Cytaty, Ogólna

Stanowisko Prezesa Prawicy Rzeczypospolitej Krzysztofa Kawęckiego dotyczące wyborów do Parlamentu Unii Europejskiej

graf. red.

Szanowni Państwo,

w niedzielę 26 maja pójdziemy do wyborów. Będziemy wybierać posłów do Parlamentu Europejskiego. Pamiętajmy, tego dnia, że wybieramy pomiędzy europejskim Superpaństwem, w którym nie mamy nic do powiedzenia, a Europą Ojczyzn. Europą, w której rodzina, tradycja, kultura europejska i patriotyzm są wartościami, których nie musimy się wstydzić.

W ostatnich latach, widzieliśmy, jak bardzo Europa odeszła od tych wartości. Otwarta na świat, zamknęła się na swoich obywateli, pozwoliła zniszczyć kościoły, próbuje, poprzez przyjmowanie nadmiernych ilości migrantów z Afryki, rozmyć pojęcie narodu, narzuca nam wszystkim, niechcianą przez Europejczyków politykę multi-kulti.

Szanowni Państwo, coraz wyraźniej widać, że Europejczycy zmęczeni są tą polityką i że my, Polacy, nie jesteśmy w tym odosobnieni, chociaż próbowano nam to wmówić, zawstydzić czy zastraszyć. Europa budzi się i sięga po swoją antyczną, europejską i chrześcijańską tradycję.

Idąc w niedzielę do wyborów, pamiętajmy, którzy politycy nie mają nic przeciwko ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski, a za priorytet w kampanii wyborczej stawiają ,,troskę o zaściankową Polskę”, jednocześnie pozwalając na wysuwanie bezsensownych, absurdalnych roszczeń z tytułu Ustawy 447, mienia bezspadkowego, odmawiając nam jednocześnie prawa do reparacji z tytułu strat wojennych, podważają nasze chrześcijańskie korzenie, promują środowiska LGBT i sięgają po dobrostan naszych dzieci.

Polska jest jednym z największych państw w Europie, ze wspaniałą ponad tysiącletnią tradycją. Polska jest państwem bezpiecznym, jest państwem opiniotwórczym. Tę siłę daje nam nasza przeszłość, nasza wspólnota narodowa i polska rodzina. Wybierajmy więc rozważnie. Chociaż Prawica Rzeczypospolitej nie wystawiła swoich list wyborczych, to idea Europy Christi nadal żyje i jest aktualna.

Dr Krzysztof Kawecki

Prezes Prawicy Rzeczypospolitej

Warszawa, 22 maja RP 2019

17 komentarzy

  1. Jestem za suwerennym Nadwiślańskim Macondo!

    Tylko kiedy zaczną tu rosnąć banany?

    Może wtedy, gdy nowa przewodniczącą Europarlamentu po tych wyborach zostanie pani Fotyga, bo startuje i ma poparcie Prezesa Tysiąclecia.

    Dlatego należy iść na wybory i głosować na osoby wskazane przez Nadprezesa Macondo.

    Jak wygrają – będzie się działo!

    Amen.

  2. Ten program jest do niczego, bo podawana w nim alternatywa: albo “Europejskie Superpaństwo”, albo “Europa Ojczyzn”, jest właśnie taka.
    Najpierw bowiem należy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy chodzi o ludzi, czy o jakieś idee?

    Jeśli miałoby chodzić o ludzi, to to “europejskie superpaństwo” (po dalszym ujednoliceniu) byłoby z korzyścią dla nich (bez żadnych granic, ze swobodą mieszkania i pracy, z zabezpieczeniami cywilizacyjnymi, itd.), chociaż to jeszcze daleka droga.

    Jeśli natomiast chodzi o idee, a nie ludzi, to to, co wymieniono w odezwie, nie bardzo pasuje, bo jest tam o “kulturze europejskiej,… i antycznej, europejskiej i chrześcijańskiej tradycji”, a nie polskiej. A rodzina i tradycja (europejska i polska) to się tak różnią? Jasne, istnieją lokalne odmienności (np. podejście do życia, pracy i rozrywki), ale są to rzeczy, do których bez problemu można się dostosować. Emigracja z Polski trwała zawsze, i zwykle w przeciągu dwóch pokoleń związki z krajem pochodzenia znikały. To nie był wielki problem dla dzieci emigrantów, a dla mieszkających w Polsce to niby bariera nie do przekroczenia? To raczej wydumany problem.

    W kwestii patriotyzmu sprawa wygląda podobnie, bo to jednak jest “ewolucyjne” pojęcie. Kiedyś istniał jedynie “patriotyzm” wspólnot lokalnych, a nie było żadnego patriotyzmu narodowego. Ten wykształcił się dopiero w dobie Oświecenia, a obecnie powoli odchodzi w niebyt, zastępowany przez wspólnoty interesów większych społeczności. Nikt przecież nie będzie w Afryce lub w Europie prowadził badań rasowych, językowych czy kulturowych, by na nowo wytyczyć “właściwe” granice. A w USA to nie ma patriotyzmu amerykańskiego, a tylko patriotyzmy imigranckie krajów pochodzenia? Absurd.

    To co teraz nazywamy patriotyzmem to tylko zwykły konserwatyzm i wpajany ludziom strach przed zmianami. Politycy na tym grają, bo mają w tym swój interes zwany “korytem”. Każdej grupie społecznej można wmówić jakieś idee, jak w sektach. Jeśli robi się to od “przedszkola”, to ludzie w takim duchu wyrosną, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. I co, dzięki temu będą szczęśliwsi? Popatrzmy na nuworyszy z Ukrainy, którym patriotyzm pomaga manipulować “narodem” w imię własnych (lub cudzych) interesów rządzących.

    Co do “chrześcijańskiej i tysiącletniej tradycji”, to wmawianie, że będzie ona odpowiednia dla wyzwań przyszłości, to zamykanie się w swojej “klatce” lub po prostu byt za założonymi sobie “kratami”, z przekonaniem o tym, że już nic nowego i lepszego wymyślić i zorganizować się nie da. Chiny kiedyś też zadufane w sobie wybrały izolację (przy swojej historycznej, ponad 1000-letnie kulturze), a potem musiały wszystko zaczynać od nowa. Konserwa to nie oznaka rozwoju, ale droga do powolnego rozkładu.

    Lepiej byłoby, aby prezes postarał się rozwiązać poważniejsze problemy ludzi (jak np. naprawa systemu ochrony zdrowia), bo to jest ważne dla każdego, a zrezygnował z krzewienia swoich idei, które ludzi jeszcze bardziej ograniczą.

    • Poczekaj, jak w urzędach będziesz musiał mówić po niemiecku, to zrozumiesz o czym mowa

      • Krótko i treściwie w odpowiedzi na ‘obszerny” elaborat… dodałbym, ‘albo
        po angielsku”, i pomyśleć że niektórych w PRLu raziła “wszechobecna”
        rusyfikacja…w wolnym (SUWERENNYM) państwie jakim była Polska Ludowa, “ony” czuli
        się zniewoleni, zwłaszcza o ‘ciążących kajdanach” przypominali sobie nałogowo po 56’ ( na Zachód, do “braci w wierze” (trockistowskiej) wyjeżdżali skolko ugodno – Polakom TO z reguły nie było dane).
        Za to DZIŚ , gdy w Polsce stacjonuje obcy żołdak,( dom zajezdny) Polska zniewalana (gwałcona) jest na wszelkie możliwe sposoby – ten sam polskojęzyczny DEBIL oddycha swobodnie – pełna piersią. Paradoks, czy stan skrzywionego
        umysłu???

      • @Wiki (24 maja 2019 at 22:19)
        Dlaczego akurat po niemiecku, skoro mało osób w tym języku mówi?
        Swoją drogą są kraje gdzie języków jest kilka (np. Szwajcaria czy Belgia) i ludzie bez problemów sobie z tym radzą. Wszędzie tam w urzędach podstawą jest język lokalny, ale można też porozumiewać się w innym. W Europie jest wiele języków a ludzie podróżują (i rozmawiają), a nie siedzą tylko w swoim “grajdołku”. Nawet całe wieki temu też podróżowali.
        W czym zatem problem?
        Emigranci z Polski do UK czy USA to w jakim języku załatwiają sprawy w urzędach? Po polsku? Języka można się przecież nauczyć szybko, szczególnie w bieżących rozmowach. A czy to jest angielski, niemiecki lub rosyjski, to co to jest za różnica? Nie znam esperanto, ale gdyby taki język był przydatny w UE, to się go nauczyłbym.
        Dodam jeszcze, że pochodzę z Wielkopolski, a moi dziadkowie świetnie mówili po niemiecku. Jak w czasie wojny Niemcy zimą wywalali dziadka z jego willi, to sierżant się wkurzał i klął, że musi wywalać ludzi mówiących perfekcyjnie po niemiecku, a kwaterować jakąś rodzinę łotewskich volksdeutschów nie znającą w ogóle niemieckiego. Mężczyźni z tej łotewskiej rodziny służyli w SS, a w latach 60-tych mieli w Warszawie procesy, bo ich oddział zasłużył się szczególnym okrucieństwem.
        A tak w ogóle, to prędzej będziemy wszyscy gadać po angielsku niż po niemiecku. W sumie to niewielka różnica nauczyć się tego czy innego języka.

        • Stanowisko niejakiego Cimoszewicza (?) i postbolszewików w temacie….http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/05/roszczenia-organizacji-zydowskich-nieporozumienie/

        • “Dlaczego akurat po niemiecku, skoro mało osób w tym języku mówi?
          Swoją drogą są kraje gdzie języków jest kilka (np. Szwajcaria czy Belgia) i ludzie bez problemów sobie z tym radzą.”BO. Wielkie Cesarstwo Europejskie – Narodu Niemieckiego!
          …A niech sobie “szwargoczą” , to nie jest dobry przykład
          do stosowania analogii, zwłaszcza nam Sławianom… pomijam nawet kontekst historyczny.
          “A tak w ogóle, to prędzej będziemy wszyscy gadać po angielsku niż po niemiecku.’
          I tak – i tak – czarno widzę. Dramat pobytu pośród obcych i wrogich. Przepraszam za szczerość.

  3. Ludzie ! Zupenie niedawno we Francji ukazala sie ksiazka F. Hollande, bylego prezydenta F. i trafila na liste bessellerow, cieszac sie niezwyklym popytem.
    F. Hollande omawia tam szczegolowo sytuacje w UE i nadmienia, ze jesli Niemcy nie zmienia swoich priorytetow tj. polityki ( z super neoliberalnej ….), to niestety odbije sie to na calej UE, ktora moze sie rozpasc….
    Czy ta ksiazka,(niby to biografia….) Francoise Hollande ukazala sie tez w Polsce ?

  4. Co raz bardziej dochodzę do przekonania, że historycy powinni mieć jakiś zakaz zajmowania się polityką. Czy na studiach historycznych nie uczą już obiektywnego i logicznego myślenia? Pominę już braki w wiedzy historycznej. Bo jak się czyta takie dyrdymały o chrystianizacji, czy zagrożeniach LGBT to ręce opadają.

    Swoje stanowisko co do tzw. lewicy obyczajowej wyraziłem już dawno temu i jestem przeciwny promocji wśród dzieci aberracji seksualnych, ale fakty są takie, że najciemniej jest pod latarnią. Proszę sobie porównać statystki sądowe od 1990 roku i zobaczyć ile osób LGBT zostało skazanych za przestępstwa pedofilii oraz wykorzystania seksualnego małoletnich poniżej 15 roku życia, ile z nich dokonało zgwałceń? Jest to niewielki procent tej statystki. A ile było przypadków ujawnionych wśród kleru? Możemy przeczytać, że: “382 sprawców, 625 ofiar. “Wierzchołek góry lodowej”. Te 625 ofiar to osoby poniżej 18 roku życia, i większość to chłopcy (58,4 proc.) a dziewczynki (41,6 proc.). Nikt nie jest w stanie stwierdzić, jaka jest ciemna liczba przestępstw duchownych w tym zakresie.
    Gdzie jest więc główne zagrożenie demoralizacją, a autor śmie promować idee skompromitowane historycznie. No bo jak to jest, że przez 1700 lat pod szyldem jednego boga plemiona europejskie walczyły ze sobą właśnie w imię tego boga oraz niszcząc inne cywilizacje. Aby tego nie dostrzegać, trzeba żyć chyba z jakąś aberracją intelektualną, innej możliwości nie ma. Europa na szczęście wyzwoliła się z pod tej okupacji religijnej i oby jak najszybciej zrobiła to Polska.

    Światły pedagog, profesor Lwowski, Henryk Ułaszyn tak opisał w 1935 roku destrukcyjny wpływ religii na kulturę europejską i światową:
    „W szczególności zaś co do kościoła rzymsko-katolickiego stwierdzić należy:
    1) W łonie żadnego innego kościoła lub wyznania właściwie nie znano wojen religijnych, prowadzonych w powodu herezyj.
    2) W łonie żadnego innego wyznania nie powstała instytucja tego rodzaju, co św. inkwizycja.
    3) W łonie żadnej innej teologii moralnej nie powstała kazuistyka tego typu, z jakim spotykamy się w teologii moralnej rzymsko-katolickiej (probabilizm, reservatio mentalis, intencjonalizm). Kazuistyka ta jest świadectwem nieetyczności etyki rzymskiej.
    4) Wyznawcy żadnego innego wyznania nie składają tego rodzaju podwójnej przysięgi, jaką składają nowokonsekrowani biskupi przed papieżem z jednej strony, a przed prezydentem Rzeczypospolitej z drugiej. Pomiędzy obu przysiegami tymi istnieje zasadnicza sprzeczność: biskup przysięga przed papieżem, że będzie „tępił i prześladował, ile to będzie w jego mocy”, heretyków, schizmatyków i buntujących się przeciwko papieżowi, a przed prezydentem przysięga na wierność Rzeczypospolitej, której art. 111 zapewnia wolność sumienia i wyznania. (mój dop. CIEKAWE JAK TERAZ WYGLĄDAJĄ TE PRZESIĘGI – MOŻE KTOŚ WIE NIECH NAPISZE. ALE JUŻ NA WIERNOŚĆ III RP NIE PRZYSIĘGAJĄ JAK W II RP, CZYLI JEST GORZEJ)
    5) Statystyka wykazuje, że wyższy jest poziom moralny wyznawców tego wyznania, które mniej w sobie posiada elementu dewocjonalnego; statystyka więc stwierdza wyższość poziomu moralnego ewangelików nad rzymskimi katolikami. (s. 25).
    Sądzę, że chyba nie jest w błędzie wybitny historyk Otto Seeck, który w swoim znakomitym sześciotomowym dziele poświęconym „Historii upadku starożytnego świata”, a nazwanym przez pisarza katolickiego, prof. Leona Halbana, dziełem „pierwszorzędnej wartości” (w pracy „Społeczne ideały chrześcijaństwa w pierwszych wiekach”, str. 133), tak się oto wypowiada: „Mniemano, że chrześcijaństwo przyniosło na świat całkiem nową moralność i ta nauka o własnościach Bóstwa była bez wątpienia nowa. Wszakże chyba nikt tego twierdzić nie będzie, aby ona ku temu służyć mogła, by zwyczaje łagodzić i człowieka, który Bogu swojemu przyrównać się chciał, wychowywać mogła ku przebaczającej miłości. Polepszenia obyczajowego nie traktowało też chrześcijaństwo wcale jako pierwszego celu. Kiedy dla Greka czasów dawniejszych sprawiedliwość uchodziła za najpiękniejszy wykwit ludzkiej cnoty, ewangelia każe swemu Zbawicielowi głosić: „Przyszedłem zbawiać grzeszników a nie sprawiedliwych”. Nie przez dobre czyny stawano się Bogu miłym, lecz przez to, że bito się w piersi i modlono się: „Boże, bądź miłość mnie grzesznemu”. (s. 25-26).
    A w nowym wydaniu książki pt. „Historia rozwoju chrześcijaństwa” wydanej w 1921 roku, Otto Seeck tak ostatecznie wypowiada w przedmowie swoją opinię:
    „Mniema się, że chrześcijaństwo przyniosło na świat całkiem nową moralność, i ja również temu wierzyłem, nim dostatecznie zbadałem źródła i w tym zakresie. Kiedy się to stało, przekonałem się, iż wszystkie nauki chrześcijańskie, które na czyny ludzkie wpływ wywierać zamierzają, nie tylko były już przygotowane przez filozofię grecką, lecz już na długo przed narodzeniem Chrystusa weszły były do wierzeń ludowych. Jedyny wyjątek stanowi twierdzenie, że jedynie prawdziwa wiara zapewnia wieczyste zbawienie. Ta nauka jest rzeczywiście nowa, w przebiegu wszakże dziejów nie uczyniła nic prócz nieszczęścia”. …., „Również dogmat w chrześcijaństwie uważano za coś nowego o tyle słusznie, że religie antyczne nie posiadały w ogóle żadnych dogmatów. Wyznania wiary formułować i z powodu poszczególnych słów oraz twierdzeń zarzucać herezje i krew przelewać jest niewątpliwie wynalazkiem chrześcijaństwa”. (s. 26)
    Źródło powyższych danych: Henryk Ułaszyn, Państwo a Kościół w walce o szkołę, pierwsze wydanie w 1935 roku, Broszura Zarządu ZNP w Lublinie.

    Z jednym się tylko zgodzę: Europa ojczyzn – tak, a nie multi-kulti niszczące rodzime kultury.
    Ale to niej jest pomysł prawicy, która kiedyś pod przewodnictwem JP II dążyła do zjednoczenia z Europą czego skutki znamy i można to było przewidzieć, gdyby prawica z inteligencją się nie rozminęła.
    Swego czasu pisała o tym światła lewicowa publicystka Anna Tatarkiewicz. Proszę sobie przeczytać jej felietony na stronie tygodnika Przegląd. Jest tego sporo, ale warto, ku oświeceniu intelektu. Przykłady:
    http://www.tygodnikprzeglad.pl/co-dalej/
    http://www.tygodnikprzeglad.pl/co-nas-laczy/
    http://www.tygodnikprzeglad.pl/co-sie-nami-dzieje/
    http://www.tygodnikprzeglad.pl/co-lewica/

  5. Takie są fakty i skutki wielkiego przekrętu ideologicznego, w którym prawica uczestniczyła niszcząc realny socjalizm PRL-u:
    “Zwykły obywatel nie ma w Unii nic do załatwienia i to jest jedno z jej paskudnych oszustw opakowanych w etykietę demokracji.
    Obywatel co najwyżej może liczyć na dobrą radę za pośrednictwem jednego z banków, w stylu: jak cię nie stać na kawę na mieście, to zaparz ją sobie w domu. To zwyczajowo aroganckie stereotypizowanie ludzi i przerzucanie na nich odpowiedzialności za swój los, który jest rzekomo niczym więcej, niż prostą konsekwencją ich charakterów. To także socjotechniczny zabieg trzymania ich w ryzach winy i wstydu, jako zapory roszczeniowości i, nie daj Boże, uspołecznionego gniewu.
    Mamy wybory. Uważajmy na kogo głosujemy. Sprawdźmy ludzi, a nie ich deklaracje. Gadanie nie kosztuje. Wybierając niewłaściwych zapłacimy cenę złej Unii. Egoistycznej, partykularyzmów, nierówności społecznych, biedy, wykluczonych i zmarginalizowanych, więcej niż jednej kategorii. Nie wierzę żadnemu politykowi, który obiecuje ludziom Unię proobywatelską i prospołeczną, a który nie ma na swoim koncie próby rozwiązania zawikłanych spraw tych, którzy żyją w państwie z kartonu. I angażując się na rzecz innych nie nabił sobie sińców, odbijając się od ściany do ściany urzędniczej obojętności na krzywdę polskiego biedaka. Nie wierzę żadnemu z tych jałowych gości, którzy trawią swój czas i nasze pieniądze na dyżurach w biurach poselskich. W oczekiwaniu na petentów wdzięcznych za gest kiwania głową, w gratisie dorzucając rozkładanie rąk. I niech za długo nie siedzą, i nie mają oczekiwań – bo takie mamy, proszę państwa, prawo, a prawo trzeba szanować.
    Nasze wyborcze zaufanie wobec nich wymaga dowodu prawdy, a ten pochodzi wyłącznie z działania, ze stawania po stronie słabszych tutaj, w naszym państwie z kartonu. Urządzonego dla biednych, bo władza i zamożni mają swoje, pierwszej klasy, z własną infrastrukturą oświatową, zdrowotną i własną sprawiedliwością. W Polsce biedni swoich praw nie mają, bo z powodu wykluczenia prawnego nie mogą ich dochodzić. A to jest integralny warunek tej sławionej we frazesach wszelkiej podmiotowości. Dlatego można im nadal zabierać, dławić wszelkim przymusem, pogardzać i nawet używać pro bono do poprawy swego samopoczucia w sezonach na dobroczynność.” Polecam całość: https://wolnemedia.net/na-kogo-glos/

    Ciemna dziś noc – Artyści Teatru Muzycznego Capitol
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=12&v=LqokdHAqj_M

    • …w którym prawica uczestniczyła niszcząc realny socjalizm PRL-u:..
      Nie, prawica a LEWICA (bezbożna) kosmopolityczna, trockistowska,
      p. Miecławie – jeszcze nie dotarło?

      • Nie dotarło, bo ja wiem swoje a ty trollujesz broniąc przegranej sprawy.
        Ale zgadzam się z powyższym twoim i @wiki protestem w kwestii języka. Nie po to żeśmy odzyskali niepodległość po zaborach, nie po to nasi przodkowie walczyli o wywalenie łaciny z kościołów i urzędów o przywrócenie języka polskiego, żeby teraz przyjmować wzorce obce kulturowo i ich język. Owszem ci co wyjeżdżają za pracą, muszą jakoś tam się na rynku odnaleźć, porozumieć, więc z konieczności nauczyć obcego języka. Ale nie widzę powodu, abym miał obcym językiem posługiwać się w kraju. Jak mnie jakiś obcokrajowiec nie znający polskiego o coś pyta, nie znam języka. Skoro przyjeżdża do Polski niech się nauczy polskiego. Robię to samo co Anglicy u siebie i tyle w temacie.

  6. wieczorynka

    Jestem za Europą Ojczyzn i tak będę głosowała. Bardziej mi odpowiada “zaściankowa Polska” aniżeli przedziwne obyczaje politykierów z zachodu. Z artykułu wynika, że ludzie są zmęczeni polityką, też tak uważam.

  7. wieczorynka

    “Ciemna dziś noc” zamieścił “Kamczatka” pojawiający się czasami na łamach obserwatora. Jak chodzi o moje odbieranie to dużo sentymentu i tęsknoty. Jednak jakiemuś tam samorządowcowi/ ministrowi się nie spodobało. Widocznie woli muzykę w stylu łupu-cupu. Zatem panu samorządowcowi/ministrowi gratuluję można by rzec wybitnego gustu.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.