Wojskowość

Smutne scenariusze dla Syrii

 Generalny rozwój sytuacji na frontach wojny domowej w Syrii wskazuje na równowagę z narastającą przewagą doskonale uzbrojonych i wyszkolonych wojsk rządowych.

Jeżeli ktoś liczył na to, że Bashar al-Assad łatwo odda władzę i pozwoli zatriumfować opozycji to popełnił błąd. Od początku konfliktu było wiadomym, że rządzący w Syrii nie dadzą sobie odebrać władzy bez poważnego rozlewu krwi. Dramat Syryjczyków może nie mieć końca, albo może przybrać bardzo nieoczekiwany obrót a mianowicie – wojska rządowe mogą wygrać wojnę na tyle, że władze odzyskają wpływ nad dominującą częścią lub nawet całością terytorium kraju. W wyniku czego rebelianci (bojownicy przeciwni oficjalnym władzom) zejdą do podziemia i w tym kraju przez kolejne kilkanaście lat będą wybuchały bomby a społeczeństwo zostanie na trwałe podzielone. Innymi słowy – Syrię może czekać „libanizacja” konfliktu, jednakże na ich – syryjską skalę i ich wyzwania. Im będzie bliżej do dużych miast gdzie stacjonują znaczne garnizony wojska, policji oraz obecne są służby specjalne – tam silniejsza będzie władza państwowa. Tymczasem stopniowo wszędzie będzie narastał bunt i opór, a ulubioną bronią będą bomby w samochodach.

Alternatywnie może dojść do sytuacji, w której wojska rządowe nie będą w stanie lub nie zdecydują się na odzyskanie kontroli nad całością kraju i dojdzie do izolowania enklaw i po ich odcięciu – likwidacji fizycznej obecnej tam ludności. Ewentualnie jeżeli opozycja będzie w stanie się porozumieć co do kwestii zasadniczych – być może uda się jej wynegocjować z rządem strefę bezpieczeństwa pod patronatem np. wojsk ONZ i docelowo stworzenie własnej – odrębnej od rządowej administracji na danym terenie. Jednakże ten scenariusz będzie bardzo trudny no i też będą masowo wybuchały bomby.

Pod pewnymi warunkami tj. zwycięstw sił rządowych i spacyfikowania rosyjskich obaw, być może będzie możliwa ingerencja sił ONZ (no bo inaczej trudno sobie jakąkolwiek interwencje wyobrazić) w Syrii – na wzór Libii, gdzie zostanie użyte np. tylko lotnictwo, wojska specjalne oraz Marynarka Wojenna do blokady morskiej. W takich warunkach – wojska rządowe zostaną bardzo szybko pozbawione osłony własnego lotnictwa, chociaż jest stosunkowo silne i po likwidacji obrony przeciwlotniczej (co byłoby bardzo ciekawą lekcją taktyczną) nastąpi rugowanie potencjału wojsk lądowych Syrii. Skuteczne działania powietrzne umożliwią – właśnie stworzenie strefy ochronnej opartej o logistykę przyjaznego państwa sąsiedniego i jakąś organizację życia – umożliwiającą funkcjonowanie ludności cywilnej.

Odrębnym problemem jest postepowanie Federacji Rosyjskiej, której dyplomacja nie ukrywa poparcia dla obecnych władz w Damaszku. Co więcej – stale płynie strumyczek rosyjskiej broni, a baza w Tartu ciągle gości rosyjskie okręty. Dodatkowo – znane są doniesienia o możliwości dostawy najnowszych typów uzbrojenia jak zestawów obrony powietrznej S-300/400 oraz rakiet Iskander dla wojsk rządowych. Niedawno „niezidentyfikowane” samoloty zniszczyły transporty nowoczesnego uzbrojenia – prawdopodobnie chodziło o nowoczesne rakiety przeciwpancerne irańskiej lub rosyjskiej produkcji. Stanowisko Rosji uniemożliwia standardową rozgrywkę zachodu – zakładającą nazwanie oficjalnych władz „złem i szatanem” a następnie spowodowanie śmierci stosownych decydentów i wyłonienie z chaosu jaki nastąpi nowych, „demokratycznych” i cieszących się od razu autorytetem i poparciem społecznym władz – oczywiście popierających prawa człowieka i podstawowe wolności i swobody w tym także dla kobiet! Jest tutaj oczywistym, że Rosji chodzi o jej strefę wpływów, a także zagwarantowanie sobie spłaty zadłużenia przez rząd syryjski. Dlatego Rosjanie nie odpuszczą, ponieważ nie muszą niczego odpuszczać – mają pełne prawo chronić własne interesy i popierać może nie do końca demokratyczny, ale mimo wszystko legalny rząd w Damaszku, traktując walczących z nim rebeliantów jako – niebezpiecznych islamskich terrorystów, w czym mają sporo racji i nie można im wprost zaprzeczyć.

W ten konflikt może też o wiele bardziej wmieszać się Iran, pod kątem wykorzystania Hezbollahu z Libanu (walczącego po stronie sił rządowych) do sprowokowania ataku na Izrael, który będzie musiał na atak i prowokację odpowiedzieć w sposób gwarantujący jego dominację w regionie. To nie będzie łatwe, ponieważ stan destabilizacji całości dotychczasowego układu na północy jest nadzwyczajny. Główne siły syryjskie wycofały się ze Wzgórz Golan – gdzie przez lata trwały na umocnionych pozycjach wręcz wgryzione w ziemię! Dzięki czemu wszystko było wiadome i wszystko było jasne – w tym znaczeniu, że jeżeli ktoś strzelał ze wschodu lub północnego-wschodu było oczywistym, że odpowiadają za to syryjskie wojska rządowe. Obecny stan destabilizuje układ – ponieważ możliwe jest prowokowanie Izraelczyków, co ma już miejsce albowiem zdarzały się ostrzały ich posterunków – dodajmy spotykające się z natychmiastową i druzgocącą ripostą. W efekcie w istocie pozorowanego bałaganu, albowiem wszystkie działania w tym także te przez zaniechanie sił rządowych są kontrolowane przez syryjskie władze – dochodzi do wymiany ognia na froncie wygasłym od 29 lat! Oczywiście nie ma oficjalnych winnych, ale są ofiary. To niczemu dobremu nie służy i musi spowodować reakcję gwarantującą zachowanie status quo. Ponieważ nikomu nie zależy na umiędzynaradawianiu tego konfliktu – poza Teheranem.

Na lata problemem Syryjczyków pozostanie brak przeciwwagi dla Bashara al-Assada, umożliwiającej rzeczowe rozwiązanie sytuacji na drodze pokojowych negocjacji i doprowadzenia do ewentualnego scenariusza wyborczego. Tam może być tylko gorzej, zwłaszcza że obecny władca zdaje sobie sprawę, że w zasadzie nie ma się gdzie schronić po tym jak jest oskarżany o zbrodnie. Dlatego prawdopodobnie nie zawaha się przed niczym, a ma jeszcze w arsenale dwa poważne atuty: spowodowanie ataku Hezbollahu na Izrael i otwarcie drugiego frontu na Golanie oraz użycie broni niekonwencjonalnej przeciwko własnej ludności. Każdy z tych ruchów spowoduje umiędzynarodowienie konfliktu.

Właśnie brak szans na rozwiązanie polityczne oraz o czym się nie mówi, ale potęga syryjskich służb specjalnych – będących rzeczywistym stabilizatorem reżimu – powoduje, że ta wojna jeszcze długo potrwa i nie będzie miała rozwiązania. Chyba że zdarzy się „dziwny przypadek” i pewnego dnia syryjski przywódca zostanie zlikwidowany przez nieznanych sprawców lub w inny trudny do wytłumaczenia sposób. Wówczas będzie możliwe odblokowanie „ludzkiej twarzy reżimu” i zrzucenie winy za zbrodnie na nieżyjącego dyktatora. Jednakże do takiego rozwoju wypadków jeszcze długa droga.

Może się okazać, że największym przegranym w syryjskiej wojnie domowej, oprócz umęczonego syryjskiego społeczeństwa będzie kruchy pokój na Bliskim Wschodzie!

3 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Scenariusz włączenia się do konfliktu Izraela w konsekwencji oznaczający wojnę totalną na bliskim wschodzie jest jednym z obecnie realnych. Póki iran nie ma bomby będzie pokój,. Potem już może być różnie.

    • Pokoj bedzie, az do czasu jak ktoras ze stron nie popelni bledu w kalkulacji. Wlaczenie sie Izraela do konfliktu oznacza niemalze z automatu, ze Iran bombe bedzie mial, bo tylko zintensyfikuje nad nia prace, nie licze innych konsekwencji typu rozwalka obecnej architektury bezpieczenstwa swiatowego plus dobicie swiatowej ekonomii. Na razie Persowie wydaje sie, ze sa w stanie zadowolic sie rozwiazaniem Japonii (mamy technologie bomby, ale bomby nie, jak nas sie zdenerwuje to bombe zbudujemy), albo Izraela (mamy bombe, ale nie testujemy i nie przyznajemy, ze mamy, a jak ktos mowi ze mamy to mowi). Rozwiazania Kima chyba nie chca.
      W tym rownaniu nie ma dobrych rozwiazan, jedyne dostepne to pragmatyczne, dokladnie takie jak z czasow zimnej wojny, czyli radze sie przygotowac na duza dawke adrenaliny i zadbac o zelazne nerwy.

  2. nieposłuszny_miś

    Naprawdę nie wiem co tam w tej Syrii się wyprawia i dlaczego umierają tam ludzie a kobiety i dzieci CIERPIĄ!
    Jesteśmy manipulowani przez media, służące kilku zaangażowanym tam stronom.
    Te niby WIOSENNE rewolucje z ubiegłego roku w krajach arabskich nie przyniosły poprawy tamtejszej ludności.
    Dlatego jestem sceptykiem co do pozytywnego rozwoju sytuacji.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.