Historia

Spór o pomniki Żołnierzy Armii Czerwonej w Polsce jest sporem o istotę polskości

Pomnik poległych żołnierzy Radzieckich w Mikolinie, wieś Mikolin, gmina Skorogoszcz, powiat brzeski, województwo opolskie By TomaszG – Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6418540

Spór o pomniki Żołnierzy Armii Czerwonej, w tym przede wszystkim o pomniki na cmentarzach wojennych, mogiły, jak i tzw. pomniki wdzięczności i upamiętniające polsko-radzieckie braterstwo broni – jest sporem o istotę polskości. Trzeba spróbować to zrozumieć, albowiem jest to zagadnienie zasadnicze, niestety bardzo trudne i wewnętrznie złożone jak nasza najnowsza historia.

Istotą sporu o pomniki – główną osią, która niestety jest odsunięta w kulisy retoryki rządzących afirmujących te poronione i szkodliwe pomysły jest pytanie: czy w latach 1939 – 1945 było dobrze walczyć z Niemcami i ich sojusznikami? W ogóle już samo to, że w 2017 roku, jako potomkowie tych, którzy zawdzięczają życie Armii Czerwonej i Ludowemu Wojsku Polskiemu – musimy zadawać publicznie to pytanie, świadczy o skundleniu naszego życia publicznego. Tutaj nie ma żadnych niuansów, żadnych albo-albo, ani domniemań lub udawania – liczy się tylko i wyłącznie zero-jedynkowa odpowiedź na to pytanie. Jest oczywistością, że z punktu widzenia wszystkich ludzi, ludzkiej cywilizacji i wszystkiego co dobre – odpowiedź może być tylko jedna i jednoznaczna, nie pozostawiająca ŻADNEJ wątpliwości lub pola na dywagacje. Odpowiedź brzmi – TAK. 

W konsekwencji trzeba zadać pytanie, czy tym którzy walczyli, przelewali krew, ryzykowali zdrowie i życie należy się pamięć? Tutaj już zaczynają się schody, albowiem zgodnie z prawicową narracją, do czynu wyzwolenia roku 1945 doliczany jest bilans 17 września 1939, kiedy to Armia Czerwona wkroczyła na wschodnie tereny II Rzeczypospolitej, jak i wydarzenia po 22 lipca 1944, kiedy to Armia Czerwona i inne siły radzieckie były fundamentem osadzania władzy komunistycznej w Polsce. Problem polega jednak na tym, że łączenie tych kontekstów w jeden, w celu derogowania kluczowej składowej ówczesnej historii jaką było mimo wszystko wyzwolenie ziem polskich to szokujące nadużycie ahistoryczne. Po pierwsze bowiem Polska nie była w stanie wojny z ZSRR 17 września 1939 roku i potem również nie. Po drugie, ludzie którzy przyszli 17 września, przeważnie nie żyli jak Armia Czerwona weszła na ziemie polskie w 1944 roku. Po trzecie komunistyczne represje, w tym walka z polskim podziemiem to osobny wątek zdarzeń – istotnie wymagający zbadania i naświetlenia przez historyków, jednakże proszę pamiętać że Rząd w Warszawie został uznany przez aliantów zachodnich, po tym jak 6 lipca 1945 roku cofnięto uznanie dla rządu pana Arciszewskiego w Londynie.  Po tej dacie w ogóle jest trudno więc mówić o podziemiu, albowiem w imieniu kogo miało ono walczyć? Proszę pamiętać, że 19 stycznia 1945 roku rozformowano Armię Krajową. W czyim imieniu więc działało później tzw. podziemie niepodległościowe? Jak odpowiemy na to pytanie, oczywiście na gruncie prawa a nie mitów i emocji, to dopiero wówczas możemy oceniać tamte wydarzenia i tamte czasy – ówczesną miarą. Przy czym nie podlega wątpliwości, że Armia Czerwona i inne siły radzieckiego aparatu państwowego w Polsce – służyły jak wspomniano za fundament aparatu represji przy organizowaniu państwa komunistycznego, tego nikt nie kwestionuje. Jednakże fakty historyczne powodują, że tak po prostu wówczas – po wyzwoleniu było.

Powyższe w żadnej mierze nie czyni ujmy zagadnieniu samego wyzwolenia ziem polskich i Polaków spod niemieckiego faszyzmu i jego sojuszników (banderowcy i inni). Z tego względu niszczenie pomników upamiętniających wielki czyn zbrojny, bohaterstwo i poświęcenie – powoduje, że relatywizujemy historię. Dodajmy – w jej najbardziej delikatnej warstwie samego wyzwolenia. Każdy z tych pomników jest licencją na nasze życie, a te na ziemiach zachodnich są bezpośrednimi łańcuchami spajającymi ziemie odzyskane z macierzą (okrojoną z ziem Białoruskiej SSR, Ukraińskiej SSR i Litewskiej SSR).

Nie możemy uznać nagle, że nie było pewnych wydarzeń historycznych, albowiem w ten sposób negujemy ich skutki, a ich głównym jest to, że żyjemy i możemy pisać oraz czytać te słowa po polski – tutaj i teraz, na tej ziemi! Negując pomniki negujemy swoje własne prawo do życia. 

Jeżeli już mamy dążyć do prawdy historycznej, to postawmy nowe pomniki – upamiętniające walki w imieniu polskiego państwa podziemnego, męczeństwo Narodu w obliczu ludobójczej okupacji Niemieckiej i inne – warte upamiętnienia kwestie. Jest ich bardzo wiele, a miejsce na pomniki się zawsze znajdzie. Dlatego nie ma potrzeby derogować historii, wystarczy przypomnieć jej inne akcenty. W Helsinkach przed Katedrą, w najbardziej reprezentacyjnym miejscu miasta, do dzisiaj stoi pomnik Cara Aleksandra II-iego! Pomnik postawiono w 1863 roku. Walka z pomnikami nie ma sensu. Ponieważ to zamazywanie historii. Postawmy więcej nowych pomników, bacząc czy stawiamy je mordercom, czy bohaterom – od przybytku głowa nie boli! Jednak nie negujmy własnej historii!

Wszystkim, którzy z zacietrzewieniem chcą usuwać te pomniki należy zadać pytanie pomocnicze. Otóż, co by było, jakby w styczniu 1945 roku Armia Czerwona nie przyszła? 

WIECZNA CZEŚĆ I CHWAŁA ŻOŁNIERZOM I ŻOŁNIERKOM ARMII CZERWONEJ I LUDOWEGO WOJSKA POLSKIEGO – WYZWOLICIELOM ZIEM POLSKICH SPOD NIEMIECKIEJ OKUPACJI.

10 komentarzy

  1. Doskonały i potrzebny tekst.

    Podobno latem 1944, po lądowaniu Aliantów w Normandii tuż przed ofensywą Armii Czerwonej, a jeszcze przed zamachem na Hitlera, wśród części elit III Rzeszy (rozumnej, nie sfanatyzowanej!) istniało przekonanie o konieczności zaprzestania wojny z ZSRR, żeby dać sobie radę na Zachodzie.

    Podobno sondowano tę możliwość u Rosjan, poprzez neutralnych pośredników.

    Stalin był podobno temu niechętny, no bo jego wojenna “maszyneria” była akurat na najwyższym poziomie gotowości i możliwości, w pełni przygotowana do kolejnego WIELKIEGO SKOKU – aż do linii Wisły.

    Potem zamach na Hitlera wykluczył wszelkie realistyczne myślenie u przywódców III Rzeszy. Pozostała im tylko walka “do końca” …

    Ta linia Wisły pojawiała się w rozważaniach, że Niemcy pozwolili by Ją Rosjanom osiągnąć – bez walki, jako cenę za rozejm na Wschodzie.

    I tu zaczyna się GDYBOLOGIA historyków: co by było, gdyby Stalin na to poszedł?

    Wiele scenariuszy, w wyniku których piece w Auschwitz nadal by dymiły i wielu z nas mogłoby nie być na świecie, bo nie byłoby rodziców niektórych z nas ..

    Ale odpadłby dzisiejszy problem z pomnikami wdzięczności.

    I to by na tyle.

    Amen w Macondo.

  2. Rozumiem, że ten pomnik na zdjęciu nie jest pokazany przypadkowo – to Opolskie, tam też władza będzie chciała zniszczyć te pomniki>?

  3. Polityka oparta na zburzeniu pomników prowadzi do skundlenia społeczeństwa.

  4. Piękne świadectwo prawdzie! PAMIĘĆ NASZYCH WYZWOLICIELI NIGDY NIE PRZEMINIE

  5. Niech na to pytanie odpowie każdy
    …….

  6. Warto pamiętać przy okazji, że fakt wkroczenia 17 września Armii Czerwonej na ziemie polskie nie spotkał się żadnym protestem naszych zachodnich sojuszników i nikogo innego np Watykanu lub USA..
    Także warto pamiętać, że pod kryptonimem “Operation Unthinkable” Churchill planował atak na Rosję już 1 lipca 45 roku, o czym Stalin wiedział. Od tego zależał taki a nie inny los Polski. Podziemie “niepodległościowe” to był zwykły bandytyzm i mordowanie rodaków opłacane przez obce wywiady, głównie CIA.
    Burzenie pomników wdzięczności jest wyrazem podłej i obrzydliwej postawy Polaków /tak, Polaków, gdyż nie widać żadnego protestu w ich obronie/ a zamiar Rosji zerwanie stosunków uważam za uzasadniony.

  7. romuald oszołomietiev

    Piękne i wzniosłe świadectwo o prawdzie i godności! Sława Armii Czerwonej i Ludowemu Wojsku Polskiemu!!!

  8. W ten sposób zmienia się świadomość Polaków formułując z nich bezwolną konsumpcyjną masę do wykorzystania. Pozbawioną świadomości historycznej i skundloną. Cel wiadomy. Nawet dawni żołnierze AK protestują. Przykładem jest list prof. Tadeusza Krzymowskiego, byłego rektora Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie i żołnierza AK na Wileńszczyźnie, do Burmistrza Pieniężna w sprawie likwidacji pomnika gen. Czerniachowskiego. Polecam wywiad z nim: Przegląd z 7-13.09.2015 r., s. 16-19.

  9. Dziś rozbieramy pomniki które winne stać do “końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej” – ‘jutro’ powalimy na ‘glebe” pomniki naszych aktualnych
    okupantów. – “..Nie bądź bezpieczny. Naród pamięta…” taka fraza
    przypałętała się… 🙂

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.