Paradygmat rozwoju

Świat czekają niespodziewane konsekwencje łupkowej rewolucji energetycznej

 Jeżeli Amerykanie zrealizują zapowiadaną po cichu metodę wydobywania ropy naftowej z łupków, to świat będzie czekać rewolucja energetyczna. A jej konsekwencją będą istotne przemiany polityczne. Już obecnie USA uniezależniły się energetycznie w zakresie dostępu do taniego gazu ziemnego ze źródeł niekonwencjonalnych. Kontynent północnoamerykański produkuje więcej gazu niż Rosja, Amerykanie nie muszą go importować, wręcz odwrotnie – eksport ich gazu może zburzyć światowy rynek gazu skroplonego, na którym do tej pory rozdawał karty OPEC. Prognozy dla rynku ropy są podobne, jeżeli produkcja paliw z ropy z łupków zaspokoiłaby amerykańskie zapotrzebowanie na paliwa płynne, to świat znalazłby się w zupełnie nowej orientacji strategicznej.

Dotychczasowa polityka rozwoju USA od szczytu rewolucji przemysłowej i uruchomienia masowej produkcji opiera się na tanim dostępie do środków transportu i telekomunikacji. Składają się na nie koszty zakupu nowych samochodów, które w tym kraju nie przekraczają 3-4 średnich pensji oraz paliw do ich napędzania, które mają jedną z najniższych cen w świecie uprzemysłowionym. Można się dziwić, dlaczego to państwo rezygnuje z dochodów z opodatkowania paliw, jednakże jest to kwestia właściwego rozumienia priorytetów. Cała konstrukcja USA, jako systemu przestrzennego wymusza rozwiązania promujące mobilność i zdalne komunikowanie się, dlatego to bogate i mądre państwo – woli opodatkowywać własność agregowaną przez obywateli niż zmuszać ich do odprowadzania haraczy, demotywujących ich od podejmowania aktywności komunikacyjnej lub telekomunikacyjnej. Po prostu, jeżeli ma się łatwo dostępny transport i środki zdalnego porozumienia się, tym bardziej jest się elastycznym i mobilnym – zwłaszcza na tak rozległym rynku pracy jak amerykański jest to pożądana cecha. My w Europie mamy w tym zakresie zupełnie inną politykę, bezwzględnie amerykańskie rozwiązania są lepsze, bardziej efektywne i dające lepsze owoce w średniej i długiej perspektywie czasowej.

Jeżeli zatem USA przestałyby kupować ropę naftową w swoich tradycyjnych źródłach zaopatrzenia, to natychmiast uległaby zmianie geopolityczna mapa świata, albowiem dotychczasowe źródła zaopatrzenia obdarzone znacznym ryzykiem politycznym – nagle – w zasadzie z roku na rok stracą na znaczeniu, w tym kontekście, że Stanom Zjednoczonym przestanie zależeć na obronie status quo w państwach eksporterach ropy naftowej lub nawet w całym regionie. Dla Bliskiego Wschodu będzie to coś nowego, z czym ten region nie miał jeszcze nigdy do czynienia. Nadal będzie atrakcyjny, w tym sensie, że zacznie przyciągać uwagę innych mocarstw – spragnionych surowców energetycznych, ale nieobecność lub niezdecydowanie USA, co do kierunków polityki może spowodować ostre zaangażowanie Indii i Chin. Jest oczywistym, że będzie to oznaczać wojnę, której wyniku bogate państwa regionu nie będą mogły być tak spokojnie pewne jak dzisiaj. Brak zaangażowania USA spowoduje zupełnie inny status Iranu, wymusi pro efektywnościową reorganizację, – czyli reformy lub zupełny totalitaryzm w Arabii Saudyjskiej – wszystko cały region będzie wyglądał inaczej.

Spadek cen ropy, jaki będzie efektem zejścia z rynku kupców amerykańskich spowoduje szok podażowy, najpierw kartele energetyczne będą prowadziły politykę ograniczenia podaży, jednakże ktoś na pewno się pierwszy wyłamie – albowiem produkując więcej ponad ustalony limit, gwarantuje sobie rentę z podwyższonych zysków w pierwszym okresie czasu, zanim nie dołączą do niego inne kraje. Jest oczywistym, że głównym krajem wyłamującym się będzie Rosja, której potencjał militarny ochroni ją przed wszelkiego rodzaju pretensjami. Natomiast nawet średnie kraje, nie mówiąc już o małych, będą poddawane różnej presji na trzymanie w ryzach swojej produkcji. Będzie to oznaczało gwałtowny spadek ich dochodów, a to w konsekwencji będzie stymulatorem konfliktów międzypaństwowych i wewnętrznych. Zmieni się cała mapa Bliskiego Wschodu, gdzie Egipt, Turcja i Iran urosną do rangi rozgrywających – kosztem Arabii Saudyjskiej, która obecnie dzięki gwarancjom USA jest poza jakimkolwiek zasięgiem nawet wszystkich tych krajów łącznie. Natomiast w wyniku spadku cen ropy te kraje zdobędą przewagę dzięki względnie dużym gospodarkom i olbrzymim rezerwom rąk do pracy. Można być pewnym, że każdemu przełamaniu zmowy kartelowej będzie towarzyszyć kolejny konflikt. Będzie to zawsze w interesie Rosji, panicznie bojącej się utraty dochodów z ropy i gazu.

Ze względu na konieczność zdynamizowania swojej polityki zagranicznej – w celu podtrzymania wartości swojego eksportu, Kreml sięgnie po dotychczas ograniczony komponent polityki zagranicznym, jakim jest zwykła projekcja siły. Moskwa wróci do całego repertuaru sowieckich i carskich metod prowadzenia polityki w regionie i na świecie, wszędzie tam gdzie będzie miała interes – trzymać dodatkowe zasoby surowców pod swoją strategiczną kontrolą. Powtórzą się znane z niedawnej historii wszelkiego typu wspierania ruchów rewolucyjno-narodowowyzwoleńczych itp. Oczywiście także dyktatur i innych wszelkiego typu reżimów, którym wysłanie kilku statków z bronią i grupy prywatnych doradców bezpieczeństwa spowoduje zachowanie kontroli nad surowcami lub spowoduje szachowanie sąsiedniego kraju ewentualną inwazją, czy też samą koniecznością zbrojenia się. Co więcej wróci też ulubiona metoda KGB – szczucie, kłamstwa i półprawdy? Moskwa będzie pokazywać lukrowane i perfumowane oblicze na najwspanialszych salonach zachodu i dalekiego wschodu, a względem krajów mniejszych i niepokornych będą stosowane zupełnie inne metody oddziaływania znane z historii.

Problem ten dotyczy także Polski, albowiem rozziew pomiędzy cenami, jakie płacimy za surowce energetyczne a cenami, jakie płacą nasi konkurenci będzie tak duży, że nasza gospodarka znacząco straci na konkurencyjności. W efekcie presja na kupowanie surowców u innych dostawców będzie jeszcze większa, a zgodnie z zasadą, że każdej akcji towarzyszy reakcja – musimy spodziewać się całego arsenału nacisków i przeciwdziałania włącznie z konfliktem zbrojnym. Pole do możliwych prowokacji jest bardzo szerokie, przecież gazowce mogą do nas dopłynąć tylko jedną drogą wodną, tak się akurat składa, że nad nią jest bardzo efektywny most, a o widowiskową katastrofę naprawdę nie jest trudno. Wschodnia potęga zrobi wszystko, żeby udowodnić, że Polska jest krajem nieodpowiedzialnym i nie wartym zainteresowania zachodu. Musimy się na to przygotować, w tym znaczeniu, że dla nas ewentualna dywersyfikacja dostaw surowców – spowoduje dodatkowe koszty w postaci np. rozbudowy Marynarki Wojennej, a przede wszystkim zbiorników magazynowania nośników energii w kraju. To jest najskuteczniejszy sposób na zapewnienie nam względnego bezpieczeństwa w średnim okresie. Musimy mieć rezerwy paliw umożliwiające normalne funkcjonowanie gospodarki, przez co najmniej rok a następnie racjonowane przez kolejny rok na zasadzie zapewnienia wszystkich niezbędnych potrzeb poza prywatnymi. To wielkie wyzwanie, ale tylko w taki sposób możemy się izolować od zagrożeń spowodowanych odcięciem dostaw, przecież na pewność dostaw drogą morską też nie można liczyć, zwłaszcza, jeżeli serię okrętów rakietowych zastępuje się jednym patrolowcem.

Własne wydobycie gazu lub ropy z łupków zdecydowanie ułatwiłoby nam funkcjonowanie a zarazem zapewniło stałe środki na rozwój, jednakże należy rozważyć ewentualne koszty środowiskowe i opór partnerów europejskich, która łatwo może się przełożyć na jawną wrogość w momencie, gdyby naszym działaniom można było przypisać – nawet niezamierzone – negatywne konsekwencje. W tym kontekście o wiele lepszym rozwiązaniem strategicznym jest stawianie na energetykę atomową i rozproszoną oraz inwestowanie w przestawienie się na gospodarkę bezemisyjną niż liczenie na cud z łupków, który może nie nastąpić, być nie efektywny (koszty razem przewyższą zyski) lub nastąpić zbyt późno, żeby miał znaczenie strategiczne.

Reasumując – w momencie, gdy USA przestaną kupować morze ropy na cele konsumpcyjne od dotychczasowych dostawców, zastępując import własną produkcją ze źródeł niekonwencjonalnych ulgnie zmianie światowa geopolityka. Kraje opierające swoje dochody na eksporcie ropy naftowej i gazu będą starały się sztucznie obniżyć podaż celem zachowania korzystnego poziomu cen ogólnych. Prędzej czy później ktoś pierwszy się z nowego kartelu wyłamie. Prawie na pewno będzie to Rosja, która ze względu na potencjał militarny będzie mogła sobie na to pozwolić, a zarazem będzie musiała prowadzić aktywną politykę międzynarodową i to w wymiarze globalnym, który pamiętamy z czasów radzieckich, w przeciwnym razie nie będzie w stanie zapewnić sobie odpowiedniego poziomu zysków. W regionie Bliskiego Wschodu zacznie się czas niespodzianek, pojawią się nowi gracze, a starzy urosną w siłę dzięki posiadanemu potencjałowi. Pax Americana przestanie chronić Arabię Saudyjską, co spowoduje wejście do regionu Chin i Indii – w sposób agresywny i nastawiony na wymuszanie na krajach eksporterach dużej podaży surowców. W konsekwencji dojdzie do serii mniejszych i jednego lub dwóch dużych konfliktów, które zmienią częściowo światowy porządek w tym regionie. Reperkusje tych wydarzeń będą miały też duże znaczenie dla nas. Polska, jako kraj uzależniony od importu surowców energetycznych i to głównie z jednego kierunku musi oprzeć swoją strategię na: zwiększeniu rezerw – celem wydłużenia okresów wytrzymałości na wahania, dywersyfikacji dostaw – celem zachowania konkurencyjności gospodarki oraz poszukiwaniu nowych rozwiązań w energetyce – jak gospodarka bezemisyjna. Ślepe czekanie na cud z łupków nie ma sensu, albowiem jest to scenariusz obarczony wieloskładnikowym ryzykiem.

Żyjemy w ciekawych czasach, przypowieści o końcu historii to brednie wyssane z palca zamożnych i bardzo zamożnych dziwaków, którzy już doświadczyli wszystkiego poza jeszcze nieznanym kolorem etui do swojego „I-czegoś-tam”.

4 komentarze

  1. Najbardziej ma sie czego obawiać Izrael przy ewentualności opuszczenia regionu przez USA. Rosja już kombinuje, zreszta Ameryka podobnie. Tylko polskie elity lyknely bujde o końcu historii, Odessa-Brody w polu, Bernau-Szczecin na papierze, Baltic pipe w świecie marzeń, czyli jakoś to bedzie pełna gębą.

  2. W końcu przeczytałem bardzo prawdopodobny scenariusz wydarzeń na najbliższe 20-23 lat.
    Dlaczego o tym nie piszą np. w WYBIÓRCZEJ, tylko na niszowym Obserwatorze Politycznym?
    Kto tam blokuje takie rozważania?
    Ale dzięki Bogu mamy Obserwatora.

  3. Fantastyka polityczna. Czasem też lubię sobie powyobrażać jaki to jestem mądry i wiem co się będzie działo na świecie za ileś lat.

    • Poczytaj Stratfor, piszą to samo… ale zgadza się to fantastyka, przy czym w naszych realiach – jak pisze autor – rzeczywistość bywa ciekawsza od fikcji…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.