielskiego, i zamordowała Bazylego Gierasimiuka.
  • 17.X.1945 roku szwadron „Zygmunta” obrabował w Kleszczelach zarząd gminy, spółdzielnię mleczarską i zamordował st. sierżanta WP Bronisława Matysiaka oraz mieszkankę Czeremchy Eugenię Łapinko.
  • 10.VI.1945 szwadron „Zygmunta” z bandy Łupaszki napadł na wieś Krzywiec z pow. bielskiego i obrabował ją z odzieży i żywności grożąc śmiercią. We wsi Potoka banda „Zygmunta” zamordowała 4 mieszkańców wsi: Jana Bekisza-sołtysa, Władysława Bekisza-zastępcę sołtysa, Władysława Malaszewskiego i jego syna Jana.
  • 30.VI.1945 roku w okolicy Brańska z pow. bielskiego bandyci ps. „Orzeł” i „Waligóra” doprowadzili do oddziału „Zygmunta” nieznanego mężczyznę, mówiąc, że to komunista. Prowadzili go na sznurku bijąc kolbami karabinów. Następnie powiesili go i do wiszącego strzelali (z zeznań jednego z bandy Łupaszki).

Kilka wypowiedzi internautów, jakimi wg nich motywami kierowali się „komuniści”, popierając nową władzę:

  • Popierali Polskę Ludową, bo pamiętali sanacyjną,
  • Praca dla wszystkich i oświata, czy orzełek w koronie i bieda?,
  • Komuniści i inni lewicowcy byli torturowani i mordowani przez władze sanacyjne (w Toruniu zastrzelony Julian Nowicki- miał 22 lata), ciężkie więzienie polityczne w Fordonie pod Bydgoszczą,
  • Po wojnie ludzie sanacji czy wracający z Zachodu mieli o sobie wielkie mniemanie i chcieli rządzić, chcieli stanowisk. Ukrócono im te urojenia.
  • Mój teść jest synem parobka folwarcznego i wiem, jak wyglądał los tej niemałej przecież grupy społecznej
  • Dziewczyny ze wsi mogły do miasta dostać się tylko jako służące przed wojną. Wykorzystywane przez “pana”, były wyrzucane na bruk, kiedy zaszły w ciążę,
  • Dla prezydenta Komorowskiego (bo on z hrabiów) to żołnierze wyklęci, których teraz się czci, dla pana A. –  któremu zabili ojca, byłego parobka u “hrabiów” bo wziął ziemię, którą dali mu komuniści, że wreszcie mógł być gospodarzem na swoim – to byli mordercy!
  • Istnieje wiele książek opisujących degrengoladę, nienawiści, kłótnie i głupotę przedstawicieli władz i środowisk emigracyjnych w Londynie
  • Polacy są dziś wykształceni i cenią sobie zdobyte za PRLu wartości: pracę i wolność w zdobywaniu wiedzy, godne życie bez “panów”i nadzorców

Ja mieszkałam na Podlasiu i o „Łupaszce” słyszałam od najbliższych krewnych i znajomych.

Ten legendarny dowódca był po wojnie postrachem całego Podlasia. Podlegający mu „Młot” przedostał się z terenów wschodnich już w 1946 roku na lewą stronę Bugu.

Wjeżdżał konno ze swoim stuosobowym oddziałem do Sterdyni. Był „panem i władcą” tych okolic. Podporządkował sobie bojówki NSZ, które miały być patrolami porządkowymi a w rzeczywistości były „plutonami egzekucyjnymi” na terenie powiatu sokołowskiego. „Młot” po drodze zabijał, kogo uznał za stosowne, (historycy IPNu piszą „likwidował”) urządzał gościny dla swoich „żołnierzy” w wybranych przez siebie domach. Opowiadał mi naoczny świadek tamtych czasów, jak „Młot” ze swoim oddziałem podjeżdżał pod bank, wtedy kasjerka wynosiła mu natychmiast całą kasę albo jak wyglądała zabawa na prowincji, kiedy do remizy wkraczał ten czy inny oddział „leśnych”.

To nie ci partyzanci byli zastraszani i zaszczuci przez „zbrodniczą” władzę, jak dzisiaj się opowiada. To oni terroryzowali całą okolicę. Byli uzbrojeni „po zęby”. Trzech milicjantów w komisariacie z dwoma karabinami nie stanowili dla nich żadnej przeszkody, żadnej zapory. To oni często byli ofiarami zbrodni. Na urzędy gminne powiatu sokołowskiego napadnięto szesnaście razy, zamordowanych zostało czterech naczelników gminy w Sterdyni. Za każdym razem niszczono dokumentację.

„Młot” grasował w mojej okolicy przez kilka lat. W 1949 roku zastrzelony został przez swego podkomendnego. Równie bezwzględnego „niepodległościowca” był na tym terenie „Sokolik”. Ma obecnie pomnik w Sterdyni.

Niemcy zabrali rolnikom konie, wsi groził głód, było mnóstwo dzieci głodnych, chorych lub kalekich po wojnie, one nie czekały na kolejną wojnę ani na Andersa na białym koniu. Chciały jeść i żyć. Potrzebne im były szkoły. To nie był problem „herosów” z lasu, ale to był problem mieszkańców tej okolicy, ludzi wrażliwych na los dzieci wiejskich.

Mój ojciec – po rozwiązaniu AK – został naczelnikiem gminy Sterdyń. Wkrótce dostał ostrzeżenie, że jeżeli nie zrezygnuje, zostanie zamordowany. Podpisano NSZ. Odpowiedział, że się nie boi, bo jest w porządku wobec wszystkich ludzi. Ze względu na zagrożenie życia, komendant milicji zaproponował mu broń, Mama błagała, żeby ją przyjął. Tata odmówił. Powiedział: walczyłem z Niemcami, do Polaków strzelać nie będę. Został uprowadzony 11 kwietnia 1945 i pomimo wieloletnich starań mamy i wszystkich nas (pięciorga dzieci), nie udało nam się ustalić, co z nim zrobiono.

Zmienia się powoli ocena postaw w okresach przełomu. Kościół katolicki w Polsce, ustami swoich najwyższych przedstawicieli, oprócz niezliczonej ilości niezwykłych przymiotów zmarłego właśnie prymasa Józefa Glempa, wymienia jego roztropność, wobec kojenie rwących się do walki różnych odłamów społeczeństwa w okresie przełomu solidarnościowego. Kościół zaczyna dzisiaj uznawać powstrzymywanie rodaków przed bratobójczymi walkami, przed bezsensownym rozlewem krwi, za wartość. Po wojnie takiego głosu nie było.

Sytuację na Podlasiu po wojnie tak, jak ją zapamiętałam, opowiedziałam w wywiadzie dla Studia Litteraria et Historica. Wywiad Badurka-Stec pt. „Tak zwani partyzanci” [Źródło:] www.slh.edu.pl/content/tak-zwani-partyzanci

Apel pod adresem http://krystyna-badurka-rytel.pl o utworzenie symbolicznego pomnika dla patriotów, zamordowanych za służbę ludziom i krajowi przez „żołnierzy wyklętych”.

Krystyna Badurka-Rytel

***

Informacja redakcji portalu: Powyżej opublikowano apel Pani Krystyny Badurki-Rytel z Podlasia – respektując jej prawo do swobody wypowiedzi. Zaprezentowane w nim zestawienie faktów, ich oceny i inne poglądy autorki są jej indywidualną sprawą. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za prawdziwość i weryfikację przedstawionych faktów kierując się poszanowaniem prawa do swobody wypowiedzi autorki i jej osobistą odpowiedzialnością. Powyższy apel, stanowi doskonały, bo autentyczny dokument epoki, za który bardzo serdecznie dziękujemy.

25 komentarzy

  1. Ewa Gąsowska

    Szanowna Autorko, mam wrażenie, że od 23 lat gloryfikujemy barbarzyństwo, tylko i wyłącznie z tego względu, że narodowcy walczli z komuną. Ale czy rzeczywiście Narodowe Siły Zbrojne walczyły z Armią Czerwoną? Co do tego mam wątpliwości, bo żołnierze Armii Czerwonej byli dla nich za silni. NSZ eksterminowały Polaków, którzy włączyli się w odbudowę kraju, i robili to w sposób okrutny. Z przykrością obserwuję, jak Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nagradza i awansuje byłych żołnierzy NSZ, którzy strzelali do bezbronnych ludzi, którzy wydłubywali im oczy, obcinali nos, uszy, język, i topili ich, skrępowanych drutem kolczastym w różnych rzekach. Tak ginęli nie tylko męższczyźni, tak ginęły kobiety, nawet te które współpracowały z organizacjami działającymi w lesie. Sa to fakty znane mnie osobiście. Zatem Pan Prezydent RP, swoim autorytetem, podniósł barbarzyństwo, bo jak nazwać inaczej wyżej wymienione czyny, do rangi pozytywnych i pożądanych zachowań i uważa, że powinny być wzorem dla młodzieży. Barbarzństwo w dzisiejszej polityce historycznej stało się cnotą i honorem dla elity politycznej naszego kraju. Skutki tego za jakiś czas będą dla państwa okrutne. Zal tylko, że te elity polityczne nigdy nie pofatygowały się do archiwum i nie przeczytały żadnych opisów, czy nie zapoznały się z żadnymi komentarzami z tamtych czasów, lub też nie zapoznały się z różnymi publikacjami na ten temat np. z wydaną w 2010 r. książką Rolfa-Dietera Miillera “Wspólnicy Hitlera. Formacje sojusznicze Wehrmachtu na froncie wschodnim”. To otworzyłoby im oczy na to się działo. Uważam, że polityka historyczna czy lustracja wpisała się w ideę naoliberalizmu, gdzie siła i kapitał jest jedynym argumentem. Nie budujemy Państwa, które ma służyć wszystkim obywatelom, budujemy państwo w imieniu tych i dla tych, którzy mają jakąkolwiek władzę, polityczną, gospodarczą, społeczną czy kościelną. Reszta to motłoch, który jest potrzebny raz na 4 lata po to, by nas wybrali, i po to, by nam lepiej się żyło. Ta ignoracja i pogarda dla społeczeństwa będzie miała swoje konsekwencje. Być może, bardziej okrutne niż te, których doświadczyli nasi przodkowie. Serdecznie pozdrawiam z zaśnieżonego Wrocławia.

    • W pełni się z Panią zgadzam.
      Ja w pośpiechu pod odpowiedzią dla Pani Krystyny Badurki-Rytel, popełniłem kilka błędów stylistycznych, literówek, itp.
      Oczywiście “szosa zaleszczycka 1939”, nie “1938”.
      W 1938 roku to “całe towarzystwo” jeździło tam do Wierchomli na narty.
      Za rok, przydała im się znajomość tamtejszych dróg.
      Wniosek: uprawiajmy sporty i turystykę, bo nie wiadomo kiedy i do czego mogą się nam przydać pożytki płynące z tego uprawiania.
      Zdrowia życzę.

      • Radosław Wawrzyn

        Kto to jest NNNN NNNNN ? Wasilij, dla ścisłości. Czy twój tate służył w NKWD, czy był banderowcem ? A może w wojskowych służbach ? Po co się NNNNNN, NNNNN ? Płaci ci NNNNNNN, ten morderca, który ma tyle samo krwi na rękach, co NNNNNN ? Współmorderca NNNNN NNNNN… Tacy jak ty do dziś oblewają farbą pomniki NNNNN i innych bohaterów. Ale to się skończy.

    • Też mi wielki autorytet moralny, vvvvvvvvvvvvv. Pisać bzdety może każdy, żaden tłuk nie zadał sobie trudu, by zweryfikować jego brednie. Jak barany, kopiujecie i bezmyślnie wklejacie jego “fakty”. Żałosne.

    • Bazyli Pietruczuk nazywa się Wasilij Pietruczuk. Podręczniki historii piszą nam post-banderowcy ? Gratuluję.

  2. Co na to wszystko Instytut Prawdy Narodowej (IPN)?

  3. Krystyna Badurka-Rytel

    do Pani Ewy Gąsowskiej

    Takie same są również moje odczucia i obawy.Ale nie tylko moje i Pani. Tak samo oceniają sytuację ci, którzy składają podpisy pod tym symbolicznym pomnikiem.
    My pamiętamy jak było naprawdę a jeśli nie, to umiemy przejrzeć archiwa, znależć odpowiednie książki. Dramat młodych polega na tym, że są manipulowani w szkołach i w kościołach. Są ciągani pod pomniki morderców, składają im kwiaty, urządzają uroczystości na ich cześć. O prawdziwej historii swoich przodków nie mają pojęcia. Nie zdają sobie sprawy z tego, jak upodmiotowiła ludzi z nizin społecznych Polska Ludowa. Jaką stworzyła szansę ich dziadkom i rodzicom do wydobycia się z oków “panów”.Tej historii ich się dzisiaj nie uczy. Na prowincji wydawane są książki o dworkach szlacheckich a biedne dzieciaki myślą, że ich przodków z tych dworków ogołociła “komuna”.

    • Ewa Gąsowska

      Pani Krystyno,
      uderzyła Pni w czuły punkt naszej świadomości. W swojej zbiorowej masie, zapomnieliśmy kim byli nasi porzodkowie. To było trochę pokazane w “Pokłosiu” w scenie wykopywania szkieletów, by zobaczyć jakie były małe ruiny domku. Wyparliśmy z pamięci te drewniane,kryte strzechą, jednoizbowe domki, bo po drugiej stronie były pomieszczenia stajenne. Wyparliśmy fakt, że 40 % społeczeństwa nie umiało cytać i pisać, wyparliśmy okrutną nędzę i przednówek oraz to, że nie mieliśmy dostępu do lekarza. Moja babka Julianna ścinała kołtuny i krzewiła podstawy higieny. Zawsze powtarzam, że ona ścinała kołtuny na głowie, a ja staram się ścinać te kołtuny w głowie. Ale ta nasza mentalność jest głęboko zakorzeniona. Dobrze tę nędzę przed wojną opisywał Melchior Wańkowicz w swoich reportażach przed budową COP-u. Trzeba oddać poprzedniemu ustrojowi, że umiał zadbać o to biedne społeczeństwo, dając pracę, mieszkania, możliwość kształcenia i życia na poziomie, którego nie znali, a także uchwalając takie prawa, w którym czuli się obywatelami. No ale to była, jak to się dzisiaj mówi komuna. Dlatego trzeba było to im odebrać i to od 23 lat robimy. I dlatego pozbyliśmy się własnego kapitału, banków i własnego przemysłu a mamy to co przed wojną, armię bezdomnych, bezrobotnych, emerytów czy pracujących za 1500 zł brytto, pozbawionych właściwej opieki zdrowotnej, i pozostawionych samym sobie. Zarzucam Solidarności, że podbiła i skolonizowała własny naród, i robiła to, i dalej robi różnymi metodami np. polityką historyczną. To są świadome działania elity politycznej, która działa nie w interesie ogółu, a tylko w interesie kapitału zagranicznego. Publicznie podaje się jakie kwoty CIA przechodziły przez związki zawodowe do Solidarności. Czy ktoś w kraju się oburzył? czy zabrał głos? Nie, o tym się nie dyskutuje. Jeszcze jedno pokolenie a poprzedni ustrój będzie marzeniem, bo dzisiaj nawet na marzenia o lepszym życiu nie możemy sobie pozwolić. Nawet elita intelektualna zamilkła. Pozdrawiam.

    • Roman Romkowski

      XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

      CZŁOWIEKU TAKI KOMENTARZ NAPISZ SOBIE SAM NA ŚCIANIE WŁASNEGO WC A NIE DO INNEGO CZŁOWIEKA NA CUDZYM FORUM. WEB. JÓZ.

  4. Krystyna Badurka-Rytel

    Szanowny Pan Oświecony

    Co na to IPN?
    Ja przejrzałam niektóre książki, wydawane pod egidą IPNu dotyczące Podlasia.
    One głoszą, że na Podlasiu było powstanie antykomunistyczne.
    Wystarczy tylko się zastanowić, żeby uznać, jaki to fałsz.

    W każdym domu była po wojnie gromada głodnych, zabiedzonych, czasami kalekich lub chorych dzieci.
    Kto na tę kolejną wojnę czekał? Te dzieci, ich matki czy ojcowie?
    Nowej władzy mieli przeciwstawiać się ci, którzy dostali po raz pierwszy w historii kawałek ziemi z reformy rolnej?
    A może ci, którzy wynędzniali wracali z niewoli niemieckiej, z obozów koncentracyjnych, przesiedleńcy?

    To “powstanie” polegało na tym ,że młodzi zdegenerowani ludzie zdobyli broń i pod skrzydłami wytrawnych byłych partyzantów mogli bezkarnie rabować. Byli też “żołnierzykami” swoich dowódców od “mokrej roboty”. Niestety.

    Może zechce Pan przeczytać: tak zwani partyzanci/SLH. Ja to dokładnie opisuję.

    pozdrawiam

    • Szanowna Pani!
      Mam podobne do Pani poglądy na temat obowiązującego stylu narracji, ze po wojnie walczyli z władzą Ludową głęboko ideowi tzw. żołnierze wyklęci.
      Nie pamiętam tamtych czasów.
      Oceniam, że i w wśród nich mogli być ludzie uczciwi.
      Ale to był mniejszość.
      Większość była głęboko zdemoralizowana wojną.
      Dowodzili nimi ludzie, których rodziców, jako dziedziców – całowano przed wojna w rękę.
      Ich świat się skończył, więc w odruchu desperacji i oczekiwaniu na III wojnę światową – chodzili po wsiach i zaprowadzali SWÓJ PORZĄDEK.
      Pomagało im również ZACHOWANIE “łazików” z Armii Czerwonej i głupota milicjantów oraz funkcjonariuszy UB, często kierowanych przez wykształconych przedstawicieli mniejszości.
      Wszyscy byli okrutni, bo to było tuż po wojnie, w wyniku której wschodnia granica Polski przesunęła się o kilkaset kilometrów na zachód.
      Pojawiły sie nowe elity, a status władz z nadania PKWN nie był oczywisty, co do ich prawidłowego pochodzenia …
      W tym wszystkim tkwili LEŚNI, którzy ubrani w mundur żołnierza WP żądali od wybiedzonych chłopów żywności.
      Przy okazji wymierzali SWOJĄ sprawiedliwość dla biorących ziemię z reformy rolnej, o której myślano (ale tylko myślano) już przed wojną.
      Prymitywizm nowej władzy, poczucie krzywdy u byłych partyzantów, spośród których wielu nie miało po co się ujawniać, bo wiedzieli co spotkało ich kolegów to wszystko sprzyjało rozpowszechnianiu śmierci.
      Ginęli niewinni i często szlachetni ludzie.
      Nie raz za złe spojrzenie lub zbyt wolne nalewanie samogonu goszczonym LEŚNYM …
      Władzę Ludową z kolei reprezentowali w terenie dosyć prymitywni ludzie. Wielu z nich było analfabetami, ale jako tacy (wywodzący się z biedoty) – dawali rękojmię IDEOLOGICZNEJ czystości.
      Do tego brakowało informacji.
      Jęsli już była – to była to raczej PROPAGANDA, i to to z obu walczących ze sobą stron.
      Dziś jak mamy wątpliwości, sięgamy do wielu źródeł.
      Po latch, wspólnym wysiłkiem PO i PiS powstał IPN oraz CBA. Ten pierwszy miał wspomagać LUSTRACJĘ i dotyczył wszystkich.
      CBA miało być drugim sitem kontrolnym społeczeństwa, w tej jego aktywnej i młodszej części.
      Bo Szanowna Pani chodzi o kontrolę władzy nad społeczeństwem.
      Idąca do władzy Prawica PO-PiS w ten sposób gwarantowała sobie kontrolę. W tym kontrolę nad zmodyfikowana pamięcią historyczną.
      Wahadło poszło w druga stronę.
      Po wojnie “AK-zapluty karzeł reakcji” i “zaleszczycka szosa w 1938 roku” były celami ataku propagandowego Władzy Ludowej, az bohaterem była AL i oddział Małego Franka.
      Po 1989 roku to się zmieniło.
      Tamci bohaterowie zostali nazwani OPRAWCAMI, a LEŚNI – stali się nowymi bohaterami o nazwie: “żołnierze wyklęci”.
      A prawda mogłaby okazać się bardziej złożona, tylko komu chciało by się dzielić włos na czworo i to po tylu latach.
      Do tego w Instytucie Pojednania Narodowego (IPN) mogły znaleźć zatrudnienie tysiące HISTORYKÓW, którzy inaczej cienko by prżedli w szkolnictwie. A tak – 300 mln zł rocznie daje im poczucie stabilizacji oraz WŁADZĘ.
      I o tą władzę nad społeczeństwem i jego pamięcią chodzi. A że to ma niewiele wspólnego z PRAWDĄ, że krzywdzi ofiary?
      Takie jest życie Droga Pani, takie jest życie.
      Teraz trzeba głośno protestować przeciwko udziałowi polskich żołnierzy w rodzącym się konflikcie w byłych koloniach francuskich: MALI, NIGRZE i Algerii.
      T nie nasza wojna, nie nasz uran (w Nigrze) ropa i gaz (Algeria-Libia), nie nasze złoto i diamenty (w Mali).
      Polacy już kiedyś pomagali Francuzom na Santo Domingo.
      Skoczyło się to wielkim wstydem, bo zdezerterowało kilkuset Polaków, nie chcących rozstrzeliwać nieletnich czarnych niewolników.
      Za to spotykamy tam po 200-tu latach – polsko-brzmiące nazwiska.
      Serdecznie Panią pozdrawiam.

  5. Myślę, że szanowna autorka tekstu tęskni za komunistycznym terrorem, egzekucjami, przeszukaniami, ścieżkami zdrowia, UB, ZOMO, inwigilacją, biedą i szarością itp. Proponuję Pani wyjazd do Korei Północnej, myślę, że się tam Pani doskonale odnajdzie. Na szczęście po kilkudziesięcioletniej komunistycznej niewoli można uczyć w szkołach prawdziwej historii i czcić prawdziwych bohaterów, a nie tych nam narzuconych przez wielkiego brata ze wschodu. II RP była jaka była, ale była nasza a nie obca nam kulturowo, politycznie i gospodarczo-społecznie.

    • @Marcin
      żal mi Pana. Nie rozumie Pan tekstów, które Pan czyta.
      Albo chodzi Pan do tak marnej szkoły albo ma Pan wyprany mózg przez ideologię (domyślam się jaką).
      W Korei Płn Pan by się lepiej odnalazł niż ja

      • I tu się całkowicie zgadzam.

      • Krystyna Badurka-Rytel

        przez nieuwagę nie podałam swego nazwiska. Mój wpis był przez to niezrozumiały.Przepraszam.

      • Marcus Pupaczewski

        Trollu ubecki, do Korei zbliżamy się dzięki jjjj jjj, jjjj jjjjji dzieciom jego pracowników, utrzymujących się z porwań dla okupu i obcinaniu palców. A także okradaniu SKOKów. Więc daruj sobie, morderco. Pakuj się do Korei, Kim już czeka. I jego koreańscy jjjjj z IQ 30.

      • Steven Banderas

        Jaki miałeś stopień w WSI ? Starszy wyłudzacz kredytów, czy seryjny samobójca ?

  6. Przychylam się do opinii wyrażonych przez Autorkę i jej
    apelu,a także do wszystkich,oprócz jednego komentarzy do
    powyższego wpisu.Na temat tzw.”żołnierzy wyklętych” istnieje wiele kontrowersyjnych opinii.Kogo należy zaliczyć
    więc do bohaterów powojennej Polski?Prawicowa prawica stawia wyłącznie na”żołnierzy wyklętych”,a pozostała reszta
    to zdrajcy i naiwniacy-sługusy komuny.Patrząc na niedawne
    uroczystości związane z Narodowym Dniem Pamięci”Żołnierzy
    Wyklętych” można odnieść wrażenie,a dotyczy to szczególnie
    młodego pokolenia,że w tamtych czasach cały naród był ramię
    w ramię z”leśnymi”.Reszta wraz z 2,8 mln.osób,która wróciła
    do ojczyzny z Zachodu i podjęła pokojową odbudowę kraju,
    zostala uznana za zdrajców i sprzymierzeńców”sowieckich”.
    Spory ideologiczne po obu stronach uniemożliwiały skuteczny kompromis,a”nieugięci”z Londynu i “wyklęci”
    wiązali swoje nadzieje z wybuchem III wojny światowej.
    Wrogość do nowej władzy spowodowała,że wielu z nich
    zdecydowało się na podjęcie za pomoc pieniężną w wysokości około miliona dolarow współpracy z wywiadem
    amerykańskim,w ramach tzw afery Bergu,która ostatecznie
    skompromitowała środowisko emigracyjne i przypieczętowala
    klęskꔿołnierzy wyklętych”.Dzisiaj o tym w ogóle się nie
    mówi,a oprócz tego trzeba pamiętać,że wśród ofiar zbrojnego podziemia byli nie tylko funkcjonariusze UB czy
    milicji,którzy również byli Polakami,lecz także zwykli
    cywile,których jedynym przewinieniem była praca w gminie,
    czy posterunku MO.W całym 1944 roku z rąk”żołnierzy
    wyklętych” zginęło około 300 funkcjonariuszy UB i chociaż
    nie jest to mało,to przeczy jednak propagowanej obecnie
    tezie o masowości zbrojnego podziemia.Pytanie o to,kto po
    wojnie był zdrajcą,a kto bohaterem jest trudne,co widać na przykładzie Józefa Kurasia-“Ognia”,którego oddział
    partyzancki w grudniu 1944 roku rozpoczął współpracę z
    Armią Czerwoną,a w marcu 1945 roku po otrzymaniu nominacji na szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w
    Nowym Targu,zanim objął stanowisko,zdezerterował i na
    własną rękę podjął partyzancką walkę z niedawnymi sojusznikami.Dzisiaj”Ogień”,mimo sprzeciwu części mieszkańców,w tym byłych akowców i słowackiego IPN ma w
    okolicach Nowego Targu obelisk z tablicą pamiątkową.
    Żyjący jeszcze świadkowie tamtych wydarzeń mówią,że Kuraś
    i jego oddział,to nie żadni”żołnierze wyklęci”,tylko
    zwykli przestępcy mający na sumieniu wiele niewinnych
    ofiar.Jeden z nich tłumaczył,że Kuraś”bohaterem był w czasie wojny,a po wojnie był zwykłym mordercą”.Twórca i
    redaktor Instytutu Literackiego”Kultura Paryska”,Jerzy
    Giedroyć powiedział kiedyś,że”Historia Polski jest jedną
    z najbardziej zakłamanych historii,jakie znam”.Praca
    organiczna nigdy nie była mocną stroną Polaków,w odróżnieniu od romantyzmu,który zawsze nam przyświecał.
    Dzisiaj zamiast odkrywaniem prawdy historycznej,którą
    powinni się zająć niezależni od nikogo historycy,a nie
    IPN nazywany przez profesora Andrzeja Romanowskiego z UJ,
    Instytutem Polowania Narodowego,mamy politykę historyczną
    która z historii uczyniła swój główny oręż,wtłaczając
    Polakom jedyne prawdy i swoją wizję historii.Stąd właśnie
    bierze się chaos w jej poznawaniu i zamęt w umysłach
    młodego pokolenia,które nie jest odpowiednio wyedukowane
    i odporne na propagandę nienawiści.W komentarzu wykorzystałem niektóre fragmenty z przedruku artykułu
    Krzysztofa Wasilewskiego “Zdrajcy czy realiści”,
    pochodzącego z tygodnika”Przegląd”,a zamieszczonego na
    portalu lewica.pl w dniu 27 maja 2013 roku.Pozdrawiam.

    • Adam Jąkała

      O nienawiści najchętniej piszą ci, co za młodu mordowali, wyrywali paznokcie i kradli. Twoim bohaterem jest hhhh hhhh ? jhhhhh jeden…

  7. Cały artykuł jak i rzeczowe wpisy internautów przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Autorce dziękuję za poruszony temat a internautom za ciekawe opinie. W mojej rodzinie też mówiono o żołnierzach obecnie nazwanych wyklęci. Jednak określano ich bardziej jednoznacznie i nieprzychylnie, zatem nie użyję określenia.

    • Adam Jąkała

      Bo twój tate do nich kkkkkkk zapewne. Jakub Berman, jak mniemam. Bardzo dobry człowiek. Idol trolla, który tu się wpisał 30 razy.

  8. fmo.blog.onet.pl

    To jest dramat tego społeczeństwa, że są w nim właściwie dwie społeczności, które mają wiele powodów do tego by się nienawidzić i by sobą gardzić. Jedni to ci, dla których wartością jest suwerenna, samodzielna Polska, a PRL był formą zniewolenia, drudzy to ci dla których PRL jest utraconym rajem, a jej strażnicy bohaterami. Pamiętając tamten “raj” nie wyobrażam sobie, że te dwa obozy kiedykolwiek będą mogły spoglądać na siebie bez wrogości.

  9. Po przeczytaniu powyższego artykułu i komentarzy,
    zasmuciłem się. Mój tata był łącznikiem między oddziałami
    AK, nie chciał mówić wiele, może nie mógł.
    Np.co powiedział o Sokoliku. – Wyłapywał osoby podszywające się pod partyzantów rabujących ludność,
    ustawiał stół na środku wsi, zwoływał ludność, kazał bandziorom wchodzić i przyznawać się do rozboju i wymierzał chłostę.
    Opowiedział również znamienny fakt.
    Na podwórko jednego gospodarza w Jabłonnie Lackiej zajechało kilka samochodów z funkcjonariuszami UB z
    Sokołowa Podlaskiego po chwili z lasu wyszli “partyzanci”
    porozmawiali, wymienili się bronią i odjechali.
    Proszę wyobrazić sobie zachowanie mdlejących gospodarzy.
    Proszę brać pod uwagę prowokacje, wypowiadając opinie.

    • I na pewno nie był to odosobniony przypadek,w głębi
      duszy – z przekazów najbardziej wiarygodnych, czyli
      rodzin, wiemy że tak też bywało – a ówczesne ‘ube”,
      mam na uwadze wyższe kierownictwo to było połączenie
      perfidii z cynizmem w stosunku do miejscowych Polaków.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.