Polityka

Styropianowcy i okrągłostołowcy – odejdźcie, już wystarczy!

 Obecna dzisiaj w Polsce elita polityczna powinna odejść, dla dobra kraju wszyscy zaczynając od pana Donalda Tuska poprzez pana Jarosława Kaczyńskiego a na pośledniejszych działaczach partyjnych w małych miasteczkach kończąc powinni odejść z polityki i nie zajmować się sprawami publicznymi.

23 lata trwającej transformacji to jest obraz dokonań tych ludzi – z jednej strony ci, którzy leżeli na styropianie a z drugiej ci, którzy siedzieli przy okrągłym stole. Etos się wypalił, potrzeba tworzenia kraju lepszym okazała się marnowaniem okazji i traceniem szans ewentualnie mydleniem oczu. Pokoleniowo, moralnie, etycznie, politycznie i zwyczajnie – po sąsiedzku – cała klasa polityczna udowodniła swoją bezużyteczność, partactwo i niską efektywność. Brakuje wyników ich działalności, transformację należy uznać za jedynie częściowo udaną, wiadomo że mogło być gorzej, jednakże takie błędy jak spartaczona reforma emerytalna wyraźnie pokazują, że nie można tym ludziom przebaczyć i przemilczeć udając, że się nic nie stało.

Niestety stało się i płacimy za to cenę nienarodzonego pokolenia, może nawet już pokoleń, gdyż zarówno 30-latkowie nie napędzają demografii jak również 20-latkowie nie upatrują szans życiowych na pracę i życie w tym smutnym kraju. Straszną cenę płacimy za transformację, pod względem strat ludnościowych – jeżeli byśmy tych, którzy się nie narodzili uznali za „straty ludzkie”, to śmiało efekty transformacji można porównywać z ostatnią niemiecką okupacją. Nie ma bowiem ważniejszego czynnika oceniającego rozwój niż demografia, a z tą naprawdę jest źle i będzie jeszcze gorzej.

Zmiana pokoleniowa w naszej polityce to jeden z największych tematów tabu dla mainstreamowych mediów jak i dla samych polityków. Nikt nie chce nic na ten temat mówić, w zasadzie tematu się nie podejmuje. Jak dotychczas jedyną partią, która spróbowała dokonać wymiany pokoleniowej to był Sojusz Lewicy Demokratycznej, jednakże skończyło się to porażką i „wycinaniem się” okolczykowanych „młodych”, które z powrotem doprowadziło Leszka Millera na szczyt władz partyjnych – formacji, którą porzucił startując z innych list wyborczych.

Inne partie nie odważyły się na takie działania, niektóre traktują młodzież jako przystawkę i ładną ozdobę, bardzo ciekawie w tej kwestii wypada Prawo i Sprawiedliwość, gdzie kilku bliskich współpracowników szefa tej partii to osoby około 30-tego roku życia, co więcej są to raczej osoby reprezentujące organizację niż służące jak w SLD za suflerów, przy czym niektórzy z nich są wybitnymi specjalistami w swoich dziedzinach wiedzy jak np. pan Andrzej Duda z Krakowa. Poza tym, PiS posiada liczne grono młodych działaczy jako jedna z niewielu partii zupełnie na serio traktując swoją młodzieżówkę. W tym znaczeniu, że te osoby są widoczne na wydarzeniach publicznych organizowanych przez tą partię oraz co jest absolutnym ewenementem – pojawiają się na listach wyborczych.

Pozostałe partie raczej „tłamszą” swoje młodzieżówki, nie pozwalają im rozwinąć skrzydeł lub w ogóle zaistnieć – poza rolą przyjemnego dla kamery tła. Liderzy wiedzą jak krucha jest ich pozycja i nie zamierzają łatwo odpuścić, można powiedzieć nawet że w kilku partiach w tym w jednej ogólnopolskiej – lider czuje oddech młodzieży na karku.

Przerażające jest to, że w ogóle dotychczas nikt nie myślał o tym w jaki sposób skonstruować mechanizm następstwa pokoleniowego w partiach politycznych? Przecież ojcowie i matki rewolucji jaka się dokonała przy Okrągłym Stole mają już swoje lata i tych lat im nie ubędzie. Powoli zaczną się wykruszać ze względu na wiek jak również związane z procesem starzenia choroby, a nie ma chyba nic gorszego niż stary-chory lider partii rządzącej.

Bezwzględnie w procesie wymiany elit dominująca jest rola mediów, które nie dopuszczają nikogo do mainstreamu, kogo nie ma w wykazie na dany tydzień. Politycy czują się przez to chronieni i mają rzeczywisty monopol na „prawdę”, a przynajmniej na jej wyrażanie, ponieważ nikt nie jest w stanie im zagrozić, gdyż wszyscy wykazują solidarność w ramach grupy wspólnie trzymającej władzę. Wiadomo, że lepiej jest być u koryta, nawet na skraju, ale to mimo wszystko zawsze koryto. Nic tak silnie nie solidaryzuje jak wspólnota żołądków, a tu trzeba przyznać przez 23 lata to one się mogły przyzwyczaić do fruktów! Oj mogły i się przyzwyczaiły!

Można się tylko pocieszać, że w ciągu najbliższych 10-15 lat czeka nas gwałtowna zmiana aktorów na sceny politycznej ponieważ zarówno zasłużeni dla styropianu jak i ci od Okrągłego Stołu po prostu wymrą, czego szczerze można im życzyć dla dobra umęczonego społeczeństwa tego wynędzniałego przez neoliberalne absurdy kraju.

3 komentarze

  1. Obyś się nie zdziwił, oszołomiony sytuacją, Krakauerze.
    Tu i ówdzie, w miastach, sejmikach wojewódzkich, ministerialnych departamentach, “rządzą” już osobnicy w wieku 25-40 lat, najczęściej z partyjnych nomenklatur, wymarzona przez pana zmiana pokoleniowa. To dopiero jest “element” – przy znikomych kompetencjach merytorycznych, cwani, cyniczni gracze bezwstydnie czerpiący z koryta władzy. Wystarczy poczytać ich oświadczenia majątkowe i “zderzyć” te dane z efektami ich pracy-nie-pracy, brakiem strategicznego myślenia w rozwiązywaniu powierzonych im zadań i obowiązków, niekompetencją graniczącą z ignorancją, nieodpowiedzialnością.
    Ci dopiero “urządzą” kraj swoim następcom.
    Oczywiście, że zdarzają się wyjątki, ale “trynd” jest wyraźny, a armia dyplomowanych kretynów coraz większa, gotowa przyjąć każdą funkcję i rolę.
    Śmierć frajerom – to znowu modne zawołanie bezwzględnych kombinatorów i cwaniaków “na posadzie” w administracji publicznej.

  2. 20,30- latkowie nie upatrują szans na życie w tym smutnym kraju, tyle autor.
    Gdzie te czasy gdy w naszym baraku było najweselej?. Ludzie się cieszyli a w ciągu 20-lat PRL przybyło 14-milionów młodych Polaków. Obecnie mało tego, że więcej umiera niż się rodzi, to jeszcze wcześniej muszą ponarzekać.Bardzo współczuję rządzącym w ciągu ostatnich ponad 20-lat.

    • Czego współczujesz wieczorynko rządzącym?
      Ich głupoty, krótkowzroczności, braku wyczucia czasu i oczekiwań nas mieszkańców, odwagi we wprowadzaniu sensownych regulacji prawnych, pazerności na publiczną kasę dla karmienia prywaty…?
      Współczuj nam rządzonym, że przyszło nam utrzymywać armię pasożytów urzędniczej biurokracji, otrzymując w zamian żenujący spektakl infantylnych gier chłoptasiów w krótkich majtkach, traktujących Ojczyznę jak piaskownicę?
      Małych tumanowatych, niepełnosprawnych ludzików z kolejnych rządów i jeszcze gorszej opozycji, którzy odejdą w niepamięć na śmietnik historii…
      Ojczyzna w potrzebie, a nie ma skąd brać – ani ludzi, ani ich mądrości i doświadczenia, ani zaoszczędzonego kapitału finansowego… tylko robota głupiego…niewolnika…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.