Święta z punktu widzenia ateisty

Święta Bożego Narodzenia z punktu widzenia ateisty to bardzo trudny okres, ciężko jest przez niego przejść suchą nogą, w taki sposób, żeby gdzieś się nie umoczyć, nie nadziać na choinkę, albo nie stłuc jakiejś ozdoby choinkowej.

To przerażające na co marketing ukierunkowany na obrzędową część społeczeństwa skazuje ateistów. Po pierwsze wszechobecna symbolika świąt – nachalna i natarczywa, ale o zgrozo – jak tu zaprotestować, jeżeli wszędzie są ozdoby świąteczne lub świąteczno-podobne? Po drugie to przeklęte składanie życzeń, niby dlaczego mamy komuś coś życzyć, przyjmować życzenia a jak nie życzymy komuś akurat teraz czegoś w szczególności, tylko ogólnie – to niedobrze? Zdecydowanie życzenia to trudna sprawa, nie mówiąc już o towarzyszącej im atmosferze sztucznej, pompatycznej w istocie podniosłości i opłatkowi – symbolizującemu zdaje się ciało pewnego poddanego rzymskiego narodowości żydowskiej, który jak niesie przekaz – zmartwychwstał i ogłosił się Bogiem. Jak można do tego podchodzić w sposób oderwany od przesłania?

No właśnie, tutaj dotykamy sedna problemu, okazuje się bowiem że mało kto rozumie istotę tych świąt, zwłaszcza jeżeli zaczniemy coś przebąkiwać o sztucznym (czy jak kto woli) cudownym zapłodnieniu, broń Boże – powiedzieć, że Jezus był z invitro! To już obraza uczuć religijnych i w ogóle coś strasznego. Jednakże czy wierzący w niepokalane poczęcie – tak naprawdę rozumieją co się za nim kryje? Jaka interwencja boska miała miejsce na ziemi?

I bądź tu człowieku ateistą, spróbuj złożyć życzenia – obrzędowcom, albowiem prawdziwie wierzących dzisiaj ze świecą szukać. Liczą się ciasta, pomarańcze, banany – to jest ważne na stole wigilijnym. To żadna pozostałość z Paschy, to z przyzwyczajeń w PRL-u, gdzie nie było niczego i chowający swoją dumę głęboko pod pierzynami ojcowie i matki narodu – wystawiali na stołach wigilijnych talerze z bananami, pomarańczami, mandarynkami, a do herbaty kroili nieco grubsze plastry cytryny! Tak, to wystawianie się w dziwny sposób wzięło się właśnie z tego okresu parszywej biedy i nędzy jaką sprowadzili na nas alianci zachodni – wpychając nas w objęcia komunizmu. No ale można się przełamać i mandarynką!

Osobnym kłopotem jest wierząca żona! Wówczas, człowiek musi przynajmniej udawać, że toleruje tą całą obrzędowość, pokornie iść po karpia, którego spławia obowiązkowo w wannie, po czym karp z mydlinami – wesoło merda w śmiertelnych podrygach ogonem i próbuje łapać w skrzela powietrze. Nie ma to jak zarżnąć sobie karpia w święta! Ogłuszyć! Odebrać życie! Co prawda zwierzęciu, no ale trzeba jeść. Dobrze, że nie ma obyczaju zarzynania jagnięcia, wyobrażacie sobie państwo zarzynanie słodkiego, małego, rozkosznego i beczącego stworzenia? Poderżnięcie mu gardła rytualnym nożem?

Zamknięte sklepy można jakoś przeboleć, chociaż zastanawiającym jest to, dlaczego oddziałuje się na handel wedle klucza religijnego. Czy to nie powinno być tak, że innowiercy i ateiści mogliby obsługiwać sklepy i konieczną infrastrukturę właśnie w wigilię i święta? Przecież tak byłoby o wiele bardziej sprawiedliwie. Albowiem święta z zasady powinny być dla wyznawców tej religii, którzy ją wyznają. Co już pięknie widać np. w takiej Belgii, gdzie w niektórych miastach jest więcej Muzułmanów niż Chrześcijan! W skutek czego święta Bożego Narodzenia mają zupełnie odmienny charakter – nawet choinka ma wymiar symboliczny. Jest to bardzo ciekawe, albowiem święta chrześcijańskie są dostosowywane do gustów społeczności muzułmańskiej a święta muzułmańskie w żadnej mierze nie biorą pod uwagę wrażliwości chrześcijan. Jednakże to didaskalia, liczą się przecież ateiści, którzy mają mieć prawo – niezakłóconego przeżywania świąt, najlepiej tak jak chcą, czyli z pilotem w ręku i przy nieśmiertelnych amerykańskich serialach o sympatycznym młodym człowieku dającym odpór przestępcom zamierzającym napaść na jego dom pod nieobecność rodziców.

To zaskakujące jak bardzo zmienia się optyka, jak tylko zmienimy kąt widzenia.

Jedna myśl na temat “Święta z punktu widzenia ateisty

  • 25 grudnia 2013 o 16:57
    Permalink

    Już nie zgodzę się z pierwszym zdaniem Autora “Święta Bożego Narodzenia z punktu widzenia ateisty to bardzo trudny okres”, wcale nie.Jestem humanistką/ateistką i nie mam żadnych z tym problemów. W domu stroimy choinkę (choć to germański zwyczaj) na kolację wigilijną jest barszcz z uszkami i kapusta z grzybami, kutii mimo, że należy do tradycji nie znoszę zatem nie ma. Jak mówi religia Krk są to święta narodzenia Chrystusa, jak mówią Słowianie/poganie jest to święto przesilenia dnia i nocy, zatem też powód do świętowania. W Polsce wypaczyło się słowo Poganin a są to ludzie, którzy przed wprowadzeniem religii chrześcijańskiej hołdowali innym obyczajom. Na temat Maryi zawsze dziewicy nie będę się wypowiadała ponieważ otrzymam burę od Autora artykułu, w stylu “Na tym portalu nikt nie będzie itd…..”. Szanowny Autorze, Święta kapitalnie opisał piesek Bobik na swoim blogu a ja mam zbliżony pogląd na temat wszelkich Świąt.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.