Polityka

Stare Kiejkuty a racja stanu

 Prawdopodobnie, osobie numer jeden polskich służb specjalnych za czasów rządów lewicy panu Zbigniewowi Siemiątkowskiemu prokuratura postawiła zarzut, – którego treść jest trudno zdefiniować, wszystko jest przecież objęte tajemnicą – nawet sam fakt postawienia zarzutu. Dlatego ponieważ jest to tylko i wyłącznie domniemanie to można hipotetycznie zdefiniować potencjalny przedmiot oskarżenia, jako dotyczący utworzenia eksterytorialnego ośrodka dla obcych służb specjalnych na terytorium RP, czyli ośrodka bez nadzoru polskiego państwa na jego własnym terytorium. Jeżeli domniemany zarzut zostanie postawiony i się potwierdzi w materiale faktycznym, to należy mieć świadomość, że opisany czyn może być uznany za przestępstwo przeciwko suwerenności RP chyba, że stoją za nim racje wyższe, których ze względu na najwyższy interes państwa nie można ujawnić.

Jednakże ewentualne oskarżenie pana Siemiątkowskiego nie będzie miało sensu, jeżeli nie zostaną oskarżeni jego ówcześni polityczni mocodawcy. Premier Leszek Miller oraz pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski – musieli wiedzieć o jego działaniach a przynajmniej powinni byli wiedzieć, nie było innej możliwości, żeby służby specjalne organizowały swoje nielegalne działania na terytorium państwa polskiego – narażając nasze państwo na kolosalne straty reputacji i zagrożenie bezpieczeństwa – bez zezwolenia najwyższych władz państwowych. Jeżeli faktycznie by tak było, że pan Siemiątkowski jest jedynym winnym dyslokacji amerykańskich służb specjalnych bez nadzoru na terytorium Polski – to powinien otrzymać karę adekwatną do niedopełnienia swoich obowiązków, tj. nie przewidzenia którędy brudy mogły wyjść na jaw – absolutnie nie można go karać za sam fakt udostepnienia fragmentu polskiego terytorium – albowiem on nie odpowiada za zrzeczenie się suwerenności. Warto podkreślić, że pan Leszek Miller, dzisiaj złożył w mediach przy okazji wywiadu oświadczenie, w którym stwierdził, że w świetle jego wiedzy w Polsce nie było więzień CIA – jak można rozumieć w czasie jego rządów. Zastanawiająca jest jedynie liczba mnoga tej wypowiedzi.

W przypadku postawienia pana Aleksandra Kwaśniewskiego przed Trybunałem Stanu i ewentualnego skazania go za przyzwolenie na organizowanie na terytorium Polski eksterytorialnego ośrodka dla obcych służb specjalnych – dokonamy, jako państwo oczyszczenia, potwierdzając swoją demokratyczną proweniencję i przewagę systemu demokratycznego nad mrocznym światem służb specjalnych. Bez względu jak przerażająca byłaby prawda, mleko się „już rozlało” – trzeba wszystko wyjaśnić, nie pozostawiając żadnego marginesu – podmiotom nam nieprzychylnym, na rozgrywanie Polski w kontekście takiego skandalu.

Nigdy nie możemy pozwolić sobie na taką sytuację, żeby wysługiwać się w idiotyczny sposób jakiemukolwiek mocarstwu, ponieważ naraża to nas na hańbę i na ryzyko bez jakiejkolwiek nagrody. Ukaranie politycznych mocodawców ewentualnego splamienia honoru Polski jest kwestią naszej troski o rację stanu, to jedyny sposób na legitymizację naszej demokracji.

Jeżeli potwierdzi się domniemanie, że było pozwolenie na utworzenie eksterytorialnego ośrodka dla obcych służb specjalnych na terytorium państwa polskiego, to ówczesne władze wzięły tym sposobem na siebie kolosalną odpowiedzialność moralną i polityczną. Stawką w tej grze nie jest skazanie lub nie panów Kwaśniewskiego, Millera, Siemiątkowskiego i prawdopodobnie paru innych przez sądy i trybunały. Stawką w tej grze jest walka o miano Polski, jako państwa demokratycznego – a państwo demokratyczne nie wstydzi się rozliczać ze swoich grzechów, jeżeli je popełniło – albowiem należy pamiętać, że to wszystko to jedynie spekulacje oparte na funkcjonujących w obiegu domniemaniach medialnych. Zwłaszcza tam, gdzie na szali z jednej strony jest „smrodek” a z drugiej racja stanu i w pewnej mierze bezpieczeństwo państwa.

Jeżeli po stwierdzeniu przykrych faktów nie odetniemy się od mrocznej przeszłości, kiedy to w naszym kraju rzekomo przetrzymywano i prawdopodobnie przesłuchiwano – przy użyciu metod łamiących polskie prawo – obywateli krajów trzecich, to narazimy się na zwyczajne prawo zemsty. Przy czym ewentualny rachunek za prawdziwe lub rzekome torturowanie islamskich bojowników przez amerykanów w Starych Kiejkutach zapłacą zwykli Polacy! A nie ówcześni decydenci. Potencjalne islamskie bomby wybuchną w naszych autobusach, supermarketach lub w przejściach podziemnych. Czy nasze państwo jest przygotowane na walkę z terrorem islamskim na własnym podwórku? A jeszcze wcześniej czy nasi żołnierze w Afganistanie są przygotowani na atak islamistów z wściekłą furią – chcących pomścić zbrodnie dokonane na polskiej ziemi? Czy ktoś pomyślał o odpaleniu tej bomby medialnej przez Euro 2012? Co robią w tej sprawie służby specjalne, – dlaczego nie wyciszono sprawy w obiegu medialnym do końca Euro 2012! Przecież w redakcjach gazet, w tym mainstremowej nie pracują osoby pragnące za wszelką cenę zaprosić islamskich terrorystów do Polski! Gdzie są nasze służby! Czemu nikt tak śmierdzącego g. nie monitoruje. Czy naprawdę jesteśmy tak słabym i sterowalnym za pomocą faktów medialnych krajem?

Najgorsze nie jest jednak to jak w przypadku potwierdzenia się zarzutów wyglądamy przed opinią międzynarodową. Najgorsza jest nasza hipokryzja wobec Unii Europejskiej – zupełnie rozkładająca na łopatki nasze działania polityczne na wschodzie, prowadzone rzekomo w celu obrony praw człowieka – zwłaszcza ludzi rzekomo gnębionych i torturowanych przez obecne władze Białorusi. Jakie moralne prawo upominania się o tzw. więźniów politycznych u Prezydenta Łukaszenki będzie miał pan minister Sikorski, jeżeli potwierdzi się, że jeszcze niedawno jego państwo pozwalało, na co do zasady – to samo, i to względem więźniów z krajów trzecich! Łukaszenka przynajmniej więzi własnych obywateli, a my? My być może znajdziemy się w sytuacji, jako podmiot pozwalający pozwalaliśmy amerykanom na dowolne zachowanie, poza kontrolą polskich władz na polskiej ziemi. To potencjalnie wielka hańba dla narodu, dla władz i dla honoru Polaków.

Poza działaniami prawnymi względem odpowiedzialnych politycznie za te nieprawidłowości, należy ustalić nazwiska osób więzionych w Polsce (można mieć nadzieję, że polskie służby specjalne rzekomo odpowiedzialne za transport tych osób na terenie Polski ze środków transportu powietrznego USA do ośrodka eksterytorialnego – wykonały stosowną dokumentację – np. gromadząc fotografie i DNA transportowanych więźniów), następnie ich przeprosić – i zaproponować odszkodowania, na tyle duże, żeby zgodzili się na telewizyjne „show”, w którym opowiedzą polskiej i światowej opinii publicznej, co z nimi robiono, pokażą jak byli przetrzymywani – a następnie miejmy nadzieję, że oświadczą, że nie mają do państwa polskiego żadnych pretensji. Byłoby to stosunkowo tanie zdjęcie z siebie hańby, dlatego – jeżeli potwierdzą się te haniebne oskarżenia – należy odnaleźć tych ludzi – zidentyfikować i z pełną celebrą i wszystkimi honorami ugościć, zadośćuczynić i przeprosić. Przepraszającym powinien być Prezydent RP, albowiem tylko on ma mandat publiczny do wypowiadania się w imieniu całego narodu. Generalnie byłoby niezwykle miło, jakby pan Komorowski, mógł spotkać się z tymi ludźmi.

Proponowany scenariusz, byłby dla nas zbawienny i oczyszczający dobre imię naszego kraju, z hańby, jaką byłoby przyzwolenie na torturowanie ludzi w Polsce i w Europie. Warto go podjąć, przynajmniej w medialnej części jeszcze przed Euro 2012, z powodów, których nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Natomiast najważniejszym wnioskiem z tego kłopotu jest stwierdzenie, że nigdy więcej nie można popełnić takiego błędu, żeby tego typu działania – nawet w formie domniemań, przypuszczeń i śledztw medialnych wyszły na jaw. Jeżeli się już na coś decydujemy w obronie naszych interesów i robimy świństwo, to róbmy to dyskretnie.

3 komentarze

  1. Racja stanu, to racja stanu. Koniec i kropka i milczenie.
    Nie rozciągajmy tej gumy w majtkach, bo się tylko ośmieszymy.
    A na kowboi trzeba uważać.
    Nasi poprzedni “sojusznicy” jacy byli, to wiadomo, ale do Afganistanu nas nie zapraszali, żebyśmy im tam pomagali.
    Wiedzieli że to brudna wojna i nie chcieli mieć świadków.
    Kowboje MUSZĄ MIEĆ wspólników. Wówczas nikt im nie zarzuci łamania zasad demokracji.
    Nie mogą torturować na terytorium USA (takie mają prawo), ale w bazie na terytorium Kuby (Guantanamo) – już tak.
    Kiedyś, za 100 lat młodzież przeczyta o kubańskich obozach koncentracyjnych dla terrorystów Al-Kaidy …

    • Jezeli sugerujesz milczenie w tej sprawie, to proponujesz zatajac brudne sprawy przed spoleczenstwem ktore ponosi koszty, czy to obawiajac sie odwetu, czy to chroniac sie przed nim, nie wspominajac o utracie prestizu i stoczenia sie do poziomu moralnego krajow w ktorych tortury sa praktykowane i dozwolone.
      Ukrycie tych praktyk moze tylko zachecic naszego nowego Starszego Brata przed zainstalowaniem osrodkow tortur w Polsce na stale.
      Ukrywac moze uda sie przed spoleczestwem, ale jak spowodowac to zeby poszkodowani, ich rodziny i organizacje do ktorych naleza zapomnialy? Skoro tego nie mozemy zrobic to jedynym wyjsciem jest zadoscuczynienie ktore byloby zadowalajace poszkodowanych.
      Wiekszy klopot mielibysmy gdyby amerykanie zostawili nam tych ludzi. Wlasnie z tym oni sami sie obecnie borykaja. Po wszystkich sledztwach, torturach i nieludzkim traktowaniu wypuscili czesc wiezniow, jakoze nie bylo powodu dla ktorego mozna bylo ich nadal przetrzymywac. WYpuszczono tych ktorzy zgodzili sie zachowac milczenie, wyplacono im odszkodowanie i przekazano pod kontrole policji ich krajow, czego glownym celem jest trzymac ich z dala od prasy. Wielu nie zgodzilo sie i teraz jest klopot co z nimi zrobic. Dotychczas oskarzono i postawiono przed sadem wojskowym (cywilny nie chcial sprawy przyjac) jednego i to na pdstawie jego wlasnych dobrowolnych zeznan, zapewne wymarzyl sobie role martyra.

  2. Jesli polska racja stanu wymaga uzycia sluzb specjalnych to nalezy ich uzywac bez swiadkow i dyskretnie. Akurat w tej sprawie narazenia polskich obywateli na ewentualny odwet nie nazwalbym racja stanu, zwlaszcza ze wyplyniecie afery na wierzch jest dowodem na to, ze sluzby nie potrafily dzialac skutecznie, wiec mozna miec tez watpliwosci co do skutecznosci wykrywania ewentualnych zagrozen. Wasalizm wobec wielkiego brata polska racja stanu nie jest, a krotka analiza ryzyka powinna byla uswiadomic “administratorom” RP, ze z Kiejkutow smrodek wczesniej czy pozniej wyjdzie, co zreszta sie stalo. Obojetnie jak sie sprawa zakonczy to powinna byc dla Polski dobra nauczka, ze jest granica pomiedzy sojusznicza wspolpraca, a wasalnym podporzadkowaniem – najwyrazniej nie wszyscy politycy te subtelna roznice czuja w swym pedzie do poklepania po plecach.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.