Soft Power

Sposób na Majdan – szczucie i podpalenie potem rozdzielanie i gaszenie

 Władzy opłaca się pewien poziom ryzyka, zakładający przeprowadzenie bardzo skomplikowanego scenariusza destabilizacji – ku stabilizacji i pełni niepodzielnej władzy na lata. Jedynym, bowiem sposobem na to, żeby stać się na jakiś czas samowładcą w kraju, w którym Naród władzy nienawidzi jest bycie „mniejszym złem”. Żeby stać się „mniejszym złem” w warunkach rewolucji, trzeba wykreować się na wybawiciela i męża opatrznościowego – jedyny stabilny element skomplikowanej układanki.

Wychodząc z założenia, że w interesie osobistym i rodowym pana prezydenta jest trwanie i przetrwanie i jest to jego interes indywidualny mający prymat w polu jego indywidualnych preferencji nad interesem zbiorowym Ukraińców, nie mówiąc już o szerokiej interpretacji tamtejszej racji stanu, to pewne ofiary tak naprawdę nie mają znaczenia.

W rzeczywistości władza cały czas w pełni kontroluje sytuację, nie szturmuje Majdanu, nie odbija siedzib władz obwodowych w kolejnych miastach, co więcej – jakimś dziwnym sposobem na Majdanie znowu jest dużo opon, w tym opon wielkich rozmiarów, co oznacza, że jakoś się tam musiały dostać i to pomimo blokady Kijowa.

Postawą strategii musi być okazywanie bezradności, braku decyzyjności i wyczekiwania po stronie prezydenta, tak żeby przeciwnicy sami napędzali się w swojej złości słuchając naiwnie poprawnego przemówienia telewizyjnego lub marnowali całe dni na wysłuchiwanie połajanek, wszystkich sprzeciwiających się wszystkim w parlamencie. Do tego standardowa „wańka-wstańka”, czyli negocjacje i hołdowanie elicie protestu, a w międzyczasie kolejne szturmy.

Po okresie wstępnej destabilizacji, kiedy niektóre regiony zaczną ogłaszać niezależność, na drogach pojawią się blokady, w sklepach zacznie brakować części towarów – należy zacząć rozkręcać spiralę przemocy na podstawie sterowanych grup, służb specjalnych oraz zwolenników, – których demonstracjom należy folgować, tak żeby mieli pełną dowolność.

Po okresie około czterech miesięcy, jak nikt już nie będzie wiedział, o co chodzi należy wprowadzić stan wyjątkowy, ale stosować miękką taktykę w ośrodkach twardego oporu, tak żeby przeciwnicy – jawnie kpili z kolejnych w końcu legalnych działań władzy i jeszcze bardziej łamali prawo.

W międzyczasie należy doprowadzić do sytuacji międzynarodowej izolacji potęgującej kłopoty gospodarcze, tak żeby ewentualne wprowadzenie racjonowania żywności i innych artykułów pierwszej potrzeby – móc wytłumaczyć przy pomocy marketingu szeptanego jako konsekwencji poddania pod sankcje.

W całym czasie służby specjalne muszą prowadzić swoją robotę, dręcząc i rozmiękczając przeciwników – wszelkimi metodami – oczywiście zachowując formalną zgodność z prawem. W efekcie chodzi o to, żeby na obywateli kraju padł strach, a nastroje dochodziły do wrzenia.

Kluczem do powodzenia całej strategii jest wykreowanie, co najmniej dwóch a najlepiej trzech lub więcej – nienawidzących się obozów polityczno-ideologicznych, najlepiej zorientowanych terytorialnie. Podsycanie napięcia pomiędzy tymi grupami, w tym pomiędzy głównymi antagonistami należy przeprowadzić nawet kosztem łącznej skumulowanej nienawiści do oficjalnej władzy.

W pewnym momencie nastąpi moment przesilenia, kiedy ludzie już nie tylko będą szturmować posterunki milicji, ale sami będą brać się za łby – zapanuje rzeczywisty niekontrolowany chaos.

Cały ten czas – około sześciu może ośmiu miesięcy, armia ma czas na przygotowanie do wprowadzenia stanu wojennego.

Po momencie przesilenia – należy stymulować media do poszukiwania szansy na normalizację w kraju poprzez ponownie zwrócenie się do legalnych władz, które chociaż – trudne i nieudolne, to jednak porządek potrafiły zapewnić. Następnie trzeba przeprowadzić mega kampanię marketingową – udowadniającą konieczność „wyboru mniejszego zła”, które pomimo widocznych wad, jest w swoim zachowaniu obliczalne i stabilne, co więcej – nieruszane gwarantuje wszystkim pewien poziom stabilizacji, ochronę przed kryminalistami, funkcjonowanie gospodarki komunalnej, szpitali itd.

W momencie, gdy kampania medialna byłaby w szczycie, a zdesperowani ludzie – tracili codziennie po 5 godzin na dojazd do i z pracy oraz jeszcze z dwie godziny lub trzy na stanie w kolejkach po podstawowe zaopatrzenie – z wewnętrzną radością przywitaliby powrót „starych czasów”. W krótkim okresie należy wówczas spacyfikować kraj, przy użyciu wszystkich sił – równolegle OGŁASZAJĄC NOWE WYBORY ZA ROK, ZWRACAJĄC SIĘ DO NARODU Z PROŚBĄ O POPARCIE AUTOZAMACHU STANU – NA ROK, ŻEBY MIEĆ CZAS NA PRZYWRÓCENIE PORZĄDKU I WALKĘ Z PRZESTEPCZOŚCIĄ. Prawdopodobieństwo, że się uda jest prawie 100%, a nawet jak się słabiej uda, to liczy się nastawienie żołnierzy, którzy mają rozumieć, że właśnie oto ratują kraj. Zresztą wojsko miałoby tylko pacyfikować sytuację i paraliżować komunikację. Od pracy operacyjnej są służby specjalne i milicja. Po stosunkowo krótkim okresie należy odtrąbić sukces – pokazać przejezdne drogi, ukarać wielu przestępców, koniecznie zrobić kilka procesów pokazowych swoich własnych ludzi, którzy się będą kajali i rozpłakiwali przed sądem, – że okłamali własnych przełożonych, „bo kradli” – wszystko transmitowane w porach największej oglądalności. Wyciskanie łez, ofensywa kulturalna – koncerty i piosenki o jedności, wykorzystanie świąt państwowych i religijnych. W tym wszystkim – traktowanie opozycji jako równych sobie, nawet stałe konsultowanie działań.

Następnie można „tradycyjnie” wygrać wybory ponownie, a jakby był z tym kłopot – sfabrykować dowody na np. pedofilię lidera opozycji, albo pokazać zdjęcia jak wielki i rosły mężczyzna osobiście zastrzelił dwóch chudych milicjantów, ze spętanymi rękami, dlatego bo ci wcześniej opryskali go gazem w trakcie starcia. Powody zresztą nie mają znaczenia liczy się dobra gra aktorów, niepodważalne nagranie – oczywiście bez ścieżki dźwiękowej. Oczywiście wszystko puszczamy na serwisach społecznościowych, najlepiej – stale dodając różne filmy, tworząc rzeczywistość równoległą – drugiego obiegu.

W ostateczności mielibyśmy sytuacje, w której jedynie legalna władza – okazałaby się na tyle sprawna, żeby zaprowadzić w kraju spokój, co ludzie by zrozumieli i zaakceptowali. W momencie, gdyby społeczeństwo się uparło i głosowało rzeczywiście w sposób skoordynowany na opozycję – należy doprowadzić do sytuacji, w której będzie się współtworzyć rząd „zgody narodowej”, rok to tak dużo czasu, że wszystko jest możliwe, nawet ciąża. W ostateczności scenariusz „nasz prezydent wasz premier” i tak jest lepszy niż szturm pałacu prezydenckiego i wrogie społeczeństwo niezamierzające się podporządkować.

W uproszczeniu w powyższy sposób można sprawy uporządkować, a działania i rolę opozycji jak również anarchii – rozbroić, rozmyć i rozdrobnić.

We wszystkim, we wszelkich działaniach naszym największym sprzymierzeńcem będzie inflacja, a jak trzeba to nawet hiperinflacja. W Narodzie, który pamięta dramat „Wielkiego Głodu”, puste regały sklepowe muszą spowodować przerażenie – nikt nie będzie kozaczył na Majdanie, jak jego kobieta w zimnym, ciemnym i nieogrzewanym mieszkaniu – nie ma, czego dać do jedzenia małemu dziecku, a kilogram mleka w proszku (oczywiście importowanego z Unii Europejskiej) kosztuje tyle ile zarabia się przez pół miesiąca!

Jedna uwaga – na jakimś etapie trzeba przekupić główny Kościół w kraju, żeby przynajmniej był neutralny i nawoływał do spokoju. Jeżeli hierarchowie nie będą lojalni, to zawsze można ich przekonać do odpowiedniej postawy.

3 komentarze

  1. W tej całej sytuacji na Ukrainie, to w istocie rzeczy za “całokształt” odpowiedzialny jest prezydent Janukowycz, który:

    1. Zaraz po wgranych wyborach odciął się od swojego elektoratu, który był “prorosyjski”. Stał się od razu prezydentem “prozachodnim”.

    2. Przyjął politykę wobec Rosji, zmierzającą do wyciągnięcia największych korzyści na “teraz” na “dziś”, aby później “integrować się z zachodem”. UE & NATO. Majdan był jemu potrzebny, ponieważ 70% ludności Ukrainy jest przeciwna UE & NATO!

    3. Reasumując stąd takie a nie inne jego – jako prezydenta Ukrainy, zachowanie w trakcie “majdanu”….. Podbijanie ceny….. Proponowanie “opozycji” rządzenie Ukrainą. Bez Majdanu nigdy nie mógłby dopuścić do władzy tych ludzi!!!!!!!!! Nie mógłby składać takich propozycji!

    4. Kto to jest Janukowycz? To jest de facto polityczny intrygant. Odpowiedzialny za to, co się działo na Majdanie…

    Co z tego w konsekwencji wyniknie?

    Czy prędzej czy później na Ukrainie dojdzie do wielkiego rozlewu krwi….. Następnie do podziału Ukrainy. Ponieważ zostały uruchomione procesy, których już nie da się zatrzymać!

    Krakauer ma niewątpliwie dużo (ok. 70%) racji nie uwzględnia jednak paru innych wątków na które wskazuję powyżej.

  2. Aneks:
    At all Costs

    19.02.2014

    KIEV/BERLIN (Own report) – Yesterday, the day after the German
    Chancellor held deliberations with two leaders of the Ukrainian
    opposition, protests in Kiev escalated into bloody confrontations.
    Demonstrators, unconditionally sponsored by Germany and other western
    countries for months, began, over the past few days, to arm themselves
    with firearms and ammunition. Two police officers were shot to death
    during yesterday’s uprising. This escalation into a bloody
    confrontation followed on the heels of government compliance with a
    fundamental demand of the demonstrators, just as it seemed that a
    de-escalation was about to begin – to the tactical disadvantage of the
    “German’s man” in Kiev, Vitali Klitschko, who has been calling for the
    president to resign. Klitschko, who flew to Berlin Monday, to discuss
    the next steps, threatened an even more bloody escalation and
    declared, that he does not “rule out the use of force in the
    evacuation of the Maidan.” One of the organizations he is relying on
    is explicitly named after Nazi collaborators, who had carried out
    mass-murder of Soviet Jews. Escalation strategies, such as those
    currently implemented in Kiev, are not alien to German foreign policy.

    more

    http://www.german-foreign-policy.com/en/fulltext/58723

  3. Polska wybiła imperializmowi sowieckiemu pierwsze zęby w sierpniu 1980 r. i miejmy nadzieję, że Ukraińcy wybiją ostanie Putinostanowi. 47-milionowa Ukraina to nie pięciomilionowa Gruzja.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.