Sprawa ekspertów „okołosmoleńskich” wymaga komisji sejmowej

Jeżeli potwierdzą się prasowe doniesienia na temat kwalifikacji osobistych – niezbędnych do oceny skutków katastrofy lotniczej przez grono tzw. ekspertów roboczo nazwanych „okołosmoleńskimi” – to ujadająca przez trzy lata opozycja będzie miała poważny problem, gdyż może się okazać, podkreślmy – może się okazać, że przez cały ten okres na podstawie ustaleń tej grupy eksperckiej – komisja parlamentarna przekazywała hipotezy jako pewniki dla opinii publicznej.

Podchodząc do problemu zupełnie na poważnie, żeby się wiążąco wypowiadać w postaci naukowej opinii na temat katastrofy lotniczej, trzeba mieć w osobistym dorobku zawodowym podobne opinie. Dorobek naukowy jest niewystarczający, ponieważ warunki pracy laboratoryjnej różnią się w sposób dramatycznie odmienny od warunków na miejscu zdarzenia katastrofy lotniczej – każdy się z tym zgodzi. Teoretycznie można na podstawie typowości zachowania się materiałów wnioskować o skutkach zdarzeń, jednakże to nie może mieć zastosowania innego niż hipotetyczne bez zbadania konkretnego przypadku.

Z punktu widzenia procesu jakim jest budowa mitologii okołosmoleńskiej nie miało znaczenia badanie faktów, nawet ich niedostępność była korzystniejsza dla budowy tego mitu. Rejestrator parametrów w lotu w szafie pancernej w głębi Rosji jest już czymś wręcz mitycznym, a przechowywanie wraku w warunkach narażenia go na zniszczenie przez czynniki atmosferyczne to także powód do dociekań, filmów, opinii i nakręcania całej negatywnej kampanii fobii i domysłów.

Jeżeli jednak okazałoby się, że komisja sejmowa przez trzy lata pracowała w oparciu o hipotezy i niczego sensownego nie ustaliła – a nawet nie była w stanie zadać sensownych pytań, to należy się zapytać o gospodarność wydatkowania środków publicznych na te cele, ponieważ mamy kryzys w kraju i szkoda pieniędzy na jakiekolwiek bzdury, a na pewno już na czcze gadanie lub wręcz wizerunkowe szkodzenie Polsce niesprawdzonymi i opartymi na analogiach hipotezami.

Politycznie sytuacja dojrzała już prawdopodobnie do tego, żeby powołać nową komisję sejmową – do zbadania spraw powstałych wokoło wydarzenia, czyli do odkłamania całej tej smutnej a w istocie tragicznej historii, na której różne grupy próbują uzasadniać swoje prawo do funkcjonowania w życiu publicznym oraz często wysuwania roszczeń finansowych. Być może byłoby to bolesne, trudne do przetrawienia dla części społeczeństwa, ale ujawnienie mechanizmów kłamstw i manipulacji oraz zwykłej kreacji faktów wysnuwanych z hipotez. W ciągu roku można się z tym procesem odkłamywania i demitologizacji uporać, co z pewnością przyczyniłoby się do uzdrowienia relacji społecznych i pokazania jak wygląda rzeczywistość i kto próbuje bezczelnie na krwi ofiar budować obóz polityczny, w tym dokonując haniebnego zrównania czci ofiar katastrofy z ofiarami wojny roku 1920-tego.

Musimy mieć jednak świadomość, że tego mitu zasianego na kłamstwie, plotce i pomówieniu nie da się w pełni zdusić. Już przez wieki będzie funkcjonować w pamięci historycznej naszego społeczeństwa jako niewyjaśniona katastrofa, z widmem zamachu – analogicznie ale o wiele donioślej niż wypadek/zamach pod Gibraltarem (który rzeczywiście wymaga wyjaśnienia, ale to jest niemożliwe ze względu na nieprzychylną postawę władz pewnego tzw. sojusznika w kwestii ujawnienia archiwaliów).

Tutaj w długiej perspektywie czasu może pomóc jedynie pełna otwartość i przejrzystość postepowania, z czym niestety – co trzeba przyznać jest problem, ponieważ nawet jeżeli raport komisji rządowej jest dostępny, to nie jest on zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy. Była prezentacja, był nawet film z katastrofy, jednakże to wszystko zostało skontrowane przez stronę „wyrazicieli mitu” innym filmem i innymi materiałami faktograficznymi. W tym sensie sprawa stoi w miejscu, czy też raczej kręci się w kółko. Nie widać możliwości wyjścia z sytuacji, w której logiczne wywody i uczciwa retoryka są bez wyjścia i nie bronią się same, ponieważ sensacja i krew – zawsze lepiej się sprzedają i mają niesamowitą siłę przebicia się do percepcji ludzkiej.

Warto apelować o wyjaśnienie sprawy działania komisji sejmowej z udziałem tzw. ekspertów – przez inną komisję sejmową popartą autorytetami naukowymi w konkretnych sprawach i naświetlenie całości społeczeństwu w telewizji tak jak to miało miejsce już w historii słynnej pierwszej komisji sejmowej, która wykreowała medialnie sporo polityków aktualnie działających na scenie politycznej.

2 komentarze do “Sprawa ekspertów „okołosmoleńskich” wymaga komisji sejmowej

  • 19 września 2013 o 12:54
    Permalink

    Mit smoleński niezależnie od faktów podzieli los mitów: Św. Stanisława, czołgu- pułapki /13.08.44 Warszawa/, mydła RIF…
    Zakrzyczymy nasze kompleksy, małość, głupotę głośnym zawodzeniem..”…wolną Ojczyznę racz nam wrócić Panie..”

    Odpowiedz
  • 19 września 2013 o 17:45
    Permalink

    Ja bym tę sprawę pozostawił sobie samej.
    Jest to silna konkurencja dla kabaretów, więc muszą się naprawdę mocniej postarać, żeby nas rozśmieszyć.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.