Święto pracy czyli czego? /refleksja ogólna/

graf. red.

Święto pracy – wielu pyta – czyli czego? Kontekst amerykański, gdy robotnicy płacąc krwią i życiem – wywalczyli „przywileje” w relacji z kapitalistami już jest nieaktualny. Kontekst „komunistyczny”, w którym państwa demokracji ludowej wykorzystywały to święto i tworzyły kult pracy, jako nową świecką tradycję również jest już historyczny. Po tym okresie zniknęło realne umiędzynarodowienie święta pracy jako takiego. W różnych krajach historia potoczyła się później inaczej. Przykładowo w naszym kraju jeden z Kościołów, bardzo intensywnie próbował i nadal próbuje – zdominować to świeckie święto, poprzez nadanie mu dorozumianej symboliki religijno-para-historycznej. Niestety to się bardzo dobrze przyjmuje, przynajmniej u dużej części społeczeństwa, która nie wie że ma alternatywę, jaką jest wolność, jednak to już inna kwestia – do o wiele szerszych rozważań.

W naszych realiach praca nadal jest przywilejem. Szczytem wszystkiego jest to, że trzeba konkurować nawet o prace śmieciowe, ponieważ rządzące elity – masowo sprowadzają na rynek pracy konkurencje z poza Unii Europejskiej. To jest naprawdę przegięcie i utrwalenie systemu niewolniczo-pańszczyźnianego. Proszę bowiem pamiętać, że więcej niż połowa pracujących Polaków w ogóle, ma nieco ponad pensję minimalną. Nawet jeżeli do tego dodamy 500+, to i tak nie są to kwoty pozwalające na akumulację kapitału, samodzielność finansową, czy po prostu brak lęków o przyszłość.

Pensje w naszym kraju są oszałamiająco niskie – przeciętnie i powszechnie, a poziom cen, zwłaszcza jak weźmiemy pod uwagę ceny energii i opłat komunalnych, jak również ceny podstawowego – przeglądowego koszyka dóbr i usług, z których trzeba korzystać. Po prostu są zachodnie.

To powoduje stałą nierównowagę i brak możliwości zapewnienia sobie możliwości funkcjonowania zgodnych z oczekiwaniami wynikającymi ze wzorców cywilizacyjno-kulturowo-ekonomicznych.

Ludzie reagują to jak mogą, dostosowują się jak są w stanie. Mieszkają z rodzicami, często jeszcze z dziadkami. Pracują w więcej, niż jednym miejscu. Oszczędzają na wszystkim, w tym na edukacji, zdrowiu, wypoczynku i jedzeniu. W końcu oszczędzają poprzez niepodejmowanie decyzji o posiadaniu dzieci. Bardziej rozsądni decydują się na wyjazd za granicę. To, co wydarzyło się na kierunku – Wielka Brytania, Irlandia jest procesem historycznym, to jedna z największych migracji naszego społeczeństwa w historii. Jest to dlatego takie szczególne, ALBOWIEM NIKT NAS NIE OKUPUJE, NIKT DO NAS NIE STRZELA I NAPRAWDĘ NIE MA BRAKÓW ŻYWNOŚCI. Tylko w Polsce nie da się po prostu żyć, Polska kopie i jest niewdzięczna na każdym kroku. Młodsze pokolenia wychowane już we wszechogarniającej kulturze posiadania i użytkowania, nie są odporne na beznadzieję codzienności i wybierają rozwiązania, które przynajmniej dają im szansę na okresowe polepszenie warunków życia. Większość naszych migracji kończy się, jak kończy się młodość, zaczynają się choroby i problemy. Wówczas wraca się do kraju, jeżeli się odłożyło na mieszkanie i jakieś pieniądze, pozwalające na prowadzenie działalności gospodarczej – to jest się wygranym. Jeżeli nie, to może być różne. To przyszłość w zasadzie dwóch pokoleń, bardzo wielu ludzi, którzy będą podejmować ważne decyzje życiowe – rzutujące na przyszłość nas wszystkich.

Proszę bowiem pamiętać, jak jest skonstruowany nasz system ubezpieczeń powszechnych, otóż – pełnię praw w praktyce nabywa się po opłaceniu pierwszej składki. Czyli nagle w systemie opieki zdrowotnej i również w systemie emerytalnym, przybędzie nam wiele osób, które składki przez wcześniejsze lata – płaciły różnie. Natomiast oczekiwania i potrzeby, będą mieć jak każdy.

Rząd planuje poważne zmiany w opodatkowaniu i naliczaniu składek emerytalno-rentowych i zdrowotnych. To jest dzisiaj najbardziej aktualny problem w naszym kraju, w istocie nawet ważniejszy od tego w jaki sposób będą przejedzone oszczędności zgromadzone w likwidowanych OFE. Już wiadomo, że będzie to reforma progresywna i ci, którym można zabrać, będzie zabrane.

To wszystko w kontekście umów śmieciowych, potężnej konkurencji na rynku pracy ze strony ludzi, którzy nie są obywatelami państw Unii Europejskiej, przy ograniczeniach pandemicznych i wynikających z nich bankructwach i zwolnieniach.

Więc niech się święci 1 maja, jeżeli to jeszcze kogokolwiek, w jakiejkolwiek mierze interesuje jakkolwiek!

16 komentarzy do “Święto pracy czyli czego? /refleksja ogólna/

  • 1 maja 2021 o 08:51
    Permalink

    Kiedyś to bylo świętowanie, dzisiaj w ogóle nie ma o czym mowić. Nie ma czegoś takiego jak 1 maja, a to co pewien Kościół próbuje zrobić zagarniając to typowo świeckie święto to jedna z większych afer pokazujących skalę ich chciwości.

    Odpowiedz
  • 1 maja 2021 o 09:51
    Permalink

    Polacy jeszcze nie odkryli, że na bazie tego święta mogą zbudować nową robotniczą siłę, która przywróci godność pracownikom. Gdy oglądam zdjęcia z 1-majowych pochodów i manifestacji z II RP, to widzę różnicę w stosunku do III RP. Wtedy w II RP chłop i robotnik miał świadomość swojego beznadziejnego położenia i potrafił walczyć o swoje, a obecne pokolenia wypaczone mentalnie przez zachodnią kulturę głupoty i rozbite przez liberalny kapitalizm nie są w stanie się zorganizować i wyjść na manifestację, aby pokazać swoją siłę i determinację.

    Ku przypomnieniu:
    https://www.lewicanarodowa.pl/2021/05/swieto-pracy.html?m=1
    https://facet.onet.pl/swieto-pierwszego-maja-w-prl-zobaczcie-archiwalne-zdjecia/nyw8dxy

    Odpowiedz
  • 1 maja 2021 o 10:09
    Permalink

    Powściągliwy i słuszny tekst.

    Wiele refleksji o święcie 1 maja, jak np. PRZYMUS uczestniczenia w pochodzie, zabiło radość tego Święta.

    Bo to powinno być Święto radosne.

    Po pierwsze: WIOSNA.

    Po drugie radość że żyjemy (to znaczy że MOŻEMY pracować …).

    Po trzecie: przeżywanie wspólnotowości.

    I wiele innych skojarzeń.

    Ale w PRL-u, sprawdzając obecność na Pochodzie, czy to uczniów czy pracowników Zakładów Pracy – zabito te radosne skojarzenia.

    Odpowiedz
  • 1 maja 2021 o 20:26
    Permalink

    4 maja protesty trwające już czwarty dzień skupiły znacznie mniej osób niż na początku. Zachęciło to chicagowską policję do działań. W czasie starć ktoś wrzucił w tłum bombę. Zginęło pięciu robotników i jeden policjant. Śmierć policjanta spowodowała, że policja otworzyła ogień do robotników. W wyniku regularnych walk zginęło ostatecznie sześciu policjantów, ale nigdy nie podano liczby zmarłych demonstrantów.
    https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/praca/skad-sie-wzielo-swieto-pracy/k0zrtfq

    Intieresno kto był “tym ktosiem”, komu zależało by “zaognić”? Instytucja nieznanych sprawców już wówczas realizowała się,
    powtórki (snajperskie) w Moskwie na początku 90′, czy w Kijowie podczas “rewolucji godności”, w takich momentach obowiązkowo
    mile widziana jest ofiara(y) sakralna …

    @Inicjator podniósł słuszny wątek “zabijania radości”, BO jak wiemy z niewolnika nie ma robotnika
    tak przynajmniej mówi mądrość ludowa, nie wiem jak pierwszomajową łyżkę miodu przełknie
    kom. Miecław, idzie zaś o to ze “Inicjator” przyprawił ów miód – zwyczajnie dziegciem … ajjjjjj! 🙂

    Web. Józef.
    Z okazji, poranną porą wysłałem akcent muzyczny pt. “С ПРАЗДНИКОМ 1 МАЯ, ДОРОГИЕ ТОВАРИЩИ! – ЛУЧШИЕ СОВЕТСКИЕ ПЕСНИ НА ДЕНЬ ВЕСНЫ И ТРУДА”.

    Odpowiedz
    • 2 maja 2021 o 00:31
      Permalink

      @krzyk58

      Ale ja nie mam co przełykać, bo @Inicjator ma rację, że przymus uczestnictwa w pochodzie zabijał to święto po części. Weźmy jednak psychologię na tapetę dlaczego ten przymus wprowadzono. Otóż jak po wojnie robotnicy i chłopi dostali już wszystko to zwyczajnie przestało im się chcieć uczestniczyć nawet w 1-majowych pochodach, uznali swoja walkę za zakończoną. Tak np. uznawał mój dziadek ze strony mamy, który wojnę przeżył jako wolny kmieć na kilku morgach. Przed wojną chodził na manifestacje pierwszomajowe, w proteście przeciwko feudalizmowi i władzom sanacyjnym II RP, nawet mam gdzieś zdjęcie z takiej manifestacji, gdzie on jest w tłumie. Potem po wojnie stwierdził, że walka zakończona więc manifestacje i pochody są niepotrzebne. Uparł się i nie chodził.
      Władze miały inne zdanie, bo święto świetnie służyło propagowaniu wspólnoty i socjalizmu, więc zaczęto zmuszać. Efekty znamy.

      Teraz w III RP przed pandemią manifestacje były skromne, ale to się kiedyś zmieni, jeżeli stan zniewolenia będzie postępował, wtedy ludzie będą musieli się zorganizować i stawić opór nowemu feudalizmowi. To tylko kwestia czasu, jak młode pokolenia wejdą w rolę chłopów i robotników z II RP. A święto pracy się do tego idealnie nadaje i nawet przejęcie go przez Kościół nie pomoże.

      PRL gwarantując bezpieczeństwo ekonomiczne chłopom i robotnikom po prostu ich rozleniwił intelektualnie, a nawet skierował na drogę autodestrukcji, bo oni myśleli, że władza musi im wszystko zapewnić. A z pustego nawet i Salomon nie naleje skoro strajkowali i nie pracowali uczciwie.Takie są fakty. Na szczęście mamy to już za sobą i robotnicy oraz chłopi mogą pracować teraz w jedynie słusznym systemie. A 1-maja na cześć odzyskanej wolności od socjalizmu mogą zrobić sobie grilla, o ile będzie ich stać na piwo o kiełbaskę. 🙂

      Odpowiedz
  • 2 maja 2021 o 10:31
    Permalink

    @krzyk58
    Do UE można mieć różne zastrzeżenia, ale bez UE Polska pozbawiona w latach 90-tych własnego przemysłu, nie posiadająca własnego kapitału i innowacyjnych technologii, z cłami na granicach – byłaby dziś na poziomie zbliżonym do tego jaki jest obecnie na UPAinie [do 2014 roku Ukrainie].
    No, ale mają niepodległość jak nie wiem co.
    Z nami byłoby podobnie – boso, ale w ostrogach…

    Odpowiedz
    • 2 maja 2021 o 13:39
      Permalink

      @Niechodzący …

      Przy mądrych i odpowiedzialnych rządach lewicy (której już wtedy nie było niestety), możliwy byłby lepszy scenariusz niż opisany przez ciebie. Był dobry okres np. w rolnictwie w latach 1988-1990 i drobnym biznesie, zanim nie zaczęto sprzedawać za bezcen polskiego przemysłu. Prof. Kieżun i wielu innych udowadnia w swoich książkach, że możliwy był inny scenariusz. Trzeba było tylko wytrzymać neokolonialną presję zachodu, a zdrajców nie dopuścić do władzy. Zabrakło niestety prawdziwych patriotycznych elit i świadomości społecznej. Im więcej analizuję różnych publikacji i wspomnień z tamtego okresu tym bardziej jestem przekonany, że nie mieliśmy żadnych szans z post-szlachecką inteligencją bez inteligencji i ich lokajami na uczelniach.

      Odpowiedz
    • 2 maja 2021 o 13:51
      Permalink

      Ależ, ależ, prigotowka lat 90′ była konieczna by uzasadnić” wstąpienie” BO jak nie UE, to co Białoruś?
      Nieprawdaż? (za klasykiem).
      Tacy różni “niechodzący” + wszystkie lewice (postkomuniści) mają pełny carte blanche na usprawiedliwienie tamtego “wyboru”. Kolejność “wyboru” – pierwiej NATO, następnie jewrokołchoz, nigdy odwrotnie!
      Mam ciągle w uszach tamtą chamską indoktrynację za… przyznam jednak że ‘obecne od ponad roku szaleństwo” przebiło wszystkie znane mi szajby! 🙂

      Odpowiedz
      • 4 maja 2021 o 16:33
        Permalink

        @krzyk58
        “Ależ, ależ, prigotowka lat 90′ była konieczna by uzasadnić” wstąpienie” BO jak nie UE, to co Białoruś?”

        Wszystko wskazuje na to, że byłby to chyba najlepszy wybór (Białoruś)…
        – szczególnie, teraz przy ogólnozachodniej “szajbie”…

        No ale cóż…
        – Polacy to przecież “Pany” (do dzisiaj tak sarkastycznie określają Polaków Białorusini), więc gdzieżby tam…

        Odpowiedz
        • 4 maja 2021 o 20:14
          Permalink

          @Dojrzały. Nie wiem czy zauważyłeś ale ująłem w tonacji ironiczno-sarkastycznej, w tamtym czasie
          przed akcesją wszyscy dookoła (KK i Lewica wówczas zarządzająca Polską, mieli pełnię władzy!) palcem wskazującym – wskazywali na tego ‘złego kołchoźnika …” alternatywą miała być wedle ‘nich” – Białoruś, jako symbol upadku. Tak rozumowali
          ‘wszyscy” oświeceni, lewicowi, postkomuniści i niektórzy duchowni katoliccy zwłaszcza ci postępowi, otwarci, posoborowi – MODERNIŚCI! Inaczej widziała TO – endecja … ludzie związani w jakiś sposób z tradycją ‘eneszetowską” (NSZ).

          Odpowiedz
          • 4 maja 2021 o 23:42
            Permalink

            @krzyk58

            Już ci kiedyś pisałem, że lewica nie miała wyjścia, bo to prawica podjęła decyzję o wstąpieniu do unii, bo od razu jak tylko Mazowiecki został premierem wysłali akces do wspólnoty europejskiej. Potem już praktycznie nie było wyjścia, bo gdyby lewica nie dokończyła sprawy to prawica za plecami by wyła, że chcą powrotu komuny. Wiem, bo siedziałem trochę wtedy w polityce, “chociaż na tylnym fotelu”, rozważano różne scenariusze, ale alternatywy nie było. Rosja praktycznie do 1998 roku nie istniała, a najważniejsze decyzje zapadły właśnie do tego czasu, Białoruś się dopiero ratowała, a większość polskiej post-szlacheckiej inteligencji bez inteligencji z lokajami aż pieli z zachwytu, co dzięki unii zyskamy. Potem już wyjścia nie było, bo zdrada zapanowała praktycznie na każdym kroku. Gdyby wtedy lewica nie rządziła, to prawica zrobiłaby to samo, jak z Traktatem Lizbońskim.
            Więc przestań pierniczyć.

          • 5 maja 2021 o 08:25
            Permalink

            @Miecław. Kwaśniewski (zwierzchnik sił zbr.) = NATO 1999 r.
            Miller (premier) = UE 2004 r.
            Parlament – lewicowy.
            Białoruś do 1998 r. po S. Szuszkiewiczu, już dobrych 4 l. szła pod prąd i na przekór wszystkim
            Dla Lewicy wówczas NATO i UE były celami pierwszoplanowymi zwłaszcza że “nie było już Moskwy”, a TU p. siła przyzwyczajenia – zawsze ‘jakaś Moskwa” musi być nad karkiem!

  • 2 maja 2021 o 12:42
    Permalink

    Flaga kojarzy mi się z wariatami, oszołomami, radykałami, katolikami i awanturnikami.

    Poza tym przez ponad 30 lat nie byliśmy w stanie usankcjonować gotowego protokołu flagowego. To najprostsza rzecz chyba w świecie. Może zatem flaga wisieć brudna, postrzępiona i mokra, można na niej malować logo piwska, kościół może sobie ją zawłaszczać itd. zaś Karyny i Sebixy wywieszają flagę z Godłem.

    Jak się ta władza skończy to kończę swój bunt, chyba że się zbuntuję i potraktuję ją jako oręż (w przenośni), ale na razie na to się nie zanosi. Natomiast na pewno dziś i jutro zwłaszcza, zapalę w domu świeczkę by uczcić trupa polskiej gospodarki, którą zabił styropian.

    ps. proszę spojrzeć, jaki mamy piękny protokół flagowy, a jednocześnie możemy go sobie wsadzić w ….: http://web.archive.org/web/20080701114952/http://www.pl.info.pl/IHW_WWW/index.php?act=view&ktg=32&idt=125

    Odpowiedz
    • 2 maja 2021 o 16:12
      Permalink

      @Grzegorz. “Flaga kojarzy mi się z wariatami, oszołomami, radykałami, katolikami i awanturnikami.”
      No to musi być coś nie hallo z p. postrzeganiem- Sz. dopiąłbyś pan co by nie pozostawić cienia wątpliwości, biało-czerwona. Dokładnie tak jak raczyłeś na wstępie posta wymienić odbierałem poczynania (i odbieram) postępowców tuż przed “akcesją”, TO zstępni XVIII w. (też postępowych) peruczkowców zapatrzonych w “prawoczłowieczą, porewolucyjną Francyję (Zachód). Zacytuję słowa refrenu piosenki “Wychowanie” ansambla T. Love
      “Ojczyznę kochać trzeba i szanować
      Nie deptać flagi i nie pluć na godło
      Należy też w coś wierzyć i ufać
      Ojczyznę kochać i nie pluć na godło”
      Jak mawiał niegdysiejszy cesarz Abisynii “wszystko już było” , należy tylko uważnie przykładać miarę (analizować). Pro buntu, nie tylko w p. kontekście ‘ujął https://pl.wikipedia.org/wiki/Hajle_Syllasje_I
      I, zapewniam – to nie był dureń!
      “Młodzież to młodzież. Nie da się zmienić niestosownych zachowań młodzieży. Zresztą nie są one niczym nowym, na świecie nigdy nie dzieje się nic nowego. Proszę się zastanowić nad przeszłością: przekona się pani, że nieposłuszeństwo młodzieży jest odwieczne. Młodzież nie wie, czego chce. Nie może tego wiedzieć, ponieważ brakuje jej doświadczenia, brakuje jej mądrości. To przywódca państwa musi pokazać młodzieży słuszną drogę i ukarać ją, jeśli się buntuje przeciwko władzy. To My musimy to zrobić. Ale nie cała młodzież jest zła i tylko najbardziej winni muszą być bezlitośnie ukarani. Pozostałych powinno się zmusić do posłuszeństwa, a następnie skłonić do służenia swojemu krajowi. Tak My sądzimy i tak musi być.

      Opis: z wywiadu z Orianą Fallaci w czerwcu 1972.

      Biedni i bogaci zawsze byli i zawsze będą. Dlaczego? Dlatego że są ci, którzy pracują, i ci, którzy nie pracują, ci, którzy chcą zarobić, i ci, którzy nie chcą ruszyć palcem. Kto pracuje, kto chce pracować, ten nie jest biedny. Istotnie, prawdą jest, że Nasz Pan i Stwórca pozwala nam wszystkim urodzić się równymi, ale jest też prawdą, że kiedy się rodzimy, nie jesteśmy ani bogaci, ani biedni, Jesteśmy nadzy. Dopiero potem stajemy się bogaci lub biedni, zależnie od zasług. Tak, wiemy również i My, że rozdawanie pieniędzy na nic się zda. Dlaczego? Dlatego, że aby wyeliminować nędzę, potrzeba tylko jednego: pracy.

      Opis: z wywiadu z Orianą Fallaci w czerwcu 1972.

      Odpowiedz
    • 2 maja 2021 o 22:11
      Permalink

      2021 05 01 Chodźmy razem, policja nie świętuje https://www.youtube.com/watch?v=q-tmdnqfB_0&t=95s

      Jak patrzę na facjaty tych jak (słusznie zresztą w konkretnym przypadku) zauważyłeś, “wariatów,oszołomów (lewackich),
      radykałów europostępowych, zapewne bezbożników i awanturników (niekoniecznie domowych, damskich bokserów) a zapewne jeszcze trzy dekady temu płomienni komuniści z PZPR – podstarzałe
      facjaty mówią wiele wystarczy wytrawne oko, eksponującymi dziś jakieś niebieskie szmatki ze śmiesznymi (żółtymi!) gwiazdeczkami, nachodzi ‘mię” taka myśl iż jeszcze w 1990 r. dumnie kroczyli ‘ze” czerwonymi szturmówkami piejąc “wyklęty powstań ludu …” czy jakoś tak, dziś niewiele odbiegają od wyznaczonego przez marksistów
      kursu pieją (zapewne) że ‘wszyscy ludzie będą braćmi” (oda do śmieszności) – taka “mondrość etapu”. Miast Moskwy – Bruksela, i znowu nowy wielki brat! Zmienić wszystko tak
      (by pozostało po staremu, i “żeby niczego nie było”) żeby nic się nie zmieniło!
      Kubiety i koziarze = lewacko-liberalny, neokomunistyczny, kosmopolityczny dramat Polski i Polaków. 🙂
      Prawdziwej Polski i takich’że Polaków!
      Jak widzisz mamy punkt styczny (w pewnym momencie zbieżność poglądów na niektóre problemy). Też nie cierpię – tak jak i Ty, Grzegorzu. 😇

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.