Cytaty, Ogólna

Subiektywna analiza wystąpienia noworocznego Prezydenta RP

Wiadomo, że politycy mogą dowolnie bredzić, śpiewać, a nawet milczeć – Polska to wolny kraj, także politycy korzystają z wolności słowa. Jednakże to co w wieczór sylwestrowy 2013 roku powiedział pan Bronisław Komorowski – niestety Prezydent RP to już jest wyższe przełożenie, to jest coś co warto akapit, po akapicie poddać analizie, albowiem albo ktoś kto to pisał powinien dostać potężną nagrodę za dwie strony niczego w niczym i o niczym, albo rzeczywiście nasi politycy, w tym także nasz niestety pan Prezydent – nie mają już żadnego, ale to naprawdę absolutnie najmniejszego kontaktu z istniejącą rzeczywistością, a szkoda bo to przecież bardzo sympatyczny i pozytywny człowiek. Po prostu nie można zrozumieć, jak Prezydent naszego państwa – wygłasza taki gniot, nie mający żadnego związku z naszą rzeczywistością i nie zawierający żadnej, naprawdę żadnej istotności – nie mówiąc już o odniesieniach do naszej dzisiejszej sytuacji, czy też jakiejkolwiek próby scenariuszowania przyszłości. Jeżeli chcielibyście się państwo czegoś dowiedzieć o minionym roku z tego orędzia, czy też, może usłyszeć o zamiarach noworocznych najważniejszego organu władzy państwowej, to zresztą oceńcie państwo sami. Poniższa całość kursywą to wybór z tekstu „Wystąpienia noworocznego Prezydenta RP”, którego oryginał znajdziecie państwo na oficjalnej stronie Prezydenta RP [tutaj].

(…)

Czujemy jeszcze w domach nastrój Świąt Bożego Narodzenia. Jeszcze pamiętamy słowa składanych życzeń. Jeszcze czujemy siłę i znaczenie wspólnoty. Siłę, która łączy nasze rodziny, przyjaciół sąsiadów, nasze lokalne społeczności i cały naród. Niech ten nastrój trwa w Państwa domach jak najdłużej.

Niestety chyba pan prezydent ma na myśli inny kraj niż ten, w którym żyje autor niniejszej subiektywnej analizy – o jakiej sile i znaczeniu wspólnoty ten pan mówi? Na poziomie rodziny – być może, może nawet przyjaciół, ale już sąsiadów – to jest dyskusyjne a o lokalnych społecznościach czy też całym narodzie – trudno mówić. Nie ma w Polsce dzisiaj wspólnoty narodowej, są dwie pod wspólnoty ideologiczne i kilka grup społecznych wyłączonych ze społeczeństwa wedle kryterium własnego interesu ekonomicznego. Ilustrując – ci co wierzą w zamach, nie są we wspólnocie z tymi, którzy nie wierzą. Konflikt na linii wieś – miasto jest oczywisty, co więcej – narasta konflikt klasowy pomiędzy tymi, którzy mają już na tyle, że żyją ze zgromadzonego kapitału lub zarządzania czyimś kapitałem, a tymi, którzy muszą żyć z pracy własnych rąk w funkcji czasu. No ale może z perspektywy majestatu urzędu prezydenckiego tego nie widać i można bajać o wspólnocie!

Nadchodzący rok 2014 będzie rokiem szczególnym. Będzie rokiem podsumowania nie tylko dwunastu miesięcy, ale całego ćwierćwiecza polskiej wolności. Będziemy przypominali osiągnięcia w życiu każdego z nas, naszych rodzin i naszej Ojczyzny, również osiągnięcia nowego pokolenia, które dorosło w wolnej Polsce po przełomie ustrojowym. Warto dostrzec – i to dostrzec wspólnie – jak wiele się zmieniło wraz ze zwycięstwem obozu wolności i solidarności w wyborach 4 czerwca 1989 roku. To już 25 lat temu.

Tak, dokładnie – establishment wie i się boi wyborów, będzie opowiadał głupoty o zwycięstwie obozu wolności i solidarności! 25 lat temu! O osiągnięciach, o sukcesie transformacji – w taki sposób, żeby tylko nie użyć tego magicznego słowa – transformacja, a co za tym idzie nie przypominać o złodziejskiej prywatyzacji, wyłączeniu społecznym, szkoda słów! Cieszmy się natomiast, że pan prezydent mówi o jakiejś formie bilansu osiągnięć jego pokolenia – niech zrobią bilans, zwłaszcza zawierający stracone szanse – dla tego nowego pokolenia o którym mówi, do tego niech pan prezydent nie zapomni o tym pokoleniu, które się nie narodziło, bo Polaków urodzonych pod koniec lat 70-tych – mało kiedy stać na świadome założenie rodziny i utrzymanie dzieci!

Odwiedziłem w tym roku ponad sto polskich miejscowości. I w tych wielkich i w tych najmniejszych widać ogromne zmiany. A w każdej rozmowie z Państwem, podczas tych wyjazdów, czułem nadzieję na to, że Polska będzie się dalej unowocześniać. Że wykorzystamy szanse na szybki rozwój i bezpieczną przyszłość. Spotkania i rozmowy w czasie tych wyjazdów uzmysławiają również jak wiele jest do zrobienia, ile jest autentycznej biedy i słabości. Wiemy dobrze, że jeszcze nie wszyscy z nas odnaleźli godne miejsce w zmieniającym się kraju.

Godne miejsce w zmieniającym się kraju? O czym pan prezydent w swojej łaskawości mówi? Widział biedę, nędze, brak perspektyw? No to o czym mówi – o godnym miejscu, czy o miejscu w ogóle włączającym do życia w społeczeństwie kapitalistycznym, te miliony wykluczone na głodowych rentach, emeryturach i zasiłkach? Może chodzi mu o emigrantów, którzy nie mogąc znaleźć godnego miejsca – uciekli z tego padołu łez, biedy i rozpaczy? Natomiast na chłodne wstawki o unowocześnianiu to nie da się nikt nabrać, naprawdę nikt. I nie uwierzymy za 10 lat panu prezydentowi jak będzie mówił, że uwierzył złym doradcom – nie ma nowoczesności, nie ma unowocześniania, nie ma postępu i na pewno nie ma z tego efektów dla społeczeństwa. Jeżeli ktoś myśli, że jest inaczej niech się przejedzie pociągiem albo spróbuje pójść do lekarza w publicznej służbie zdrowia. Nawet nie udało się w ramach prostej reformy śmieciowej ujednolicić kolorów pojemników i worków na odpadki w całym kraju! Więc fajnie, że pan prezydent „czuł nadzieję” na to, że Polska będzie się dalej unowocześniać – owszem, ale lepiej bez niego i innych przedstawicieli zwycięskiego „obozu wolności i solidarności” – dziękujemy, odejdźcie już na dobrze płatne emerytury!

Nie możemy więc zatrzymać się na polskiej drodze przemian w samozadowoleniu. Nie możemy być obojętni na obszary ludzkiej bezradności i brak nadziei. Dlatego pragnę serdecznie podziękować tym wszystkim, którzy okazują solidarność, udzielają pomocy słabszym i potrzebującym wsparcia. Dziękuję tym, którzy chcą i potrafią dzielić się z innymi własnym czasem, pieniędzmi – owocami własnej pracy, a bywa że po prostu swoją radością życia i optymizmem.

Miło, że pan prezydent przeciwstawia się samozadowoleniu, miło że mówi nie obojętności, że dostrzega bezradność i brak nadziei! Naprawdę, to doskonale o nim świadczy, oczywiście jako prezydent ma prawo dziękować każdemu, w tym rozumieniu filantropom i organizacjom pozarządowym.

W tych wszystkich spotkaniach i rozmowach odnajduję z jednej strony troskę o Ojczyznę, a z drugiej zaś uzasadniony polski optymizm.

U progu nowego roku chciałbym wspomnieć o dwóch szczególnie ważnych źródłach naszej nadziei.

Mówiąc boleśnie, nie wiadomo o co panu prezydentowi chodzi z tym połączeniem troski o Ojczyznę z rzekomo uzasadnionym optymizmem, raczej jesteśmy przecież pesymistami? Jednakże przejdźmy do tych dwóch kwestii, o jaki pan prezydent był łaskaw powiedzieć.

Pierwszym jest rodzina. Nareszcie pojawiły się szanse na sukces szerokiego frontu działań na rzecz rodziny. W dobie głębokiego kryzysu demograficznego ma to, w moim przekonaniu, wymiar strategiczny. Wspólnym wysiłkiem samorządów, Rządu, organizacji pozarządowych, a także Kancelarii Prezydenta, tworzymy Dobry Klimat dla Rodziny. Mnożą się samorządowe, gminne, regionalne karty dużych rodzin. Niedługo powstanie zapowiadana Ogólnopolska Karta Dużych Rodzin. Jestem pewien, że przyniesie ona daleko idące ułatwienia w wychowywaniu dzieci.

Szeroki przepraszam co? Front działań? Panie prezydencie – głęboki kryzys demograficzny to dopiero nadejdzie za jakieś 15 lat, wtedy naprawdę będzie czarna rozpacz – „białe polskie dziecko”, będzie w Polsce rzadkością. Na razie tylko wyjechały jakieś 3 mln ludzi! Dobrze, że pan prezydent dostrzega problem kryzysu rodziny, ale szkoda że nie mówi nic o powodach tego dramatu, którego korzenie tkwią w sukcesach pewnego obozu, pewnego pokolenia, które jak już wiemy ma się nie samo zadowalać!

Co do samej karty dużych rodzin? No dobrze, niech będzie i taki instrument polityki socjalnej, jednakże niezrozumiałym jest, dlaczego po raz kolejny z protezy robi się coś nadzwyczajnego, zamiast uwidocznić główne problemy i im przeciwdziałać.

Drugim źródłem nadziei są widoczne pozytywne efekty naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Między innymi – ogromne środki pozyskane przez Polskę. Owoc zwycięskich negocjacji rządowych jest dla nas wszystkich – bez względu na poglądy i sympatie polityczne – wielką szansą przyśpieszenia rozwoju zarówno w skali całego kraju jak i skali poszczególnych gmin czy miast. Te środki to szansa dla każdego z nas. I od nas wszystkich zależy, czy mądrze je wykorzystamy!

No i jest normalnie, okazuje się bowiem że mówimy o „źródłach nadziei”, postrzegane znowu w kategorii boju – walki – wydzierania kasy z Unii Europejskiej. Po prostu taka retoryka jest hańbiąca dla nas Polaków, to że dostajemy jałmużnę, to nie znaczy, że mamy dorabiać ideologię walki o należne nam nie wiadomo co! Dobrze, że prezydent zauważa, że to szansa dla każdego z nas. Na mądre wykorzystanie to już wiadomo – bez szaleństw, no ale dobrze, że prezydent zwraca na to uwagę.

Symbolem naszego rozwoju, naszych osiągnięć są, powstające nie bez trudności, drogi i autostrady. Na naszych oczach Polska wyrównuje cywilizacyjne zaniedbania, nowymi drogami coraz lepiej łączy się ze światem.

Fenomenalne: „nie bez trudności”, super! Panie prezydencie proszę zrozumieć, że wyrównywanie cywilizacyjnych zaniedbań to już o wiele za mało, żeby mówić o łączeniu się ze światem. To jest dopiero wejście na poziom wspólnego mianownika, natomiast licznik – to innowacje, to dialog kulturowy, dialog techniczny, to osiągnięcia rangi globalnej – a my za unijne środki dopiero budujemy wychodki, klopy, klopiki, kanalizacje i jedno metro. Szkoda, że pan prezydent nie ma odwagi powiedzieć tego wprost, może rząd by zrozumiał, że dalej nie można kontynuować polityki rozwoju w oparciu o rozbudowę kanalizacji. Naprawdę, jeżeli jakaś wioska przez 1000 lat naszej przerywanej państwowości nie dorobiła się kanalizacji ogólnospławnej, to uznajmy że lokalna ludność tego nie potrzebuje. Przypomnijmy natomiast, że każdy rzymski legion zaczynał budowę obozu od wytyczenia rowów kloacznych! No ale gdzie by tam nas Słowian zachodnich, do jakichś tam wymarłych rzymian porównywać!

Dlatego chciałbym, abyśmy nadali imię – Autostrada Wolności, tej która już dzisiaj prowadzi z Warszawy na Zachód. A później, by druga autostrada z Gdańska do granicy południowej przyjęła piękne imię Solidarności. Bo skrzyżowanie historycznej, międzyludzkiej, rodzinnej i narodowej solidarności z wolnością, to najsilniejsze i najpiękniejsze źródło polskiej energii, polskich sukcesów i polskich nadziei. Do wspólnej refleksji i wspólnego świętowania 25-lecia polskiej wolności zachęcam dzisiaj wszystkich. Chciałbym, aby te obchody były dla nas okazją do umocnienia narodowej wspólnoty i narodowej dumy.

Czy prezydent odleciał intelektualnie? Autor proponuje jedną nazwę jako: „Highway to hell” a drugą: „Please just go away”. Tyle tytułem komentarza, natomiast chętnie przystąpimy do refleksji i wspólnego świętowania 25 lat wolności. Bo może się okazać, że to jedyne pełne ćwierćwiecze – wolności…

(…).

Reasumując pan prezydent powiedział sporo słów o niczym, jak widać z promptera. No i dobrze, on się wypowiedział, my go wysłuchaliśmy – po czym zabawa, spanko i rano kac. Witajcie współobywatele w kolejnym roku trwania naszej wspólnoty narodowej, wiadomo że papierosy i alkohol zdrożeją, ale może ropa nie zdrożeje, jeżeli nasi przyjaciele zza wielkiej wody nie „zaprowadzą pokoju” wśród Persów. Niech się dzieje, ale – proszę zapamiętać te słowa – 25 lat transformacji, niewątpliwych sukcesów, ale CO DALEJ? Dokąd mamy się dalej transformować? Ktoś potrafi wskazać Narodowi jakikolwiek cel? No nie będziemy już niewdzięcznie sugerować, że może pan prezydent powinien, w takiej wypocinie jak powyżej coś wspomnieć o kierunkach, no ale mniejsza z tym, jakie to ma znaczenie? Kto dzisiaj pamięta starożytnych Traków? Więc kto będzie o nas pamiętał, „o jakimś tam” Komorowskim…

Najlepszego w nowym roku… A prawdziwe podziękowania należą się służbom prasowym w Kancelarii Prezydenta, albowiem w chwilę po przemówieniu – pokazuje się ono na stronie internetowej – w tekście i w nagraniu, każdy może się zapoznać, za co serdecznie dziękujemy, gratulując najwyższych standardów komunikacji społecznej w kraju. To naprawdę ważna kwestia i za to należy się panu prezydentowi podziw, bo to nowy nieznany w tym kraju standard, a gdyby jeszcze to przemówienie było, jak to wypada w kraju unijnym – przetłumaczone na trzy główne języki europejskie oraz języki mniejszości narodowych w Polsce (najliczniejszych), no i może z przyczyn kulturowo-doktrynalnych na Łacinę, to chyba byśmy z zachwytu nawet nie krytykowali treści – szczytując nad formą!

7 komentarzy

  1. Wyalienowanie z politycznej rzeczywistości polskich polityków jest rzeczywiście zdumiewające. Mógłbym dorzucić kilka innych przykładów – formalnych i nie formalnych wystąpień polskich prominentnych współczesnych polityków. Ich wystąpienia na gorąco z „ostatniej chwili”, ale szkoda czasu.
    Zatem ad rem. W tym samym czasie w noworocznych wystąpieniach trzech najważniejszych polityków współczesnego świata usłyszałem, od prezydenta B. Obamy, że sytuacja gospodarcza i polityczna USA jest trudna. Podtekst mówi o dalszych cięciach budżetowych, oraz o przerzuceniu militarnej obecności amerykańskiej na wielu frontach we współczesnym świecie na sojuszników USA, (czyli min. na Francję, RFN, GB oraz oczywiście też i na Polskę! Patrz Afganistan, nowe awantury wojenne – prawie w całej Afryce, Bliskim Wschodzie, Azji etc.). Budeskanecelerina A. Markel w swym wystąpieniu powiedziała o bardzo TRUDNYM nadchodzącym 2014 roku (patrz obowiązki scedowane przez USA na sojuszników). Prezydent FR W. Putin w swych najnowszych najważniejszych wystąpieniach z końca 2013 roku powiedział, że spowoduje całkowitą likwidację terroryzmu w FR. Cokolwiek to znaczy to nie jest to dobry omen dla Polski – zważywszy polską chęć budowania demokracji na Wschodzie. W FR, Białorusi, Ukrainie etc. W tej materii zacytuję wiceministra w MSZ RP p. Pomianowskiego jest to tylko fragment wywiadu, którego udzielił w 2013 roku DW:

    “Czyli, tak jak Polska dzisiaj chce, by Białoruś była demokratyczna, tak samo Grek, Włoch czy Hiszpan chce, żeby cały basen Morza Śródziemnego był demokratyczny. Bo graniczyć z dyktaturą jest bardzo ciężko. Demokracja musi się rozszerzać. ”

    http://www.dw.de/wiceminister-jerzy-pomianowski-demokracji-nie-można-eksportować/a-16615632

    Wyjaśniam, że Europejski Fundusz na Rzecz Demokracji powstał dzięki inicjatywie polskich polityków (w ramach polskiej polityki prometejskiej) i ma służyć wspieraniu przemian demokratycznych w południowym i wschodnim sąsiedztwie UE. Polak, Jerzy Pomianowski, został pierwszym dyrektorem wykonawczym tego Funduszu.

    Między innymi z tego funduszu mają być opłacani w pewnych „niedemokratycznych” krajach ludzie i organizacje szerzące tam „demokrację” oraz wyzwalanie „zniewolonych” narodów (szczególnie dotyczy to FR, patrz Czeczeni, Tatarzy etc…). Historia uczy, że niczego Polaków nie nauczyła. Święte przymierze „przyklepane” przez ówczesnego papieża, miało na celu między innymi pozbawienia możliwości eksportu z Polski sarmackiej wolności na kraje ościenne….

  2. W orędziu Ojca Świętego Franciszka na Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2014 roku: “Braterstwo podstawą i drogą do pokoju” czytamy m.in.:

    W tym moim pierwszym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju pragnę skierować do wszystkich, poszczególnych osób i narodów, życzenia życia pełnego radości i nadziei. W sercu każdego człowieka kryje się bowiem pragnienie życia pełnego, do którego należy nieodparte dążenie do braterstwa, pobudzające do jedności z innymi, w których znajdujemy nie wrogów czy konkurentów, ale braci, których trzeba serdecznie przyjąć.(…)
    Nieustannie narastająca liczba wzajemnych powiązań i komunikacji, jakie spowijają naszą planetę, sprawia, że wśród narodów ziemi świadomość jedności i dzielenia wspólnego losu staje się bardziej namacalna. W ten sposób w dynamice historii, pomimo różnorodności grup etnicznych, kultur i społeczeństw, dostrzegamy zasiew powołania do tworzenia jednej wspólnoty, składającej się z braci, którzy nawzajem siebie przyjmują, troszcząc się jedni o drugich. Jednakże także i dziś powołaniu temu często przeciwstawiają się i zaprzeczają fakty, w świecie charakteryzującym się „globalizacją obojętności”, która powoli nas „przyzwyczaja” do cierpienia innych, zamykając nas w sobie.

    W wielu częściach świata nieustannie dochodzi do poważnych naruszeń podstawowych praw człowieka, w szczególności prawa do życia i prawa do wolności religijnej. Niepokojącym przykładem jest tragiczne zjawisko handlu ludźmi, na których życiu i rozpaczy spekulują osoby bez skrupułów. Do wojen toczących się jako konflikty zbrojne dołączają wojny mniej widzialne, ale nie mniej okrutne, staczane na polu gospodarki i finansów, z użyciem środków równie niszczących życie, rodziny, przedsiębiorstwa.

    Globalizacja, jak stwierdził Benedykt XVI, zbliża nas, ale nie czyni nas braćmi. Ponadto wiele sytuacji dysproporcji, biedy i niesprawiedliwości wskazuje nie tylko na głęboki brak braterstwa, ale także na brak kultury solidarności. Nowe ideologie charakteryzujące się rozpowszechnionym indywidualizmem, egocentryzmem i materialistycznym konsumpcjonizmem osłabiają więzi społeczne, podsycając ową mentalność „odrzucania”, prowadzącą do pogardy i porzucenia najsłabszych, tych, którzy są uważani za „bezużytecznych”. W ten sposób współżycie między ludźmi nabiera coraz bardziej kształtu zwykłego, pragmatycznego i egoistycznego do ut des [daję, abyś dał](…)

    Tak więc, jeśli traktujemy pokój jako opus solidarietatis, to podobnie nie można sobie wyobrazić, aby braterstwo nie było jej pierwszym fundamentem. Jan Paweł II stwierdza, że pokój jest dobrem niepodzielnym – albo jest dobrem wszystkich, albo też nie jest niczyim dobrem. Może on być rzeczywiście osiągnięty i można się nim cieszyć jako najlepszą jakością życia i jako rozwojem najbardziej ludzkim i zrównoważonym tylko wówczas, gdy ze strony wszystkich obudzi się « mocna i trwała wola angażowania się na rzecz dobra wspólnego ». Wymaga to, by nie kierować się « żądzą zysku » ani też « pragnieniem władzy ». Trzeba być gotowym do « „zatracenia siebie” na rzecz drugiego zamiast wyzyskania go, „służenia mu” zamiast uciskania go dla własnej korzyści. […] [Trzeba postrzegać] „drugiego” – osobę, lud czy naród – nie jako narzędzie, którego zdolność do pracy czy odporność fizyczną można tanim kosztem wykorzystać, a potem, gdy przestaje być użyteczny, odrzucić, ale jako „podobnego nam”, jako „pomoc” »(…)

    W minionym roku wielu naszych braci i sióstr nadal przeżywało niszczące doświadczenie wojny, stanowiącej poważną i głęboką ranę zadaną braterstwu.

    Jest wiele konfliktów rozgrywających się przy ogólnej obojętności. Wszystkich mieszkających w krajach, w których broń narzuca terror i zniszczenie, zapewniam o mojej osobistej bliskości, a także bliskości całego Kościoła. Jego misją jest niesienie miłości Chrystusa także do bezbronnych ofiar zapomnianych wojen przez modlitwę o pokój, służenie rannym, głodnym, uchodźcom, wysiedlonym i żyjącym w strachu. Kościół podnosi również swój głos, by do odpowiedzialnych dotarł krzyk bólu tej cierpiącej ludzkości i by położono kres nie tylko wszelkiej wrogości, ale także wszelkiej niesprawiedliwości i pogwałceniu podstawowych praw człowieka.

    Dlatego pragnę skierować stanowczy apel do tych, którzy z bronią w ręku sieją przemoc i śmierć: odkryjcie na nowo swojego brata w tym, którego uważacie dziś jedynie za wroga, którego trzeba zabić, i powstrzymajcie swą rękę! Wyrzeknijcie się drogi walki zbrojnej i wyjdźcie na spotkanie drugiego człowieka z dialogiem, przebaczeniem i pojednaniem, aby odbudować wokół was sprawiedliwość, zaufanie i nadzieję! « W tej perspektywie jest jasno widoczne, że w życiu narodów konflikty zbrojne stanowią zawsze rozmyślne zanegowanie wszelkiej możliwej zgody międzynarodowej, powodując głębokie podziały i bolesne rany, do których zabliźnienia potrzeba wielu lat. Wojny stanowią praktyczną rezygnację z wysiłków na rzecz osiągnięcia tych wielkich celów ekonomicznych i społecznych, które wyznaczyła sobie wspólnota międzynarodowa » (…)

    FRANCISCUS

  3. Czytając artykuł przypomniał mi się gajowy Marucha, też był sympatyczny a może nawet sympatyczniejszy.

    • … tobie “wieczorynko” też niczego nie brakuje… swoimi infantylnymi wpisami wzbudzasz specyficzny rodzaj sympatii – między ciocią klocią i ciotką rewolucji…

      Желаю вам здоровья и счастья! Пусть в каждом доме будем много радости, в каждой семье царит согласие и благополучие. С Новым, 2014 годом, Польша!

      • Moja ciocia miała na imię Bzibzia, to jest ta ciocia,która prasowała żagle dakronowe na żaglówce Bez 2, jednak rejs był udany, mimo że wujek w tawernie wypił co nie co. Przesyłam uśmiechy i życzę poczucia humoru.

  4. Autostrada Wolności!
    Piękne, jakże trafne słowa Pana Prezydenta!
    Ale naszej wolności nie wystarczy tylko jedna autostrada.
    Podejmijmy wizjonerski projekt “Trzy Autostrady Wolności Trzeciej RP”!
    Z prowadzącej na zachód Pierwszej Autostrady Wolności skorzystały już jakieś trzy miliony Polaków. Jesteśmy głęboko wdzięczni elitom naszej transformacji za tę wielką szansę, jednak (ze względu na narastające w krajach Europy nastroje ksenofobiczne) nie wszyscy Polacy mogą z niej skorzystać. Z wdzięczności teraz my, Naród powinniśmy zrobić coś dla naszych elit – opodatkujmy się na rzecz pilnej budowy Drugiej Autostrady Wolności prowadzącej na południowy wschód – na Zaleszczyki.
    Może być potrzebna szybciej, niż się wydaje.
    Program budowy autostrad w miarę dalszego rozwoju i umacniania naszej transformacji nie powinien wykluczać nikogo! Dla wygody wszystkich, którzy nie skorzystają z powyższych dwóch kierunków przydała by się trzecia Autostrada Wolności w tradycyjnym kierunku – na wschód – Białoruś, z ewentualnym przedłużeniem daleko za Ural.

  5. baca56 nie pXXXXXXj się zanadto. Z Bułgarii, kiedy otwarto granice (1989), wyemigrowało ponad milion ludzi z populacji liczącej wtedy ok. 9 mln osób. Razem z naturalnym ubytkiem ludności sprawiło to, że dzisiaj Bułgaria liczy tylko ok. 7,2 mln mieszkańców. A od wczoraj, w ramach European “freedom of movement” rules, otworzyło się dla nich jeszcze UK − Zjednoczone Królestwo. Wolność ma swoje prawa.

    JEDNO SŁOWO PANU OCENZUROWAŁEM, SĄ INNE WYRAŻENIA NA OCENĘ CZYJEJŚ EKSCYTACJI… WEB JÓZ. i dobranoc.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.