Polityka

Strategiczny błąd Gowina

 Jarosław Gowin w „szczuciu” na Donalda Tuska popełnił strategiczny błąd, posunął się o jeden most za daleko, nieco przesadził i ujawniły się wszystkie jego intencje. Otóż tenże znamienity polityk oświadczył w jednym z wywiadów udzielanych publicznie, że nie jest jego zamiarem stworzenie własnej partii. On jedynie nawołuje do tego jaka Platforma Obywatelska powinna być, bo taka była na początku.

Ot, błąd logiczny, albowiem z tego powodu, że coś było inne na początku wcale nie wynika, że nie może ewoluować, zmieniać się w czasie i rozwijać się w taki lub inny sposób zgodnie z kierunkiem ogólnej ewolucji sceny politycznej. Przecież partie polityczne, w tym na pewno już Platforma Obywatelska nie są skostniałymi strażnicami dogmatów, wyznając które ich członkowie dają się palić żywym ogniem, i krzyżować, ale nie odstąpią ani na krok. Panu Gowinowi prawdopodobnie pomyliło się wyznawanie wiary i to w żarliwym wydaniu pierwszych chrześcijan z pragmatyzmem jako immanentną cechą każdego polityka, bez którego po prostu jest się w polityce niestrawnym jak stary gumowiec.

Nie można wymagać od Platformy Obywatelskiej, a także od żadnej innej partii, żeby przez ileś lat dynamicznego rozwoju stosunków i relacji – trwała niewzruszenie na straży raz przyjętych i ogłoszonych pryncypiów. Wszystko płynie! Naprawdę – świat się zmienia, zmienia się także i nasza rzeczywistość, w której uczestniczymy. Partie polityczne są pełnoprawnymi aktorami życia publicznego w kraju, co więcej są nawet powołane do nadawania mu kierunków, treści, wytyczania szlaków jakimi można za nimi podążać.

Rozumienie partii jako strażniczki wartości, nawet jeżeli są to wartości generalne – jak wolność, godność, przedsiębiorczość i inne – to jest robienie krzywdy partii, życiu partyjnemu i w konsekwencji scenie politycznej, ponieważ nawet te nadrzędne wartości ulegają wypaczeniom, zmianom sposobu definiowania, postrzegania, rozumienia i wykładni. Kto dzisiaj rozumie etykę rycerzy średniowiecznych? Kto dzisiaj rozumie kodeks honorowy – w imię którego jeszcze przed ostatnią wojną pojedynkowano się nielegalnie, ale jednak dostarczano sobie satysfakcji. Czy mamy do dzisiaj strzec honoru rycerskiego i karać wtrąceniem do wieży za jego naruszenie? Czy obraza ma się kończyć pojedynkiem na szable, czy pistolety? Ludzie – mamy iść do przodu, ale owszem pamiętać o wartościach! Co nie znaczy, że nie wolno ich reinterpretować albo w taki sposób dostosowywać wykładnię wynikającej z nich nauki, żeby przystawała do zmieniających się warunków.

Mając powyższe na względzie można krytycznie ocenić inicjatywę pana Gowina, zwłaszcza po tym jak zapowiedział on, że nie zamierza tworzyć własnej partii – co powinno być naturalnym posunięciem, jeżeli myślimy o wartościach i ich wyrażaniu w życiu publicznym. Skoro bowiem Platforma Obywatelska od części swoich poglądów odeszła, zmieniła ich rozumienie czy też zmodyfikowała w znacznym stopniu, a pan Gowin tego nie akceptuje, to co on w tej partii jeszcze robi? Będzie się upominał o przeszłość? Jakby się nic przez ostatnie sześć lat nie wydarzyło? Rzeczywistość się nie zmieniła, w tym rola partii politycznych w państwie?

Nie oszukujmy się, tu nie chodzi o idee, tu chodzi o krecią robotę o rozbijanie spójności wewnętrznej i zwykłe szkodnictwo przeciwko systemowi, który uczynił pana Gowina kimś znaczącym na krajowej scenie politycznej. Być może zamiast tworzyć partię – pan Gowin planuje przyłączenie się do innej i musi wypracować wiano? A jego treścią jest destrukcja a nie tworzenie i budowanie? Tego nie możemy jednoznacznie stwierdzić. Liczy się to, że na naszych oczach ten polityk popełnił strategiczny błąd, albo w ostateczności – bo na to też jest cień szans, nie do końca wie o co chodzi w dziejącej się grze i robi to na czym się zna najlepiej, czyli trzyma się idei, bo to jest bezpieczne, nośne i nie można tego lekceważyć.

Dokąd to zaprowadzi pana Gowina? W zasadzie powinno to nas interesować, ponieważ jest to polityk nadal ze znacznym potencjałem ale z jeszcze większymi aspiracjami, którego w pewnym momencie zaczną zjadać ambicje. Jednakże o wiele bardziej istotne od politycznego losu Jarosława Gowina jest ocenianie strat i spustoszenia jakie jego postępowanie spowoduje dla Platformy Obywatelskiej. Politycy tej rangi muszą mieć świadomość, że tam nie ma żartów. Toczą ze sobą grę o kraj, jeżeli ktoś nie chce grać w zespole – powinien po prostu odejść. Czasy samodzielnych genialnych besserwisserów już dawno w tym kraju przeminęły, zresztą taki drugi jak Piłsudski się jeszcze chyba nie narodził…

7 komentarzy

  1. ALE GNIOT, ALE WSTYD!!!

  2. “Nie można wymagać od Platformy Obywatelskiej, a także od żadnej innej partii, żeby przez ileś lat dynamicznego rozwoju stosunków i relacji – trwała niewzruszenie na straży raz przyjętych i ogłoszonych pryncypiów”.
    MOŻNA, a nawet trzeba!
    “Rozumienie partii jako strażniczki wartości, nawet jeżeli są to wartości generalne – jak wolność, godność, przedsiębiorczość i inne – to jest robienie krzywdy partii, życiu partyjnemu i w konsekwencji scenie politycznej, ponieważ nawet te nadrzędne wartości ulegają wypaczeniom, zmianom sposobu definiowania, postrzegania, rozumienia i wykładni”.
    TAK JEST! Panie dziennikarzu! Czyli jednym zgodnym chórem – WYPACZENIOM TAK! Mordy w kubeł!

  3. no coz, miota sie nasz Gowin, widzac coraz bardziej, ze tak naprawde znajduje sie w matni
    podstawowym miernikiem jakosci kazdego polityka jest poparcie, jakie ma
    z tym poparciem zreszta rzecz jest dziwna, bo sa tacy jak np Kaziu Marcinkiewicz czy Zbigniew Ziobro – ktorzy mieli dosc spore, a potrafili je roztrwonic
    sa tacy, co niespodziewanie potrafili zas zyskac, jak chocby Palikot
    no wiec Jaroslaw szuka tego poparcia, ale widac wyraznie, ze nie uda mu sie go zdobyc
    dla sympatykow z PO – nie ma zapotrzebowania dla prawicowej Platformy – wyglada na to, ze prawicowcy doskonale sie czuja z Tuskiem i nie musza byc “bardziej na prawo” od niego
    natomiast dalej juz jest sprawny i doskonale okopany w Rydzyku i Gazecie Polskiej Jaroslaw Kaczynski.
    Miedzy tymi dwoma – ziemia bezludna. Do tego dochodza najblizsi kooperanci Jaroslawa – cokolwiek nie powiedziec dobrego o Godsonie (to poczciwy czlowiek), to jego zaswiadczenie o cudach z Afryki momentalnie popsulo mu marke, podobnie jak incydent w samolocie Rokicie. Plus Zalek. Stanowczo za malo.
    Powinien pojsc vabank, niczym Palikot, ale widocznie Palikot mogl sobie na to pozwolic, mogl swoja zabawe sfinansowac, a Gowin niestety nie ma sponsorow.

  4. Faktem jest że partie to też żywe struktury rządzące się swoją logiką, dlatego jest rzeczywiście tak że wszystko płynie

  5. Wierny_czytelnik

    W realiach PO to co zrobił Gowin to więcej niż tornado, to wielka krzywda dla całej formacji.

  6. jedno, co trzeba byc moze powiedziec na obrone Gowina – ze to, co w tej chwili mowi, to byc moze wciaz jeszcze sa harce dla zabicia czasu
    no, musi przejsc przez wybory w PO, wysunac swoja kandydature, przegrac, aby usprawiedliwic jakos swoje odejscie i odciecie sie od pepowiny i zeby mu nikt nie zarzucil, ze on to sam zrobil
    moze granie tej komedii jest mu do czegos potrzebne i moze ma juz plany inne, ktore zaczna sie ujawniac, ale dopiero wtedy, gdy bedziemy znac (wiadomy juz dzis) wynik walki o wladze w PO

  7. inicjator_wzrostu

    Zajmowanie się Panem Gowinem czyni mu niepotrzebną reklamę.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.