Słowo na kowadle

W kuźni słowa

Bierzesz słowo. To, które właśnie masz na końcu języka. To słowo, które śpiewa ci w duszy. To słowo, które gra ci w sercu. Bierzesz to słowo, które do ciebie przyszło. Słowo, które odnajdujesz w sobie. To pierwsze słowo. Ono jest najważniejsze. Jest źródłem. Punktem wyjścia. Początkiem.

I zaczynasz je obrabiać. Rozpalasz je do czerwoności. Podgrzewasz w tyglu emocji, aż zapłonie bielą i stanie się żarem. Wysiłkiem woli zaczynasz je kształtować. Wykuwasz z tego słowa swój wiersz. To, jaki on będzie, zależy od tego, jakich składników użyjesz. Czym będziesz to pierwsze słowo rozgrzewał i czym schładzał. W jaki sposób będziesz je kuł na kowadle swego pragnienia.

Ścigam słowa  2009-08-09 Poznań

próbuję ich smaku
nim rozpłyną się bezpowrotnie
zanim zanikną
w dali zapomnienia
nim okryją się mrokiem
niezaistnienia

ścigam słowa
próbuję wypowiedzieć dźwięki
swoich ich brzmienie
zadomowić w sercu
nadać sens istnienia

ścigam słowa
uprzedzam czas ich narodzin
choćbym kilka mógł ocalić
zaniosę Bogu
niechaj On z nich
ułoży dla mnie
swoją opowieść
o wielkiej MIŁOŚCI

Adam Gabriel Grzelązka

Po wielu wysiłkach, po mozolnym trudzie, zmęczony, strudzony, kończysz swą pracę. Może tylko na dziś. Bo jutro, jutro znów powrócisz. I dalej będziesz je obrabiał, przekuwał, przekształcał. Tak długo, aż słowo się podda twej woli. Aż osiągniesz upragniony efekt. Aż będziesz kontent.

Nie zawsze się udaje. Czasem po wielu wielu dniach, tygodniach, miesiącach, całą pracę porzucasz. Zaczynasz od nowa z nowym słowem. Nie jest to jednak żadna strata. To, czego doświadczyłeś dotychczas, pomoże ci w nowym wierszu. Poprowadzi cię sprawdzonymi już ścieżkami. Pozwoli ci podjąć nowe próby, nowe wyzwania, sięgnąć po nowe środki, sposoby, pomysły. Żaden wysiłek nie jest wysiłkiem na marne. Z każdym wierszem nabywasz bowiem doświadczenia. Nabywasz umiejętności. Nabywasz ogłady. Nabywasz swobody. Każda nowa próba prowadzi cię krok dalej. Prowadzi cię do zwycięstwa. Prowadzi cię do spełnienia.

Jeśli chcesz być mistrzem poezji, musisz wciąż doskonalić swój poetycki warsztat. Wciąż rozwijać swą kuźnię słowa. Nieustannie gromadzić w niej nowe słowa. Musisz do perfekcji poznawać swe językowe narzędzia. Musisz udoskonalać metody swej pracy. Musisz rozkochać się w swoim poetyckim rzemiośle. Czas. Tylko czas może sprawić, że będziesz niepowtarzalnym kowalem słów. Ale nie może to być czas bierny. Musi to być czas przesycony wysiłkiem. Czas trudu. Czas zmagań. Czas wyzwań. Czas walki. Czas prób. Czas porażek i zwycięstw. Twój czas. Czas twojej obecności. Czas twej przyjaźni ze słowem. Czas twojej poezji.

Wyzwanie dla każdego

Czy każdy może zostać poetą? Myślę, że tak. Może, a jednak nie zostaje. Zresztą nie każdy musi zostać poetą. Nie każdy musi pisać wiersze. I nie każdy chce. Nie każdy tego pranie. Ale każdy potencjalnie może. I może z czasem być w tym naprawdę dobry. Wszystko zależy od ciebie. Masz wybór. Masz wpływ. Możesz to zrobić. Możesz to osiągnąć. Możesz być poetą.

Rzecz w tym, aby się zaangażować. Całym sobą. Emocjonalnie. Intelektualnie. W każdym wymiarze. Wejść w to na całość. Bez oglądania się wstecz. Bez półśrodków. Bez czajenia się. Bez reszty. Bez oglądania się za siebie. Trzeba w to zaangażować się całkiem na serio. Całym swoim życiem. Całymi swymi emocjami. Uczuciami. Całą swoją wolą. Całą swą motywacją. Wówczas mamy największe szanse. Wówczas mamy wystarczająco silne samozaparcie. Wówczas mamy wystarczająco silną wolę zwycięstwa. Wówczas mamy wystarczająco ukierunkowaną motywację. Czeka nas bowiem walka. Czeka nas zmaganie na granicy naszych możliwości. Na granicy, ale nie ponad nasze siły.

Poezja jest wyzwaniem. Wyzwaniem, które każdy może podjąć, nie każdy jednak dociera aż na sam szczyt mistrzostwa. Tak zresztą jest nie tylko w poezji. Tak jest we wszelkich elementach składających się na nasze życie. We wszystkich naszych pasjach: i tych hobbystycznych i tych zawodowych. Poezja pragnie wejść w twoje życie. Pragnie je przeniknąć. Przemienić je. Poezja pragnie się z tobą zaprzyjaźnić. Wyciąga do ciebie swoją dłoń. Podejmiesz wyzwanie?

Droga jest długa, żmudna i usiana wieloma przeciwnościami. Łatwo się zniechęcić. Łatwo dać sobie spokój. Odpuścić sobie. Zawrócić w pół drogi. Poddać się. Potrzebujemy zatem wytrwałości i silnej woli. Początki są trudne i nieporadne. Szczególnie w poezji. Można bowiem wiele o poezji wiedzieć. Wiele się o niej nauczyć. O jej gatunkach i rodzajach. Ale trudno jest się nauczyć ją pisać. Tego nie uczą w szkole. Już nie. Bo kiedyś uczono. Dawno, dawno temu. Swoją drogą, musiało to być niezła katorgą dla tych, co miłością bynajmniej do poezji nie pałali. Brakuje też podręczników pisania poezji. Z warsztatami się też nie przelewa. nie przypominam sobie, abym oglądał jakikolwiek film uczący pisać poezję. Trzeba się samemu przedzierać przez gąszcz niewiadomych. Trzeba samemu zapuścić się na bezdroża.

Wydaje mi się, choć oczywiście mogę się tu całkowicie mylić, że malarze czy rzeźbiarze chociażby mają jednak łatwiej. W końcu można studiować malarstwo czy rzeźbę, ale czy da się studiować poezję jako sztukę pisania wierszy? Gdzie i jak znaleźć mistrza u którego można by poezję terminować?

Na szczęście sytuacja nie jest beznadziejna. Każda bowiem forma pisania jest ćwiczeniem, które pomaga nam doskonalić nasz warsztat poetycki. Może nie wprost, może nie bezpośrednio, ale jednak nas o krok zbliża. W końcu w poezji składa się słowa. Układa się je obok siebie w różnych konfiguracjach. Wydobywa się z nich nowy sens. Nowy odcień. Nadaje im nowe zabarwienie. Skłania do wydzielania swoistej woni. Przymusza się je, aby poruszały serca, aby pobudzały do smutku, łez, radości, śmiechu. Pisanie nie-poezji pozwala poznać inne, niepoetyckie sposoby wypowiadania siebie. Poszerza to nasze widzenie. Poszerza horyzonty. Poszerza możliwości. Dodaje pewności siebie. Przydaje swobody w operowaniu słowem.

Wszystko sprowadza się koniec końców do pisania. Warto zatem pisać. Trzeba zatem pisać. Wciąż pisać. Wciąż i wciąż. Co dnia. Każdego dnia.

I pracować nad tym, co już napisało się. Poprawiać, przerabiać, dopisywać, skreślać. Trzeba nieustannie podejmować nowe próby. Odrzucać to, co nie wyszło i nie zniechęcać się. Znów pisać. I jeśli to jeszcze nie to, spróbować ponownie. Inaczej. Z innej strony. Z innego punktu widzenia. Z innego punktu wyjścia. Z czasem dojdziemy do perfekcji. Tym większej, im więcej włożymy wysiłku w codzienny trud pisania. I zawsze możemy rozwijać się jeszcze bardziej. Poznawać jeszcze inne sposoby. Odkrywać jeszcze inne możliwości. Ta droga nigdy się nie kończy. Nidy się nie nudzi.

Poezja jest drogą długą i pełną niepewności. Pełną przeszkód. Niewiele tu tak naprawdę wiadomo, niewiele istnieje wskazówek. Każdy musi odnaleźć własną drogę. Próbować i walczyć o swoją poezję. O siebie, jako poetę. Za to nachodzić nas będzie zniechęcenie. Opadać na nas bezsilność. Ogarniać nas bezradność. Przyjdzie zmęczenie. Otoczenie nas nie doceni. Ba, wyśmieje częstokroć. Postęp jest niepewny i niedostrzegalny. Nierównomierny, skokowy. Zresztą jak w każdej dziedzinie sztuki i życiowych umiejętności. Poezja domaga się samozaparcia, regularnej wytężonej pracy. Kłopot w tym, że często nie wiadomo ani jak, ani nad czym pracować. Jest to droga ciągłych poszukiwań. Nieustannego zmagania się z własnymi słabościami. Nieustannymi próbami przekuwania doświadczanych emocji na słowa. A sukces jest niepewny. Może zabraknąć nam sił. Może zabraknąć chęci. Możemy się zagubić. Stracić z oczu cel. Nie wspomnę już o tym, że świat nas nie zechce dostrzegać ani tym bardziej doceniać.

Ale warto. Warto próbować. Warto się starać. Warto się trudzić. Warto być poetą.

Poznań, 2015.01.05
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

3 thoughts on “Słowo na kowadle

  • 25 stycznia 2015 o 09:21
    Permalink

    Bardzo poetyckie opisanie “technologii tworzenia”.
    Dziękuję i pozdrawiam @Autora!

    Odpowiedz
  • 25 stycznia 2015 o 15:45
    Permalink

    Zgoda, przelanie myśli na papier nie jest proste a już szczególnie nie jest proste jeżeli chcemy zainteresować innych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.