Polityka

Sukces Euro 2012 będzie początkiem reformatorskiej ofensywy rządu?

 A ewentualna porażka początkiem rozpadu Platformy Obywatelskiej. Polacy pragną sukcesu, naród a przynajmniej jego męska cześć modli się o wyjście z grupy bardziej niż o zdolność kredytową. Już za parę dni niewybudowane autostrady, zaniedbana archaiczna kolej, różne porażki tu i ówdzie, czy też problemy systemowe jak rzekome „nie wyhodowanie sobie firm budowlanych” zdolnych do ekspansji na obce rynki i inne mniej lub bardziej fikcyjne problemy – wszystko zejdzie na plan dalszy.

Naród i nasi goście – wszyscy zjednoczą się w podnieceniu i przeżywaniu niewyczuwalnej i w istocie nieistniejącej podniosłej atmosfery, jaka może towarzyszyć tylko działaniom wojennym, ale bezpiecznie oglądanym z własnej kanapy! Zaczną się mistrzostwa a wszystko inne się nie liczy, zaakceptujemy nawet podwyższenie cen piwa, byleby było zimne i było go dużo!

Jeżeli wygramy pierwszy mecz, słupki poparcia dla rządu zaczną grzać się w blokach startowych, już widzę te przebitki z vipowskiej loży, gdzie nasz premier – kibic będzie oddawał się emocjom. Może goście nie zrobią nam na złość i kulturalnie przegrają? Przecież to Grecy! Z tym meczem wiąże się pewna ciekawostka, otóż mamy po raz pierwszy od dawna poparcie praktycznie całej Rzeszy niemieckiej – napisał do mnie wczoraj kolega, że on i wszyscy sąsiedzi, znajomi w pracy – oczywiście ci żyjący piłką, będą kibicować Polsce w meczu z Grecją. To swoisty fenomen – Niemcy utożsamiający się z Polską? To się w głowie nie mieści – no, ale takie czasy, najdelikatniej mówiąc Grecy wykazali im niewdzięczność, więc zwykły niemiecki lud pijący piwo chce żeby „ich Polacy” pokazali Grekom, co to znaczy Ojropa! Zobaczymy, stres Niemców i sukces Tuska leży w zakresie możliwości podstawowego składu „Polonii Dortmund”, aż strach pomyśleć o meczu z Federacją Rosyjską.

Potencjalny premier Kaczyński – zdeklarował się, co do niewszczynania burd i rozruchów ulicznych, czyli jednak z opóźnieniem, ale nawet nasza opozycja zorientowała się, że „obciach” i negatywne emocje nie pasują, w momencie jak cały naród będzie żył tym, co się dzieje na murawie. Może troszkę szkoda, albowiem kompromitacja jest jednym ze sposobów na przedstawienie rzeczywistego obrazu i przede wszystkim celu zapowiadanych protestów.

Jeżeli impreza uda się od strony formalnej, zbierze poprawne recenzje a fala kibiców przypłynie i odpłynie bez zbędnych emocji i mówiąc wprost nie będzie „zadymy” i kłopotów, to będzie to wielki sukces rządu – organizatora mistrzostw, przedstawiający cały kraj w jak najbardziej pozytywnym świetle.

Być może na to czeka rząd? Na to czeka premier Tusk? Może potrzebuje takiego wiatru w żagle? Nie ma zamiaru uciekać do instytucji unijnych zostawiając kraj na pastwę Gowino-Kaczyńskiego-Palikota? Trzeba wziąć pod uwagę, że dla pana Tuska zagadnienie gry w piłkę jest faktycznym wymiarem jego aktywności i ambicji osobistych, dlatego też prawdopodobnie ma do tej imprezy stosunek w znacznej mierze osobisty. Niestety nie jest wszechmogący, prawdopodobnie gdyby mógł wydawać dekrety z mocą ustawy – ewentualnie kontrasygnowane przez prezydenta Komorowskiego, z pominięciem blokowanego przez związkowców Sejmu – udałoby się zbudować nie tylko autostrady, ale także kolej i w ogóle zmienić ten kraj.

Co jest prawie pewne po Euro 2012 czeka nas rekonstrukcja rządu. Wyleci kilka zderzaków, które nigdy nie powinny się znaleźć w rządzie, miejmy nadzieję także „złota spódniczka”… Ewentualnie czekają nas ciekawe czasy, których lepiej sobie nie wyobrażać.

Jeżeli wszystko się nie ułoży, dostaniemy w …. Od Greków, Czechów Rosjan to zawsze możemy wzorem pana Tomaszewskiego kibicować reprezentacji Niemiec, gdzie przecież też grają nasi, – co osobiście deklaruję, w każdym innym meczu niż z Polską!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.