Strategia gapowicza, strategia prymusa, strategia „robię, bo muszę”

Trzy różne kraje podchodzą do Unii Europejskiej i zarządzania swoim rozwojem wedle trzech w tytule opisanych modeli.

Pierwszy model to strategia gapowicza, zakładająca okłamywanie samego siebie i swojego otoczenia w nadziei na to, że jako najbiedniejszemu w rodzinie uda się usiąść do stołu i naleją zupy – a jak już będzie bardzo źle to bogatsi krewni wyciągną pieniądze z sakiewki – a nawet jak trzeba się zadłużą i wspomogą.

Drugi model to strategia prymusa, który stara się wypełnić wszystkie formalne zobowiązania i funkcjonować w oparciu o własne zasoby – skrycie licząc, że bogatsi krewni w uznaniu dla jego wysiłków wspomogą jego osiągnięcia, jako dodatkowy bonus w postaci grantów – na jeszcze lepsze zarządzanie i przyśpieszenie rozwoju. Prymus wie gdzie jest słaby i bezlitośnie zmusza sam siebie (swoje społeczeństwo) do samodoskonalenia i eliminowania słabości – nawet za cenę wyrzeczeń przekraczających tolerancję na niedostatek a nawet ocierając się o granicę nędzy. Prymus wie, że musi polegać tylko na sobie – albowiem to jedyny sposób na zapewnienie zachowania swojej podmiotowości, którą ceni ponad wszystko.

Trzeci model to strategia wykonywania zobowiązań formalnych i podejmowania wysiłku zmuszania się do myślenia, ponieważ tak po prostu wypada, bo dziennikarze źle opiszą, bo Bruksela wyśmieje – lub co gorsze przywoła na dywanik i krajowa opozycja bezwzględnie sprawę obśmieje i ukłuje. Podejmujący działania z musu wie, że nie ma wyjścia, ponieważ rzeczywistość, która go otacza zmienia się, a on pochylony nad swoim rosołkiem wolałby nie dostrzegać niczego poza obrysem talerza – zwłaszcza wyzwań lub problemów wiążących się z jakimkolwiek ryzykiem. Robię, bo muszę oznacza przede wszystkim, że robię coś – tylko i wyłącznie, dlatego bo inni lub sytuacja, w której się znalazłem tego wymaga.

Każda z tych strategii ma swoje minusy, co do plusów można się ich doszukiwać, – ale pod warunkiem, że uznamy kłamstwo i oszustwo za zachowania dopuszczalne i nagradzane. Jedynie prymus realizuje działania uczciwe, jednakże kosztem znacznych cierpień własnego społeczeństwa.

Przyjęcie jednej z opisanych powyżej strategii działania jest wypadkową rodzimej kultury, sprawności gospodarczej i ogólnie rozwoju cywilizacyjnego, – w którym bardzo istotne są takie elementy jak doświadczenia historyczne, klimat oraz położenie geograficzne. Pewne kraje nie mogą wybrać określonych strategii, ponieważ uniemożliwiają im to liczne czynniki – zmuszające wręcz do utrzymania określonego poziomu aktywności i sprawnego zarządzania całością systemu.

Krajem realizującym pierwszą strategię jest oczywiście Grecja – kraj ten faktycznie zbankrutował – jedynie dzięki decyzjom czynników zewnętrznych utrzymywany jest na powierzchni. Grecy naród niespełna 11 milionowy zadłużył się na 350 mld Euro! Jest to kwota kolosalna – na każdego Greka przypada około 32.000 Euro zadłużenia. To naprawdę dużo! Jest to więcej niż PKB na mieszkańca, które wynosi niespełna 28.000 Euro. Gdzie się podziały pożyczone pieniądze w zasadzie nie wiadomo, co prawda widać w Grecji dużą rozbudowę infrastruktury, – ale mimo wszystko nie poszło na to aż tyle pieniędzy, podobnie nie kosztowało aż tyle greckie uzbrojenie – masowo kupowane w dużych ilościach przez rząd w Atenach w ciągu ostatnich kilku lat. Przykładowo posługując się metodologią Stockholm International Peace Eesearch Institute (SIPRI) w 2010r., Ateny wydały na sprawy wojskowe 7.062 mld Euro, a w 2009 7.612 mld Euro. W tej chwili nasz europejski pasażer na gapę się dusi – bez zawahania pobierając gigantyczne fundusze unijne – a istocie niczym się nieróżniące od funduszy przeznaczonych na rozwój krajów zapóźnionych – albowiem są to dokładnie te same Euro. Dzięki tej strategii – Grecja łącznie ma szanse poprzez zastrzyki finansowe z UE, MFW i dzięki „dobrowolnej” zgodzie na zmniejszenie zadłużenia u wierzycieli – na pozyskanie łącznie około 400 mld Euro.

Kraj realizujący drugą strategię to Łotwa. W tym państwie po wystąpieniu kryzysu w 2008 roku – zdecydowano o przeprowadzeniu całej serii bardzo głębokich reform, wywracających do góry nogami dotychczasowy model socjalny, w jakim funkcjonowało łotewskie społeczeństwo. Należy dodać nieliczne, albowiem liczące niespełna 2,3 mln obywateli. Z dochodem PKB w 2011 roku łącznie kwocie 7.075 mld LVL, co przy kursie 0.7098 LVL za Euro wynosi 42.113.095 PLN lub 10.066.818 Euro – wszystkie dane do sprawdzenia dzięki doskonałej stronie internetowej Banku Łotwy. W przeliczeniu na mieszkańca stanowi to około 6.575,09 Euro PKB na mieszkańca. Dług publiczny Łotwy wynosi 8.544,34 mln euro, co stanowi około 3714,93 Euro na osobę. Kraj ten otrzymał łącznie około 7,5 mld Euro subwencji na walkę z kryzysem. Łącznie Łotwa w perspektywie finansowej 2007-2013 ma przewidziane 4,53 mld Euro środków unijnych.

A trzeci kraj to oczywiście Polska, której nie ma potrzeby opisywać – licznik długu jest znany, ludność znana, PKB nie zachwyca, poza tym jak twierdzi obecny rząd – nasz kraj jest zieloną wyspą i nie ma strategii wyjścia z kryzysu, bo jej rzekomo nie potrzebuje… Jednakże trzeba pamiętać, że łączna suma naszych dotychczasowych środków unijnych w tej perspektywie finansowej nie przekracza sumy rzędu 70 mld Euro.

Powyższe porównanie oznacza w praktyce, że najbardziej opłacalna jest strategia gapowicza, – ponieważ jest najbardziej efektywna. Państwo greckie inwestowało w dobrobyt ludzi, – co procentuje wysokim poziomem PKB na głowę (należy przyjąć, że ze względu na dużą szarą strefę jest jeszcze wyższy), zadłużenie spłacą mu instytucje europejskie – zwykli grecy nie odczują tak brutalnej presji jak Łotysze, lub Polacy podczas transformacji u progu lat 90 tych. Przeraża jedynie fakt, że Polska rzeczywiście funkcjonuje w myśl strategii „robimy, bo musimy”, czego najlepszym dowodem jest polityka obecnego rządu, a zwłaszcza jego wstrzemięźliwość wobec reform. Strach pomyśleć, co by było gdyby czekał nas scenariusz Łotwy – Grecji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.