Paradygmat rozwoju

Świat to nie jest teatr – to ruchliwe kasyno!

 Obserwując naiwność naszych polityków na przestrzeni ostatnich 26 już lat, tzw. odzyskanej wolności, niestety robi się smutno, a podsumowanie ich wysiłków budowy znaczenia naszego państwa musi być niestety dość negatywne.

W ujęciu generalnym wszystkich wysiłków, poczynając od pierwszego rządu niezapomnianego Tadeusza Mazowieckiego, nasza elita z niezrozumiałych powodów uwierzyła w to, że skoro ona chce „dobrze i pozytywnie”, to inni również będą chcieli „dobrze i pozytywnie”, grać na tych samych zasadach, ewentualnie opartych na paradygmacie nie wyrządzania krzywdy z niewielkimi odchyleniami (jak np. poparcie dla napaści NATO na Jugosławię i odebranie jej jednej z prowincji, czy też „niesienie demokracji’ narodowi irackiemu lub walka o prawa wyborcze kobiet Afganistanu i inne).

Sytuację, jaką założono wówczas można porównać do uznania się za widzów w teatrze, gdzie wszystko jest uporządkowane, spektakl trwa, a nam się właśnie udało załatwić przenumerowanie naszych miejsc mniej więcej w środku i na dole sali z numerów liczonych od wschodu, na numery liczone od zachodu. To było to wielkie osiągnięcie przełomowe, epokowe i w ogóle ziszczenie się rzekomych marzeń Polaków – oto dołączyliśmy do struktur zachodnich, niestety traktując je jako cel sam w sobie, niż narzędzie do celu jakim zawsze winna być tylko Rzeczpospolita, jej dobro i trwanie.

Ze względu na otumaniającą propagandę i absolutne wręcz przekonanie wszystkich elit, że nie ma innej drogi i innej drogi być nie może, uwierzyliśmy w ten teatr. Można powiedzieć, że nawet wizja bycia widzem w teatrze zaczęła części z nas odpowiadać. Była wygodna intelektualnie i nie skomplikowana, można było bardzo wiele spraw uzasadnić jak nie wszystkie – właśnie poprzez oparcie się na jej dogmatach – trwałości i przewag cywilizacji zachodniej, potęgi USA, bogactwa Unii Europejskiej. Opłacało się to głównie tym, którzy liznęli fragmenty tego świata, w tym znaczeniu i w ten sposób, że zostali oczarowani bogactwem, potęgą i splendorem, dla nas tutaj niedostępnym od około 400 lat z okładem, a ściślej dla naszych elit. Żeby było absolutnie śmiesznie, niektórym się nawet zaczęło wydawać, że biorą udział na zasadach partnerskich we współdecydowaniu o sprawach światowych, regionalnych, dotyczących nas wszystkich – nawet zdaje się nasi obecnie rządzący, nadal wierzą w te bajki, jakoby to współuczestniczyli w procesach decyzyjnych Zachodu. Strasznie to ciekawe!

Tymczasem rzeczywistość okazała się jak zawsze zadziwiająco odporna na „chciejstwo” i „wróżenie z fusów”, czy też nawet modlitwy, bo takie także były wznoszone. Okazało się bowiem bardzo szybko, co zresztą nie było żadną tajemnicą dla nikogo, kto miał uszy i chciał słuchać, że świat nas otaczający to niestety nie jest teatr, gdzie wszyscy elegancko siedzą we frakach, długich sukniach z pięknymi fryzurami i co najwyżej jeden lub dwóch jest nietrzeźwych lub awanturujących się, może czasami ktoś okaże się złodziejem lub podszczypuje cudzą żonę. Ten świat, okazał się kasynem, dodatkowo niesłychanie ruchliwym. Jego kołem ruletki jest globalizacja, a gra opiera się na zaporowych warunkach wejścia i wyjścia, może się bowiem okazać, że nie tylko w kasie nie chcą nam wymienić żetonów, ale trzeba zapłacić za prawo do zajęcia miejsca przy stoliku do gry, przynajmniej wymieniając tak dużą kwotę, że nas na to nie jest stać.

Na drinki, napiwki i zakąski też nie jest nas za bardzo stać, zostają tylko wykałaczki i częste wizyty w póki co darmowej łazience, gdzie można – korzystając z powszechnych standardów w miarę bezpiecznie spędzić chwilę czasu. Jednakże okazuje się, że znowu jest niebezpiecznie, bo najdelikatniej mówiąc – dają po mordzie. Jak się człowiek nie ustawi dobrze, to można dostać, albo zostać oplutym przez innych również biednych mimowolnych bywalców kasyna, wówczas jest się pośmiewiskiem. O to nie jest trudno, wystarczy że się nie zna etykiety i nie wie jak się poruszać pomiędzy stolikami. Na szczęście ochrona jest nie tylko kulturalna, ale i dyskretna – krupierzy po prostu ignorują nasze przeważnie niezrozumiałe gesty lub zawołania, które w grze mogą oznaczać zajęcie określonej pozycji. Głupia sprawa, bo póki co to nam jeszcze dają żetony pozwalające chociaż na grę na jednorękich bandytach, ale za niedługo już to się skończy. O tym scenariuszu nikt nie myślał, on jest odległy, ale nieunikniony – wydarzy się na pewno. Trzeba będzie zapłacić i za hotel, za drinki, obiady, pralnie, parking. Głupia sprawa, bo nadal nie mamy czym, niestety nie za bardzo dorobiliśmy się w kasynie.

Wraz z rozpoczęciem przez państwa zachodnie udzielania wsparcia dla działań niektórych ukraińskich oligarchów na Ukrainie, w celu przejęcia władzy – nasz rejon świata wkroczył w nową epokę, w której Federacja Rosyjska, powiedziała – sprawdzam. Jest niesłychanie interesujące to, że dominującą większość naszych polityków to zaskoczyło. Nie da się zrozumieć powodów, dla których nikt tego nie przewidział, a biorąc to pod uwagę należy także mieć na względzie to, że nikt także nie przewidział – dalszych możliwych negatywnych konsekwencji.

Nawet brak wsparcia ze strony naszych rzekomych sojuszników, w tym tego rzekomo najważniejszego, nie spowodował głębszej refleksji w naszej klasie politycznej, poza skrajnymi przypadkami o których nie jest warto pisać z powodu marnej reputacji części z tych ludzi. Jednakże obowiązuje zasada – wody w usta, udawania że nic się nie stało, zaklinania rzeczywistości – może się jeszcze tym razem także uda?

To właśnie dowodzi faktu, że główni decydenci, w zakresie swoich pól decyzyjnych mieli pełną świadomość co do faktu, że to jest jednak kasyno i ruletka na najwyższych obrotach. Dlaczego więc nie próbowano antycypować zagrożenia? Tylko postawiono wszystko na przysłowiową opcję „zero” – zaryzykowano bytem całego państwa i całego Narodu w imię CUDZYCH INTERESÓW – okłamując bezlitośnie społeczeństwo nową odsłoną starych wyświechtanych sloganów o przedmurzu, obronie cywilizacji itd. Za to ryzyko MUSI być Trybunał Stanu. Gdyby było bowiem coś do wygrania, coś rzeczywiście, to ryzyko w jakiejś mierze równoważącego, to moglibyśmy przystać na ponoszenie tego ryzyka w grze. Tymczasem, jak powiedział swego czasu już złamany i zrezygnowany ówczesny niestety minister odpowiedzialny formalnie za te błędy – teraz trzeba będzie ponosić konsekwencje (to jedynie sens wypowiedzi).

Niestety tak bywa, jak się chciało oglądać salony i chadzać po miękkich dywanach, to teraz trzeba będzie odpracować w pralni hotelowej albo kuchni na zmywaku. Dobrze będzie, jeżeli nie będzie trwałych konsekwencji. Trzeba pamiętać, że w przy kasynowym hotelu są także prostytutki.

Na przyszłość, mamy do wyboru – albo ustawić się jako dostawcy drobnych usług do tego kasyna, albo możemy próbować wejść na zasadach gracza. Problem polega jednak na tym, że to wymaga ponoszenia kosztów, a wraz z nimi ryzyka. Przy naszej słabości, której wykładnikiem jest abstrakcyjna wręcz słabość i bylejakość elit politycznych, lepiej jest jednak ograniczyć się do świadczenia usług wod-kan-gaz-co, to zawsze jest potrzebne i można się wyżywić, nawet na dobrym poziomie. Bez ryzyka, ponieważ żeby ponosić ryzyko jako państwo, trzeba mieć najpierw pewne, własne i sprawdzone elity, które są w stanie rozumieć zasady gry i przeprowadzić rachunek zysków i strat. Niestety, Palmiry, Powstanie i zbrodnie komunistyczne zrobiły swoje, jak również ostatnie 26 lat polityki edukacyjnej również zrobiło swoje, czy też raczej nie zrobiło. Elit jak nie było, tak nie ma, a kolejne pokolenia co najwyżej mogą pracować w firmach państwowych, ewentualnie sponsorowanych przez państwo para-think-tankach.

Wszyscy powinni mieć dostęp do rzeczywistych faktów i rzetelnej oceny sytuacji. W wyniku lansowania poronionej u zarania, złej i szkodliwej polityki wschodniej – status międzynarodowy naszego państwa uległ dramatycznemu osłabieniu. To jest okoliczność, z którą nowi politycy muszą się zmierzyć.

7 komentarzy

  1. Henryk Stawka

    Dobra analogia

  2. Przykro, ale na horyzoncie nie widać żadnych prawdziwych polityków. Na scenie natomiast nadal hasają aktorzy przepojeni katolicyzmem, arystokratyzmem i populizmem, w dodatku bez krzty poczucia rzeczywistości. Ot i mamy Polaków portret własny. Tak było dawniej, jest teraz i będzie na wieki wieków. Amen.

    • 50-parolatek

      Muszę przyznać, iż obserwując od prawie 25 lat polską politykę i kierunek w którym ona zmierza, mam podobne odczucia.
      Odbiegając od początków piastowskiego Państwa (okres zbyt odległy, by mieć 100%-wą pewność przebiegu “polityki), dopóty, dopóki polskim Narodem zarządzali “nie Polacy” (np. Jagiellonowie, okres PRLu) i było to w “interesie” zarządzających, Polska rosła w “siłę i potęgę”. Wystarczyło, że sami Polacy większościowo decydowali o losach swojej ojczyzny, a w dłuższym, lub krótszym czasie dochodziło do destrukcji i w konsekwencji do roztrwaniania zdobyczy wypracowywanych przez kilka poprzedzających pokoleń Polaków.
      Już nawet Piastowie swoimi nieprzemyślanymi “zasadami dziedziczenia” doprowadzili do “dzielnicowego rozbicia” i wybitnie osłabili ówczesną Polskę.
      Nie bez kozery powstało: “Polak mądry po szkodzie”.
      Co prawda, chyba już Mikołaj Rej był innego zdania: “Polak nową przywarę sobie kupi, że, jak przed szkodą, tak i po szkodzie… GŁUPI” (czy jakoś tak?), ale to już inna “para kaloszy”.
      Po Jagiellonach wszystko “poleciało” już prędko. Co prawda do I rozbioru minęło trochę czasu, ale “bieg (rozwój) Swiata” był odpowiednio wolniejszy.
      Obecnie obserwujemy nic innego, jak analogiczny proces, tylko wówczas trwało to ok. 200 lat, przy II RP, już odpowiednio krócej (nie okłamujmy się, bo gdyby nie wybuch II w.ś. to II RP splajtowałaby prawdopodobnie już w latach 40-ych), a obecnie wystarczyło 20 lat i nie dość, że Polska jest wysprzedana (skonsumowana), to w dodatku na tyle zadłużona, że jeszcze nasze wnuki będą to musiały spłacać!
      Zastanawiam się skąd w Polakach tyle krótkowzroczności, a wręcz głupoty, by dawać się tak manipulować przez innych !?
      Czy jest to wynikiem poczciwości i łatwowierności Narodu, czy wynikiem intelektualnego prymitywizmu ?

  3. Muszę przyznać, że trafnie. Wszedłem, bo szukałem informacji o kasynach. Znalazłem się jedna tutaj i nie żałuję.

    Niestety u nas nie ma prostytutek…

    Ale jest kasyno – xxxxxxxx

  4. Doskonały tekst.
    Gratulacje!

  5. wieczorynka

    Nie trzeba być mocarstwem jak FR aby powiedzieć sprawdzam, moim zdaniem wystarcza cywilna odwaga i odpowiedzialność za los kraju w którym pełni się funkcję związaną z rządzeniem.
    Artykuł świetny, ponieważ obiecałam, że nie wezmę udziału w żadnym rankingu OP zatem nie napiszę, że artykuł otrzymał ocenę 5 plus.

  6. krolowa bona

    Autor pisze “zbrodnie komunistyczne zrobily swoje…”O jakie to zbrodnie komunistyczne chodzi ? Komunistyczne czy faszystowskie zbrodnie …przyznaje , ze panuje niezle poplatanie z pomieszaniem
    Znaczenie Polski nie moze jeszcze bardziej wzrosnac, gdyz Polska to srednio-male panstwo w srodkowej Europie, zawsze sluzylo osciennym panstwom jako tranzyt, ze”wzrostem znaczenia” pogarsza sie stopa zyciowa, gdyz Polska nie moze sie z takimi micarstwami porownywac jak Usa czy FR, ten przez Usa odbudowanymi militarnie Niemcami

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.