Historia

Świętujmy dramatyczne rocznice w pełnym kontekście historycznym

 Znowu kolejna rocznica, jak co roku bezwzględnie wstrząsająca naszym kalendarzem i odbijająca się z hukiem i łomotem na naszym życiu codziennym, a przynajmniej życiu tych z nas, którzy posiadają jeszcze resztki pamięci historycznej. W tych dniach przed laty, w Warszawie, której już dzisiaj nie ma – nasi współobywatele, bestialsko mordowani przez Niemców i ich pomagierów – podnieśli głowy bohatersko stawiając opór Ne terenie warszawskiego getta. Opór straceńców z Żydowskiej Organizacji Bojowej oraz zapomnianego Żydowskiego Związku Wojskowego – zaskoczył okupantów, jak również spowodował zdziwienie wśród zaskoczonych warszawiaków. Chyba nikt wówczas po „aryjskiej stronie” nie przewidywał, jakie piekło czeka ich już za dwa lata.

Walki w getcie były dramatyczne, skala niemieckich zbrodni opartych na doktrynie likwidacji podludzi z niższej rasy – jest tak ohydna, że nie można o tym nigdy zapomnieć. Męczeństwo Żydów polskich w tych czasach sięgnęło apogeum w swojej heroiczności i nadzwyczajnym poświęceniu ludzi niemających już nic do stracenia.

Jednakże warto się zastanowić, co wspólnego z tym i innymi wydarzeniami z tamtego dramatycznego okresu mamy dzisiaj my – tu i teraz? Czy pamięć jednego lub drugiego Powstania w Warszawie, jakie miało miejsce podczas ostatniej wojny musi należeć do naszego obecnego paradygmatu pamięci narodowej? Co przez to zyskujemy? Jakie cele ma upamiętnienie tej i innych rocznic? W zasadzie, komu to służy i jakie interesy realizuje?

Gdybyśmy byli państwem skonfliktowanym z Niemcami, można byłoby zrozumieć potrzebę upamiętniania wszystkiego w sposób maksymalnie patetyczny – jak leci, od 1 września po koniec maja! Jednakże jak mamy budować współistnienie z tym wielkim i obecnie wręcz wzorcowo demokratycznym narodem, jeżeli ciągle będziemy opierać swoją pamięć historyczną na niepomszczonym zabijaniu naszych przodków przy okazji takich lub innych wydarzeń?

Uwaga – to nie jest głos sprzeciwiający się upamiętnianiu czegokolwiek, jakiejkolwiek rocznicy – to jest pytanie o paradygmat naszej polityki historycznej, naszej polityki upamiętniania narodowego męczeństwa! Przecież tamte wydarzenia – nie mogą być rozpatrywane bez szerszego kontekstu, albowiem nie wydarzyły się w próżni. Wszystko było konsekwencją czegoś. Jeżeli zatem wspominamy męczeństwo i zagładę Żydów – czy też klęskę Polski we Wrześniu to bądźmy uczciwi i powiedzmy o procesach politycznych, których Polska wówczas padła ofiarą. Jednakże nie ograniczajmy się do anglosaskiej wersji historii i jej naiwnej interpretacji dokonywanej przez usłużnych polskojęzycznych historyków. Wskażmy fakty – pokażmy cały kontekst, który doprowadził do wojny we wrześniu – pokażmy całą nieudolną politykę Polską, sterowaną głównie z Paryża, ale także z Londynu, zwłaszcza w kontekście dramatu Czechosłowacji, którą te ówczesne wielkie demokracje – wydały na żer kanclerza Adolfa i jego m.in. polskich pomagierów po Monachium!

Mówmy o faktach i o pryncypiach międzywojennej polityki, o kryzysie ekonomicznym stymulowanym przez wojny handlowe i lawirowanie z parytetem złota przez USA, co doprowadziło bardziej konserwatywne ekonomicznie państwa na skraj bankructwa. Mówmy o układaniu się zachodnich aliantów z Hitlerem, mówmy o tym, z jaką serdecznością odsyłano całe statki z żydowskimi emigrantami do Hamburga, ponieważ uciekinierów z Rzeszy nie chciał nikt przyjąć! Być może z tych faktów ułoży się nam obraz ówczesnej Europy – poświęconej Hitlerowi, tylko, dlatego ponieważ te wspaniałe zachodnie demokracje nie mogły się porozumieć, co do konsekwentnego przeciwstawienia się szaleńcowi, a raczej szaleństwu całego niemieckiego Narodu. Ujawnijmy archiwa – pokażmy na jak krótkim paseczku realizował swoją politykę zagraniczną przedwojenny rząd polski! Jak był sterowany przez „aliantów”, za pośrednictwem często działającej jawnie agentury. Pokażmy wszystkie fakty i potem usiłujmy zrozumieć przyczynę klęski oraz jej konsekwencje. W tym te tak dramatyczne jak zbiorowe samobójstwo Powstańców…

Świętujmy, zatem nawet najbardziej traumatyczne rocznice, pamiętajmy tragedię, ale w pełnym kontekście, ponieważ dopiero w ten sposób można będzie zrozumieć wagę ówczesnych wydarzeń.

One Comment

  1. Jeszcze 30 lat upłynie, zanim sami Żydzi zaczną krytycznie podchodzić do zachowania swoich bogatych współbraci z USA podczas II wojny światowej.
    Nam nie wypada tego Im wypominać.
    To są ich wewnętrzne sprawy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.