Soft Power

Słuchając ministra sami Wiecie którego…

 Słuchając ministra sami Wiecie którego można się zastanowić jakiego kraju ten pan jest ministrem i dlaczego spraw zagranicznych? Postawa i stanowisko oraz czas reakcji pana ministra na sprawy kluczowe dla polskiej racji stanu jak również spraw europejskich realizowanych pod hasłem polityki wschodniej niestety zmuszają do głębokiej kontestacji tego co ten pan mówi i robi.

Nie da się w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć lobbingu na rzecz związania Ukrainy z Unią Europejską poprzez zaprzeczenie własnej krzywdzie historycznej. To jest po prostu nie mądre, nie celowe i sprzeczne z naszymi podstawowymi interesami. Zwłaszcza po tym, do czego w trakcie ostatniej symbolicznej wizyty dopuścili gospodarze względem prezydenta Komorowskiego. Przy czym uwaga nie ma znaczenia kto coś zrobił – nie ma znaczenia kto za to odpowiada i kto był lub mógł być politycznym inicjatorem incydentu. W języku dyplomacji – uderzenie prezydenta i wysmarowanie go jajkiem oznacza poniżenie, zlekceważenie i dosłownie przypomnienie o tym, że nie jest nietykalny on a z jego Narodem i państwem sprawy załatwia się siłą. Inaczej tego incydentu po prostu nie sposób rozumieć.

Logika pana ministra sami Wiecie którego w sprawach ukraińskich sprowadza się do tego, że nie wszyscy Ukraińcy uznają wydarzenia na Wołyniu za ludobójstwo i właśnie z tego względu my powinniśmy uszanować ten ich nazwijmy to delikatnie – historyczny sceptycyzm. Przypomnijmy, że ta logika powtarza się po raz kolejny – w trakcie mistrzostw piłkarskich gdy strona ukraińska zgłosiła opis Lwowa do FIFA jako miasta okupowanego przez Polaków – nikt nie zaprotestował, a była to totalnie ahistoryczna prowokacja. Do tego trzeba jeszcze dodać retorykę silnie nacjonalistycznych partii – odgrywających istotną rolę polityczną na zachodzie kraju, uwzględniającą pochwałę formacji walczących po stronie III Rzeszy w II Wojnie Światowej i inne smaczki. Tak wygląda ukraińskie odnoszenie się do Polski, której prezydent nawet nie chce się pofatygować w celu przyjęcia polskiego prezydenta – wysyłając podrzędnego ministra.

Pytanie ile jeszcze ciosów ze strony ukraińskich nacjonalistów musimy znieść? Jak bardzo mają oni profilować ukraińską politykę wobec zachodu, żebyśmy oprzytomnieli? Już jeden kraj nam historycznie nieprzyjazny i żyjący historią przyjęliśmy do Unii i do sojuszu obronnego – jednakże dlaczego mamy powielać ten błąd z Ukrainą?

Gdzie jest polska dyplomacja w sprawie Ukrainy? Czy ona kończy się na przytakiwaniu ukraińskim politykom prorosyjskim i udawaniu, że nie słyszy się nacjonalistów? Przecież tutaj jest fundamentalny błąd w założeniu. Z jednej strony nie mówimy nic o zbrodniach chowając własną godność w odbytnicy (nazywajmy rzeczy po imieniu) tylko po to, żeby ukraińska prawica nie krzyczała przeciwko współpracy z zachodem – nie sprzeciwiła mu się, a decyzje i tak ma podjąć rządząca pro rosyjska większość. Gdzie tutaj jest logika? A gdzie polskie interesy? Naprawdę trzeba chyba mieć mieszkanie po drugiej stronie Atlantyku, żeby je dostrzec bo ani z Warszawy, ani z Krakowa ich nie widać.

Ukraina od dawna stara się prowadzić politykę adekwatnej odległości od Moskwy w której my nie jesteśmy w stanie pomóc, ponieważ pchła nie może merdać psem za ogon! Natomiast realnie nie ma czegoś takiego jak polityka unijna na wschodzie, ponieważ Unia – co było najdobitniej widać w trakcie naszej prezydencji ma obecnie inne problemy i priorytety, a nawet jawna i demonstracyjna nie akceptowalność pana prezydenta Putina przez panią Merkel nie powstrzymuje niemieckich i unijnych koncernów w wymianie handlowo-inwestycyjnej z Federacją Rosyjską, której nikt w Europie ani w USA nie poświęci dla jakichś tam polskich kombinatoryk mających uczynić Ukrainę buforem na wschodzie. Nawet dzieci w przedszkolu zorientowałyby się, że prezydent Wiktor Janukowicz dlatego gra z zachodem, żeby mieć fałszywą kartę na wschodzie.

Nawet traktując członkostwo Ukrainy w UE na serio trzeba mieć świadomość, że oznacza to rozpad tego kraju co najmniej na dwie części, ponieważ przemysł Doniecka nie jest i nie będzie w stanie spełnić żadnych, podkreślmy, absolutnie kompletnie – zupełnie żadnych norm unijnych. Nasz przemysł zapłacić za dostosowanie do wytycznych UE likwidacjami i gigantycznymi inwestycjami, jakby nikt nie zauważył – to ceną za to było zlikwidowanie polskiej konkurencji. Owszem mamy kooperację, ale to już jest inny poziom maksymalizacji dochodów. Kto zainwestuje na Ukrainie pozostawiając ich potencjał? Ewentualnie kto da im pieniądze na modernizację? Ukraińcy nie zgodzą się na Unię, która zamknie ich fabryki i kopalnie.

Jeżeli więc ten kraj by się rozpadł, to pomijając scenariusz wojny domowej, po co nam ukraińscy nacjonaliści wielbiący SS Galizien w Unii Europejskiej? Do takiego wariantu prowadzi nasza polityka, dlatego wymaga on zajęcia stanowiska.

Od naszego ministra spraw zagranicznych należy oczekiwać nieco więcej myślenia i podejścia do spraw kluczowych w sposób wariantowy i strategiczny. My wcale nie musimy robić Ukraińcom dobrze – zwłaszcza, że ci nie wykazują odrobiny wdzięczności. Więcej korzyści może przysporzyć nam współpraca z Rosją w zakresie tranzytu gazu omijającego Ukrainę, albowiem wówczas rzeczywiście mielibyśmy argument na rzecz współpracy w ręku. Soft power a nawet serdeczna soft power na kierunku ukraińskim doprowadziła do uderzenia polskiego prezydenta obecnego na ważnych rocznicowych uroczystościach. Dlatego skończmy z polityką fikcji – zacznijmy realnie grać na wschodzie tak jak pozwala nam rozkład figur na szachownicy.

Oczywiście najpierw trzeba zasiąść do stołu, bo jak wiadomo w szachy grają dwie osoby… kto jest dzisiaj rozgrywającym po zachodniej stronie szachownicy? Minister Sikorski?

4 komentarze

  1. Wspomniany Minister reprezentuje dogłębne interesy Głębin Północnego Atlantyku. Amen.

  2. Podzielam pańską ocenę polityki rządu RP wobec Ukrainy. Niestety, min.Sikorski niczego od dawna nie rozgrywa; najwyżej ułatwia Żydom antypolską propagandę i robienie z nas nazistów odpowiedzialnych za ich eksterminację w Europie.

    • Kosher Slaughter Banned

      “Minister Radosław Sikorski rozpoczął wizytę w USA od wystąpienia na Globalnym Forum Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego (American Jewish Committee). Uczestnicy konferencji entuzjastycznie przyjęli słowa ministra o wspólnym losie Polaków i Żydów oraz o dobrych stosunkach naszego kraju z Izraelem.

      Radosław Sikorski powiedział uczestnikom Globalnego Forum, że Polacy i Żydzi razem walczyli z hitlerowcami. Przypomniał, że podczas II wojny światowej zginęło 6 milionów obywateli polskich, z czego 3 miliony stanowili Żydzi, a 3 miliony- katolicy.

      Polscy Żydzi byli pierwsi a polscy katolicy drudzy w kolejce do eksterminacji – mówił. Sikorski przypomniał, że Polska była jedynym krajem, gdzie za pomoc Żydom groziła kara śmierci. Minister przekonywał, że nasz kraj pamięta o swoich współobywatelach pochodzenia żydowskiego, czego przykładem jest Muzem Historii Żydów Polskich. Zapewnił też, że Polska walczy z antysemityzmem. Osobiście pozywałem do sadu ludzi, którzy szerzyli antysemicki jad w internecie i gazety, które dawały im forum – przypomniał.

      Radosław Sikorski zapewnił o dobrych stosunkach Polski z Izraelem, podkreślił, że Izrael ma prawo do bezpiecznych granic, a groźby pod swoim adresem musi traktować poważnie. Zaznaczył jednak, że Polska sprzeciwia się osadnictwu na terytoriach okupowanych…”.

      @Romka791
      Kobiecy orgazm ma 5 form:
      1. Relaksacyjna: Ach, ach, ach.
      2. Uległa: Tak, tak, tak.
      3. Geograficzna: Tuu, tuu, tuuu.
      4. Religijna: O mój Boże!
      5. Kryminalna: Zabiję Cię, jeśli teraz przestaniesz!

    • “To prośba czy groźba? Rząd USA wzywa Polskę do szybkiego zwrotu mienia żydowskiego. Uregulowanie tej sprawy leży w waszym najlepszym interesie stwierdził właśnie Stuart Eizenstat, specjalny doradca sekretarza stanu USA ds. Holocaustu. Te słowa zdenerwowały szefa MSZ, Radosława Sikorskiego (48 l.). – Polska już raz zapłaciła Stanom Zjednoczonym za majątki jej obywateli żydowskiego pochodzenia – stwierdził.

      Minister Sikorski nie krył wczoraj poirytowania nagłą interwencją amerykańskich władz. Jeśli Stany Zjednoczone chciały coś zrobić dla polskich Żydów, to dobrym momentem były lata 1943-44, kiedy większość z nich jeszcze żyła. Można było np. zbombardować tory wiodące do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau stwierdził wczoraj w radiowej Trójce. Jego zdaniem Stany nie powinny się wtrącać, bo już raz przyjęły od nas pieniądze za majątki Żydów.

      Umowa z lat 60.

      Chodzi o umowę z lat 60. z władzami PRL, na mocy której USA zrzekły się prawa do reprezentowania swoich obywateli w sprawach powojennych odszkodowań.

      – Stany Zjednoczone wzięły na siebie obowiązek dystrybuowania tych wielomilionowych odszkodowań, które Polska wtedy wypłaciła – przypomniał Sikorski.

      – Poza tym Polska wcale nie miga się od wypłacenia wszystkich roszczeń – uważa szef MSZ. Ustawa reprywatyzacyjna jest praktycznie gotowa. Jej uchwalenie wstrzymał tylko kryzys. Na razie nie stać nas po prostu na wypłacenie 20 miliardów zł odszkodowań.

      Reprywatyzacja jednak, jak przekonuje Sikorski, cały czas ma miejsce w sądach. – Tam obywatele różnych narodowości i wyznań odzyskują swoje mienie – mówi. I dodaje, że Polska nie dyskryminuje pod tym względem nikogo.” (2011)

      Romka791 – “À propos de facto z punktu widzenia po linii prostej, ponieważ poniekąd, iż przejściowe kataklizmy wpływają hiperbolicznie na kompleks zjawisk organicznych w tym organizmie, a biofizyka i biochemia nie ma żadnego wpływu na owe zjawiska, więc… “

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.