O świniach mało politycznie

Rozwrzeszczały się media, wszelkiego autoramentu, że nam Putin zafundował embargo na wieprzowinę.

Powszechnie, wprost lub na około, embargo to dziennikarze i politycy wiążą z zaangażowaniem się tychże polityków w ukraińskiej rozróbie. Nie przebije się z tego chóru głos Ministra Sawickiego, że to embargo to nic nowego, bo zakaz wwozu świńskiego mięsa z Polski i całej UE, obowiązuje w Rosji już od 29 stycznia. Więc to embargo to dla nas tak naprawdę jego kontynuacja, tyle że w nowej formie.

Czyli dzisiaj i jutro nie będzie gorzej niż było wczoraj i przedwczoraj.

Tyle, że Rosjanie ogłosili to embargo specjalnie dla Polski i Litwy. Z tego wniosek, że inne kraje unijne będą pewnie mogły niedługo sprzedawać swoje świniaki i szynki, a my długo nie.

I to boli.

No, bo chyba nikt już na tyle głupi nie jest, żeby liczył na objawy solidarności naszych unijnych „przyjaciół”? Raczej na wyścigi będą się starali zająć jak największy udział w eksporcie do Rosji wypychając z rosyjskiego tortu polskie wyroby. Niewykluczone że Francja i Włochy głośno będą wyrażać oburzenie, ale po cichu zrobią swoje. Tak to w tej Unii jest.

Już nie wiem czy warto ją pisać z dużej litery.

I gdy Polacy będą krzyczeć o jawnej niesprawiedliwości to jakiś inny Jacques Chirac, sprytnie powie, że „Straciliście okazję, by siedzieć cicho”.

Nie da się natomiast zaprzeczyć, że podstawy do embarga Rosjanie mieli.

I to więcej niż jedną.

Ta główna, przez którą już ponad dwa miesiące trzymają zamknięty rynek, to świński pomór afrykański. Co z tego, że choroba przyszła do nas ze wschodu? Że najpewniej z Białorusi albo już doszła do Rosji, albo niedługo wejdzie? Choroba jest obiektywnie wyjątkowo wredna i jedynym sposobem jej zwalczenia jest izolacja obszaru na którym wystąpiła i wybicie tam wszystkiego co „chrumka” i „kwiczy”. Z takiego zapowietrzonego obszaru nie powinno się na zewnątrz wydostać nic z czym ta choroba może się przenieść. Szczególnie świnie żywe lub martwe, mięso wieprzowe, przetwory które nie przeszły specjalnej obróbki. A zarazki (wirusy) pomoru niełatwo wybić. Żadne wędzenie, peklowanie, parzenie nie daje im rady. Bezpieczne są tylko wyroby poddane długotrwałej obróbce termicznej. Więc każdy normalny, odpowiedzialny za swój kraj gospodarz, zabroniłby wwozu mięsa mogącego stanowić zagrożenie, jeżeli może kupić w to miejsce mięso pewne.

A Rosjanie mogą. Więc z Polski nie chcą.

Powie ktoś mądry, że przecież ustanowiliśmy strefę obejmującą powiaty w których wystąpiła choroba i jeszcze sąsiednie powiaty też są objęte strefą, że mięso z pozostałych terenów jest także pewne, zdrowe i smaczne.

Pewnie tak jest, ale tutaj ujawnia się druga podstawa rosyjskiego embarga. Ta jest dla nas bardziej przykra, bośmy sami sobie winni.

Od lat Rosyjskie służby skarżą się do naszych władz sanitarnych i weterynaryjnych, że dostawy z Polski są fałszowane. A to producent uprawniony do eksportu podkłada towar pochodzący z zakładu nieuprawnionego, a to znowu w transporcie polskich podrobów znaleziono słoninę (chyba hiszpańską), albo znowu w transportach owoców i warzyw wysyłaliśmy produkty pochodzące z innych krajów – zdarzało się, że nawet chińskie truskawki i chińskie maliny „robiły” za polskie i, że takiemu oszuścikowi nie chciało się, nawet, przepakować towaru do polskich opakowań – przecież dał „co trzeba” celnikom, służbom weterynaryjnym….

Takie incydenty pojawiały się od lat. One także były dla Rosji podstawą/pretekstem – wybór należy do czytającego – do wprowadzania czasowych zakazów wwozu dla polskich firm.

Tyle że, niestety, takie oszustwa rzeczywiście miały miejsce.

Nie wiem dlaczego prawo łagodnie traktuje szubrawców szukających kasy w podkładaniu tańszych towarów w eksporcie. Uważam że taki ktoś powinien, po wpadce, być skończony finansowo, odsiedzieć słuszny wyrok, jego nazwisko rozgłoszone, a żaden rodzimy biznesmen nie powinien nigdy podać mu ręki, nie mówiąc już o robieniu z nim interesów. To typ nie lepszy od zdrajcy. Dzisiaj do tych którzy wpadli w ostatnich latach, można wysłać polskich rolników po odszkodowania w związku ze spadkiem cen żywca.

Bo mają rację Rosjanie, że nie kupią naszego mięsa spoza strefy zagrożonej. Przecież zaraz jakiś spryciarz zwietrzy super interes!

W strefie objętej świńskim pomorem afrykańskim mięso jest „za darmo”, wystarczy zaetykietować producentem z obszaru bezpiecznego i jest podwójne bicie! Dowiedliśmy w poprzednich latach, że nie umiemy wyeliminować takich działań i takich „byznesmenów”.

No to mamy świński problem i pretensje do Putina bo zawsze winny jest Putin i rosyjska biurokracja, bo sprytny Polak w odwecie za lata komuny na „prawo oszukać ruska” a nawet w imię chorego patriotyzmu „powinien” to zrobić.

A samiśmy się podłożyli.

Może jest w tym embargu i element wielkiej polityki – pewnie i jest…

Ale to nie ma znaczenia, bo nie mamy żadnych argumentów.

Można w geście solidarności narodowej zwiększyć częstotliwość żarcia schabowego i boczku. Tylko tyle możemy zrobić zanim spadnie pogłowie świń w chlewniach. Czyli jakieś sześć miesięcy.

Potem można jeść makaron.

I kalafiory.

skks

Zwykły, szary inżynier po AGHu.

10 myśli na temat “O świniach mało politycznie

  • 4 kwietnia 2014 o 08:08
    Permalink

    Nie wiem po co ludzie piszą takie teksty? Niby co miał autor do przekazania? Że mamy jeść makaron? kalafiory? Oczywiście znowu wszystkiemu winni są Polacy. Ciekawe ile autorowi zapłacili “Polscy Obrońcy Putina”! Wielki mi eksporter świńskiego mięsa się znalazł

    Odpowiedz
    • 4 kwietnia 2014 o 09:59
      Permalink

      wielki nie wielki, ale nic więcej do eksportu nie ma. eksport siły roboczej już jest zawłaszczony przez zachód.

      Odpowiedz
    • 4 kwietnia 2014 o 12:15
      Permalink

      Rosjanie moga kupowac gdzie chca–swiat stoi otwarty.
      Ale Polacy sie entuzjazmuja “wolna Ukraina” i koniecznie musza potrzasac szabelkami jak za dawnych czasow. A moze moznaby sie nauczyc bardziej wywazonej polityki od Europy Zach.? Juz na to najwyzszy czas. Neutralnosc polityczna jest wielka zalata (patrz: Finlandia).

      Odpowiedz
      • 6 kwietnia 2014 o 22:36
        Permalink

        Neutralność czy obojętność, ignorancja i przyzwolenie? Wyważona polityka czyli co? Dobra mina do złej gry? Czająca się Merkelowa? która ciągle nie wie czy Putina pogładzić po głowie czy skrytykować? i znowu wracamy do punktu wyjścia: Być czy mieć – oto jest pytanie

        Odpowiedz
      • 6 kwietnia 2014 o 22:45
        Permalink

        neutralność czy przyzwolenie? Wyważona polityka czyli co? dobra mina do złej gry? to czająca się Merkelowa, która ciągle nie wie czy Putina pogłaskać po głowie czy skrtykować? Znów wracamy do punktu wyjścia: być czy mieć – oto jest pytanie. Zobaczymy czy będziesz taki mądry jak Putin sięgnie po Gdańsk, Śląsk albo twoje miasto i będziesz rusyfikowany.

        Odpowiedz
    • 4 kwietnia 2014 o 21:24
      Permalink

      Drogi Gościu,
      gdybyśmy my, Polacy, nie ukrywali sami przed sobą lewizny, jaką nie tylko w handlu z Rosją praktykują nasi dzielni biznesmeni, gdybyśmy umieli ją zwalczyć, nie bylibyśmy tak łatwą ofiarą w momencie gdy politycznie korzystnie jest nam przyłożyć. No bo kto się za nami ujmie, gdy klient może bez mrugnięcia stwierdzić że to embargo nie ma nic wspólnego z polityką?
      Odbieram ten artykuł jako element kształtowania naszej świadomości.
      Potępiajmy co godne potępienia, nie tylko u innych, lecz równo, też u siebie.
      A zachowania rzutujące na stosunki międzynarodowe powinny być karane wybitnie surowo. I szybko.

      Odpowiedz
  • 4 kwietnia 2014 o 10:07
    Permalink

    Podstawową zasadą jest,że o problemach w rodzinie
    dyskutuje się wspólnie bez odwoływania się
    do ingerencji obcych(Bruksela).
    Po drugie, nigdy nie będziemy “rozgrywającymi”
    w sporze pomiędzy Słowianami Wschodnimi.
    Będziemy wkrótce znienawidzeni przez wszystkie strony
    dzisiejszego konfliktu, całkiem zasłużenie…a już
    gdyby “sprawa się rypła”i wyszło szydło z worka, tzn.
    gdyby potwierdziły się podejrzenia co do roli Polski
    w organizowaniu i przygotowywaniu “jaczejek ukraińskich”
    neonazistowsko – postbanderowskich to…

    Odpowiedz
  • 4 kwietnia 2014 o 18:07
    Permalink

    Zauważyłam, że wszelkie grypy świńskie, ptasie pojawiają się w momencie gdy politykierstwo “narozrabia”. Zachowanie Rosji jest prawidłowe, dlaczego ma wspierać kogoś, kto jest przeciwko niej?. Czytałam, że miejsce Polski jak chodzi o świninę zajęła już Austria i jest bardzo z tego zadowolona. Czytałam też, że cena gazu dla krajów “wybranych” może wzrosnąć nawet o 50%. My natomiast otrzymaliśmy od USA kolejnego “nielota”, który będzie stał w hangarze. Jeden z internautów poradził aby nielotowi doprawić koła i będzie robił za pendolino, moim zdaniem właściwa podpowiedź.

    Odpowiedz
    • 6 kwietnia 2014 o 22:28
      Permalink

      tak? a co to za problem złapać świnię, wszczepić jej wirusa i zrobić jej świństwo? dziwne że świnie chorują zawsze kiedy sytuacja polityczna nabiera tempa… Zakłamanie Rosji jest żałosne! Oni nie chcą naszych świń? a my nie chcemy ZSRR w Polsce. To by dopiero była świnia!!!

      Odpowiedz
      • 7 kwietnia 2014 o 21:48
        Permalink

        Czasy, epoki, systemy…mydło i powidło, i co
        jeszcze przemielesz na papkę?
        To niestrawne.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.