Świętość Dolara – czy Stany Zjednoczone przygotowują się do globalnego resetu?

fot. red.

Świętość Dolara – to w skrócie pewność, że rząd Federalny będzie wywiązywał się ze swoich zobowiązań dłużnych. Stany Zjednoczone są największym pożyczkobiorcą na świecie, co więcej – z finansowania się długiem, uczyniono w USA swoistą religię, dzięki której Amerykanie doskonale funkcjonują. System działa doskonale od lat i to pomimo kolejnych fal „luzowania ilościowego”, chciwe rynki wypijają wszystkie „drukowane” Dolary, pozwalając budżetowi federalnemu nadal się zadłużać.

W lutym 2020 roku amerykański dług wynosił ok. 24 bln USD (24 tysiące miliardów) (Wszystkie dane na podstawie: “MAJOR FOREIGN HOLDERS OF TREASURY SECURITIES (in billions of dollars)https://ticdata.treasury.gov/Publish/mfh.txt – Department of the Treasury/Federal Reserve Board April 15, 2020). Z tego około 7,06 bln USD, było w posiadaniu podmiotów zagranicznych, w tym do Chin należało około 1,09 bln USD. Reszta amerykańskiego długu jest w rękach Amerykanów, ich korporacji i funduszy inwestycyjnych.

Więcej od Chin amerykańskiego długu ma tylko Japonia (ok. 1,27 bln USD). Warto zerknąć na przywołane źródło, jest tam również Polska. Dla ciekawych, warto zadać sobie trud podsumowania ile łącznie amerykańskiego długu ma Unia Europejska.

W 2019 roku USA wyemitowało około 1,26 bln USD długu. Na tę chwilę ich potrzeby pożyczkowe, związane z pompowaniem gospodarki na potrzeby walki ze skutkami epidemii, to około 3 bln USD – tyle mniej więcej wynoszą uchwalone programy pomocowe. Ta kwota w porównaniu, do łącznej sumy amerykańskiego długu, pokazuje jakim szokiem dla zachodniej ekonomii jest koronawirus i jakie to będzie mieć konsekwencje dla świata.

Jednym z wątków w amerykańskiej dyskusji wewnętrznej, podnoszonym przez niektórych prawicowych polityków, jest ewentualność finansowego ukarania Chin, za epidemię, o której rozpowszechnienie ten kraj jest obwiniany. Jednym ze sposobów miałoby być – obniżenie lub zaniechanie płacenia odsetek od amerykańskiego długu posiadanego przez Chiny. Jeżeli do tego by doszło, to znaleźlibyśmy się w zupełnie nowej rzeczywistości, której konsekwencje, są trudne do wyobrażenia nawet w scenariuszach Sci-Fi.

Generalnie jeżeli Amerykanie chcą spowodować, żeby Dolar przestał być walutą rezerwową świata nr 1, to nie mogą zrobić niczego lepszego, niż właśnie taki ruch. Dla wielu amerykańskich nacjonalistów, sam fakt, że ich kraj jest dłużny „na zewnątrz” w tym zwłaszcza – Chinom, to bardzo poważny afront i problem mentalny. Ma to takie uzasadnienie, że przy skali amerykańskiego rynku finansowego, sfinansowanie tej reszty długu – nie jest żadnym szczególnym wyzwaniem. Jednakże, to zadłużenie jest efektem tylko i wyłącznie amerykańskiego sprytu i ich przewagi nad światem, ponieważ powstaje głównie w wyniku finansowania deficytu handlowego z zagranicą. To brzmi jak szaleństwo, ale to tak działa, że świat, w tym głównie Chiny, Japonia i państwa produkujące ropę naftową, pożyczają Ameryce, na to, żeby Amerykanie robili u nich zakupy. To naprawdę jest genialne, zwłaszcza jak uświadomimy sobie, że oprocentowanie obligacji – w istocie śmieciowe, jest poniżej inflacji Dolara.

Pośredni wniosek jest następujący – Stany Zjednoczone są kosztem dla świata, który na nie pracuje. Uwaga, nie przesądzamy tutaj rzeczywistej wartości wymiany, tego co USA daje światu, a co od niego bierze. Patrząc na bilans i mechanikę globalnej wymiany, nie można mieć jednak złudzeń.

Wniosek strategiczny jest inny – jeżeli dzisiaj Amerykanie tak bardzo się zadłużają, że żadna granica nie jest dla nich istotna, to jutro – uwaga – NAJPRAWDOPODOBNIEJ – zadłużą się jeszcze bardziej. Z tej, generalnie logicznej obserwacji, wynika wniosek ostateczny: Stany Zjednoczone przygotowują się do globalnego resetu? Może ten reset przygotowują?

Lepiej jest się w tym przypadku mylić, ponieważ możliwe skutki, wykraczają poza możliwości jakiejkolwiek analizy, bo tu już nawet nie chodzi o „wyprzedaż”, mówimy o skonstruowaniu scenariusza, w którym zmieni się wszystko do tego stopnia, że „dzisiaj”, może stać się dla nas tak ciepłym wspomnieniem – jak „sielski świat” sprzed 1914 roku.

28 myśli na temat “Świętość Dolara – czy Stany Zjednoczone przygotowują się do globalnego resetu?

  • 6 maja 2020 o 05:11
    Permalink

    Widocznie wszystkim taka sytuacja pasuje, dlatego nic się nie zmieni.

    Dolar nadal będzie “królem Świata”.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 6 maja 2020 o 05:59
    Permalink

    Stany Zjednoczone przygotowują się do globalnego resetu? Może ten reset przygotowują?

    Odpowiedz
    • 7 maja 2020 o 22:44
      Permalink

      @M.Niemczyk
      Szanowny Panie, a w jakim celu cytuje Pan wybiórczo zdania Autora ?
      – myśmy tekst czytali, więc wiemy co tam jest…

      Poza tym, jeśli Pan je cytuje, dlaczego Pan nie używa cudzysłowia “” ?

      A możeś Pan na służbie i po prostu zbiera “materiał” przeciwko Krakauerowi ?

      Odpowiedz
  • 6 maja 2020 o 09:43
    Permalink

    Dlatego nakazują swoim neo-koloniom kupować ich broń bez wartości, aby ratować swoją gospodarkę. Polacy, właśnie w ten sposób rząd PiS realizuje pomoc amerykańskim obywatelom, którą kiedyś proponował Urban. 🙂 Po prostu zrzucamy się na śpiwory dla bezdomnych amerykanów finansując ich budżet, z którego będą mogli też zapewnić swojej biedocie w slamsach i pod namiotami na ulicach, jakiś ciepły posiłek i kartki na żywność. Bo tylko na tyle jest stać tą wychwalaną bogatą demokrację oligarchiczną. Wstyd chciałoby się zakrzyczeć, tyle że oni nie wiedzą co to wstyd.

    Wyguglać na gazecie prawnej:
    “USA – największy reformator? Przekonanie o kompetencjach Ameryki, budowanych wielkimi osiągnięciami technologicznymi, dobiega końca”

    “Porażka lub sukces w walce z pandemią nie pozostaną bez wpływu na wizerunek państw dotkniętych koronawirusem. Dotyczy to zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, wobec których – jako lidera wyścigu technologicznego – oczekiwania były najwyższe.
    Trudno amerykański epizod pandemii uznać za coś innego niż blamaż. USA podjęły działania zapobiegawcze jako jeden z pierwszych krajów na świecie. Bardzo szybko ewakuowały swój personel dyplomatyczny z Wuhanu, a także wprowadziły obostrzenia dla ruchu pasażerskiego z Chin, aby uchronić się przed napływem osób zakażonych. A mimo to wirus uderzył tam z niespodziewaną siłą. W krótkim czasie Stany Zjednoczone pod względem liczby przypadków przeskoczyły Chiny i Włochy. Dziennie notowano tyle nowych zachorowań, co na całym Starym Kontynencie.”

    Smutny obraz braku inteligencji społecznej u amerykańskiej oligarchii zarządzającej swoimi niewolnikami.
    https://wolnemedia.net/widmo-glodu-w-usa-kryzys-gwaltownie-sie-zaostrza/
    https://wolnemedia.net/w-usa-ludzie-masowo-traca-ubezpieczenie-medyczne/

    Odpowiedz
  • 6 maja 2020 o 09:49
    Permalink

    Jak ten kolos na glinianych nogach upadnie, to otwieram swoją 20 letnią whiskey. Większego bandziora i darmozjada na świecie nie ma.

    Odpowiedz
    • 6 maja 2020 o 13:19
      Permalink

      Panie Grzegorzu, pozwoli pan że zapytam – czy w pana stwierdzeniu nie jest wyczuwalna nutka aberracji ? Podumaj pan nad tak sformułowanym zdaniem, BO, niekonsekwencja w tym przypadku
      to mało powiedziane. 😉 A może “wszystko” widzę zbyt ostro, może czas na okulary p-słoneczne? Sam już nie wiem.. dodam że tam gdzie produkuje się ów trunek stanowią z Ameryką system naczyń połączonych, i “jak upadnie” to co pan będziesz otwierał? To? https://winestyle.ru/products/Putinka-Vezdekhod-Classic-375.html Wy, tam na lewicy zawsze mieliście szczególne upodobanie do (marek
      z) Zachodu. ..pozostanie pewien taki niesmak BO, to i na zagrychę sało i łuk a “to wszystko” podano
      na “prawdziwej” zastawie z: https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawda_(gazeta)#/media/Plik:Prawda.16.3.1917.png więc musisz pan zdecydować czy na pewno zależy panu na upadku Ameryki… “ja tam”, – jakby co, otworzę tradycyjnie butelkę np. https://www.encopadebalon.com/en/vodka/726-vodka-moskowskaya-70-cl – tyz – niekiepska 🙂 a i moje podniebienie (kubki smakowe) lubi (dobrą) słoninę i cybule tyz…więc nie mam problema.

      Odpowiedz
      • 6 maja 2020 o 14:10
        Permalink

        Pisząc komentarz czułem, że Pan mnie zaczepi. Proszę zwrócić uwagę, że whiskey stanowi w mojej wypowiedzi symbol. USA upada, ja dopijam jej resztę.

        Z reguły bowiem wolę rosyjską Żubrówkę, a najlepiej to czeskie piwo od Staropramen’a, przez Kozla (ten w Polsce to Tyskie paskudne), aż do Krakonośa.

        I proszę mnie nie szufladkować politycznie, ja jeszcze nie dawno jadałem kolację z Korwinem. Mam swoje przemyślenia (choć często inspirowane mądrymi ludźmi) i one nie są popakowane do walizek politycznych. Zmieniam zdanie średnio raz na 5 lat, jestem niestabilny, nie można mi ufać w tym zakresie. Nie jestem politykiem zatem wolno mi zmieniać zdanie, nieskromnie powiem że to szlifowanie diamentu 😉 Choć uważam, że jako Polak chodzę (ja ale też inni) w płaszczu obecnych czasów made by Katolicyzm. Próbuję go zdejmować bo ciąży mi, mam też świadomość że pod nim jest ciuch lżejszy, piękniejszy, nie tak krzykliwy. Z przyjaznym napisem Weles. To ciuch oryginalny, uszyty z mojej skóry. Pod nią jest już tylko i aż…ciekawe wnętrze. U Pana także, ale płaszcz Panu się podoba, nie zamierza go ściągać, nie widzi więc wnętrza 🙂

        Choć osobiście uważam, że tacy jak Pan (na swoim rzecz jasna przykładzie), boją się zaglądać pod ten płaszcz, bo istnieje przekonanie o jakiejś niesamowitej karze z piekła rodem. Zatem trzeba łazić raz na tydzień/miesiąc do czarnych sukienek i mówić im o seksie z żoną, o występkach, grzeszkach i ciągotach. Tak poniżeni nie jesteśmy zdolni do odwagi. Ale zapewniam Pana…to jest prostsze niż się wydaje.

        pozdrawiam

        Odpowiedz
        • 6 maja 2020 o 20:19
          Permalink

          W to mi graj, mam na myśli metamorfozę trunkową.
          Podzielam też pańską analogię co do wierzchniego okrycia.
          Im dalej w las (post) tym bardziej odnoszę wrażenie że poniosła fantazja – i tyle.
          Pozdrawiam, w zimny, deszczowy (tak potrzebny) wieczór majowy 🙂

          Odpowiedz
      • 6 maja 2020 o 18:29
        Permalink

        @krzyk58.

        A wy tam na prawicy nie wiecie co jest dobre, a po mszalnym dostajecie mętliku intelektualnego i gadacie od rzeczy. 🙂
        “Putinki” bym się napił chętnie, ale pewnie w Polsce niedostępna.

        A dla jasności mamy też polską whisky więc nie musimy zasilać obcych budżetów.
        http://destylarniapiasecki.pl/the-langlander

        Ale ja wolę alkohol na miodzie zgodnie z naszą odwieczną słowiańską tradycją:
        http://destylarniapiasecki.pl/okowita-miodowa
        http://destylarniapiasecki.pl/bairille-honey-distillate

        Odpowiedz
        • 6 maja 2020 o 21:01
          Permalink

          Linkowałeś . 🙂 Zajrzałem na pewno dobre produkty, ale utrąconego przez system nie stać…a czwórniaka “cienkusza” nie mają 🙁 więc jaki mam wybór? Piwo w plastykach? 🙂 Żartowałem.
          Tradycyjnie już przypomniała mi się taka scena z “Trylogii” kiedy to imć O. Zagłoba (herbu Wczele?)
          mruczy pod nosem w pewnych okolicznościach przyrody następujące słowa… –” Co to za czasy! – mruknął. – Chamy taki miód piją! Boże, Ty to widzisz i nie brzmisz?” Na pewno już cytowałem na intencję twojego uprzedniego linkowania piwnic mazurskich, i jeszcze jedna (złośliwa, tym razem) uwaga gdyby nie zmiana systemu i transformacja polityczno-gospodarcza w 89′ chłeptałbyś paskudną okowitę PRL-owską “Bałtyk” albo “Vistula”… pomnisz? 🙂
          Jedna z opinii pro “Putinka” – “Когда я была у своих знакомых в Санкт-Петербурге, то дело не обошлось без застолья, где наш друг предложил выпить нам (кроме мужа), водку Путинку.
          Я такую еще не пила и решила проверить на качество. Поболтала бутылку, увидела маслянистые следы и сказала, что водка настоящая. Там нет сивушных масел.
          А друг ответил, что трясти и не нужно, во-первых, на горлышке имеется защита, и в бутылку просто не возможно влить паленый спирт, а во-вторых, такую водку просто боятся подделывать с таким благозвучным названием “ПУТИНКА”) 🙂
          Путинка бывает нескольких видов. Мы пили мягкую.
          Она, действительно, мягкая и не дерет горла. Отлично идет под салатик столичный и соленый помидор.
          В ней 40 оборотов и в бутылке 0,5 литра.
          Ее стоимость 300 рублей. (2016 r.)
          Изготавливают ее в Воронежской области. Компанией-изготовителем является Бутурлиновский ЛВЗ. А вот на этикетке горлышка написано “Московский завод Кристалл”
          Водку рекомендую, от нее не болит голова, ну если, конечно, не злоупотреблять!

          Odpowiedz
          • 6 maja 2020 o 23:53
            Permalink

            No i smaka na “Putinke” mi zrobiłeś. 🙂
            A co do PRL, to miody wtedy były dostępne, jakość ta sama jak dziś. Mój ulubiony to trójniak.
            Masz tu przykład producenta jeszcze z PRL: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sp%C3%B3%C5%82dzielnia_Pszczelarska_APIS_w_Lublinie

            A z wódek najlepsza była mocna śliwowica, a i prawdziwa żytnia, teraz to jakieś podróby robią, bo już tak nie smakuje.
            Może dlatego, że już musztardówek nie ma? 🙂 🙂 🙂
            Pozdrawiam

          • 7 maja 2020 o 08:23
            Permalink

            Wiem, znam i niekiedy kupuję. Jednak przyznasz że mocne wyroby z % przeznaczone pod gusta klasy robotniczyj (ludu pracującego miast i wsi) NIGDY nie były produktami
            z górnej półki?
            Co do napitków mocniejszych, W Rosji podobnie jak w Polsce szaleje “wolny rynek” a w związku z , kupić można różne chrzczone świństwa, niekoniecznie przypominające ową wódkę, moim zdaniem zakup białoruskich produktów (monopol państwowy +surowe kary) będzie mniejszym ryzykiem dla utraty życia bądź zdrowia.
            A nastojaszcze musztardówki szt. 2, zachowałem z dawnych czasów z zaznaczoną (własnoręcznie) podziałką na 100g. na specyalne okazyje. 🙂
            https://matrioszka.waw.pl/w%C3%83%E2%80%9Cdka-4

          • 7 maja 2020 o 12:57
            Permalink

            @krzyk58.

            Oryginał z ciebie nie ma co.:-) U mnie musztardówki się nie zachowały. Zaginęły w boju i przeprowadzkach.
            A co do alkoholu nie najwyższych lotów dla mas w PRL, to bądź sprawiedliwy, przeca masy nigdy lepszego alkoholu nie piły, ani w I RP, ani w II RP, tylko zwykle chrzczony przez żyda w wyszynku. Przedwojenne piwo u żyda to były siki, jak mój dziadek, ze strony mamy mawiał. Po wojnie różnie bywało, ale to był okres wychodzenia z feudalizmu do oświecenia i wyższej kultury, więc stopniowo i gusta mas się zmieniały. Zachód umiał wcisnąć na kit, że swoją rzekomą wyższością.

            A więc pro-po linkowanej strony Matrioszki, dobrze że zapodałeś, niech teraz czytelnicy wiedzą, że na wschodzie też mamy wyśmienite trunki, i ten kawior na zagrychę, tak samo jak polskie rodzime i nie musimy pijać zachodnich, które wyprodukowane u nich nie pasują do naszych słowiańskich genów i kultury. Pokarmy należy spożywać miejscowe, bo bardziej odpowiadają wtedy biologicznej stronie człowieka. A więc jak “żytko”, czy miodzik, to tylko nasze. 🙂

          • 7 maja 2020 o 13:48
            Permalink

            Panie @Miecławie

            …ale juz nie ma polskich trunków. Wszystkie oprócz bodajże Żytniej sprzedane. W niektórych partiach piwa wyraźnie wyczuwalne mięcho (to żółć bydlęca zamiast chmielu), mimo iż zaraz znawcy beda tu grzmieli, że to niemożliwe aby dodawać tam płyny ustrojowe bydła. Możliwe. Czuję je.

            Kozel, którego tak reklamują teraz w TV nie jest piwem czeskim. Wystarczy za pomoca aplikacji POLA zrobić fotkę kodu kreskowego by otrzymać zwrotną informację o browarach tyskich. Butelka czeska Kozla nie daje takiej zwrotki. Spytałem Czechów w knajpie czy pozwoliliby na chrzczenie ich marki na terenie Polski, odpowiedzieli:

            “Myslíme, že můžete dělat, co chcete. To je váš problém.”

            Dlatego kupiłem sobie kurki, robię chleby, szynki, miód z mniszka (który zresztą sprzedajemy pod ratowanie naszych koni), zbieram zioła lecznicze, robię przetwory. Bo wszystko jest już chrzczone.

            Podrawiam

          • 7 maja 2020 o 18:53
            Permalink

            @Miecław…na wschodzie też mamy wyśmienite trunki.. ująłbym
            najdoskonalsze, rzecz nie dotyczy tylko Rosji czy Białorusi ale całego prostranstwa postradzieckiego. A czy znał Miecław taki fakt, że PRL i ZSRR toczyły spór odnośnie prawa do własności (nazewnictwa) mocnych alk.? 🙂
            A działo się to w Roku Pańskim 1977, wówczas to Polska Rzeczpospolita Ludowa pozwała ZSRR przed Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy.Poszło o używanie przez rosyjskich producentów i eksporterów nazwy wódka .Według dowodów przedstawionych przez stronę polską wódka jest oryginalnym polskim produktem i inni producenci nie mają prawa o tej nazwy.Tę z kolei informację polecam tym którzy wierzą że “za komuny” Polska w najdrobniejszych kwestach była podporządkowana Moskwie.
            Ministerstwo handlu ZSRR znalazło się w nie lada kłopocie,przegrany arbitraż oznaczał setki milionów dolarów strat z tytułu eksportu wódki a bezradność historyków z Instytutu Historii nie zapowiadała wygranej.Ale tak to bywa kiedy historycy miast pracą i to niekiepsko opłacaną zajmują się personalnymi intrygami. Skąd my to znamy?
            Wówczas to minister handlu zaprosił do siebie Williama Pochlebkina i zwierzył się ze swojego kłopotu.Po trzech miesiącach na ministerialnym biurku znalazła się poświęcona historii wódki monografia autorstwa Pochlebkina.
            Pochlebkin nie tylko udowodnił że produkt o nazwie “wodka” wytwarzano na Rusi wcześniej niż w Polsce to jeszcze wskazał swoim polskim kolegom historykom że w ich (polskim) posiadaniu jest dokument o 15 lat wcześniejszy niż ten na który powołali się w pozwie. 🙂 , 🙁
            https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9F%D0%BE%D1%85%D0%BB%D1%91%D0%B1%D0%BA%D0%B8%D0%BD,_%D0%92%D0%B8%D0%BB%D1%8C%D1%8F%D0%BC_%D0%92%D0%B0%D1%81%D0%B8%D0%BB%D1%8C%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87

            Intieresno? No to (jeszcze) parę zdań o tym magiku: William Pochlebkin miał trudny charakter.Niektórzy powiadają że wynikało to z organicznej niezdolności do jakichkolwiek kompromisów. Ukończył z wyróżnieniem Akademię Stosunków Międzynarodowych (dziś MGIMO),w 1952r obronił doktorat z historii i podjął pracę w Instytucie Historii Akademii Nauk ZSRR.
            Współpraca Pochlebkina z naukowym kolektywem instytutu nie układała się dobrze,widać taka już dola jednostek wybitnych w konfrontacji z miernotami nacelowanymi wyłącznie na kariery i personalne gierki.
            W efekcie nieustających tarć i konfliktów w połowie lat 60-tych odchodzi z Instytutu.Traci główne źródło dochodów,utrzymuje się z publikacji w naukowych periodykach, ale dalej kontynuuje prace badawcze.Specjalizuje się w historii Skandynawii (zna wszystkie skandynawskie języki nawet w ich archaicznej formie).
            W 1968 r roku prace Pochlebkina dotyczące Skandynawii zdobywają najwyższą ocenę historyków Szweckich,Norweskich i Fińskich.
            W 1970 premier Finlandii Urho Kekkonen przyznaje Williamowi Pochlebkinowi nagrodę za najlepszą monografie.Nagroda związana jest z pieniężną gratyfikacją w wysokości 100.000 (wedle innych źródeł 200.000) dolarów.
            Pochlebkin nie dostaje zgody władz na wyjazd związany z odbiorem nagrody.Tę ostatnią informację polecam tym którzy ciągle wierzą że szef KGB Andropow wypuszczał tych rozmaitych Sołżenicynów,Sacharowych czy innych, dlatego że nie miał innego wyjścia,że musiał się ugiąć przed tzw opinią publiczną świata zachodniego.Przykład Pochlebkina pokazuje że inny scenariusz też był możliwy i (jeśli nie liczyć obywateli ZSRR) na całym świecie nie ma więcej niż kilka tysięcy osób które kiedykolwiek słyszały o jakimś Pochlebkinie.
            Pozbawiony stałego źródła utrzymania,coraz rzadziej drukowany,Pochlebkin żył w skrajnej biedzie,na całodzienne utrzymanie musiało mu wystarczyć 38 kopiejek.Rubel miał wówczas całkiem niezłą siłę nabywczą ale 38 kopiejek na wyżywienie i inne najbardziej elementarne potrzeby to niewiele.Mimo tej niesprzyjającej sytuacji Pochlebkin pracuje jak mrówa, szpera po naukowych bibliotekach,historycznych archiwach (na szczęście tego przywileju mu nie odebrali) (….. wyjęty fragment zam wyżej – moj przyp.) W życiu Williama Pochlebkina zaczęła się dobra passa.Jego książki z zakresu historii kulinariów sprzedawały się w setkach tysięcy egzemplarzy,nieomal każda gazeta chciała u siebie “kącik” z felietonami Pochlebkina. Facet kosił niesamowitą kasę.Oczywiście jak każdy dziwak zamiast jak bóg przykazał kupić sobie pałac na Rublowce całą forsę wkładał w zakup jakiś starych książek, rękopisów.itp
            Był samotny,żył skromnie,odziewał się bardziej niż skromnie, był bardzo bogaty a żył jak hinduski asceta.
            Dobra passa trwała do 1997r.Jeśli idzie o finanse to owszem-dalej było ok, ale w tymże roku zaczął pisać książkę O STALINIE.Bóg jeden wie dlaczego.Czy znużyła go charakterystyczna dla lat 90-tych atmosfera wszechogarniającego kłamstwa i kunktatorstwa? czy odezwał się nieznoszący kompromisów charakter Pochlebkina? nie wiadomo,dość że taką decyzję podjął i konsekwentnie ją realizował.Posypały się pod jego adres anonimowe groźby i sugestie odstąpienia od tego nierozsądnego twórczego zamiaru.
            Pochlebkin skarżył się nielicznym zaufanym osobom że jest śledzony,że “ktoś” w czasie jego nieobecności bywa w jego mieszkaniu i to w taki sposób aby lokator o tym wiedział.Sąsiedzi zeznawali że Pochlebkin “czegoś” się bał,że niejednokrotnie długo czekał zanim wszedł na klatkę schodową wiodącą do mieszkania,nikogo nie wpuszczał do domu.Doszło do tego że przestał odbierać telefony,odbierał tylko te wcześniej zapowiedziane i umówione.
            W roku 2000 wyszła zapowiedziana książka pod tytułem Wielki Pseudonim.Książka była wielkim sukcesem nie tylko wydawniczym (od tamtego czasu było kilka wznowień),książka przełamała jakieś tabu,jakąś zmowę przemilczeń,”zwykli ludzie” zaczęli rozumieć że to co pamiętają,czują, nie jest tylko zwykłą nostalgią a popartą twardymi faktami minioną rzeczywistością a i część historyków powolutku jakby zaczęła podnosić się z klęczek.Dla liberałów książka była powalającym ciosem,przecież Pochlebkin całym swym życiorysem,szykanami jakich doznawał ze strony władzy tak cudnie wpisywał się w schemat liberalnego dysydenta nękanego przez totalitarny system – a tu masz babo placek! Pochlebkin był komunistą,został komunistą i na dodatek w zupełnie niestosownym momencie napisał “taką” książkę.
            Niestety sam William Pochlebkin nie zdążył nacieszyć się nowym twórczo-wydawniczym sukcesem.13 kwietnia 2000 r został zamordowany we własnym mieszkaniu.Sprawca zadał mu 17 ciosów nożem a z mieszkania nie zginął ani jeden z całego mnóstwa drogocennych starodruków.Organy ścigania do dziś nie ustaliły ani sprawców ani motywu zbrodni.Faktem jest że organy ścigania nie zainteresowały się żadną poważniejszą poszlaką.Na przykład taką że denat był w garniturze a powszechnie znany był z tego że od dziesięcioleci chodził we flanelowych koszulach a w garnitur ubierał się wyłącznie wtedy kiedy wiedział że będzie miał kontakt z “kamerą”. …mocno stary post zam. na witrynie “prawda2.info” 🙂 Paka…

          • 7 maja 2020 o 22:12
            Permalink

            @Grzegorzu ….- smutne, że nawet wódkę sprzedali. Kiedyś lubiłem od czasu do czasu wypić piwo żywca na ich źródlanej wodzie, ostatnio i to się popsuło, chociaż ogólnie nie przepadam za piwem, to ich ciemny porter mi bardzo odpowiadał. Dlatego jak mam już coś wypić to wyszukuję coś z manufaktur rodzinnych. Jak jestem na Kurpiach to przy okazji zajeżdżam do skansenu w Nowogrodzie na ich piwo jałowcowe. Dlatego też gustuję w tej okowicie warmińskiej, którą mi kolega podrzuca z Olsztyna. I jakoś to leci pod tą okupacją zachodnią. Może kiedyś dzięki właśnie takim zapaleńcom, jak ty i wielu innych, mających możliwości działania odzyskamy co nieco wolności i wypracujemy na nowo własne marki i suwerenność.
            Pozdrawiam

            @krzyk58.

            Zgoda, nasze wschodnie alkohole i miody są najlepsze. 🙂
            A co do tego sporu historycznego o wódkę, to niezły numer. Nie miałem o tym zielonego pojęcia. No ale w 1977 roku to ja byłem jeszcze szczeniakiem w podstawówce nie zainteresowanym jakąś tam polityką czy gospodarką. Ale pierwsze upicie się miałem już za sobą. 🙂
            No i ten Pochlebkin to faktycznie niezwykle ciekawa postać. Zapewne w tamtym czasie mógł zostać zabity przez tych co zamierzali rozkraść Rosję. Już sobie wyobrażam jakie zagrożenie musiała stanowić ta książka uświadamiająca Rosjanom co zawdzięczają komunizmowi i Stalinowi, a tu przecież szykowano dla Rosjan nowy Generalny Plan Wschodni. Nie można było dopuścić, aby Pochlebkin aktywnie promował książkę i aby zdobył uznanie. A tak książka pewnie przeszła bez większego echa albo wykupili na pniu z księgarni i zniszczyli nakład.

            U nas w 1991 roku Paweł Bożyk opublikował książkę “Droga donikąd”, która jak tłumaczy zniknęła z księgarń w “cudowny” sposób i nikt z nim nie podjął dyskusji, a tam udowadniał, że cały projekt prywatyzacji to lipa i katastrofa dla Polski. Dobrze, że go nie zabili, bo przecież podważał jedynie słuszną drogę reform. O tej książce mówi tu: https://www.youtube.com/watch?v=V_wUPrekbhc
            Pozdrawiam

    • 7 maja 2020 o 22:33
      Permalink

      Ja Fajewerki wystrzelam świętem będzie jak Imeperium Amerykańskie upadnie

      Odpowiedz
  • 6 maja 2020 o 11:20
    Permalink

    Natychmiast po objęciu swych funkcji Mołotow zaprosił do siebie ambasadora polskiego i powinszował mu mowy Becka wygłoszonej 5 maja 1939 r w Sejmie, podnosząc zwłaszcza “ustęp mowy o honorze, który – jak powiedział – podobał mu się szczególnie.” https://www.youtube.com/post/UgyyP91UZkHrOLEOj1J4AaABCQ

    Stracono bezpowrotnie kilka cennych miesięcy – zabrakło ludzi pokroju gen. Żeligowskiego. I znowu nosimy sanacyjne śmierdzące onuce i znowu nie oddamy “nawet guzika?

    System nie może dalej funkcjonować. Nagromadziło się w nim zbyt wiele błędów. Do tej pory awarie i brak wydajności jednych podsystemów były ukrywane poprzez nadużywanie zasobów innych podsystemów. Właśnie przestają działać systemy awaryjne i błędy konstrukcji całego systemu dają o sobie znać ze zdwojona siłą. Potrzebny jest restart systemu na nowych zasadach.

    System jest tak skomplikowany a wszystkie elementy tak ściśle powiązane ze sobą na wielu poziomach, że nie można przewidzieć, kto straci na restarcie. Pewne jest, że więcej do stracenia mają gracze, którzy w obecnym systemie zajmują znaczącą pozycję. Politycy, nawet przekonani o konieczności restartu, reprezentują w większości interesy grup, które nie życzą sobie zmian. Jedynym wyjściem jest więc twardy restart systemu, który postawi wszystkich przed faktem dokonanym i nie będzie pozostawiał miejsca na niekończące się dyskusje, negocjacje i wieczne „liberum veto”
    W praktyce hard reset może być wywołany jedynie przez kataklizm na skalę globalną lub wojnę o światowym zasięgu.

    Korzyści płynące z wojny:

    Reset systemu finansowego (bankowość, giełda, system monetarny)
    Reset systemów emerytalnych
    Obniżenie aspiracji materialnych społeczeństw
    Skanalizowanie społecznej agresji
    Łagodna depopulacja

    Obecność broni jądrowej u większości graczy nie zablokuje wojny. Wojna jest w interesie uczestników gry, więc będzie się ona toczyła środkami konwencjonalnymi lub na terytoriach zależnych. Ograniczona wojna jądrowa (np. Indie – Pakistan) w konsekwencji przyniosłaby katastrofę ekologiczną na skalę globalną co także zrealizuje wymienione wyżej cele, doprowadzając do całkowitego restartu systemu.

    Taka wizja wydaje się być szalona, ale czy na prawdę jest mało prawdopodobna?
    Opublikowano: 10 sierpnia 2011
    https://www.salon24.pl/u/vanat/332225,hard-reset-dlaczego-iii-wojna-swiatowa-to-najlepsze-wyjscie

    Pro wyboru… PO i Lewicy nikt nie da rządów w trudnych czasach, jedni wszystko sprzedadzą, drudzy oddadzą tęczowym kolegom… 😁

    Bosaku wyjdź z muru drewna! https://www.salon24.pl/u/zuberegg/1043613,marnowana-szansa-bosaka-i-narodowcow

    Odpowiedz
    • 6 maja 2020 o 18:32
      Permalink

      „Ekonomia kapitalistyczna, myśl kapitalistyczna tworzą mistyfikację, uznając za podstawę istnienia ludzkości w przyrodzie zysk od kapitału. (…) Stworzenie typu swobodnego pracownika jest właściwym zadaniem ludzkości, która pragnie być wolna, tj. nie zależeć od przypadku. Dopóki myśliciele kapitalistyczni nie dowiodą, że tylko praca stwarzająca zysk dla właściciela kapitału jest postacią energii, istniejącej przyrodniczo, dotąd żaden rewizjonizm mieszczaństwu nie pomoże”. Źródło: Stanisław Brzozowski, Ich rewizjonizm, „Przegląd Społeczny” nr 22, 22 lipca 1907.

      Odpowiedz
    • 6 maja 2020 o 16:39
      Permalink

      Ciągle zastanawiam się gdzie może być w przyszłości ‘mniejsze zło” w USA, ChRL, czy Rosji? Myślę że jednak wszyscy grają (stwarzają tylko pozory) do jednej bramki, a tak naprawdę WSZYSCY gotują nam pomału KONCŁAGIER.
      W Rosji narasta niezadowolenie z rządów liberalnej kliki kremlowskiej.
      W USA ………………………………………………………………………… neokomunistyczne państwo (podziemne) nie odpuszcza.
      Nie wiem jaka sytuacja w Chinach, sadzę że tam mają już dawno pozamiatane, tylko marginalne sprzeciwy.

      https://instytutsprawobywatelskich.pl/chinski-system-oceny-spoleczenstwa-orwell-i-huxley-w-praktyce/

      Tak, tak- wiem z ‘jakich pozycji” spłodzono powyższe info. ale niesmak chiński mimo wszystko pozostaje. Nie wszystko co błyszczy p. Wojciechu ,TO złoto… 🙂

      ————

      Бесогон ТВ – У кого в кармане государство? – Никита Михалков

      https://www.youtube.com/watch?v=uTOC8pXW0Y8

      vs.

      Вот и всё. Бесогон ТВ снят с эфира. Обращение Никиты Михалкова.

      https://www.youtube.com/watch?v=DoB3NITCEnw

      Tiaaaaaa… tym razem i czasem bez komentarza.

      Odpowiedz
  • 6 maja 2020 o 13:18
    Permalink

    Coś jest na rzeczy i się dzieje, co takiego jeszcze nie wiadomo ale możemy być pewni że wujek sam nie chce nic nikomu dać za darmo, jak zresztą nigdy nie chciał….

    Odpowiedz
  • 6 maja 2020 o 15:49
    Permalink

    Adam Wielomski: Świątynia Opatrzności Bożej jest masońska, kłamstwa na temat Konst.3Maja i Targowicy https://www.youtube.com/watch?v=7IJfeF-N2-k

    TO należy konieszno zaliczyć… Miecławie, prof. Wielomski wykłada MOJE credo polityczne, począwszy
    od oceny Konfederacji Targowickiej po osobę i dokonania STALINA, poprzez rysy “różnych
    oświeceniowców”, protoplastów w linii prostej: tego co lewe, w tym wszystkim miejsce Rosji i stosunek do niej różnych sił politycznych w Polszcze . Chyba nie muszę dodawać że TO jest mój punkt widzenia, z którego, jak zdążyłeś zauważyć – nie zbaczam. 🙂

    Na deser:

    https://bb-i.blog/2020/05/03/reset/

    Odpowiedz
    • 7 maja 2020 o 14:06
      Permalink

      @krzyk58
      Krótko i ostro bo nie mam czasu znowu cytować historie i światłych ludzi, którym ci z CEP nie dorastają do pięt.

      To twoje kredo polityczne pachnie naftaliną. 🙂 Ogólnie współczuję.
      To jest historia i to jeszcze opacznie interpretowana przez niby prof. Wielomskiego, który nie zawraca sobie głowy ludem i jego potrzebami godnego życia, stając się promotorem Kościoła i średniowiecza, a Kościół był wtedy jednym z głównych zdrajców, na długo przed targowicą. Ogólnie masło maślane wynika z jego wywodów. Bo fakty są takie, że Polacy wówczas okupowani przez kler a szlachta uczena przez jezuitów byli w fazie zupełnego upadku kultury i moralności.

      Zarówno opcja pruska niby patriotów, jak i opcja rosyjska z targowicą na czele realizowała tylko swoje interesy feudalne lokując swoje uczucia po różnych stronach i prosząc o pomoc niby przyjaciół ze wschodu, czy tych z zachodu. Ale wszystkim zabrakło inteligencji, że trzecim rozgrywającym jest Kościół z Watykanem na czele, który zawsze i wszędzie realizuje swoje nikczemne interesy kosztem wolności i lokalnych społeczności.

      W tamtym czasie chwała masonom, że próbowali oświecić lud i wyrwać go z religijnej ciemnoty i niewoli. W tym układzie ja jestem MASONEM, bo popieram oświecenie ludu, prawa i wolności oraz ochronę przed wyzyskiem. Tamtych masonów już nie ma. Obecni zostali przejęci przez kapitał i służą tylko jego interesom pod różnymi flagami.

      W tamtym czasie można powiedzieć, że te dwie opcje rosyjska i pruska na swój sposób proponowały ratunek dla Polski, to tak jak dziś styropianowy PO-PiS, ale było już za późno i wszyscy zostali wykorzystani nikczemnie przez niby swoich sojuszników przy zaangażowaniu trzeciego rozgrywającego, czyli Kościoła i Watykanu, o którym jak zwykle zresztą Wielomski zapomina powiedzieć.
      https://wolnemedia.net/konstytucja-3-maja-a-dzialania-owczesnego-kosciola/
      http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?t=13374

      Jedno zdanie Wielomski powiedział sensowne i obiektywne, że oświecenie ludu nastąpiło dopiero w PRL, dodam, że nie całkowicie, bo lud zniewolony religijnie nie był w stanie w większości wyjść z duchowej niewoli, mimo włożonego wysiłku lewicy laickiej, aby stworzyć nowy system ludzkiej, a nie “boskiej” sprawiedliwości na ziemi. Niestety nie udało się, przy wydatnym wpływie na to Kościoła polskiego pod przewodnictwem Wyszyńskiego i JP II na usługach zachodniego kapitału.

      Pomijam już prowadzącego wywiad z Centrum Edukacyjnego Powiśle, w skrócie CEP. Wiesz co to za narzędzie ten “CEP” i jakie miało ono konotacje dawniej na wioskach. Kogo nazywano cepem? 🙂
      Brak słów, na skalę manipulacji. Prof. Wielomski, któremu jestem wdzięczny za właściwą i obiektywną ocenę idei tzw. marksizmu kulturowego (czego ty nie chcesz uznać i jak maniak propagujesz ściemy w interesie kapitału), na linii historii ustawicznie broni destrukcyjnej roli Kościoła, popierając w dodatku kulturę łacińską, co praktycznie dyskwalifikuje go jako naukowca, który powinien być obiektywny. Wychodzi na to, że jest tylko politykiem i na tytuł nie bardzo zasługuje. Albo używa się tytułu, a to zobowiązuje do naukowego obiektywizmu, albo jest się tylko politykiem, który może być także cepem, bo przecież w demokracji normy intelektualne nie obowiązują.
      Propagowana gdzieś tam ukradkiem przez nich jakaś forma dyktatury religijno-monarchistycznej, to już czyste kpiny z oświeconego intelektu.

      „W demokracji wolno głupcom głosować, w dyktaturze wolno głupcom rządzić” – Bertrand Russel.
      To już wolę, aby głupcy w demokracji mieli prawo głosować, niż jakiś głupiec ma być dyktatorem, czego dowodem jest historia różnych Monarchii i dyktatur ustanawianych przez kapitał (Mussolini, Hitler i Franko, są tego przykładem).

      Odpowiedz
  • 6 maja 2020 o 21:57
    Permalink

    Cd. “U nas” – ten sam sqrv*ski schemat jak w Rosji, K. Duszenow nie pozostawia suchej nitki na
    ” cyrylach gundajewych”. Walka z Kościołem się zaostrza! A wielu biskupów, kapłanów i świeckich tego nie widzi.. https://www.youtube.com/watch?v=8cFsIMZmajU&t=7s
    “nasi hierarchowie”……….. i TU nasuwają się mocne słowa pod adres! Więc poprzestanę na niedokończonej myśli.
    Paka

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.