Polityka

Sukces Wyszehradu – ku budowie nowej jedności europejskiej?

 Na spotkaniu liderów Grupy Wyszehradzkiej pan premier Donald Tusk powiedział: „(…) dzisiaj budowę jedności europejskiej należy prowadzić za pomocą trzech narzędzi: Unii Walutowej i Gospodarczej, konkurencyjności gospodarek państw członkowskich i umacniania europejskich zdolności obronnych.” – w Polsce gościli szefowie rządów Polski, Czech, Węgier oraz Słowacji, prezydent Republiki Francuskiej oraz kanclerz Republiki Federalnej Niemiec. Zgromadzeni liderzy dyskutowali na temat zmian gospodarczych zachodzących w Unii Europejskiej, przyszłej architektury unii gospodarczej i walutowej, a także wzmocnienia wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony (WPBiO). Szczegóły uzgodnionego stanowisko można poznać w komunikacie prasowym udostępnionym po szczycie [tutaj]. Poniżej prezentujemy najciekawsze uzgodnienia, jakie zapadły na spotkaniu i subiektywny komentarz do nich.

W kontekście unii gospodarczej i walutowej (UGW):

  • Uzgodniono, że u podstaw transformacji unii gospodarczej i walutowej (UGW) powinny leżeć cztery następujące zasady: konkurencyjność, wzrost gospodarczy, zatrudnienie i otwartość. Proces ten powinien sprzyjać integracji – należy z uznaniem przyjmować każde państwo członkowskie, które wyraża wolę uczestnictwa w ściślejszej integracji.

W kontekście konkurencyjności i wzrostu gospodarczego:

  • Uzgodniono, że poprawa konkurencyjności jest kwestią priorytetową, ponieważ jest ona niezbędnym warunkiem, który w wyraźny i zdecydowany sposób przyczynia się do osiągnięcia zrównoważonego wzrostu i zatrudnienia.
  • Uzgodniono, że należy się skoncentrować na bieżącej tendencji spadkowej udziału przemysłu wytwórczego w PKB Unii Europejskiej, a także podkreślono jego kluczową rolę jako jednego z głównych czynników napędzających wzrost gospodarczy i zatrudnienie.
  • Podkreślono kwestię utworzenia wewnętrznego rynku energii i usług on-line.

W kontekście współpracy w zakresie bezpieczeństwa i obrony:

  • Potwierdzono postanowienie o prowadzeniu aktywnych działań na rzecz wzmocnienia europejskich zdolności obronnych, wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony (WPBiO) oraz współpracy z NATO.
  • Wyrażono przekonanie o konieczności gromadzenia zasobów wojskowych i obronnych, wykorzystywania istniejących instytucji regionalnych oraz mechanizmów, takich jak Grupa Wyszehradzka (V4) oraz Trójkąt Weimarski, w celu rozwiązania kwestii dotyczących presji wywieranej na budżety wojskowe przez światowy kryzys finansowy.
  • W uznaniu znaczenia, jakie mają Grupy Bojowe UE oraz utworzenie pozostającej obecnie w gotowości Weimarskiej Grupy Bojowej, uczestnicy spotkania są zdania, że należy zwiększać ich zastosowanie oraz kontynuować ich rozwój.
  • Przyjęto także plany utworzenia Wyszehradzkiej Grupy Bojowej do 2016r.
  • Wyrażono nadzieję, że bliższa współpraca w zakresie obrony pomoże urzeczywistnić wizję „NATO 2020”.

Zacznijmy od wyrażenia naszego uznania – to jedna z pierwszych aktywności rządu Rzeczpospolitej, której nie można skrytykować, albowiem stanowi dowód na to, że nasze państwo przynajmniej formalnie bierze udział w zbiorowym podejmowaniu decyzji. To samo w sobie jest wielkim sukcesem tego rządu – nie można mu odmówić gratulacji, ponieważ dzięki temu istniejemy, chociaż wirtualnie, jako podmiot, nawet, jeżeli nagłówki prasowe głównych wydawców europejskich tego jak zwykle nie odnotowały.

Esencją szczytu państw Grupy Wyszehradzkiej i dwóch najpotężniejszych państw Unii Europejskiej było potwierdzenie naszego trwania przy rdzeniu Unii Europejskiej i naszego poparcia dla przyjętych kierunków przemian oraz sposobu ich wdrażania. Mówiąc wprost – pani Kanclerz i pan Prezydent – przyjechali podkreślić europejski wymiar działania państw Europy Środkowej – członków Unii Europejskiej. Nic ponadto, poza wysłaniem wyraźnego sygnału do państw południa Unii i do Wielkiej Brytanii, że Francja i Niemcy znajdą partnerów z poza twardego jądra Unii Europejskiej, – jeżeli będzie taka potrzeba – do realizowania pryncypialnej polityki osi Berlin-Paryż. Super, że w tym wszystkim zauważają nas, albowiem gdyby nasz obecny rząd wyrażał inną politykę europejską mogłoby być inaczej.

Przyjrzyjmy się jednak bliżej, co znaczą poszczególne zapisy komunikatu w przełożeniu na język deklaracji politycznych. Otóż najważniejszym uzgodnieniem jest zapis w kontekście unii gospodarczej i walutowej, gdzie uzgodniono, że u podstaw jej transformacji powinny leżeć cztery zasady: konkurencyjność, wzrost gospodarczy, zatrudnienie i otwartość, a do procesu należy włączać każde chętne państwo. Jest to generalna gwarancja zachowania dotychczasowego paradygmatu funkcjonowania Unii Europejskiej w oparciu o zdobycze traktatowe, z jasną deklaracją, że do np. strefy euro może się przyłączyć każdy członek Unii Europejskiej – oczywiście po spełnieniu wymagań. To bardzo ważne, albowiem jest to zobowiązanie się najbogatszych – do tolerowania przyszłych akcesji. Formalnie klub bogatych będzie zawsze otwarty. To jest najważniejsza zdobycz tego szczytu i chwała za to, że to zostało potwierdzone, albowiem nie może być mowy o budowaniu formalnej unii w unii, a jeżeli nawet to każdy może się dołączyć.

Natomiast postanowienia w kontekście konkurencyjności i wzrostu gospodarczego mogą mieć realne konsekwencje gospodarcze i społeczne m.in. dla Polski. Uzgodniono, że poprawa konkurencyjności jest kwestią priorytetową, ponieważ jest ona niezbędnym warunkiem, który w wyraźny i zdecydowany sposób przyczynia się do osiągnięcia zrównoważonego wzrostu i zatrudnienia. Jest to potwierdzenie pryncypiów niemieckiej recepty gospodarczej na kryzys w Europie – oszczędności, reorganizacje, zaciskanie pasa. Można się z tym zgodzić, jednakże twierdzenie, że podwyższenie konkurencyjności jest niezbędnym warunkiem jest ryzykowne, albowiem USA masowo drukują pieniądz i od pewnego czasu robi to także Bruksela – albowiem czymże innym jest postępowanie Europejskiego Banku Centralnego? Przyjęcie takiego uzgodnienia zobowiązuje nas do podjęcia działań na rzecz zwiększenia konkurencyjności np. poprzez obniżenie wynagrodzeń, obniżenie wydatków socjalnych, obniżenie poza płacowych kosztów wynagrodzenia – to zwiększa konkurencyjność gospodarki, albowiem produkcja jest tańsza. Innymi słowy – zagraniczne koncerny realizujące w Polsce swoje biznesy będą miały mniejsze koszty! Alternatywnie można podjąć działania mające na celu zwiększenie wydajności produkcji, jednakże niech rząd spróbuje do tego zmusić kogokolwiek – będzie niezły ubaw.

Natomiast bardzo cieszy, że uzgodniono skoncentrowanie się na bieżącej tendencji spadkowej udziału przemysłu wytwórczego w PKB Unii Europejskiej. Podkreślając zarazem jego kluczową rolę, jako jednego z głównych czynników napędzających wzrost gospodarczy i zatrudnienie. To coś nadzwyczajnego w płaczącej pod uciskiem ekologów Unii Europejskiej! Wreszcie zwycięża pragmatyzm – Europa przypomniała sobie, czemu zawdzięcza swoje bogactwo!

Natomiast coś szczególnie ciekawego ustalono w kontekście współpracy w zakresie bezpieczeństwa i obrony, gdzie wyrażono przekonanie o konieczności gromadzenia zasobów wojskowych i obronnych, (…) w celu rozwiązania kwestii dotyczących presji wywieranej na budżety wojskowe przez światowy kryzys finansowy! To jest coś absolutnie fenomenalnego, niespotykanego i nadzwyczajnego. Unijni politycy zaczynają dostrzegać potrzeby poza rolnictwem i rozdawaniem pieniędzy banksterom!

Całość po szczycie napawa optymizmem, ponieważ nie dość, że graliśmy z racji bycia organizatorem pierwsze skrzypce, to jeszcze dodatkowo naprawdę padło kilka ważnych deklaracji. Jako kraje Europy środkowej możemy być zabezpieczeni pod względem formalnym, co do poważnego traktowania przez unijne potęgi. Dodatkowo padły istotne deklaracje, co do konkurencyjności, roli przemysłu i konkretnych koncepcji gospodarczych. Zwrócenie uwagi na sprawy obronności i to w tak drażliwej sprawie jak zabezpieczenie sprzętu wojskowego – to coś cudownego. Prawdopodobnie pokłosie sytuacji z Libii, gdy państwom europejskim po kilku dniach skończył się zapas amerykańskich rakiet! Miejmy nadzieję, że będzie dobrze i Unia Europejska w swojej nieskończonej dobroci zakupi naszym żołnierzom sporo nowoczesnych zabawek.

Ważne, że sprawy się dzieją i to dzieją się do przodu!

2 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Wyszehradzka grupa bojowa w której ma być 1200 Polaków to będzie drugiego rodzaju danina krwi? Po co to nam jest potrzebne i do czego ? Do interwencji w Mali? Dżubutti? Tam mamy interesy – jakiekolwiek? Np. eksportujemy modelko-prostytutki?
    Porażka

  2. Ale się @Autor czepia!
    Spotkali się, a nie musieli.
    Grupa Bojowa UE to pieśń przyszłości, zwłaszcza że Francja chętnie ją może wykorzystać w obronie źródeł SWOJEGO uranu w Afryce Północnej.
    Nie ma innej drogi niż dalsza integracja.
    Może weźmiemy przykład z Francji i Niemiec i zaczniemy bliżej współpracować z Czechami, Węgrami i Słowacją?
    Po co mamy być KLIENTAMI tych wielkich, skoro RAZEM stanowimy niezły potencjał, mimo chwilowej głupoty rządzącej SUPER-PRAWICY na Węgrzech.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.