Ogólna, Technologia

Struś Pędziwiatr, czyli badanie oporu piachu część druga

 W poprzednim odcinku naświetliłem konieczność rozwiązania zadania pod tytułem „mierzenie oporu piachu”. Dziś będzie o szczegółach…

Zacznę od tytułowego „Pędziwiatra”. Co kilka dnia, czasem raz na dwa tygodnie pojawiał się w stołówce pewien Pan. Polak z brytyjskim paszportem. Zanim go osobiście poznałem – słyszałem tylko opowieści o Nim. Wszyscy mówili o nim „Struś Pędziwiatr”. Pytałem: skąd takie przezwisko? Każdy się uśmiechał i mówił – „sam zobaczysz”!

W końcu, pewnego dnia się pojawił. Od razu wiedziałem, że to właśnie ten człowiek! Niewysokiego wzrostu, opalony, uśmiechnięty, najwyraźniej ze wszystkimi serdecznie zaprzyjaźniony i… niesamowicie szybki. W ruchach, sposobie zachowania się. A trajkotał – jak z karabinu maszynowego! Ktoś nas sobie przedstawił i jakoś tak sobie przypadliśmy do gustu że zawsze jak wpadał – pytał o mnie i razem spotykaliśmy się na stołówce. Oczywiście przedstawił się: „Pędziwiatr jestem”. Wybuchnąłem śmiechem. Nie obruszył się tylko się także roześmiał. „A co? powiada, jak ulał mi pasuje moje przezwisko-nazwisko?

Tu mała dygresja – starać się będę w moich opowiadankach nie wymieniać miejsc i nazwisk – ale w tym jednym, jedynym przypadku musiałem zrobić wyjątek. Jeżeli więc ktoś z Was ma kontakt z Panem Pędziwiatrem to tą drogą proszę o serdeczne pozdrowienie!

Spotkania z Panem „Strusiem” to w zasadzie był jego jednostajny monolog, przerywany moimi zdawkowymi „tak”, „uchm” i „no, no?”… Od wielu lat pracował na pustyni pracując przy ochronie rurociągów, a dokładniej, ochronie katodowej.

Znaliśmy się już jakiś miesiąc z okładem jak dostałem konkretne zadanie przeprowadzenia badań rezystancji gruntu pod liniami średnich napięć. Myślałem o tym kilka dni – jak „ugryźć” ten temat. Aż kiedyś mnie olśniło! „Pędziwiatr”!

Akurat tego dnia się pojawił – tym razem to ja jego szukałem, i tym razem to ja starałem się nie dopuścić go do głosu. Pytam – „Czy przypadkiem dobrze pamiętam ze studiów, że przy ochronie katodowej jest niezwykle istotna rezystancja lub impedancja gruntu?”. No pewnie – odpowiedział i już zaczął mi robić wykład, kiedy mu przerwałem i dokończyłem opowiadać o moim problemie. „Struś” pomyślał przez chwilę i mówi tak. „Panie Andrzeju – ja mam wszystkie pomiary, większość jest w pobliżu Pana linii i innych /zabawek/. Mam też mostek do tego i jutro Panu przywiozę!” Wyściskałem Go serdecznie i jak powiedział, na drugi dzień miałem w ręku wyniki jego pomiarów oraz pierwszej klasy urządzenie pomiarowe. Zaopatrzył mnie też w odpowiednie, nieiskrzące narzędzia. Tak wyposażony – jeszcze tego samego dnia, po godzinach pracy, razem z paroma znajomymi poszliśmy za nasz domek wypróbować metodę pomiaru. Zadziało! W kolejnym dniu pojawił się mój „nadzorca”. Zupełnie zdumiony wysłuchał informacji, że udało mi się zdobyć narzędzia pomiarowe i na koniec z bezczelną miną zapytałem go „Kiedy zaczynamy?

To były moje najpiękniejsze trzy tygodnie spędzone na Saharze. Wożony przez „nadzorcę” piękną Toyotą zgodnie ze wskazaniami mojego palca na mapie. Nadzorowałem jak „nadzorca” z wielką chęcią i mozołem biega z kabelkami, wbija mosiężnym młotkiem sondy w piach i wypełnia kolejne rubryki w tabelce według wskazań przyrządu, którym dokonywałem pomiarów…

I zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, jak to wspaniale, że piach ma swój opór!

2 komentarze

  1. Nie dziwię się, że redakcja zaproponowała panu pisanie do Obserwatora Politycznego. Świetnie powiązany temat techniczny z opisami regionu i charakterystyką osób, doceniam talent pisarski, wart jest publikacji.

  2. inicjator_wzrostu

    Doskonały felieton.
    Proszę o jeszcze!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.