Paradygmat rozwoju

Nasze społeczeństwo nie zaakceptuje już żadnych dalszych wyrzeczeń

 Nasze społeczeństwo nie zaakceptuje już żadnych dalszych wyrzeczeń, ponieważ nie ma rezerw umożliwiających amortyzację ludobójczej, neoliberalnej polityki gospodarczej. O ile przed „Balcerowiczem” – rozumianym, jako symboliczne zjawisko w odczuciu powszechnym opisujące reformy, a nie bezpośrednio jedynie, jako pan prof. L. Balcerowicz – ludzie nie mieli kredytów, a posiadali jeszcze zapasy z okresu PRL-u oraz bardzo ważne nawyki typowe dla uczestników gospodarki niedoborów, to dzisiaj ludzie są bezbronni, pozbawieni rezerw i nie mają możliwości przetrwać żadnych zaburzeń. Los większości Polaków jest oparty na uzyskiwanych dochodach w sposób bezpośredni. Na oszczędności stać jedynie niewielką grupę uprzywilejowaną. Jakiekolwiek załamanie systemu oznacza od razu tragedię dla tysięcy rodzin lub raczej tego, co z nich pozostało.

Społeczeństwo nie jest gotowe do dalszych reform, chociaż wszyscy są zgodni, że one są potrzebne. Oczywiście czysty atawizm socjalny dyktowałby zabieranie bogatszym, jednakże ci nie są na tyle bogaci, żeby złupienie ich przez skarbówkę pozwoliło zabezpieczyć wszystkie żądania socjalne.

Jeżeli jednak jakikolwiek nowy rząd planowałby jednak poważne reformy, to najpierw potrzebujemy polityki oddechu, chociaż wiadomo, że nie ma żadnych rezerw pozwalających na jej przeprowadzenie, chyba żebyśmy w sposób odpowiedzialny i świadomy jednak zdecydowali się na nieco większe opodatkowanie osób zamożniejszych i ich własności. Przykładowo dodatkowe 10-12 miliardów rocznie z III progu podatkowego i lekkiej modyfikacji zasad płacenia składek na świadczenia społeczne (od całej wysokości dochodów bez progów) to bardzo duży oddech dla budżetu w jego polityce rolowania zadłużenia. Wreszcie moglibyśmy coś zacząć spłacać! Na początku wyniki nie dawałyby odczuwalnej ulgi, ale po 10 latach konsekwentnej polityki oddłużania – spłacilibyśmy już odczuwalną część długu. Zwłaszcza, jeżeli do tak uzyskiwanych podatków od najbogatszych dodawalibyśmy jeszcze nadwyżkę ze wzrostu gospodarczego, to zawsze szansa na kilka miliardów, jeżeli wzrost jest. W dobrych latach moglibyśmy pożyczać, co roku o około 20 miliardów mniej rocznie, czy też mniej długu rolować – oszczędności są oczywiste i nie podlegają dyskusji.

Uzasadnieniem politycznym dla takiego rozłożenia akcentów polityki jest to, kto najbardziej skorzystał na reformach i transformacji, a kto poniósł największe koszty. To proste, że teraz osoby, którym się bardziej powiodło i udało powinny bardziej partycypować w utrzymaniu państwa.

Jeżeli do tego udałoby się jeszcze zrównoważyć koszty utrzymania funduszy specjalnych, tj. urealnić emerytury dla wszystkich grup społecznych, czy też alternatywnie – podnieść składki/podatki – to wówczas wyszlibyśmy z pułapki ciągłego rolowania przyrastającego zadłużenia.

Co prawda niesłychanie trudno jest wskazać, na co te wszystkie pieniądze zostały wydane, ponieważ około 70% społeczeństwa nie ma bezpośrednich korzyści z rozwoju infrastruktury, dla większości ludzi to wszystko, na co rząd pana Tuska wydał pieniądze z Unii i z kredytów – jest nieosiągalne, ponieważ albo nie mają samochodów, albo nie uczestniczą w systemie tak jak np. rolnicy, dla których przewidziano pośrednie i bezpośrednie wsparcie finansowe.

Biorąc pod uwagę ograniczenia ekonomiczne dla społeczeństwa, nie można wykluczyć, że prawdopodobnie – rząd podjął celowo tak ryzykowną politykę wschodnią, ponieważ wkalkulowanie ryzyka wojny umożliwia inne rozłożenie akcentów w polityce gospodarczej i społecznej, a przede wszystkim przykrycie SYSTEMOWYCH problemów – NOWYMI WIĘKSZYMI PROBLEMAMI O ZNACZENIU PONAD SYSTEMOWYM!

To wszystko przeraża, media wmawiają nam, że mamy „złoty wiek” zupełnie nie rozumiejąc, co to oznaczało w historii Polski, podczas gdy nasze wskaźniki społeczno-gospodarcze oscylują pomiędzy wartościami dla Grecji lub Ukrainy. Realia najlepiej oceńcie państwo sami.

2 komentarze

  1. “W ostatnim roku podatkowym przybyło w Polsce 1222 milionerów”, ( “Przegląd” 37/2014), czyli bogaci stają się coraz bardziej bogaci a biedni coraz bardziej biedni.

    Głosy posłów PO nie pozwoliły na dokonanie zmian w ustawie o eksmisji, aby “czyścicielom budynków” zakazać odcinania mieszkańcom budynku bieżącej wody. Posłowie uznali, że brak bieżącej wody to wcale nie jest problem (wiadomość ściągnęłam z FiM jeden z ostatnich numerów).
    Na komentarz brakuje mi słów, natomiast pytanie, ile jeszcze upokorzeń muszą znieść Polacy od “wybrańców” Narodu?

  2. Działania lubelskiego sądu i policji – zdaniem opozycji – układają się w jedną całość, by wspomnieć przypadek lublinianina zatrzymanego w Chełmie po Marszu Wołyńskim z flagą ONR, któremu postawiono zarzut „propagowania symboliki totalitarnej, czy prewencyjne rewizje w mieszkaniach członków i sympatyków Ruchu Narodowego przed datami narodowych rocznic – a więc i kolejnych wystąpień. Niestety, zdaniem prawników i obrońców praw obywatelskich – tego typu mechanizmy tylko pogłębiają przepaść między państwem, coraz bardziej opresyjnym i skostniałym ideologicznie – a młodzieżą, szukającą póki co jeszcze demokratycznych i praworządnych metod wyrażania swego wyobcowania i niezadowolenia z obcości „ich III RP”. Jeśli jednak władza nie zmieni swego postępowania – naród może zmienić taką władzę. Być może w znacznie gwałtowniejszy sposób…

    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12490/uchylony-wyrok-za-de-i-kupe

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.