Smutna przyszłość biednych Polaków czyli sytuacyjne dokwaterowania

Za dwadzieścia lat jak nasz kraj będzie ponosił koszty społeczne dzisiejszej transformacji, wtedy kiedy dziecko i młodzież to będzie nadzwyczajna rzadkość – cała reszta społeczeństwa wegetująca na żenująco mizernych emeryturach. Tymczasem koszty życia będą stale rosnąć do momentu, aż mniej więcej zrównają się z kosztami życia na zachodzie. W skrajnym przypadku koszty życia u nas mogą być nawet wyższe, ponieważ zachód wówczas będzie konsumował rentę technologiczną wynikającą z olbrzymich nakładów na nowe technologie. Ekologia jako styl życia spowoduje, że olbrzymia ilość ludzi będzie żyć w pełni osiągnięć cywilizacji konsumując do tego o wiele mniej energii niż wcześniej. W efekcie nowego stylu życia sprzężonego z technologią mają cywilizację potrzebującą mniej energii, czyli generującą mniejsze koszty.

U nas tak wesoło nie będzie, na problemy demograficzne nałoży się kłopot z substancją mieszkaniową w wielkiej płycie na której remontowanie jakoś rząd nie jest w stanie znaleźć pieniędzy, zresztą nie jest do tego zobowiązany bo większość mieszkań w blokach to własność spółdzielni lub już osób prywatnych. Kwintesencją problemu będzie bytowanie w tych rozpadających się blokach milionów starych ludzi z bardzo niskimi emeryturami lub jedynie z zasiłkami socjalnymi. Dla dużej części z tych ludzi koszty utrzymania ich mieszkań, zakupu żywności, lekarstw i ubrań jednocześnie zgodnie z potrzebami cywilizacyjnymi będzie niemożliwe.

Ogólnosystemowe podwyższenie świadczeń emerytalnych do poziomu umożliwiającego samodzielną egzystencję poszczególnych osób będzie niemożliwe. Kosztów życia także nikt nikomu nie obniży, wówczas będziemy mieli już „pełny” kapitalizm i nie będzie dla nikogo żadnej litości – nawet ludność wiejska będzie opodatkowana! Ponieważ ludzi nie będzie stać na życie w pojedynkę, a rynek nieruchomości nie będzie w stanie umożliwić masowej wymiany mieszkań na mniejsze – powstanie potrzeba poszukiwania innych rozwiązań umożliwiających uniknięcie haniebnego scenariusza slumsów. Musimy pamiętać, że w naszym klimacie niezorganizowane bytowanie oznacza zamarzanie zimą.

W praktyce będzie to oznaczać rozwiązania niestandardowe, czyli sytuacyjne dokwaterowania ludzi do jednego mieszkania i tworzenie podstawowego gospodarstwa domowego przez np. dwie rodziny lub kilka samodzielnych osób. W ten sposób kilka osób posiadających mikro dochody będzie mogło wspólnie mieszkać w cieple – w warunkach względnie cywilizowanych do jakich były przyzwyczajone przez całe życie a zarazem będzie ich stać na wyżywienie i jakiś poziom opieki medycznej. Konsekwencją będzie konieczność tolerowania osób znajomych i przyjaciół bez związków krwi. Swoiste odwrócenie stanu z młodości, gdy pokolenie schodzące przez całą transformacje było zmuszone mieszkać z dorastającym pokoleniem dorastającym. W przyszłości będzie podobnie i na starość będziemy mieszkali ze znajomymi i przyjaciółmi. Będzie to dotyczyć przede wszystkim osób o niskich dochodach, które nie miały dzieci.

Niestety rzeczywistość nie jest różowa i w przypadku wielu osób będzie to nieznośna tortura. Z tego powodu potrzebne będzie wypracowanie rozwiązań prawnych wymuszających zachowania zgodne z zasadami współżycia społecznego. Chodzi przede wszystkim o podział kosztów utrzymania mieszkania w tym opłat mediów zgodnie z rzeczywistym partycypowaniem w ich zużyciu. Jeżeli uda się to w sposób odpowiedni opracować, tak żeby zasady współmieszkania były jasne i sprawiedliwe dla wszystkich, to może się okazać, że znikną przeszkody formalne do takich działań. Jeżeli dodatkowo byłyby to osoby bezradne życiowo, wówczas konieczna byłaby asysta pracownika socjalnego.

Dzisiaj można to traktować jako śmieszny żart, jednakże za 20-30 lat nie będzie tym z nas co przeżyją do śmiechu. W to że na tyle podniesie się standard życia, że będziemy mogli w sposób luźny podchodzić do kosztów jak mieszkańcy zachodu nie ma co wierzyć. Wzrost na poziomie 2-3% PKB nie daje rękojmi, że dochody znacząco wyprzedzą koszty. Wówczas cały proces zacznie się dziać stopniowo, wraz ze starzeniem i ubożeniem społeczeństwa będą się poszerzać poszukiwania nowych sposobów na przetrwanie.

Jedna myśl na temat “Smutna przyszłość biednych Polaków czyli sytuacyjne dokwaterowania

  • 2 czerwca 2013 o 10:54
    Permalink

    Autor przenosi praktyki z przedwojennej Rosji, gdzie w dużych burżuazyjnych mieszkaniach upychano kilka rodzin.
    Tylko że to były wysokie na ok.3 metry mieszkania po 140 – 200 metrów kwadratowych powierzchni, ze służbówkami, korytarzami, garderobami i spiżarkami.
    U nas, w naszych POST-PRL-owskich M3 – M4 (M2 pomijam!) nie da się tego tak łatwo zrobić. Do tego one są niskie i ludzie zaczęliby się w nich po prostu dusić.
    Do tego konflikty z palaczami i kolejki do zapchanego WC oraz spory kto ma sprzątać w łazience …
    Autor przesadził.
    To już raczej dla bezdomnych wielkie hale po upadłych montowniach AGD z setkami łóżek i mini przegrodami, dla zapewnienia minimum intymności.
    Tak czy inaczej, sprawę bezdomności w miastach może rozwiązać powrót na wieś, pod gruszę …
    Tak jest dopiero dość miejsca do życia.
    Opustoszałe stodoły, budynki magazynowe i gospodarcze oraz olbrzymie domy pałace, zamieszkałe przez 1-2 osoby.
    No bo dzieci w mieście albo i na zmywaku w Londynie.
    Idźmy tą drogą – wracajmy na wieś!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.