Ekonomia

Straciliśmy trzy pokolenia na transformacji

 Niestety za zmiany się płaci, za zmiany systemowe płaci się systemowo, tam gdzie stawka jest najwyższa płaci się najwięcej. Na obecnie realizowanej wedle neoliberalnych, wprost złodziejskich recept transformacji straciliśmy trzy pokolenia Polaków.

Najpierw olbrzymią cenę zapłacili ci, którzy na początku transformacji stanowili podstawę sił witalnych społeczeństwa – głównie pracownicy ówczesnej gospodarki, licznie popierający „Solidarność” i przemiany społeczne w kraju. Złamano tym ludziom życiorysy, kariery zniweczono a dorobek zawodowy wyrzucono na złomowisko historii. Oni pierwsi poczuli gorzki smak bezrobocia i siłę niewidzialnej pięści rynku na własnych twarzach.

Potem wszyscy, którzy w okresie transformacji wchodzili na rynek pracy zakosztowali po odrobinie goryczy, każdemu wedle potrzeb i każdemu wedle zasług – nikogo nie pominięto, chyba, że ktoś miał ustawionych rodziców, szczęście, był wystarczająco energiczny i obrotny lub po prostu nie miał szacunku do własnego ciała. Ci ludzie finansują obecnie system płacąc podwójnie – na swoich poprzedników i zarazem zadłużając się na swoje przyszłe emerytury – w tak cudownie wprowadzonym przez pana Jerzego Buzka systemie OFE. Są przez to zawsze, co najmniej podwójnie przegrani, ponieważ muszą płacić na pokolenie zstępujące a zarazem wiedzą już, że nic im nie będzie darowane przez system. Muszą równolegle próbować oszczędzać, żeby na starość nie posilać się głównie na śmietnikach.

Jest jeszcze trzecie pokolenie – najbardziej przegrane – pokolenie, które się nie narodziło i się nie narodzi, ponieważ ich poprzedników nie jest stać na podejmowanie tak odważnych decyzji jak założenie rodziny, nie mówiąc już o heroicznej próbie jej ulokowania gdziekolwiek.

W ten właśnie sposób, nie ukrywajmy – uproszczony widać, trzy pokolenia, jakie dotychczas zapłaciły cenę za transformację, przy czym wynikiem ogólnym będzie obniżenie potencjału ludnościowego kraju może nawet o około 10 mln łącznie? Zobaczymy, to jeszcze będzie wiadome za naszego życia, ponieważ wielu chcąc otrzymać, chociaż jedną emeryturę musi pracować nieco dłużej niż do 67 roku życia!

Czy mogło być gorzej? Prawie na pewno tak, ponieważ krajowi groził wybuch społecznego niezadowolenia, gdyż nasza sytuacja gospodarcza pod koniec lat 80-tych była skrajnie tragiczna, mało, kto o tym pamięta, ale nie było nawet dewiz na zakupy potrzebnych medykamentów! Naprawdę było bardzo źle, to był prawdziwy przełom – początek nowej epoki, dlatego grzechy początków transformacji i niedoskonałości – na samym starcie można wybaczyć. W tym właśnie sensie – z zasady nie krytykujemy osoby pana Mazowieckiego, ponieważ był to czas przełomu i rzeczy nadzwyczajnych. Natomiast wszystko to, z czym mieliśmy do czynienia potem powinno być dokładnie przebadane przez IPN, prokuratury, CBA, i inne specjalnie powołane w tym celu komisje, w tym komisje sejmowe. Niestety poprzez selektywną pamięć mediów mało, kto pamięta, że afer na skalę Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego mieliśmy w naszym kraju, co najmniej trzy (spirytusowa, sprawa pewnego ubezpieczyciela i prywatyzacja za pomocą świadectw powszechnego złodziejstwa), o reformie emerytalnej nawet nie wspominając, chociaż ona może uchodzić za znak swojej epoki.

Straciliśmy bardzo wiele, naprawdę niektórych strat nie da się odrobić bez nadzwyczajnego wysiłku, przykładowo przemysł stoczniowy – zarżnięto ostatecznie w Polsce za rządów obecnej ekipy, ale w jej poprzedniej odsłonie. Wcześniej cukrownie i jeszcze kilka innych potencjalnie niebezpiecznych dla swoich zachodnich partnerów całych gałęzi produkcji w Polsce. Z nadzwyczajnym upodobaniem uwielbiono wręcz likwidowanie wszelkich przejawów polskiej myśli naukowo-technicznej, ponieważ Polacy nie mogą sami produkować niczego, co sami zaprojektują, wymyślą i wdrożą. Musimy importować używane produkty – doskonałej, co prawda, jakości, ale z zza zachodniej granicy. No widocznie tak tu po prostu musi być.

Nie miejmy jednak pretensji, że tak trudno jest się w Polsce w uczciwy sposób wzbogacić, niby, na czym mielibyśmy tego dokonać w kraju bez własnego przemysłu? No, ale za to stracić wszystko jest bardzo łatwo.

One Comment

  1. Dziwnym jest, że nikt nie zauważa antyhumanitarnego ukierunkowania neoliberalizmu, który nam w Polsce panuje w wersji HARD.
    W czasach PRL-u rządzili i mieli to robić WIECZNIE – aparatczycy których zwykły człowiek nie wybierał.
    Obecnie rządzą wąskie grupy właścicieli ponadnarodowych korporacji gospodarczych i oderwane od realiów – światowe banki.
    Ich też nie wybiera zwykły człowiek, a w Polsce dodatkowo rządzą nami RATINGI samozwańczych agencji ratingowych.
    Zatem zasadne jest pytanie: czy było warto robić tę cała transformację?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.