Soft Power

Sterowanie opinią publiczną jest banalnie proste i trwa od wieków!

 Sterowanie opinią publiczną jest banalnie proste i trwa od wieków. To podstawowe zadanie każdej władzy, bez którego żadna władza nie może się utrzymać dłużej niż trwa naturalny rytm zmęczenia jej decyzjami – czyli realnie, tyle ile ludzie są w stanie wyczekiwać zmiany, w zależności od epoki i stanu świadomości społecznej to kilka lub kilkanaście lat. Dłużej niezwykle ciężko jest utrzymać się każdej władzy, ponieważ ludzie jej najzwyczajniej nienawidzą, rzadko zdarza się taki władca, który byłby kochany. Obecnie w zasadzie takie przypadki nie zdarzają się wcale, bo przecież władza polega na ucisku, odbieraniu, zakazach i nakazach oraz wymierzeniu kar.

Dlatego właśnie sterowanie opinią publiczną jest potrzebne, do zachowania właściwych proporcji przez społeczeństwo w postrzeganiu tego co władza robi i co implikuje do naszej rzeczywistości. Po pierwsze w sterowaniu opinią publiczną musimy sobie uświadomić, że społeczeństwo składa się z wielu, bardzo wielu jednostek, które mają różne skale percepcji i często w sposób odmienny dokonują subsumpcji informacji. Dla niektórych część informacji w ogóle nie ma znaczenia, dla jeszcze innych ważne jest to, co jest informacją niszową, a na to wszystko jeszcze nakładają się różne warstwy socjalizacji dokonywanej w różnego rodzaju wspólnotach i relacjach w jakich ludzie się znajdują i wiążą się w społeczeństwie. Wymiana informacji jaka tam zachodzi jest pochodną procesów percepcyjnych, ponieważ ludzie podają sobie już informację przekształconą przez własne sposoby pojmowania rzeczywistości. Dlatego kluczową zasadą w sterowaniu opinią publiczną jest prostota przekazu a z nią związana jest dychotomiczność wszelkich podziałów na zasadzie: czarne-białe. Tylko to trafia do ludzi i pozwala im stanąć po stronie, którą uważają za moralnie sprawiedliwą, czyli przeważnie tą „białą”, a zarazem opowiedzieć się za mainstreamem – czyli rządem. W ten właśnie sposób to działa, nie ma w tym naprawdę żadnej tajemnicy.

Siła przekazu medialnego z mediów mainstreamowych powoduje, że ludzie są poddani pod jego oddziaływanie, nie mają czasu, możliwości i często nawet świadomości – potrzeby poszukiwania informacji poza mainstreamem, gdyż liczy się dla nich tylko to co dostają pod nos, po włączeniu telewizora czy też wejściu na ulubiony portal internetowy – w ostateczności gazeta. Koniec kropka – do tego można jeszcze dodać najskuteczniejsze miejsce indoktrynacji – czyli kościelne ambony. To kształtuje naszą rzeczywistość, te przekazy przyjmujemy i nic innego się nie liczy. Przy czym jednostki wyróżniające się (negatywnie lub pozytywnie) mogą sobie czytać np. Obserwatorapolitycznego.pl, czy też inne niszowe portale opinii. Jednakże decyduje zawsze zbiorowość, a zbiorowość nie chce sensacji, nie chce wiedzieć wiadomości trudnych, złych, otrzymywać wieści hiobowych, a w sukcesy podejrzliwie nie wierzy – zbiorowość chce słyszeć, że jutro też będzie dzień i będzie świecić słońce. Dodatkiem do tej kluczowej informacji może być co powiedział premier, a ozdobnikiem jakiego koloru majtki z diamencikami miała która gwiazdka, a rozkosznym ukraszeniem rzeczywistości prosty przekaz, o tym który z ulubionych prezenterów okazał się homoseksualistą. Świat się kręci, ludzie gaszą telewizorki, odmawiają modlitwę lub nie i śpią lub „baraszkują”. Potem wstaje kolejny dzień i życie toczy się swoim rytmem.

Dysponując mediami i monopolem na głoszenie poglądów, w tym znaczeniu, że można bardzo skutecznie wykluczyć z mainstreamu opozycję i głosy rozsądku – można współczesnym ludziom wmówić wszystko, dosłownie każdą tezę. Tego najlepszym przykładem jest nasze społeczeństwo – skutecznie od ponad 23 lat od początku okresu transformacji nastawiane antyrosyjsko, a często wręcz rusofobicznie. Kto nastawia Polaków przeciwko Rosjanom? Kto dał znak równości pomiędzy wrogością państwa rosyjskiego wobec państwa polskiego, a wrogością pomiędzy Rosjanami i Polakami? Mickiewicz? Słowacki? Puszkin? Nie, to propaganda pewnego koncernu medialnego – skutecznie i przez lata podsycana przez inne ośrodki. Efekt jest taki jak widzieliśmy podczas nieszczęsnych i haniebnych zdarzeń podczas mistrzostw piłkarskich w Warszawie – na przerażonych i spokojnych kibiców rosyjskich napadły zorganizowane bandy wyćwiczonych w ulicznych walkach polskich „kibiców”, tylko dlatego ponieważ byli to kibice rosyjscy. Gdyby nie stanowcza i w wielu przypadkach brutalna postawa Policji – mogło dojść do tragedii przecież w Polsce zabójstwa w świecie „kibiców” to w zasadzie już standard od lat. Niestety takie jest dramatyczne pokłosie rusofobicznej kampanii nienawiści nakręcanej od lat przez obecne w Polsce media na cudzym garnuszku – będące w zasadzie jawną agenturą białego wywiadu zagranicznego imperium i jego potężnego, ale małego terytorialnie sojusznika. Dokąd to nas doprowadzi? Jedno jest pewne – z pewnością polityka Federacji Rosyjskiej wobec polski ostatnich 23 lat nie jest powodem do zadowolenia, ale też nie jest powodem do obaw. Co więcej już na pewno przeciętny Rosjanin czy Rosjanka nie myśli o tym, że nienawidzi Polaków, a niestety obecne w Polsce media, w tym często także i inne podmioty społeczne – podsycają rusofobię z okazji każdego z historycznych świąt, których nie brakuje.

Można by było wierzyć w tą historyczną rusofobię Polaków, gdyby równolegle była nakręcona podobna germanofobia lub odpowiednie do historii traktowanie Ukraińców lub Litwinów. Tymczasem na kierunku zachodnim mamy pragmatyczną przyjaźń, a żołnierze z Polski, Litwy i Ukrainy mają tworzyć kolejną jednostkę wojskową. Więc można się zapytać, dlaczego niektóre przekazy medialne i sterowanie opinią publiczną – każe nam nienawidzić tylko Rosjan? Niemcy to tacy nasi przyjaciele? A Ukraińcy to bracia, których zapraszamy do Unii Europejskiej i będziemy na nich przez kolejne 40 lat płacić? Nie mówiąc już o polskim kłopocie z umieraniem za Wilno? Jest oczywistym dla każdego, że w przypadku antypatii narodowych, czy wręcz nawet fobii – znaczna część polskiego społeczeństwa padła ofiarą manipulacji, bardzo sprytnie przedstawianej i od lat powielanej przez dziennikarzy mediów w Polsce. To wielki dramat współczesnej Polski, albowiem na nienawiści nie da się niczego zbudować. Nienawiść tylko burzy.

Reasumując – tak jak kiedyś Kościół dominujący skutecznie manipulował sumieniami wiernych nastawiając i kontrolując ich percepcję, podobnie przez wieki postępowała władza cywilna. Obecnie rządy nie mają wyjścia – jeżeli chcą rządzić, muszą przekazywać do mainstreamu komunikaty, które ludzie są skłonni traktować jako normalne, a do nich dopinać inne informacje. Klasycznym przykładem było zakomunikowanie przez polski rząd podwyższenia wieku emerytalnego do wieku 67. Niestety nasze społeczeństwo jest od lat negatywnie indoktrynowane przez obecne w naszym kraju media, będące przedłużeniem białego wywiadu potężnego mocarstwa i jego mniejszego państwowo, ale niesłychanie potężnego pupila. Ci ludzie skutecznie podsycają u części naszego społeczeństwa rusofobię, co źle wróży przyszłości.

One Comment

  1. mocne, ale prawdziwe.. dziel i rządź to stara, dobrze sprawdzona zasada. nikomu nie jest potrzebna trwała współpraca miedzy słowianami… łatwiej jest sterować i wpływać na mniejsze i podzielone społeczeństwa.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.