Społeczeństwo

Stosunki pracy po polsku

 Ludzie ludziom zgotowali ten los, cytując klasykę można opisać współczesną rzeczywistość. Sprawa nie jest błaha, niestety stosunki pracy w naszym kraju, specjalne stosunki zobowiązaniowe będące podstawą ustroju społeczno-gospodarczego, teoretycznie szczególnie chronione przez państwo to kpina w biały dzień i źródło nieskończonych upokorzeń dla wielu. Zwłaszcza młodych wiekiem i stażem pracowników, rozpoczynających karierę na różnego rodzaju pracach tymczasowych, umowach zleceniach, czy też najczęściej “na czarno”. Standardem jest zatrudnianie pracownika na okres próbny bez umowy o pracę z obietnicą jej przedstawienia po okresie próbnym, co nigdy nie następuje. Pracodawca doprowadza do szybkiej rotacji personelu, wypłaca wynagrodzenie netto, oszukując ZUS i Urząd Skarbowy. Lista negatywnych praktyk jest bardzo długa także po stronie zatrudniających na umowę o pracę. Standardem jest zaniżanie etatu, czy wręcz wypychanie ludzi na samozatrudnienie, które może być ciekawą formułą dla zatrudnianego w ten sposób pracownika, jednakże nie korzysta na tym system.

Pracodawca traktuje pracownika, jako koszt, który musi zapłacić. Przy czym są trzy generalne składowe tego kosztu: pensja pracownika, obciążenia systemowe odprowadzane w związku z zatrudnieniem oraz koszty przyjęcia pracownika i jego funkcjonowania w zakładzie pracy. W różnych grupach zawodowych ten trzeci komponent wygląda różnie. Bardzo często jest tak, że pracownik uzyskuje w ten sposób dodatkowy bonus – jako prawo do korzystania np.. z samochodu, telefonu komórkowego, karty paliwowej, biletu abonamentowego na komunikacje publiczną itp. Wszystko to, to jest koszt dla pracodawcy związany z zatrudnieniem pracownika i pełnieniem przez niego funkcji operacyjnej.  Niestety pracodawcy nie grają fair i bardzo często zdarza się, że ograniczają konieczne wyposażenie ze względu na stanowiska pracy. Dotyczy to zwłaszcza tak niebezpiecznych kwestii jak ograniczenie dostępu do odzieży ochronnej. To bardzo poważne naruszenia praw pracowniczych oraz bezpieczeństwa i higieny pracy.

Bardzo często zdarza się tak, że pracodawca zatrudnia pracownika z doświadczeniem na okres próbny, w którym stara się wydobyć od niego wszelkie informacje związane ze świeżym spojrzeniem z zewnątrz na organizację. Pozyskane w tej formule know-how staje się zyskiem przedsiębiorcy kosztem pracownika, któremu nie przedłuża się już umowy o pracę, lub proponuje się jej namiastkę. Nepotyzm panuje nie tylko w państwowych firmach, podobnie jest w prywatnych, w tym w sieciach i korporacjach. Zatrudnianie rodziny i dawanie pracy rodzinie z pierwszeństwem przed zwykłymi pracownikami jest standardem. Ten nepotyzm także boli, albowiem funkcjonowanie w zespole, w którym jesteśmy uzależnieni od wyniku pracy innych ludzi ze “świętą krową”, której ograniczenia są dodatkowym kosztem dla zespołu nie jest rzeczą łatwą. No, ale na stosunki w prywatnej firmie nie ma rady, blokada dostępu do stanowisk w korporacjach to standard, stworzony przez Polaków dla Polaków, często lepiej jest, jeżeli szefem jest obcokrajowiec, bo to stwarza szansę na normalizację stosunków i jakiekolwiek przejrzyste reguły gry.

Dla wielu system stworzony w naszych relacjach pracodawca – pracownik, jest nie do wytrzymania, aczkolwiek Polacy i tak przeciętnie wytrzymują o wiele więcej niż obcokrajowcy, albowiem nasze akcje z zabawą w “poczekaj na umowę” byłyby niezrozumiałe dla znacznej większości zwykłych ludzi. Niestety mechanizm zakładający uczciwą pracę za uczciwe wynagrodzenie już dawno odszedł do lamusa, nikogo nie interesuje to czy z otrzymywanej pensji możesz się utrzymać – o ile nie jesteś poszukiwanym fachowcem o rzadkich specjalnościach. Nie jest łatwo w Polsce o pracę w ogóle, a sieć nepotyzmu czyni te starania jeszcze trudniejszymi.

Państwo w tym wszystkim jest najczęściej spóźnione lub idiotycznie bierne. Obywatel źle potraktowany przez pracodawcę lub po prostu oszukany nie ma najmniejszych szans na równoprawną pozycję w sądzie pracy. Procedury są niezrozumiałe, sam dostęp do sądu jest bardzo trudny, a kłopoty, jakie pracodawca może zrobić pracobiorcy przekraczają opłacalność starania się o swoje prawa. Tak niestety jest ze wszystkim, już sam nasz system prawa pracy jest skonstruowany w taki sposób, żeby konserwować stosunki quasi feudalne w naszej gospodarce. Nie ma czegoś takiego jak szybka ścieżka, zmuszająca pracodawcę do określonego zachowania, w sporze pracownik żyjący od pierwszego do pierwszego jest zawsze słabszą stroną niż pracodawca, dla którego sprawa w sądzie to po prostu kolejny koszt i zajęcie dla działu prawnego lub wynajętego prawnika. Nieuczciwy pracodawca może z powodzeniem cieszyć się z trwania procedur iść do domu po zakończeniu pracy, a pracownik pozbawiony środków do życia może się tylko bardziej stresować – skąd wziąć na czynsz i jak w takiej sytuacji prowadzić sprawę w sądzie. Niestety nierównowaga społeczna jest widoczna na każdym poziomie funkcjonowania społeczeństwa – to pieniądz a nie słuszność decyduje o przysługujących człowiekowi prawach. Osoba pokrzywdzona, bez odpowiednich zasobów, nawet, jeżeli ma słuszność musi pogodzić się z koniecznością prowadzenia długiego sporu, po którym może okazać się, że pracodawca w międzyczasie zbankrutował i nie ma już żadnego majątku.

W polskich realiach rozwiązywanie sporów wynikających ze stosunków pracy to droga przez mękę. Państwo powinno poważniej zacząć interesować się tymi kwestiami, sanując zachowanie prywatnych właścicieli zatrudniających osoby, z którymi nie są spokrewnione. Jeżeli nie da się zapewnić pełnej równości pracowników, to musi być ścisłe rozróżnienie pomiędzy obowiązkami pracodawcy w „firmie rodzinnej”, a firmie zatrudniającej pracowników ze sfery publicznej.

One Comment

  1. Powinny być tylko same firmy rodzinne.
    To zlikwidowałoby służby BHP, PIP, Urzędy Pracy, Związki Zawodowe, Sądy Pracy, itp. instytucje – jako niepotrzebne.
    Bo i tak wszystko pozostałoby w RODZINIE.
    Tak jak prawie teraz.
    Tylko po co tyle tych instytucji?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.