Świat butelek IIIa

Narodowy nałóg

Jako naród pijemy coraz więcej. Z każdym rokiem marnujemy i zdrowie i pieniądze i samych siebie i swoje rodziny. A potem zabijamy się nawzajem, bośmy pod wpływem. A potem krzywdzimy dzieci. Nasze i przygodne. A potem poczynamy nieodpowiedzialnie nowe życie. i rodzą się niemowlaki w stanie alkoholowego upojenia. A potem te już poczęte, te już narodzone, bo płaczą, bo przeszkadzają piwkiem się delektować, do lodóweczki. Do beczki po kapuście. Do tapczanu. Do parku, pod drzewko. Albo w reklamóweczkę i do śmietnika. A jak komu jeszcze alkohol całkiem odruchów człowieczych nie wyprał, to po urodzeniu porzucamy w szpitalu. Albo nam odbierają pracownicy socjalni, policja, szkolni pedagodzy… Ale wtedy to awantura. NA chwilę przerywa się alko-ciąg i pokazuje, jakim cudownym się jest rodzicem. Jaką kochającą matką. Jakim opiekuńczym ojcem. Na chwilę. Do następnej okazji. Do następnej wypitki. Ale co mi będzie tu państwo moje własne dzieci odbierać. Jam rodzic. Ja piję zdrowie moich dzieci.

W alkoholu topimy nasze smutki. Bez alkoholu nie potrafimy się bawić. Bez alkoholu nie umiemy normalnie żyć. Alkohol jest zaborczy. Gdy raz wkroczy w nasze życie, zabiera nam coraz więcej. Na dodatek wmawia nam, że nic się nie stało, że nic się nie dzieje, że wciąż mamy wszystko pod kontrolą. Pijemy jako naród w sposób nieumiarkowany. Niekontrolowany. Prawda jednak jest taka, ze to alkohol nami rządzi. Alkohol nami steruje. Ukazuje nam piękną, pożądaną twarz. A potem dyktuje nam dzień po dniu, zmuszając do zwiększania i dawek i częstotliwości. Aż w końcu zabija nas. Albo my. Po pijaku. Zamienia nas w nieobliczalne ludzkie bestie. Rujnuje życie nasze i naszych najbliższych,. Ale i obcych nam ludzi, którzy przypadkiem stanęli nam na alkoholowej drodze.

Alkohol zmienia nas. naszą mentalność. Naszą rodzinę. Pierwszymi ofiarami są dzieci. Nasze dzieci. Nasze pociechy. Nasze miłości. Często poczynane w pod wpływem. Z obciążeniami alkoholowymi już od chwili poczęcia.

A przecież i przyda się dzieciak. Bo jeszcze trzeźwy, to się go po wódę pośle. Jak nie przyniesie, to wypierdy spuści, ze popamięta i następnym razem skubnie ze sklepu. A jak ze sklepu się nie da, to na melinkę skoczy, na krechę załatwi. Przyda się gówniarz. Albo gówniara. Jak większa, to sieją za pół lutra kolegom odstąpi na kilka chwil uciech. A co, darmo ma w domu żryć? Niech się gówniara fachu uczy i na ojca zarabia.

A wszystko to po pijaku. A zaczyna się coraz wcześniej. Jeszcze w podstawówce. W parkach. Na ławeczce. Od małego piwka. Od lajtowego winka. Łyczek do łyczka a z dzieciaka zrobimy alkoholiczka.

Dar życia

1995-05-30
Łódź
Mojej Mamie

nie znam Cię mamo
opuściłaś mnie
gdy byłem jeszcze
zupełnie mały
zbyt mały ba pamiętać cokolwiek
porzuciłaś jak porzuca się
niepotrzebną sukienkę

nawet nie wiem
jak to jest mamę mieć
nie wiem jak kochanym przez nią się jest
w ten sposób szczególny jakim kocha tylko mama

nie byłem szczęśliwy
jak nie może nim być ktoś
komu nie dano
matczynego doświadczyć ciepła

a jednak a jednak
jest coś za co chcę
podziękować Tobie
coś co dałaś mi jak nigdy nikt
bo przecież mogło być inaczej
a jednak najgorsze nie stało się

dziękuję Ci mamo
za dar mego życia

Adam Gabriel Grzelązka

Niejedna butelczyna parkowa opowiedziałaby, gdyby umiała, niejedną mrożącą w żyłach krew historię o amatorze swej zawartości. Wszystko to dzieje się na naszych oczach i za naszym przyzwoleniem. Sami siebie niszczymy. Sami siebie rozpijamy. Sami bagatelizujemy nasze problemy. I sami stajemy się ofiarami własnej głupoty i bierności.

Tysiące ludzi ginie rocznie od alkoholu. Ginie na skutek spożycia tegoż alkoholu, z tychżesz butelek, które zaśmiecają nam parki miejskie. jedni zapijają się na śmierć. Inni zabijani są przez tych pijanych. Jeszcze inni krzywdzeni dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Gwałceni, wykorzystywani, poniżani, szantażowani. Tysiące litrów spożywanego co miesiąc alkoholu to tysiące butelek w naszych parkach. To dziesiątki tysięcy ludzi krzywdzonych przez ten alkohol i spożywających go ludzi.

Iluż bezdomnych stało się takimi na skutek zatracenia się w alkoholu? Ilu bezrobotnych to ofiary alkoholizmu? Ile samobójstw dzieci alkoholików popełnianych jest co roku? Ile dzieciaków z powodu alkoholu ucieka ze swego niby domu, byleby tylko wyrwać się z tego codziennego koszmaru?

To nie kibice są największym koszmarem piłkarskich meczy. Ilu z nich rozrabia na trzeźwo? A ilu z nich zamienia się w nieobliczalne bestie pod wpływem spożywanego alkoholu? Ile tego alkoholu leje się strumieniami podczas owych piłkarskich spotkań? Wystarczy po meczu przespacerować się w okolicach stadionów. Sam mecz już nie wystarcza? Żeby dobrze się bawić, trzeba się jeszcze zamroczyć, zaświnić okolicę wymiocinami i porozbijanym szkłem? No i obowiązkowo sprać kibiców drużyny przeciwnej. Co wspólnego ma alkohol i sport? Czemu piłka nożna wyzwala taką agresję? Ilu kibiców Adama Małysza po skończeniu transmisji, czy po skończonych zawodach na skoczni, szło na miasto, aby ponaparzać się z kibicami przeciwników? A kibice piłkarscy obowiązkowo. I czemu reklamy piwa kierowane są właśnie do kibiców? Mieliśmy niedawno Euro w Polsce. Sponsor? Wytwórnie napojów alkoholowych. Reklamy: kibice z obowiązkowymi napojami alkoholowymi.

Ekstremalny to sport takie opróżnianie butelek po alkoholu w parkach. Nie dlatego, że przyłapie policja i mandacik wlepi. Dziś dzieciaki piją po parkach i rozwalają go. Jutro ci sami, już dorośli przyjdą tu popijać, a wróciwszy do dom, rozwalać będą swe rodziny. A pojutrze ci sami, którzy kiedyś jako dzieciaki na parkowej ławeczce winko czy piwko, tym razem już jako bezdomni marginesu najtańszego kwacha z marketu lub denaturcię, póki życie nie przerwie tej alkoholowej farsy.

Poznań, 2013.05.03
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

Jedna myśl na temat “Świat butelek IIIa

  • 9 czerwca 2013 o 18:52
    Permalink

    Świetny tekst, na obecne czasy w tym zapijaczonym kraju.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.