Historia

Stan wojenny nie ma z dzisiejszej perspektywy już żadnego znaczenia

 Oto kolejna rocznica wydarzenia, które swojego czasu miało wielkie znaczenie dla praktycznie wszystkich Polaków i bardzo silnie odcisnęło się na polskiej rzeczywistości społecznej i politycznej. 13 grudnia chyba na zawsze pozostanie zapamiętany, jako rocznica wprowadzenia stanu wojennego przez generała Wojciecha Jaruzelskiego, jednakże coraz mniej ludzi rozumie znaczenie tego wydarzenia, przykładowo dla młodego pokolenia nie znaczy on już dzisiaj w ogóle nic, poza hasłem, za którym nie ma żadnych skojarzeń.

Protesty organizowane cyklicznie pod domem pana generała – Prezydenta Rzeczpospolitej to koszt, jaki płacimy za życie w demokracji, albowiem każdemu wolno protestować w zasadzie w każdej kwestii – prawie wszędzie (poza terenami chronionymi i zamkniętymi). Jednakże w protestach tych nie ma żadnego celu i sensu, albowiem pan Jaruzelski powiedział już zarówno o genezie stanu wojennego, jego przebiegu i konsekwencjach – chyba wszystko, jego dorobek jest wspaniałym polem do pracy dla historyków i na tym powinniśmy się koncentrować, a nie na ulicznym wyrażaniu opinii – albowiem warto zaistnieć pod tą modną datą. W istocie przecież poza grupą prawie tych samych ludzi – to nikogo nie interesuje, manifestację, czy też bezsensowne palenie świec – na chodniku pod domem generała – realizują konkretne środowiska polityczne i konkretne osoby – mające w tym swój wyraźny cel i dorobienie sobie laurki, jako „walczący z Jaruzelem”. Nie w ten sposób powinno się upamiętniać pamięć ofiar stanu wojennego, gdyż w zasadzie w każdym miejscu, gdzie często dramatyczne wydarzenia się rozgrywały mamy stosowne miejsca upamiętniające – to tam jest Polska! Tam się buduje wspólnotę! Zakrzykiwanie się pod domem bardzo chorego człowieka do niczego nie prowadzi, poza wyraźną intencją wyrządzenia mu krzywdy, co nie jest zgodne ani z duchem Okrągłego Stołu, – którego nie byłoby bez pana generała, jak również etyką i wartościami chrześcijańskimi, które każą wybaczać, a osoby starsze traktować w sposób szczególny.

Oceniając stan wojenny z dzisiejszej perspektywy musimy pamiętać, że był to czas realnego istnienia – wielkiej i potężnej siły, – jaką stanowił ZSRR., Jeżeli ktoś dowolnie sobie traktuje historię, powinien najpierw dogłębnie doinformować się, czym ten kraj był i jakimi metodami realizował swoją politykę. Przykładowo tak zwana „doktryna Breżniewa”, polegała na wjeżdżaniu czołgami z czerwonymi gwiazdami (i nie tylko) do stolic państw, którym wydawało się, że mogą porzucić komunizm ewentualnie poszukać do niego własnej drogi. Nie mielibyśmy żadnych szans, w przypadku zrealizowania w Polsce budapesztańskiego lub praskiego scenariusza, zapłacilibyśmy za to morzem krwi – i być może doprowadzili do skostnienia systemu, ale tego jednoznacznie nie da się orzec, albowiem równie uprawnione jest zdanie przeciwne, że stan wojenny powstrzymał zmiany i złamał ludziom życiorysy. Można to podsumować w ten sposób, że komu złamał, temu złamał, ale dominująca część tzw. opozycji doskonale ułożyła się w Polsce po przejęciu władzy. Narzekać oczywiście może grono idealistów lub co może bardziej prawdopodobne osób niezdolnych do dostosowania się do żadnego systemu, wiecznie nastawionych „kontra”, którym często nie chce się po prostu pracować.

W ogólnym ujęciu, poza dramatem ofiar – należy jednak oceniać stan wojenny – mając na uwadze grozę ZSRR – jak najbardziej pozytywnie, albowiem jest wielce prawdopodobne, że generał Jaruzelski ochronił nasz kraj przed interwencją zjednoczonych wojsk sojuszniczych, która oznaczałaby w ówczesnych realiach i przy naszej „tradycji” walk narodowo-wyzwoleńczych wojnę z Układem Warszawskim, albowiem z pewnością znaczna część wojska nie pozostałaby obojętna na łapanki i pacyfikowanie Polaków przez Rosjan, Niemców, Czechów i Słowaków. Bo przecież o to głównie chodziło, a jakby się zachowali robotnicy, gdyby naprzeciwko nim stanęli żołnierze obcy – możemy sobie wyobrazić, natomiast jak zachowaliby się polscy żołnierze – mając przed sobą polskich robotników a za plecami „sojuszników” – lepiej nawet nie myśleć. W tym właśnie znaczeniu decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego była decyzją oznaczająca – może nie mniejsze zło, ale odsunięcie większego zła, jako realnej alternatywy. Proszę pamiętać, że wtedy nie było Internetu, dziennikarze zachodni nie mieli szans na prowadzenie realnej korespondencji, – dlatego bardzo łatwo zadałoby nam szereg ciosów, a z pewnością zniszczenia infrastruktury kraju spowodowałyby niepowetowane straty. Poza tym, nie wiadomo, jak zachowałby się wówczas ZSRR w kwestii np. naszych terenów zachodnich, na które wróciłaby niemiecka administracja w postaci „bratnich” wojsk NRD.

Reasumując – stan wojenny nie ma z dzisiejszej perspektywy żadnego znaczenia. Upamiętniajmy ofiary – zwłaszcza, że miejsc pamięci do tego przeznaczonych nie brakuje! Natomiast pozostawmy właściwą ocenę historykom ciesząc się z dzisiejszej wolności. Z pewnością i to pod żadnym pozorem nie można natomiast czynić się kombatantem i „walczyć z komuną” poprzez awanturę pod domem pana generała Jaruzelskiego, nie jest to nic innego jak wykorzystywanie symbolu w bieżącej walce politycznej, – co jest nie do zaakceptowania.

One Comment

  1. Znakomity, mądry i wzruszający art.
    Gratulacje dla Autora

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.