Religia i państwo

Światowe dni niekompetencji?

 Czy czekają nas światowe dni niekompetencji? Jak to jest możliwe, że rząd naszego państwa nie może zdecydować o miejscu spotkania oficjalnego państwowego gościa, głowy innego państwa z planowanymi dwoma lub trzema milionami ludzi? Jak to jest możliwe, że wojewoda województwa, w którym ma się odbywać impreza – mówi otwartym tekstem, że miejsce dla jej lokalizacji jest złe, a specjalna policja do tropienia korupcji już sprawdza kto jest właścicielem działek na terenie oficjalnie wskazanym przez stronę kościelną i jeden z samorządów do przeprowadzenia imprezy? W ogóle jak to jest możliwe że o samej imprezie jako o zdarzeniu zdecydowała strona kościelna, która przecież nie jest gestorem władzy publicznej, jak również nie dysponuje własnym terenem, tylko terenem publicznym i prywatnym – użyczonym przy okazji nadarzającej się okazji.

Co ciekawe obecnie rządzący już zaczynają sugerować, że to wszystko wina jak zwykle ich poprzedników, po których odziedziczyli imprezę. Oczywiście przez pół roku niczego bidusie nie byli w stanie zrobić, tylko siedzieli w swoich gabinetach z rączkami założonymi na brzuszkach i pełni zatroskania wycierali kąciki oczu chusteczkami?

Pierwszy błąd popełnił Kościół, a nawet konkretny duchowny – znany z imienia i nazwiska, że zanim zaproponował Papieżowi organizację imprezy w Polsce, nie skonsultował możliwych opcji z władzami regionu, miasta i państwa. Ponieważ skala imprezy jest tak olbrzymia, że tutaj było wiadomo, że będą musiały współdziałać wszystkie poziomy władz z rządem na czele, bo przecież bezpieczeństwo nie jest psem przybłędą i samo się nie stworzy. Jednak wyszło jak wyszło, władze miasta nie wiedziały nic, województwa podobnie, a rząd – jak to rząd, nic nie mógł zrobić, bo nie był stroną umowy. Dzisiaj mamy więc sytuację w której dochodzi do jakiegoś nadzwyczajnego stanu rzeczywistości, w której to duchowni moderują życie milionowej metropolii – drugiego miasta w Polsce, ale nie biorą za nic, żadnej odpowiedzialności.

Co ciekawe tej odpowiedzialności zdają się unikać także i samorządowcy, wraz z wojewodą, który jest ustawowo powołany do zapewnienia porządku w regionie, jednakże ten wygłasza głównie swoje prywatne opinie. Nie ma silnego, żeby zmusić Kościół i jeden z samorządów do zmiany decyzji lokalizacji miejsca głównego wydarzenia. To się po prostu w głowie nie mieści.

Trudno jest ocenić, co trzeba jeszcze zrobić, żeby mieć pełną kontrolę nad wszystkimi aspektami tej imprezy, jak również żeby móc jednoznacznie wskazać odpowiedzialnego za jej ewentualną porażkę. Proszę wziąć pod uwagę okoliczność, że mówimy o wielkim tłumie ludzi z całego świata w jednym miejscu. Abstrahując w ogóle od zagrożenia terrorystycznego, to proszę sobie wyobrazić, jakie wrażenie mogą wywieźć z Polski – tysiące młodych ludzi, którzy tutaj przeżyją jedyną swojego rodzaju przygodę. Przecież to może być jedna wielka porażka organizacyjna, pokazująca, że Polacy się już nawet nie umieją rządzić!

Sprawy bezpieczeństwa muszą być absolutnym priorytetem, po prostu nie ma żartów. Mówimy o wymarzonej imprezie dla każdego terrorysty, nie tylko motywowanego kulturowo-religijnie, ale nawet o zwykłym frustracie lub psychopacie, który będzie chciał się zapisać negatywnie na kartach historii – przyczyniając się do jakiegoś dramatu! Miejmy nadzieję na profesjonalizm służb specjalnych, ponieważ w przeciwnym wypadku grozi nam wszystkim jakiś niewyobrażalny horror.

Co jest już szczytem wszystkiego, niektórzy z ludzi po stronie organizatorów, w swoich publicznych wypowiedziach pokładają swoją nadzieję na to, że wszystko przebiegnie bez problemów w – uwaga – opatrzności. Tego już nawet nie można komentować, albowiem co można powiedzieć w takim przypadku?

Zbliżamy się do 16 kwietnia, to będzie już zdaje się na 100 dni przed imprezą, powoli będą się pojawiały coraz dokładniejsze prognozy pogody. Mniej więcej na miesiąc przed wydarzeniem, a na dwa – trzy tygodnie na pewno – będą znane bardzo dokładne prognozy. Wówczas będziemy wiedzieli, czy miejsce przewidziane na organizację imprezy ma szansę przekształcić się w bajoro czy półpustynię. Wiele od tego zależy! Przecież tam ma nocować jakieś dwa miliony ludzi! Proszę sobie wyobrazić to wyzwanie chociażby w kategoriach problemów sanitarnych, nie mówiąc już o dalszej logistyce.

Jeżeli jednak popatrzymy na to, jak wspaniale wcześniej przyjmowano Papieży w Krakowie, to nie można mieć wątpliwości, że i służby i miasto – stawało zawsze na wysokości zadania. Milionowe msze na Błoniach! Morze ludzi! Wszystko uporządkowane w sektorach, pomoc, ochrona. Wszystko działało znakomicie. Miejmy nadzieję, że tym razem wszystko też się uda i gmina Wieliczka zapisze się pozytywnie w historii. Póki co warto się przyglądać, co rząd z tym wszystkim zrobi, bo jak na razie sprawia wrażenie, jakby chciał uniknąć pełni odpowiedzialności.

Tymczasem jeżeli coś się wydarzy, to zawsze będzie wina rządu! Już widać tutaj pewną zasadniczą analogię, bo tak jak wiadomo rozdzielenie wizyt było źródłem wszelkiego zła w kwestii wydarzeń pod Smoleńskiem, tak i nie włączenie się strony rządowej za czasów koalicji PO i PSL do procesu uzgodnień miejsca lokalizacji spotkania z Papieżem, będzie źródłem wszelkich późniejszych negatywnych konsekwencji. Reszta scenariusza jest przećwiczona – komisja śledcza, służby, akurat filmujące telewizje – ostre działania zdecydowanych władz, gdzie Prokuratura już będzie wiedziała jak postępować z oskarżonymi.

One Comment

  1. Autor pisze:”Tymczasem jeżeli coś się wydarzy, to zawsze będzie wina rządu!” – tak tylko którego?

    Który rząd zgłosił się współorganizatora ŚDM w Polsce?

    Rząd Tuska!

    Zatem to wszystko wina Tuska i rybunał Stanu, o którym mówił poseł Sasin – już czeka …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.