Paradygmat rozwoju

Stypendium demograficzne prof. Krzysztofa Rybińskiego w wysokości 1000 zł

 Premier Donald Tusk dość jednoznacznie wypowiedział się o koncepcji stypendium demograficznego autorstwa pana prof. Krzysztofa Rybińskiego – w wysokości 1000 zł na każde dziecko od jego urodzenia do ukończenia 18 roku życia dziecka. Pan prof. Rybiński jednoznacznie określił przekaz medialny w sprawie jego pomysłu, jako przekłamania, wskazując przy tym na kilka ogólnych wskazań, które wg. niego miałyby ten pomysł uzasadniać.

Koncepcja sama w sobie jest rewolucyjnie banalna – ograniczenie marnotrawstwa środków publicznych przeznaczanych na pomoc socjalną wraz z pewnymi przesunięciami środków – miałoby uwolnić około 6 mld złotych na wsparcie narodzin w pierwszym roku.

Jest to pomysł rewolucyjny, jednakże w swojej istocie egalitarnie zepsuty, albowiem zrównujący w prawach wszystkich rodziców dzieci – do odbierania pieniędzy, które nie wszystkim na wychowanie są potrzebne. Chodzi o to, że coś tak poważnego w decyzjach człowieka jak dziecko jest jego sprawą osobistą, a konkretnie sprawą dwojga małżonków (rodziców). Jeżeli państwo decyduje się wspierać, powinno wspierać przede wszystkim te rodziny, które potrzebują wsparcia, a nie wszystkie, albowiem t przeczy samej istocie wspierania. Po prostu posiadaczowi najnowszego modelu Jaguara nie jest potrzebny 10 letni VW Golf, a tutaj niestety propozycja zakłada pełne wyrównanie szans wszystkich kosztem wszystkich. Taki model to rozbójnictwo egalitarne i zamieszanie podatkowe. Bogaci powinni wspierać ubogich – to jest idea wszystkich zasad wsparcia społecznego – inaczej każdy system się załamie.

Dlatego jeżeli już mielibyśmy wspierać macierzyństwo w ten sposób, że każde dziecko miałoby otrzymywać z budżetu państwa jakąś kwotę w danym okresie czasu (na miesiąc, kwartał, na rok), to niech będzie to uzależnione od: po pierwsze od sytuacji materialnej jego rodziców a po drugie od jego sytuacji indywidualnej. Jest przy tym oczywistym, że dziecko wiejskie z rozbitej rodziny mieszkające gdzieś w zapadłej części województwa zachodniopomorskiego w dawnych PGR-e powinno dostawać więcej – chociażby z tytułu większych kosztów niwelowania braku infrastruktury komunikacyjnej – niż dziecko z pełnej, zamożnej rodziny celebrytów telewizyjnych mieszkających w centrum Warszawy! Jeżeli każdemu damy po 1000 zł to będzie tak, że dziecko z niezamożnej i rozbitej rodziny w byłym PRG-e sfinansuje ojcu alkoholikowi libację przez około dziesięć dni i może do tego spłaci cześć zaległości „na zeszyt” z osiedlowego sklepiku, a dziecko z Warszawy z rodziny burżuazyjnej będzie miało ten dodatkowy tysiąc akumulowany na lokacie – na przyszłość. Czy takiej Polski chcemy? Polski panów Rybińskiego, Glińskiego i Kaczyńskiego?

Naprawdę – nawet, jeżeli powyższy przykład jest przejaskrawiony to wyraźnie pokazuje, że danie każdemu tyle samo – nie oznacza po równo! W tym sensie należy ocenić pomysł pana prof. Rybińskiego za skrajnie demagogiczny i wprowadzający niesprawiedliwość społeczną, albowiem, jeżeli rzeczywiście intencją autora jest „urawniłowka”, czyli żeby na każde dziecko wydać po 1000 zł – to niech zmodyfikuje swój w istocie potrzebny pomysł w ten sposób, że te pieniądze otrzymają gminy. I gminy w zamian za nie byłyby zobowiązane do zorganizowania dodatkowej edukacji podwyższającej, jakość kształcenia (np. 2 i 3 język przez cały czas nauczania plus informatyka w „szkółce niedzielnej”), wraz ze sfinansowaniem dojazdów, opieki nad przypadkami szczególnymi (np. dzieci autystyczne i inne rodzaje szczególnych przypadków niepełnosprawności). W ten sposób mielibyśmy zupełnie nowe podejście do polityki włączenia społecznego – zgodnie z zasadą – „wszystkie dzieci nasze są”, cytując znaną piosenkę w wykonaniu jeszcze bardziej znanej ikony polskiej pop-kultury.

Widzimy więc, że stypendium demograficzne prof. Krzysztofa Rybińskiego w wysokości 1000 zł to nic innego jak przykład na zepsucie szlachetnej idei przez szkodliwy populizm opierający się na trywialnym chciejstwie. Zasada „dla każdego po równo” nie działa w post-feudalnym państwie rządzonym przez kapitalistów. Nie ma po równo i nie ma dla każdego, to nie możliwe, albowiem ten tysiąc złotych na każde dziecko – trzeba jeszcze zarobić, a zarobić mogą go tylko rodzice lub inni dorośli. No i tutaj zaczynają się problemy, których już ani pan Rybiński, Gliński, Kaczyński ani nawet Tusk nie potrafią rozwiązać.

Jednakże podkreślmy jeszcze raz – sama idea alokowania konkretnej kwoty na potrzeby przeciętnego dziecka przez cały czas jego podstawowego rozwoju, – jako stypendium demograficzne jest doskonałym pomysłem prof. Krzysztofa Rybińskiego, gdyż ze względu na zapaść demograficzną musimy poszukiwać nawet rozwiązań niekonwencjonalnych, byleby tylko się sprawdziły w praktyce.

4 komentarze

  1. Pan Rybiński był wiceprezesem RPP, więc nie dziwota, że skoro tacy mędrcy tam bywają – to mamy to co mamy.
    Bogaci nie muszą wspierać biednych.
    Oni powinni to robić dlatego, żeby przy zbyt dużej różnicy poziomów życia, zrozpaczeni biedni nie mogli ich go pozbawić, co losu im nie poprawi, da tylko chwilową satysfakcję na czas wyjadania zawartości lodówki zabitego bogacza.
    Chodzi o równowagę w pracy całego mechanizmu, który w Polsce wybitnie się rozregulował – o czym pisuje @krakauer.
    Ludzie muszą mieć pracę i cokolwiek wytwarzać oraz świadczyć usługi. Produkty ich pracy muszą być konsumowane. Płaca powinna pozwolić na uczestnictwo w konsumpcji i pozwolić na odtworzenie SIŁ WYTWÓRCZYCH.
    To towarzysz Marks już kiedyś zauważył, a od tego odchodzimy na rzecz zbiórek charytatywnych (róbta co chceta!) i zbiórek przez Premiera makaronu dla głodujących.
    Produkcja w Polsce zanika na rzecz montażu i przepakowywania produktów z Korei i Niemiec.
    Gdyby nie 2 milionowa rzesza naszych emigrantów w Europie, byłoby w kraju jeszcze gorzej. Bezrobocie należałoby liczyć na ponad 20%.
    A tu profesor wyskakuje z pomysłem za kilkanaście mld zł rocznie i to w początkowych latach, bo przecież system musi objąć już żyjących, a nie dopiero narodzonych …
    Straszne myśli kłębią się w profesorskich głowach.
    Ale ten Rybiński przynajmniej próbuje …

  2. Marceliński

    Krzysztof “Jest źle bo jest lepiej” Rybiński to cyniczny gracz o wybujałym, ciągle niezaspokojonym ego, który pitoli co ślina na język przyniesie wiedząc, że jak sam mówi: “Media przecież nie pamiętają, co mówiłem wczoraj”.
    To wymyślany, stale na nowo, przez siebie kiepski showman, którego ciągnie do polityki, bo “odkrył, że jest znacznie lepszy od tych głąbów i bałwanów, którzy nami rządzą. Uznał, że potrzebna mu jest trampolina, by się wybić”.
    Jak dotąd pecha mają ci, którzy mu uwierzyli – historia jego funduszu inwestycyjnego Eurogeddonu…
    Teraz firmuje pisowską “doktrynę” demograficzną – każdemu narodzonemu 1000 zł (nie znalazłem info o tym czy będzie toto indeksowane wysokością inflacji, wtedy kalkulacje w ujęciu realnym zmieniają się, pokazując faktyczne obciążenie budżetu państwa w najbliższych, dajmy na to 20. latach).
    Tylko patrzeć, jak znajdzie się lepszy dupek i w kampanii wyborczej przelicytuje Rybińskiego do 1500 zeta albo i 3. tysięcy miesięcznie na bejbi przez 18 lat.
    Ale czego można się spodziewać po facecie, który zawidzi banksterom, że mają “skórzane fotele wykonane z penisa wieloryba” ? I z tego czerpie napęd.
    Duet Gliński & Rybiński to zbawienie Polski?

  3. Pomysł nie jest zły o tyle, że jest wcieleniem w życie idei: “kto chce celu ten musi chcieć środków do zrealizowania tego celu”. Czy naprawdę chcemy likwidacji problemu demograficznego? Jeśli tak to ten projekt go rozwiąże, bo ludzie istotnie zaczną się mnożyć na potęgę. A zasada 1000 zł dla każdego niezależnie od sytuacji zapewne stąd, że nie chcemy nie wzmacniać aparatu administracyjno-urzędniczego. Bo gdyby miało być według potrzeb jak sugeruje autor wpisu to trzeba przecież ustalić komu ile potrzeba – czyli w każdej gminie pozatrudniać pociotków wójta… a co najmniej umocnić instytucje pomocy społecznej zajmujące się rozdawnictwem.

  4. W propozycji Rybińskiego bardziej chodziło o pokazanie ile środków można UWOLNIĆ.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twelve + three =