Soft Power

Spełnienie marzeń prawicy – podbiliśmy Rosję i co dalej? /Political fiction/

 10 kwietnia roku 20XX o godzinie, o której Nasi prawdziwi prawicowi przywódcy zostali zdradzeni o świcie trzy polskie armie pancerne uderzyły na wschód przez terytorium Białorusi. Obwód Kaliningradzki został zajęty w ciągu trzech godzin dzięki silnemu uderzeniu jednego z zagonów pancernych wspartym wysiłkiem Marynarki Wojennej obficie skrapiającej rosyjskie okręty wojenne – wodą święconą. Na całej długości frontu wojska rosyjskie i białoruskie znajdują się w stanie panicznej dezorganizacji, polskim robotom bojowym działającym na zapleczu frontu udało się zniszczyć łączność przeciwnika oraz zdezorganizować transport słoniny i wódki. Trzy armie pancerne wchodzą w Rosję jak w masło, zajmując Moskwę z marszu i rozgałęziając się na Murmańsk oraz Kaukaz. Cała operacja się powodzi, ponieważ najpierw białoruskie a potem rosyjskie oddziały, całymi jednostkami przechodzą na katolicyzm, ciesząc się z nowego cara – Jarosława I-szego. W ten oto sposób, Polska rządzona przez prawicową prawicę – zdecydowanym atakiem wymierzonym przeciwko władzy ciemiężącej lud rosyjski – wyzwala Rosję i następuje unia personalna, albowiem Rosjanie uznają naszego przywódcę za pomazańca. Jarosław wchodzi bez jednego wystrzału – na Kreml przebijając dziurę w murze własnym hełmem husarskim.

W ten oto sposób znajdujemy się w nowej rzeczywistości, powstaje bowiem problem co dalej – po takim sukcesie zrobić? Oto bowiem niedoszłego wroga odwiecznego naszemu umiłowanemu przywódcy udało się pokonać w siedem dni, czyli tyle ile trwało stworzenie świata.

Prawica w Polsce tryumfuje, podjęła ryzyko, którego wszyscy się obawiali – jednakże wiedziała co robi, Matka Boska powstrzymała Rosjan przed atakiem atomowym, modlitwy nie zawiodły. Wojskowi na używanych niemieckich czołgach (załatwionych jeszcze przez Tuska) nie zawiedli, wpisując się w piękne dziedzictwo polskich zwycięstw na wschodzie.

Oczywiście w atmosferze wielkiej radości nasze jedynie słuszne służby specjalne natychmiast rozpoczęły poszukiwanie winnych zamachu smoleńskiego. Równolegle korpus inżynieryjny przystąpił do przenoszenia relikwii wraku smoleńskiego do kraju i uświęconej ziemi smoleńskiej, w którą wsiąkła polska jedynie słuszna prawicowa krew. W miejscu katastrofy zbudowano wielki pomnik przedstawiający oczywiście Krzyż i scenkę sytuacyjną silnika Tupolewa wrzynającego się w kadłub podwójnych rzędów siedzeń pasażerów.

Winni zamachu zostają potraktowani według rosyjskiego kodeksu karnego, ponieważ uznano że tam są ostrzejsze kary. W efekcie, pod murami Kremla doszło do zbiorowej egzekucji, gdzie wzorem Iwana IV Groźnego ścięto wszystkich uznanych za winnych. Ciała skremowano, prochy rozsypano nad jednym z kamczackich wulkanów.

W międzyczasie rosyjskie zagony pancerne, z wdzięczności za wyzwolenie ich od ich okrutnej władzy rozwiązały problem państw znajdujących się w rejonie tzw. bliskiej zagranicy. NATO nie zareagowało, ponieważ cała Rosja w ramach unii personalnej z Polską automatycznie weszła do NATO i Unii Europejskiej, a nawet z rozpędu udało się odbić Konstantynopol, więc wszyscy byli zadowoleni.

Niestety Jarosław I-szy zwany przez propagandę Wspaniałym i Wyniosłym bardzo szybko zraził do siebie większość białoruskich i rosyjskich elit, ponieważ wzorem swojego poprzednika z XVII wieku domagał się od wszystkich przejścia na katolicyzm i słuchania jedynie słusznego radia. To było dla większości nie do przyjęcia, chociaż byli zadowoleni z polskich paszportów umożliwiających swobodę podróżowania. Czarę goryczy przelało domaganie się przez Jarosława porzucenia przez jego poddanych cyrylicy. Tego już było spokojnym mieszkańcom Federacji Rosyjskiej i Białorusi zbyt wiele, nawet nie dlatego żeby nie ufali nowej władzy, ale po prostu przestali rozumieć co się do nich pisze w państwowych ukazach. Jarosław I został przez swoich poddanych wyrzucony z Kremla, wraz z polską i natowską załogą, przepędzono ich do Warszawy uroczyście informując, że jak będzie usiłował domagać się prawa do powrotu apelując u Najświętszej Dziewicy, to oni znowu się zbuntują, mówiąc jak niesprawiedliwym władcą był Jarosław.

Wniosek – ponieważ prawicowa-prawica wykorzystuje splot wydarzeń historycznych na swoją korzyść polityczną, strasząc Polaków Rosją i czyniąc z Federacji Rosyjskiej wroga, no bo inaczej nie można traktować państwa, które współ „zabiło” naszego prezydenta w zamachu – to jest oczywistym, że prawicowa-prawica musi wkalkulowywać w rozwój relacji polsko-rosyjskich także wojnę, po tym jak obejmie władzę. Inaczej nie można jawnie zakładać, że przywódca sąsiedniego państwa – konkretnie Rosji, współdziałał z naszym premierem na rzecz zamachu, a to przecież jest fundamentem retoryki prawicowców. W związku z tym, jeżeli musi zakładać konflikt, a przynajmniej powinna, to powinna także przewidywać co zrobić z Rosją, w przypadku, gdyby wojna się nam udała. Tego typu myślenie doskonale wpisuje się w całą oderwaną od rzeczywistości retorykę mgły i brzozy, więc nie jest wcale nieuprawnione. Problem polega jednak na tym, że nawet w tak odjechanym scenariuszu, w którym nastąpiłoby pełne ziszczenie prawicowych marzeń, czyli pełne zabezpieczenie niebezpieczeństwa ze wschodu – prawicowa-prawica upojona sukcesem nie miałaby najmniejszego pojęcia co dalej zrobić i w jaki sposób ten sukces zdyskontować na trwałe.

Oznacza to, że scenariusz konfrontacji z Federacją Rosyjską, nawet w skrajnie korzystnym dla nas ułożeniu (Rosjanie przechodzą na naszą stronę) – nie prowadzi nas do niczego, ponieważ nie mamy możliwości zdyskontowania sukcesu w sposób trwały. Implikuje to ten fakt, że scenariusz konfrontacyjny, do którego wstępem jest scenariusz „historycznej niepokorności” realizowany przez Polskę od 23 lat z nie wiadomo czyjego poruczenia też jest błędny i do niczego nie prowadzi. Nie da się bowiem niczego trwałego zbudować na konflikcie, nawet zwycięskim, co jest mniej więcej tak prawdopodobne jak zablokowanie przez Matkę Boską silników startowych rosyjskich rakiet przenoszących głowice jądrowe…

2 komentarze

  1. 12-ty grzesznik

    @Autor się myli!

    Świat nie został stworzony w siedem dni, tylko w sześć.

    Siódmego dnia Stwórca odpoczywał i na pamiątkę tego ODPOCZYNKU mamy teraz NIEDZIELĘ.

    Amen!

  2. Według kosmogonii KIG trwało toto jednak 8 dni.

    Osiem dni stworzenia

    Dzień pierwszy
    oddzielenie wody od ziemi

    Dzień drugi
    stworzenie nieba i gwiazd

    Dzień trzeci
    ryby i gady

    Dzień czwarty
    stworzenie rośIin

    Dzień piąty
    stworzenie zwierząt, m. in. Psa Fafika i Osiołka Porfiriona

    Dzień szósty
    stworzenie pierwszych ludzi

    Dzień siódmy
    przerwa

    Dzień ósmy
    stworzenie teatru, premiera polskiej sztuki, kosmiczny deficyt, nuda, trąby i koniec świata

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.