Sprawy obronności zaczynają zmierzać w dobrym kierunku

Sprawy obronności zaczynają zmierzać w dobrym kierunku, zaczęto mówić o Obronie Terytorialnej, pomysł na Biuro Inicjatyw Obronnych to doskonały pomysł. Być może wiele będzie się działo w tych sprawach – uda się skanalizować potencjał, jaki w kraju jest – ochotników nigdy za mało, a jeżeli ktoś chce biegać w mundurze z karabinem po lesie i najważniejsze słuchać rozkazów, to należy odebrać od niego przysięgę, objuczyć go bronią i amunicją ile tylko będzie mu się chciało dźwigać i otoczyć czujną opieką specjalistów wszelkich dziedzin, żeby mógł się doskonalić w swoim hobby.

Słyszymy o nowych inicjatywach zakupowych, wiele się mówi o przetargu na śmigłowce „wielozadaniowe + SAR”, ale to jeszcze nie wszystko – znakomicie się stało, że przyśpieszeniu ulega przetarg na śmigłowce szturmowe. Nie trzeba chyba nawet pisać jak bardzo jest to potrzebna nam maszyna, przy czym nie można zrezygnować z potencjału posiadanych Mi-24, to nadal groźny śmigłowiec, a w warunkach współpracy z Ukrainą nie powinno być żadnych problemów z kupieniem najnowszych układów napędowych i generalną modernizacją tych doskonałych maszyn. Nie muszą być super – wystarczy, żeby latały, to już jest bardzo, naprawdę bardzo wiele, zwłaszcza jeżeli mogłyby przenosić nowoczesne pociski powietrze – ziemia samonaprowadzające się na wskazane cele – oczywiście pancerne. Potencjał bojowy śmigłowca uderzeniowego jest funkcją możliwości uzbrojenia i wyszkolenia załogi, to straszna i bardzo potężna broń – potrzeba ich jak najwięcej, do pełni wykorzystania limitu.

Zakupy pocisków średniego zasięgu JASSM to kolejna doskonała wiadomość, zwłaszcza jeżeli kupilibyśmy je z opcją na także te o przedłużonym zasięgu ok. 900 km (dane są tajne to jedynie szacunki). Gdybyśmy do tego nabyli jeszcze jakieś solidne i sprawdzone samoloty dwusilnikowe – np. F-15 nowe lub używane, albo Rafale lub Eurofighter, to sytuacja strategiczna w regionie nabrałaby nowego wymiaru. W praktyce wystarczą 24 samoloty klasy F-15, nawet używane, ale odpowiednio zmodernizowane, żebyśmy mogli myśleć o bardzo adekwatnej odpowiedzi na każde zagrożenie – z każdego kierunku. Przy zasięgu tych samolotów i ich „przeżywalności” oraz wydłużonym zasięgu pocisków manewrujących możemy razić nawet cele oddalone o około 1300 km i to bardzo skutecznie. Co to oznacza, proszę popatrzeć na mapę.

Niestety nic nie słychać o nowym okręcie podwodnym, to znaczy słychać podchody, ale nic więcej niestety, a szkoda ponieważ potrzebujemy nowoczesne okręty podwodne i to najlepiej dwa od razu lub w bardzo krótkim odstępie czasu, ponieważ ten typ uzbrojenia jest szczególnie skuteczny zwłaszcza wtedy, kiedy istnieje poważne przypuszczenie, że może działać w parze lub w grupie. Posiadanie kilku nowoczesnych okrętów podwodnych oznacza sparaliżowanie ruchu na południowym Bałtyku. Posiadanie 10 nowoczesnych okrętów podwodnych, mogłoby nam pozwolić na narzucenie swojej dominacji na praktycznie całym akwenie – przynajmniej w części, w jakiej on nie zamarza. Okręt podwodny to przerażająca i niesłychanie groźna broń, z jego perspektywy wszystko inne, co pływa lub lata to cele. Marynarka Wojenna potrzebuje nowych okrętów podwodnych oraz nowoczesnych systemów walki w oparciu o platformy bezzałogowe (morskich dronów bojowych). Poza tym jeżeli na serio myślimy o importowaniu dużej ilości gazu, to potrzebujemy co najmniej 2 lub trzy korwety takie jak planowaliśmy „Gawrona”, a tak naprawdę to przydałyby się dwie fregaty nowoczesnego zachodniego typu z poważnymi śmigłowcami i poważnym uzbrojeniem przeciwlotniczym. Nawet, jeżeli na Bałtyku by się nie sprawdziły, to na Morzu Barentsa mogą prowadzić długie patrole, chyba nie trzeba pisać, po co i dla jakich okoliczności.

Podobnie niestety nic nie słychać o modernizacji posiadanego parku pancernego. Czołgi, nawet T-72 można odnowić, rozebrać do ostatniej śrubki a następnie złożyć – modernizując, wymieniając główne elementy. Ten pojazd wyposażony w nowy silnik, nowy system kierowania ogniem, termowizor z prawdziwego zdarzenia oraz może nową armatę i nowoczesną amunicję – może stanowić bardzo duże zaskoczenie dla przeciwnika na polu walki. Wszystkie Leopardy już dawno powinny być unowocześnione i dozbrojone. Nie da się zrozumieć powodów, dla których jeszcze to nie było możliwe. Jeżeli kogoś przerażają koszty, to rozważmy powrót do produkcji T-34/85 to był naprawdę doskonały czołg… Niestety nowoczesne uzbrojenie kosztuje, nic się na to nie da poradzić.

Bardzo ciekawie zapowiada się projekt Homar, to niesłychanie potrzebny komponent rażenia w zasobach naszych wojsk lądowych. Warto tutaj pomyśleć i pójść dalej, mianowicie potrzebujemy odpowiednika niezapomnianych rakiet „Toczka” o podwyższonych parametrach. Możliwość rażenia celów przy pomocy broni balistycznej – paraliżuje nieprzyjaciela, ponieważ wymusza stosowania przez niego – jego najnowocześniejszych systemów przeciwrakietowych w dużym rozproszeniu. To bardzo ważne jest, przede wszystkim jako przełamanie myślenia – rakietowa broń balistyczna najlepiej o zasięgu co najmniej około 1500 km (wiadomo traktat), zupełnie zmieniłaby naszą pozycję strategiczną w regionie – nie byli byśmy bezbronni. Oczywiście szczytem marzeń jest posiadanie pocisków balistycznych, które zdolne są w ostatniej fazie lotu uruchomić głowicę manewrującą – jednakże do tego raczej daleka droga, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Byłby to prawdziwy program naukowy, skonstruowanie polskiej rakiety balistycznej najpierw krótkiego (150 km), potem średniego (do 600 km) i w ostateczności dalekiego zasięgu (od 1500-2500 km).

Poza tym oczywiście potrzeba wszystkiego, a przede wszystkim termowizorów, do użytku osobistego, które będą umożliwiały żołnierzom i przeszkolonym użytkownikom broni – używać jej w nocy. Bez termowizora nie da się dzisiaj na poważnie walczyć. W zasadzie każdy żołnierz zawodowy powinien mieć ich, co najmniej dwa – pierwszy na broni, drugi dostosowany do użytku ogólnego na hełmie. Dla wielu to marnotrawstwo, ponieważ powinien wystarczyć jeden, jednakże tak to zawsze w wojsku bywa, że jak ma się coś w zapasie to się ma, a jak się nie ma, to się nie ma, więc lepiej jest mieć. Produkujemy w kraju tego typu urządzenia i to o zaskakująco dobrych parametrach – nie można na tym oszczędzać, chociaż to nie są tanie zabawki.

Wnioski – widać, że sprawy obronności zaczynają zmierzać w dobrym kierunku, zaczyna się dobrze dziać, ale przy niewielkim wysiłku mogłoby być jeszcze lepiej, czego sobie życzmy. Być może to nie będzie szczególnie odkrywcze, ale skoro nie stać nad od razu na zwiększenie stanów etatowych armii zawodowej o np. 100% – co zabiłoby nasze finanse, jak również byłoby trudne do wykonania z powodów logistycznych, warto pomyśleć o podnoszeniu ilości etatów w armii o 5-10% stanu z roku poprzedniego w roku kolejnym? Jeżeli podnosilibyśmy stany etatowe bez zbędnej łapanki, można byłoby wyselekcjonować ludzi, którzy się do wojska nadają – wykorzystać potencjał rezerwistów i stopniowo w ciągu 5 lat dojść do armii około 150 tysięcznej. To byłaby istotna zmiana ilościowa, jest to możliwe do zrobienia, oczywiście kosztuje, ale lepiej jest utrzymywać własną armię niż cudzą.

W tym miejscu trzeba oddać szacunek najlepszemu Ministrowi Obrony Narodowej, jakiego Polska ma od lat – panu Tomaszowi Siemoniakowi, wiele z tych spraw, które się aktualnie w sposób pozytywny dzieją to wynik jego starań, wizjonerstwa, pragmatyzmu i zdolności do zarządzania. Pan minister Siemoniak okazał się jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym ministrem w dwóch ostatnich rządach. Dobrze, że został wicepremierem, to człowiek dobrej roboty, który nie tylko mówi, ale też potrafi egzekwować i zmieniać rzeczywistość, a kto zna realia „mundurowej rzeczywistości”, rozumie jaki to trudny kawałek odpowiedzialności za sprawy państwowe. Naprawdę Minister Obrony Narodowej się nam udał, nawet można już wybaczyć mu niechęć do korwety „Gawron”, nie tylko „odkupił winy”, ale wiele razy udowodnił, że zna się i rozumie potrzeby współczesnej wojskowości. Więcej takich ministrów!

Potrzebujemy więcej żołnierzy i więcej broni, w tym oczywiście także tej niekonwencjonalnej, ale ten aspekt akurat dzisiaj sobie darujemy, bo i tak poświęcamy mu wystarczająco dużo miejsca. Poza tym, to pasowałoby dać żołnierzom jakieś sensowne podwyżki, żeby umacniali się w przekonaniu, że Ojczyzna o nich należycie dba. Żołnierz zmotywowany, dobrze uzbrojony, to żołnierz skuteczny. Żołnierz kombinujący skąd wziąć na kolejną ratę kredytu to żołnierz zestresowany. Ci dzielni ludzie naprawdę wiele nie zarabiają, zwłaszcza pod względem porównania do zarobków w NATO. Na wiele nas nie stać, ale o 20% można podnieść uposażenia np. w ciągu dwóch lat po 10%. Naprawdę warto, to dodatkowo napędziłoby ochotników do armii. Uwaga – jeżeli to będzie oznaczać konieczność wprowadzenia nowych podatków lub podwyższenia obecnych, to warto ten ciężar ponieść. Powody są oczywiste.

9 myśli na temat “Sprawy obronności zaczynają zmierzać w dobrym kierunku

  • 13 listopada 2014 o 09:05
    Permalink

    Pozwolę dorzucić kolka łyżek dziegciu do beczki hurraoptymistycznego miodu felietonu…

    Zacznijmy od tego że wszystkie te pobożne życzenia wymuszają zakup za granicami bo nasz przemysł obronny jest rozłożony na łopatki lub praktycznie nie istnieje.

    Wojna domowa w ościennym kraju wskazuje na potrzebę posiadania dobrych czołgów i transporterów opancerzonych.

    Transportery mamy – “Rosomaki” – już dopracowane ale w niewystarczającej ilości. Potrzebne jest co najmniej trzy razy tyle niż wyprodukowano, czyli około 2000 sztuk.

    Poza starymi ale doskonałymi czołgami niemieckimi nie mamy w zasadzie żadnego odpowiednika współczesnych czołgów jakimi dysponują sąsiedzi.

    Albo należy zakupić (odnowić) licencję na odnowienie współpracy i produkcji czołgów rosyjskich, lub zakupić licencję na czołgi zachodnie by produkować je w kraju…

    Rozśmieszyła mnie informacja o aktualnym “dobrym ministrze” podobnie jak propozycje podboju mórz i oceanów świata. Zapomnijmy o okrętach podwodnych a zbudujmy / o ile jeszcze nasze stoczni istnieją i potrafią to robić/ kutry torpedowe i stawiacze min. Bo wszak nikogo napadać nie zamierzamy a jedynie się bronić!

    A brakuje nam nawet zwykłych karabinów i pistoletów!!!

    Proszę się zapoznać z tym artykułem:
    http://politikus.ru/articles/35371-polsha-bez-kalashnikova.html

    Czy pamięta Autor słynne aresztowanie dyrektorów Łucznika pod koniec lat 80-tych w Niemczech, kiedy negocjowali kontakt na sprzedaż karabinów i późniejsze deportowanie ich do USA?
    W końcu ich wypuścili nawet nie mówiąc przepraszam!!!

    Znajomy opowiadał jak w 1990 był na wystawie/konferencji/ polskiej zbrojeniówki.
    Wiadomo było, że w kuluarach ta sprawa była mocno dyskutowana.
    Przedstawiciel Łucznika tak to skomentował:
    „Rumuński AK wytrzymuje 4000 strzałów, bułgarski – 6000, rosyjski – 8000, amerykański AR do 10000, a polski 12-:-18 tysięcy. To który model kupią armie krajów III świata?”

    Teraz nie będziemy mieli w co wyposażyć naszych żołnierzy – więc o czym my mówimy? O helikopterach “Black Howk” – owszem produkowanych w Mielcu w niewielkich ilościch, kosztem Iryd i jej następców oraz rozwoju naszego lotnictwa? O Świdniku który produkował coraz lepsze wersje Mi-2 / Sokół?

    Czy pogadamy o WSK Rzeszów i WSK Kalisz – teraz należących do koncernu zagranicznego. Kiedyś produkowano doskonałe silniki tłokowe i odrzutowe a teraz komponenty dla zaoceanicznej firmy-matki. Może pogadamy o Pionkach, Zakładach “Mesko”, artylerii i pojazdach produkowanych w HSW, Kraśniku czy Zakładach Mechanicznych Tarnów? A może pogadamy o tym że nasze wojsko nie ma czym jeździć? Bo w związku z likwidacją produkcji STARów i Jelczy i praktycznego zaorania lub sprzedaży tych zakładów – pewnie przestawimy się na zawodne i drogie Iveco? Każdy zakup zagraniczny to uzależnienie się od dostaw części które przestaną do nas płynąc w przypadku jakiegokolwiek konfliktu!

    Odpowiedz
  • 13 listopada 2014 o 10:45
    Permalink

    Podnoś sobie Pan podatki sam. Ja nie zapłacę więcej ani grosza na ten xxxxxxx kraj, w którym xxxxxxx bydło zza atlantyku żeruje na nas Polakach. Ja w tym kraju żygam już, spiepszam za parę dni i w doopie mam opłacanie kolejnych debilnych xxxxxxxxx.
    Za taką wredną matke-xxxxxx nie uronię ani kroplikrwi ani potu.
    Tyle wtemacie. Niech xxxxxxxxxx i podobne debile kradnę dziesiatki tysięcy, a ja właśnie tyle mam długu, bo BIZNES tu w Polsce chciałem rozwinąć. SZło już dobrze – a tu DOOP VAT 23% – klienci zniknęli a ja zostałem ze 150 tys długu. Tylko zdrajca narodu tak robi. xxzxxx von. Nigdy więcej tego polskiego xxxxxx, xxxxxxx i … a co tam.
    Zaraz będą dzwonić do mnie: xxxxxxxx, US, ZUS – musze zebrać ponad 5 tys złotych – a klienci – tacy wieksi już od 5 msc nie płacą mi 15 tys. I co? Kto kogo rypie? A kto nie płaci? Otóż taka organizacja xxxxxx – proponuje poszukać – to taka instytucja państwowa. I skąd mam brać pieniądze? Robote zrobiłem i zdycham. Ot i Polska… Koooooorva

    Odpowiedz
  • 13 listopada 2014 o 11:09
    Permalink

    Dodam do tego co uprzednio napisałem że należy zakończyć nieudany eksperyment z “armią zawodową” a powrócić do krótkiej służby zasadniczej plus niewielka kadra zawodowców, tak by KAŻDY Obywatel i Obywatelka nabrał podstawowej wiedzy na temat wojska, obronności, obrony terytorialnej nie mówiąc o ratowaniu rannych i obronie cywilnej co może być niezwykle przydatne w przypadku bardziej prawdopodobnych niż ewentualny konflikt wojenny aktom terroryzmu czy katastrofom różnego typu jakie mogą zawsze się wydarzyć…

    Odpowiedz
  • 13 listopada 2014 o 12:55
    Permalink

    Dzień Dobry
    @autor: Obronność to nie tylko uzbrojenie i wyposażenie. Pozwolę się nie zgodzić z tezą w tytule. Postaram rozwinąć to w następnym komentarzu.
    @Kodłuch: W części gospodarczej podpisuję się pod ożywioną krytyką na granicy lamentu ;). W części zbrojnej i obronnej widzę to zupełnie inaczej. Mam dużo większy zasób potwierdzonych danych. O tym później a i tak tylko w uogólnieniu bo tu nie mam miejsca na książki.
    @Jarek: Twój wybór. Życzę powodzenia. Przy tak kontrowersyjnym spojrzeniu może warto zmienić obywatelstwo znaczy zrzec się polskiego?

    Odpowiedz
  • 13 listopada 2014 o 14:39
    Permalink

    Aby zawiązać całość zacznę od ogólnego opisu czy ta w kontekście Naszego Państwa “obronność” jest. Sama w sobie “obronność” to według definicji ze słownika języka polskiego “obronny charakter czegoś, przystosowanie do obrony, zaopatrzenie w środki stanowiące obronę przed napaścią; warowność, zbrojność”.
    A Obronność Rzeczypospolitej Polskiej czym jest? Czego mamy bronić, bo kogo to jasne, Polaków. Własnych rodzin w pierwszej kolejności. Jak jesteśmy do tego przygotowani? Czy w ogóle jesteśmy do tego przygotowani? Czy jesteśmy na to gotowi? @Jarek już wybrał (przepraszam Jarek) lecz rozmawiając często z rodziną, ze znajomymi, podkomendnymi stawiam tezę że nie, co postaram się w kilku akapitach przynajmniej ogólnie obronić.
    Jest wiele spojrzeń na to kto i kogo powinien bronić, od wyłącznie roszczeniowych przez bohatersko głupie do ekstremalnie. Zarówno z perspektywy personalnej kiedy przyjdzie nam bronić naszych rodzin i domów, jak i perspektywy Państwa które mam wrażenie że dawno zaczęło tracić swoją tożsamość, nie rozumieć co to znaczy być Polakiem, należeć do Narodu Polaków, czym jest Polska, tworząc miejsce tych prostych skąd pojęć historycznie sfałszowane chimery. Polegając na schematach, kopiując wzorce bez sensownego uzasadnienia. Bez tego trudno mówić o obronności bo obronność musi być związana z jasno określonym podmiotem. Bez podmiotu sens czegokolwiek jest żaden. No dobrze. Załóżmy że jeszcze znaczna część Polaków przechowująca pamięć Narodu i rozumiejąca swoją odpowiedzialność za tych słabszych, mniej zaradnych lub po prostu nieporadnych czyli pomiot i sens istnieje.
    Ilu z was ma w domu ciągły zapas wody na kilka dni dla domowników? Ilu ma opatrunki osobiste w domu albo sensownie przygotowane apteczki z zestawem niekoniecznie takim jak był dostępny w sklepie? Ile osób ma torby albo plecaki ucieczkowe? Ile zna drogi ewakuacyjne, lokalizacje schronów i schronień? Ile potrafi zbudować schronienie? W końcu ilu z was zna podstawy postępowania z bronią i potrafi strzelać? Nie musi jej mieć, nie musi strzelać celnie. Ilu potrafi strzelać? Z prawdziwej broni! (z całym szacunkiem ale Paintball i ASG się nie liczą). Kwestia posiadania broni w tym kraju to już odrębna sprawa (ja zgadzam się z obecną wykładnią choć pro obronna nie jest to fakt). Z tej perspektywy sprawy obronności zupełnie nie idą w dobrym kierunku.
    Najnowszym erzacem dla personalnych zdolności do obrony ma być Obrona Terytorialna. Idea dobra, w swoim czasie oparta o kilka filarów działała lepszym lub gorszym skutkiem. Mimo wielu zawodowych głosów co do zadań OT, na pierwszy plan wysuwa się mainstream’owy mit który z OT robi… drugą armię! Nic bardziej mylnego choć niewątpliwie jest to główna rezerwa dla sił zbrojnych na czas konfliktu jednak nie jak się wielu wydaje jako wojsko pierwszej linii. Bardziej zaplecza, inżynierii, zabezpieczenia osób i obiektów, wsparcia medycznego, zaopatrzenia w żywność. Myślenie o OT w kategoriach drugiej armii to ślepa uliczka. Jeśli cała nasza obronność ma się opierać tylko na armiach to… wykrwawimy się pierwszego dnia bo nikt nie zbuduje umocnień i nikt nie opatrzy rannych.
    To może jednak obroni nas Armia, nasze Siły Zbrojne? Mamy ich ponad 100tys! No mamy. Z tego operacyjnych jest 18tys. Pozostali skupiają się na dobrym wyglądaniu w mundurze i noszeniu śniadania do pracy w regulaminowej aktówce by usiąść za biurkiem i doczekać do następnego awansu bo wiadomo… “U” wzrośnie. Cześć z nich galówek nie ma, za młodzi, więc grają w piłkę tudzież grzecznie siedzą na siłowni albo również siłuje się z kanapką z tym że ta nie w aktówce a w regulaminowej nylonowej torbie przyniesiona.
    Pozostaje te 18tys. Niemało choć jeśli odliczyć obsługę, kucharzy, medyków, mechaników… NO nie jest to dobry kierunek. Chyba że ktoś coś wie o jakieś rocznikowej (na młodszych) wymianie w armii a tylko ja taki ograniczony jestem?
    Mają, przepraszam Mamy, “jaszczępie”, “leoparchy” i “zielonepadło”. Pisownia ze słuchu ale wydźwięk odpowiedni tak by zróżnicować w stosunku do kolejnych mitów z mainstreamu. O pierwszych napisano już książki. Sam tutaj poczyniłem kilka wzmianek. Dobre samoloty, fakt, lotnicy mają na czym latać, fakt, lecz równocześnie, ciągła nieoperacyjność, fakt, przeładowanie rosnącą listą zadań, fakt, no i oczywiście wymagania lotniskowe czyli sławne albo raczej niesławne podwozie i wloty powietrza. Te drugie, jak to mówią “kły” może i fajne tylko wersja trochę stara, one same używane, armaty raczej do miasta nie w pole ale kto normalny walczy czołgami we własnych miastach? Tyle na plus że podobno MESKO dostało kontrakt na amunicję p-panc (przy okazji @autorze może to niezamierzony błąd ale w tekście jest coś pociskach pancernych i tak sobie pomyślałem że może chodzi właśnie p-panc choć same w sobie mogą oczywiście być pancerne 😉 ). “Zielone” wypadły tutaj najlepiej. I offsetowo, i stosownie do funkcji choć ta ich sławna “pływalność”. Do kompletu mamy MSBS (poszły do poprawek), PCO (tylko dla wybranych 2tys), oraz JASSM (chociaż nikt nie wiem po co). W perspektywie mamy takie “kredyty mieszkaniowe” na “niewybudowane mieszania” (tak, lubię tą analogię), tzn. okręty nad i podwodne , śmigłowce, obronę przeciwlotniczą, artylerię rakietową dalekiego zasięgu no i żeby nie zapomnieć, pływające bojowe wozy piechoty. Oczywiście ja do czasu “wybudowania” Wykonawca lub My, się nie rozmyśli albo nie zmieni koncepcji, bo to wszystko najwcześniej za osiem lat (tak, tak, dwie kadencje sejmu i półtorej prezydenta). W skrócie o gadżetach tyle i celowo piszę “gadżetach” bo zdaje się takie jest o nich myślenie i przekonanie. Realnie jeszcze jest poznanie nowego uzbrojenia, ćwiczenie, planowanie działań, ćwiczenie, planowanie działań, doskonalenie i ćwiczenie, planowanie działań aż osiągniemy jakiś poziom. Będzie jak z eFami, czyli mamy i ćwiczymy a trzonem sił operacyjnych są stare (choć trochę zmodernizowane) Mig-29. W kontekście zbrojnym obronności nie jestem na tyle odważny by mówić że idzie coś w dobry kierunku. Maks tego co można powiedzieć to to że mamy zastój.
    No to jeszcze pozostaje dyplomacja i polityka. Hmmm…. Właściwie to skwitowałbym to takim pytaniem: Czy za normalnego można uznać kogoś kto silniejszego sąsiada szczuje na najsilniejszego sąsiada i to nie tylko na piętrze czy w bloku ale na całym osiedlu (mając na uwadze że parę razy ten sąsiad łomot spuścił kilku niepoprawnym swoim sąsiadom)? Tu również nie widzę dobrego kierunku.
    Daję z siebie każdego dnia ile mogę, dzielę się wiedzą, w tym na tema obronności, ale przede wszystkim z ratownictwa, przetrwania, czasem jeszcze z obsługi broni. Nie jest to moja praca. Hobby też nie. Gdybym miał to na szybko zdefiniować to chyba po prostu sposób na życie dla samego życia właśnie i jego esencji – dzielenia się informacją.
    I finałem chyba tylko praktyczne podejście do rozkładu statystycznego powoduje że skoro ja tak robię to na pewno nie tylko ja a pewnie określony procent ludzi i z tej perspektywy wbrew pierwotnemu twierdzeniu mogę powiedzieć że sprawy obronności idą w dobry kierunku. Niestety definiowanie jednej perspektywy jak jedynej to zwykłe kłamstwo.

    DZIĘKUJEMY ZA TEKSTO-KOMENTARZ.ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY. WEBMASTER JÓZEF.

    Odpowiedz
  • 14 listopada 2014 o 14:23
    Permalink

    @szary(nie taki znowu “szary’), za jakiego chciałbyś uchodzić – biorę w obronę @Jarka punkt widzenia w temacie
    perspektyw i szans w “solidarnościowej” Polsce.Służąc
    (prawdopodobnie),wojskowo,przypuszczam że nie w stopniu
    podoficerskim…i na stanowisku (gaci..go)jesteś oderwany
    od realiów życia codziennego,zmagań z WROGIM “systemem’.
    Traktującym obywatela jak śmiecia,ewentualnego przestępcę,
    np.gospodarczego.Punkt widzenia zależny jest od …”stołka”
    sądzę iż @Jarek byłby piewcą Systemu, gdyby miał do
    dyspozycji comiesięczne PEWNE 3,5-4,5 tys. zł.(polskich).
    To tyle i aż tyle!!!
    Zapamiętaj!!! Aparat ucisku i przemocy plus (+),
    budzetówka i Armia to wierna podpora Systemu!!!
    Ten który “wstępował” w już Polsce “solidarnościowo –
    -katolickiej’ do “służb i Armii” po 90’jest już
    (potencjalnie), 9,10 lat na “zaopatrzeniu emerytalnym”
    Jest wiernym “janczarem”Systemu!!!!
    A ludzi olewających System, jest w Polsce naprawdę
    dużo – System przez 25 lat skutecznie na takie postrzeganie i traktowanie pracował/ pracuje…Wooot! 🙂

    Odpowiedz
    • 14 listopada 2014 o 15:36
      Permalink

      Cóż 🙂 pudło ale dlaczegóż miałby prostować to co wytworzyłeś w swojej głowie. To bezcelowe i niezasadne. I nie rozumiem dlaczego i przed kim chcesz bronić @Jarka. Ktoś go atakuje? No i jak mam polemizować z argumentami ad persona a nie ad meritum? Masz w tym jakiś cel czy tak po prostu? By zaistnieć. Pozdrawiam i również życzę powodzenia na ścieżce własnych wyborów i konsekwencji własnych decyzji 😉

      Odpowiedz
  • 14 listopada 2014 o 17:15
    Permalink

    Dzięki za “łaskawą” odpowiedz…niepokoi i frapuje –
    równolegle “finisz” wpisu????!!?? Uprzedzam –
    -że””kamieni kupa”…to nie moje DZIEŁO!!!!!!!!!!
    Z przykrością, tylko potwierdzam zastaną rzeczywistość – real!!

    ( Tyż)..pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 14 sierpnia 2018 o 19:45
    Permalink

    AUTOROWI WIDAĆ ZASZKODZIŁA OSTATNIA SERIA UPAŁÓW!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.