Solidarność energetyczna? Ale kto za nią zapłaci?

Naszym marzeniem jest solidarność energetyczna całej Unii Europejskiej, czyli w skrócie – zmuszenie innych państw do dzielenia się ze wszystkimi swoimi zniżkami na ceny gazu z Federacji Rosyjskiej jak i innych mediów i ich źródeł.

Z punktu widzenia największej gospodarki europejskiej – nie ma mowy o żadnym podwyższaniu ceny za gaz ziemny importowany ze wschodu, ponieważ nie po to Niemcy z takim trudem i ryzykiem budowały nowoczesny gazociąg po dnie Bałtyku, żeby teraz godzić się na podwyżkę ceny gazu dla siebie w imię gołej solidarności m.in. z Polakami.

Przecież samo pomysł – podwyżka w zamian za nic – jest po prostu nieracjonalny, albowiem niby, dlaczego Niemcy mają płacić więcej, – jeżeli uzyskali zniżkę m.in. za to, że są największymi odbiorcami gazu? Proszę nie mieć złudzeń – pieniądze trzeba liczyć uczciwie. W niemieckiej skali importu – podwyżka o kilka procent to miliardy. Czy w imię pozornej i gołej solidarności mamy prawo prosić Niemców jeszcze o to, żeby płacili więcej, – bo my uwierzyliśmy w atrapę polityki wschodniej? Nie mając żadnego planu i nie przygotowując się na zmianę stosunków?

Niestety nasze kraje prawie na pewno patrzą inaczej na samo hasło „solidarności energetycznej”. Dla nas to uwspólnienie zakupów, a dla Niemców to na pewno polityka klimatyczna Unii. Warto na marginesie nowego pomysłu Pana Premiera zapytać, – co zrobił dla energetyki odnawialnej? Co jego rząd zrobił dla energetyki rozproszonej? Wybudowanie farmy wiatrowej w Polsce to droga przez mękę, jeżeli w ogóle jest w świetle obecnego prawa – opłacalne! I to nie jest tak, że się nie da, albo że się nie opłaca – mamy warunki, jeżeli pojawią się inwestorzy – trzeba budować co się da i gdzie się da – ponieważ w Niemczech się jakoś da, a naprawdę nie ma pomiędzy nami takich różnić, żeby im się jak zwykle udawało, a u nas było niemożliwe.

Proszę się zastanowić jak wyglądałby nasz kraj i jakiej rewolucji byśmy mogli dokonać, gdybyśmy planowali wydanie 130 mld zł na zmianę technologii w energetyce a nie na armię. Można ocenić, że za te pieniądze mielibyśmy dwie elektrownie dużej mocy – zabezpieczające około 55% normalnego zapotrzebowania na energię elektryczną w naszym kraju. Wpompowanie tej samej kwoty w rozwój krajowego rynku technologii energetyki odnawialnej – to jakiś % PKB więcej i prąd za darmo lub po kosztach pobocznych innych procesów!

Dodatkowo mamy mieć w końcu gazoport, dzięki któremu będziemy mogli importować drogi gaz z zamorskich źródeł, dzięki czemu będziemy w stanie prawie zupełnie zaprzestać importu tego paliwa dla potrzeb innych niż przemysłowe z Federacji Rosyjskiej. W końcu lepiej kupić drożej, ale z bezpiecznego, – bo zgodnie z domniemaną logiką naszych decydentów – inne go niż wschodni kierunku! Nie mówimy tutaj o cenie dywersyfikacji – to zupełnie inna kwestia pod warunkiem, że ta dywersyfikacja mixu energetycznego jest, no a gdzie ona u nas jest? „Rozgazujemy” gazowiec metodą „gospodarczą” jak przypłynie do niegotowego portu? Może strażacy podłączą węże i jakoś tam będzie?

Powtórzmy – droższy gaz dla Europy, to niższa efektywność europejskiej gospodarki, to niższa stopa zwrotu, to w konsekwencji mniejsza produkcja, to mniejsze zatrudnienie – to pogorszenie sytuacji. Nie mamy żadnej gwarancji, że Rosjanie muszą nam sprzedawać gaz! Skąd w ogóle takie przypuszczenie? Tutaj nikt nic nie musi, my nie musimy kupować – oni nie muszą sprzedawać. Oczywiście wówczas obie strony stracą, kwestia która więcej – jednakże czy tylko takie głupoty działy się w świecie z powodów złego prowadzenia polityki?

Sam pomysł strony polskiej o wspólnym rozliczaniu się z Gazpromem przez całą Unię jest bardzo dobry. Jednakże nie realistyczny, ponieważ każdy kraj ma swoje interesy a koszt dostawy gazu do różnych krajów jest różny. Dlatego poszczególne kraje negocjując w umowach warunki dostaw odpowiednio zadbały o swoje interesy – chyba tylko nam się nie do końca udało, skoro płacimy za gaz więcej niż nasi sąsiedzi Niemcy i to uwzględniając, że oni już przewidzieli możliwe kłopoty – budując sobie własną rurkę.

Nie możemy przerzucać kosztów wieloletnich zaniedbań w stosunkach z Federacją Rosyjską na naszych partnerów w Europie. Chociaż, jeżeli by się to Panu Premierowi udało – to byłby absolutnym mistrzem świata w dziedzinie dyplomacji ekonomicznej.

Przecież chyba nikt nie sądzi, że sprzedawca zgodzi się na zmniejszenie swoich zysków, ponieważ nabywcy nie zechcą płacić powyżej poziomu, który sobie politycznie ustalą?

4 thoughts on “Solidarność energetyczna? Ale kto za nią zapłaci?

  • 13 marca 2014 o 10:35
    Permalink

    Zwracam uwagę na problem odchodzenia od neoliberalnego mitu że Państwo ma być tylko “nocnym stróżem”.
    Premier Tusk usiłował przekonać Panią Kanclerz do solidarności na poziomie państw, a Ona mu odpowiedziała, ze gaz i ropę z Rosji sprowadzają FIRMY Europejskie, które maja w Rosji udziały w polach gazo- i roponośnych.
    Premier zapomina o swoich neoliberalnych korzeniach, a Pani Merkel mu to lekko wytyka.
    Po prostu blamaż czołowego polskiego liberała.
    To samo apel Ministra Sikorskiego, żeby zgarnąć (nieuczciwe) majątki ukraińskich oligarchów, na pokrycie długów Ukrainy.
    Toż to NEOBOLSZEWIZM!
    To zamach na ŚWIĘTĄ WŁASNOŚĆ PRYWATNĄ, nieważne jak pozyskaną.
    Co na to inne globalne korporacje finansow0-przemysłowe?
    Wniosek: neoliberalizm w Polsce to tylko pozłotka.
    Jeśli do tego dodamy prężenie muskułów na tle norweskich rakiet Nadbrzżnego Dywizjonu Rakietowego czy amerykańskich F-16 w polskim hangarze, to rządzący nami stają się bardzo żałośni.
    Pikanterii całej sprawie dodaje zapomniany fakt, że samoloty treningowe, które mamy teraz kupić od Włochów są konstrukcji rosyjskiej, którą Włosi kupili przed laty w celu realizacji wspólnego projektu …
    Powtarzam: POLACY to aktualnie OPUSZCZONY NARÓD, skoro rządzą nimi tacy ludzie jak wymienieni historycy.

    Odpowiedz
    • 14 marca 2014 o 01:37
      Permalink

      obecny kryzys pokazał wielkie zidiocenie naszych politykierów. w demokracji już by odeszli w niebyt, tu będą tkwić aż do smierci biologicznej.

      Odpowiedz
      • 14 marca 2014 o 14:45
        Permalink

        … ale przeżyją ciebie, “iruś”, i to jest twój ból.
        Jeszcze będą prześladowały cię w zaświatach… te duchy, tych “politykierów”, zwłaszcza jednego.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.