Polityka

Śmierć z absurdu, śmierć za politykę nad Bosforem

 W krajach muzułmańskich należy pochować zmarłego w 24 godziny od śmierci, bo w innym razie – zgodnie z wierzeniami – dusza może zostać w ciele zmarłego i mieć o wiele trudniejsza drogę do raju. Wierzący w zasadzie nie znają pojęcia sekcji zwłok, bo nie powinni ingerować w to „jak” i „dlaczego” Bóg wezwał do siebie bliską nam osobę. Stąd też o wiele szybciej przebiega wyznaczanie dnia pochówku.

W przypadku Berkin Elvan, 15 letniego chłopca, (gdy został trafiony miał 14 lat), obrońcy Gezi, który spędził 269 dni w śpiączce – diagnoza była prosta. Policyjna „puszka” z gazem.

W dniu śmierci chłopaka, gdy wiadomość rozlała się po Internecie, nie było trzeba długo czekać, aż powstaną marsze przeciwko tureckim politykom. Jak wiadomo, politycy nie lubią być wyciągani do odpowiedzi, wiec wysyłają Policję.

Młody bohater, o którym sami Turcy mówią, że nigdy go nie zapomną (Uniwersytet w Istambule Boğaziçi University nazwał jeden z nowo powstałych budynków jego imieniem), – zginął w bezsensowny sposób. Dorastał w dzielnicy Okmeydanı, jest to część miasta, w której przeważnie żyją lewicowcy i Alewici (jest to mniejszość etniczna stosująca się do własnej interpretacji Islamu). Chłopak szedł do sklepu po chleb. Nie przebywał w okolicach jakichkolwiek zamieszek. To jednak nie przeszkodziło. żeby trafił go śmiertelnie, „stróż prawa”…

Na jego pochówek udało się od 50 do 100 tysięcy ludzi. Gdy ciało zostało złożone, tłum ruszył w stronę, gdzie to wszystko się zaczęło. Niestety nikt nie doszedł na plac Taksim. Policja pod pretekstem „bo nie”, a dokładniej, bo „manifestacje na placu Taksim są zakazane” – zabroniła dostępu. Tomy i policjanci dzielnie i wytrwale bronili miejskiego placu i parku. Sırrı Süreyya Önder z partii HDP Halkların Demokratik Partisi (który ubiega się o stanowisko prezydenta miasta) w oficjalnym oświadczeniu stwierdził, że liczba protestujących sięgnęła 1,2 miliona w SAMYM Istambule!

Zamieszki trwały do późnych godzin nocnych, ale niestety w dzielnicy Berina, Okmeydanı, doszło do najsmutniejszego zdarzenia. Tam grupa fanatyków AKP chciała zaatakować dom zmarłego nastolatka, na co zareagowała partia DHKP-C (Revolutionary People’s Liberation Party-Front). Doszło do bójki cywilnej z użyciem broni, czego ofiarą padł 22 letni chłopak.

Denizli, Izmir, Ankara i wiele innych miast dołączyło do protestów, w większości z nich, doszło do starć z Policją.

Co dość kuriozalne, śmierć poniósł jeden policjant, który zmarł od gazu, a w zasadzie od jego nawdychania się. Trzeba być świadomym, że niewielu tych chłopaków wie, co robi. Często są bez edukacji, badań, a tak jak za czasów PRL, system pierze im mózgi.

Trzeba teraz spojrzeć na sytuacje „czarnego bohatera”. Tayyip, który otwarcie mówi: „they’re asking who ordered the police to intervene, it was me”, ma cienki lód pod stopami. Zbiera się na to kilka przyczyn.

Protesty odbywają się niemal co tydzień, Turcy już nie boją się wychodzić na ulicę i wykrzykiwać swoje problemy czy żądania, z pewnego punktu widzenia można uznać, że staje się to pewnego rodzaju tradycją. Ponadto liczba skandali i kryzysów, jakie spotykają partię AKP i samego premiera są imponujące.

Recep Tayyip Erdogan ma jeden dość konkretny problem, na imię mu: Fethullah Gülen. Twórca kultu swojego imienia, poeta, filozof, przewodnik duchowy mieszkający w USA, swojego czasu współpracował z „wybrankiem” narodu przez 15 lat, gdzie pomagał mu dojść do władzy! Wiele osób żartowało, że są wręcz kochankami. Lecz wszystko ma swój koniec.

W październiku 2013 doszło do kłótni tych polityków. Fethullah Gülen ma ogromne wpływy w Turcji i w strukturach państwa jest wielu oddanych mu ludzi. Od administracji, przez Policję, do polityków z pierwszych ław parlamentu. Gdy doszło do rozpadu tego duetu do sieci Internet zaczęły trafiać materiały kompromitujące partię rządzącą i premiera.

W tym takie materiały jak „sekstaśmy” najważniejszych polityków afiszujących się na co dzień kodeksem Koranu, afery korupcyjne, jawne kradzieże i malwersacje publicznych pieniędzy przez synów najwyższych polityków (w tym także syna premiera).

Warto zwrócić uwagę polskiego czytelnika, że szczególnie przerażająco brzmiały kwestie dotyczące tematu aborcji w tym zabiegu w przypadku dramatu gwałtu. Światło dzienne ujrzały katastrofalne wypowiedzi o kobietach głównych polityków i ministrów, które zsyłały je do roli nawet nie kobiety w domu, a „czegoś co” ma rodzić dzieci – poniżej standardów laickiego tureckiego Islamu.

Władza zareagowała w sposób standardowy dla „reżimków”, bo „na kolanie”, szybko została przepchnięta nowa regulacja Internetu. Zwyczajnie mówiąc, cenzura na wszystko, co się nie spodoba lub raczej mogłoby się nie spodobać rządowi. Ta ustawa spotkała się z wielkim niezadowoleniem, które można porównać z protestami w sprawie „ACTA” w Polsce.

W rozważaniach o bieżącej sytuacji w Turcji nie można zapomnieć o niedosycie i wewnętrznej złości, którą mają w sobie „Czapulers” (obraźliwe słowo użyte przez premiera Erdogana na ludzi broniących parku Taksim), gdy ich oszukano i w brutalny sposób przejęto park mimo „zawieszenia broni”. Co do parku, to sąd przyjął plany przebudowy, lecz jeszcze nie zaczęto robót budowlanych.

W odróżnieniu od sytuacji wewnętrznej, stosunkowo jasna jest sytuacja polityczna względem NATO i Unii Europejskiej. Turcy generalnie mają się zaangażować w wojnę, jeśli wyniknie taka potrzeba. Liczne wizyty polityków z całego świata w Turcji podnoszą „ego” rządzących, ale w tych działaniach dyplomatycznych gwarancji wcale nie ma. Przypomnijmy, że rok temu, gdy z Syrii leciały pociski na turecką ziemię, nikt ze świata (w tym NATO) się nie odezwał, a sama Turcja nie odpowiedziała ogniem.

Wszystkie oczy w Turcji zwrócone są właśnie na Istambuł i resztę miast, protesty będą trwały nadal. Premier Erdogan, posuwa się do absurdalnych zachowań jak: zaprzeczenie, że na zdjęciach, jakie obiegły gazety i Internet to byli ludzie na pogrzebie tylko, że to było spotkanie AKP.

Kluczowe w tym wszystkim jest to, że już za niecałe dwa tygodnie odbywają się lokalne wybory, w których także będą wybierani prezydenci miast, a latem roku 2015 odbywają się wybory parlamentarne. Nie wiadomo jaka przyszłość czeka stare miasto.

Wielu obawia się cywilnych walk i że eskalacja konfliktu będzie rozwijać się na poziomie społecznym.

Ps. W uzyskaniu wielu informacji i rozważaniu możliwych scenariuszy pomagał mi osobiście w ramach wywiadu pogłębionego pan Can Ç. z „Marmara University, Department of Political Science and Public Administration.”

6 komentarzy

  1. Wierny_Czytelnik

    Turcja to wielki, piękny i bardzo złożony kraj. Nie można jej jednoznacznie oceniać.

  2. Systemy mają to do siebie, iż “piorą mózgi” – autor
    wspomina (słusznie), o PRL – u, nie będziemy licytować
    który system pierze dokładnie/ej, i dlaczego.
    Za punkt odniesienia skuteczności “prania”.
    niech posłuży “swiadomość” narodu polskiego odnośnie “wydarzen” ukrainnych.

  3. Nie wiem, kto jest autorem tego tekstu, ale sądzę, że uczeń szkoły podstawowej. Po co taki artykuł? Opowiastki skopiowane z różnych tekstów, nic nie wyjaśniające z problemów, jakie mają Turcy.

    • 50-parolatek

      A jakie, wg. Pana problemy mają Turcy? I z czyjego punktu widzenia?
      A poza tym, dlaczego degraduje Pan kogoś do szkoły podstawowej, nie przedstawiając nawet najmniejszego kontrargumentu ze swojej strony!?
      Wal Pan śmiało, opowiedz nam Pan o prawdziwych problemach Turków i wznieś się Pan ponad poziom szkoły podstawowej!
      Chętnie poczytamy klasyka…

  4. Smart czytelniczka

    Mnie się wydaje odrębnie panie Marku – autor chyba nie jest polakiem, bo zdania są nieco nieskładne może to jakiś student z Turcji? Podobne informacje są dostępne w niszowej tureckiej prasie internetowej, no ale trzeba znać turecki…

  5. 50-parolatek

    Fakt, oddanie złożoności spraw tureckich przerasta ramy powyższego artykułu. Dlatego nie dziwię się, iż tekst jest trochę haotyczny i luźno z sobą powiązany. Temat jednak jest jak najbardziej na czasie.
    Turcja, jako “łącznik/most” pomiędzy Swiatem Zachodnim, a Swiatem Arabskim jest bardzo ważnym i istotnym ogniwem. Ostatnio zaczynają się tam dziać bardzo ciekawe rzeczy, które nota bene, już dawno powinny wywołać jakąś reakcję “zachodniej demokracji” przeciwko nadużywaniu władzy, jednak tak się nie dzieje ze względów politycznej “poprawności” Zachodu.
    Nie wnikając w przyczyny, Turcja stała się w ostatnich dziesięcioleciach bardzo poważnym “partnerem” i krajem z którym musi się liczyć, tak Swiat Zachodni (z Izraelem włącznie), jak i Arabski.
    Problemy, które zaczynają się pojawiać w Turcji, jak w wielu innych krajach EU, mają podłoże ekonomiczne. Na razie Zachód próbuje to bagatelizować i “wyciszać”, ale jeśli miałoby dojść do przekroczenia punktu krytycznego cierpliwości społecznej i wybuchu powszechnego niezadowolenia, to Turcja, jako kraj w większości muzułmański nie wiadomo jaki obrałby kurs.
    Mała dygresja, Autor pisze “Często są bez edukacji, badań, a tak jak za czasów PRL, system pierze im mózgi” (policjańci)
    Szanowny Autorze, prawdopodobnie należysz do młodszego pokolenia, a wiedzę o edukacji w PRLu nabyłeś z opowiadań prawicowych historyków. Panie Autorze, w KAżDYM kraju i KAżDEJ policji, milicji itp służbom “pierze się mózgi”. W końcu są to służby służące określonym celom i “myślenie” nie do nich należy! W końcu mają za to płacone. Jeśli się komuś nie podoba, zawsze może zmienić zawód. Ale na pewno jedno odróżniało PRLowskiego milicjanta od w. opisanego przypadku zatrutego policjanta – w PRLu milicja, wojsko i inne służby były na tyle wyszkolone, że na pewno nie doszłoby do tak banalnego przypadku “przy pracy”!
    Pozdrawiam Autora

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.