Ekonomia

Stałe koszty utrzymania mieszkań są szokujące!

 Eurostat publikuje różne dane i okresowo podniecają się nimi media w Polsce. Aktualnie wyszło, że wydajemy jako jedno z najbiedniejszych społeczeństw w Europie – najwięcej na mieszkania, czyli koszty utrzymania, które trzeba co miesiąc ponosić, jeżeli się oczywiście mieszkanie posiada. No, bo jak się nie posiada mieszkania, to wiadomo, że jest tylko gorzej, bo trzeba albo płacić za wynajem, albo płacić kredyt. Oba rozwiązania są dramatycznie drogie w odniesieniu do przeciętnych dochodów.

Jak to w praktyce jest w miastach z tymi cenami? Przeciętnie – koszt utrzymania mieszkania około 60 metrów kwadratowych miesięcznie, przy założeniu że to własnościowa solidna wielka płyta nie przekracza około 600 zł wliczając w to – koszty administracyjne, centralne ogrzewanie, utrzymanie części wspólnych, fundusz remontowy, amortyzacja i inne składowe. Czy to jest dużo? Trudno orzec, przeliczeniowo – bez uwzględnienia opodatkowania to około 10 zł za metr kwadratowy miesięcznie. Jak za wielką płytę z windą zaprojektowaną przeważnie od półpiętra zwanego parterem – to nie jest mało, ponieważ wygód nie ma żadnych, chyba że za zdobycz cywilizacyjną będziemy uznawali zsyp na śmieci. Przeważnie większość wspólnot mieszkaniowych kredytuje się w zakresie termomodernizacji i koszty są nieco wyższe niż przedstawione około 600 zł.

Oczywiście w mieszkaniu potrzebna jest woda, prąd, gaz, Internet, telefon, telewizja kablowa. To wszystko kosztuje i tak odpowiednio – woda to przeciętnie 50 zł miesięcznie z tendencją wzrostową (przy założeniu trzyosobowej rodziny). Prąd to około 150 zł miesięcznie również przy założeniu trzech osób w domu. Gaz kosztuje nieco więcej, bo przeciętnie około 200 zł miesięcznie przy trzech osobach i tzw. piecyku i kuchence. Oczywiście Naród jest sprytny i powymieniał piecyki na ultranowoczesne sterowane mikroprocesorowo, posiadające cudaczne czujniki, turbinki i specjalne chłodnice zapewniające podwójny przepływ wody i spalin w płaszczu wodnym, czy jak się to małe cudo niemieckiej techniki (produkowanej we Wrocławiu) nie nazywa, jednakże gaz i tak kosztuje i to drogo. Nie da się tutaj oszczędzić – jest przepływ, musi być spalany gaz. Natomiast jeżeli chodzi o kuchenki, nie ma nic wygodniejszego dla pokolenia obecnych około 50-latków niż standardowa kuchenka elektryczno-gazowa. Siła przyzwyczajeń jest przełamująca dla wszelkich nowinek technicznych, zresztą kto to widział, żeby mikroprocesory były wszędzie – niech przynajmniej w kuchni będzie normalnie. Z Internetem bywa różnie, generalnie telewizja kablowa, Internet szerokopasmowy i telefon „wszędzie dzwoń” kosztują miesięcznie około 300 zł razem. Razem za wygody robi nam się 700 zł plus oczywiście haracz zwany abonamentem RTV to chyba mniej niż 50 zł.

Razem z czynszem mamy zatem około 1350 zł za koszt utrzymania mieszkania i funkcjonowania w nim trzy osobowej rodziny, a do tego trzeba jeszcze założyć jakąś minimalną akumulacje, ewentualnie DO CZEGO GORĄCO ZACHĘCAMY – UBEZPIECZENIE to zawsze dodatkowe 100 lub 200 zł miesięcznie. Robi się zatem 1500 zł miesięcznie – co daje około 500 zł na osobę i około 25 zł za metr kwadratowy kosztów miesięcznych. Do tego trzeba doliczyć podatek od nieruchomości.

Czy to jest dużo, czy mało? W stosunku do naszych przeciętnych dochodów – to bardzo dużo, ale w realiach ministrów wcinających wieprzowe ogony w restauracjach to nie jest bardzo dużo. Gdyby państwo gwarantowało taki dochód minimalny dla każdego obywatela na zasadzie wsparcia socjalnego, to wielu Polaków kochałoby swój kraj i to miłością szczerą i prawdziwą. Jednakże dla wielu z nas – zarobienie 1500 zł na koszty utrzymania mieszkania i w miarę swobodnego funkcjonowania w nim, to bardzo dużo, to w zasadzie prawie cała wypłata „standardowego” pracownika. Z czego jeść? Jeżeli jest małżonek lub dziadek to wystarcza, ale w przypadku choroby – pojawiają się problemy, tutaj niestety nasze państwo nie pomaga tak jak społeczeństwo oczekiwałoby.

Proszę pamiętać, że nieco inaczej wyglądają te same koszty na wsi i w małych ośrodkach miejskich, aczkolwiek tam także nie jest różowo. Może rzeczywiście łatwiej jest przetrwać na wsi, jeżeli ma się chociaż minimalny dochód, jednakże w mieście zawsze są większe możliwości zarobkowania.

W każdym bądź razie powyższa symulacja nie zawiera pozycji: „kredyt” ewentualnie czynsz za najem. Tutaj w pierwszym przypadku trzeba doliczyć około 2000 zł a w drugim około 1000 zł do wymienionych wcześniej kosztów. Zestawiając to z przeciętnymi dochodami – I PEWNOŚCIĄ STOSUNKÓW PRACY – nie ma się co dziwić, że w naszym kraju nie rodzą się dzieci.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.