Ogólna, Recenzje

Słaby Tusk pogrąża Europę

 Pan Donald Tusk już od pewnego czasu pełni swoją dobrze płatną funkcję w Brukseli. Ma pod sobą kilkudziesięciu urzędników i chyba po tych pierwszych miesiącach zrozumiał i nauczył się, że niewiele może. W zasadzie poza pilnowaniem brukselskich kandelabrów nie może niczego, na co nie pozwoli mu Kanclerz Merkel i jej francuski kolega Hollande. Najdobitniej było to widać, dokładnie tam gdzie pan Tusk nie został zaproszony czyli do Mińska.

Rolą pana Tuska jako jak nazywali go jego zwolennicy „prezydenta Europy” jest reprezentowanie jej interesów, to wymaga koncyliacyjnego podejścia do wszystkich 28 stolic, z którymi najpierw trzeba w każdej sprawie uzgodnić stanowisko i osiągnąć jednomyślność. Jak widać pan Tusk tego nie potrafi, albo nie umie lub nie wie jak to zrobić, albowiem z niezrozumiałych powodów, których nie da się pojąć – jest abstrakcyjnie wręcz bierny jeżeli chodzi o rozmowy z szefami państw i ich egzekutyw – zwłaszcza w ramach Strefy Euro, której integracja leży w interesie Unii Europejskiej najbardziej ze wszelkich obecnych problemów.

Nawet zwolennicy i apologeci pana Tuska w kraju już chyba zrozumieli, że ich wszechmocny premier, w Brukseli praktycznie nie może niczego. Powinien być chociaż mocny siłą państwa, które go wysłało, ale trudno jest nas oceniać za państwo silne, zwłaszcza po pro-ukraińskiej i rusofobicznej gonitwie, którą pan Tusk jeszcze jako premier sobie urządził do spółki ze swoim ówczesnym niestety ministrem spraw zagranicznych. Dzisiaj mamy tak słaby i nijaki rząd, w zasadzie techniczny, że w ogóle nie liczy się on w Europie, a po tym jak obraża się najbliższych sąsiadów, nie można nawet liczyć na skonstruowanie niczego poważnego w Europie Środkowej.

Nigdy nie było silną stroną pana Tuska to, co jest podstawą wszelkiej poważnej polityki, czyli mówiąc obrazowo umiejętność „gry na kilku fortepianach”, można dodać że na bębenku także jeżeli trzeba i flecie także! Donald Tusk w swoich rządach w Polsce był mistrzem oportunizmu, odpychał problemy i sprawy oznaczające kłopoty, a jeżeli już coś wychodziło na jaw, jak w przypadku słynnych „Katarczyków”, kiedy rząd PO-PSL położył polskie stocznie na ołtarzu kryzysu – to wychodziło szydło z worka. W tej chwili ten pan jest pozbawiony możliwości wyręczenia się ludźmi większego formatu niż on sam, np. w zakresie dyplomacji, czy też spraw gospodarczych. Jest prawdopodobne, że nawet żałuje, że się zgodził na przyjęcie tego stanowiska, ponieważ widzi, że nic nie może, a to co powinien robić – mu nie odpowiada. Przy czym uwaga, bo prawdopodobnie mamy do czynienia z wielką osobistą tragedią, gdyż pan Tusk potrafi rozmawiać z ludźmi, ale w języku który zna perfekcyjnie – czyli polskim. Można wówczas przy pomocy niedomówień, przenośni, różnego rodzaju zabiegów retorycznych – osiągnąć bardzo wiele. W słabym angielskim, który podobno już jak na standardy bełkotu brukselskiego jest odpowiedni, nie da się zawrzeć całej finezji. No, a wiadomo że w taki sposób prawdopodobnie nie jest w stanie prowadzić rozmów w cztery oczy z innymi przywódcami, chyba że chodzi tylko o klepanie się po ramionach i mówienie do siebie „Ok, ok-ey…”. Właśnie ta trudność w prowadzeniu rozmów w cztery oczy kompletnie dyskwalifikuje osoby, które nie mają opanowanego języka Anglików w stopniu dającym swobodę. Niestety, jak rodzice nie posłali w przedszkolu na Angielski, nie było kontaktów z osobami posługującymi się tym językiem w sposób naturalny i nie było się rok w Anglii lub USA, to się ma o wiele gorsze szanse w życiu. Tak jest skonstruowany świat i powinni to uwzględniać wszyscy politycy z euro-ambicjami. Lepiej jest pozostawić te stołki młodym, kształconym już na nowych wzorcach, niż narażać się na wewnątrzsystemową niemożność.

Jest oczywiste, że przy prawdopodobnej dysfunkcji pana Tuska, na znaczeniu zyskują i tak dominujący pan Jean-Claude Juncker (podobno doskonały prawnik) i pani Federica Mogherini, która nie ma problemów z angielskim. Przy tych ludziach widać, że nasi politycy są osobistościami niższego formatu, co najwyżej zasługującymi na funkcje Komisarzy unijnych, nawet nie kluczowych dziedzin, albowiem można być fachowcem np. od ochrony środowiska, a z językiem sobie poradzić ucząc się i korzystając z tłumaczeń. Natomiast funkcja szczytowa, na widoku, w której spaja się wiązka spraw i procesów, nawet w istocie wizerunkowych jak w przypadku stanowiska pana Tuska, to jednak jest coś, do czego trzeba mieć przekonanie, odrobinę obycia na unijnych salonach i konieczna jest znajomość języków. Tutaj kłania się francuski, którego znajomość bardzo ułatwia kontakty z drugim kluczowym filarem Unii.

No, ale jest jak jest. Pan Tusk nie nadaje się na piastowane stanowisko, nie łączy Europy, nie reprezentuje jej interesów, jest z boku szefa Komisji i jego szefowej dyplomacji, co więcej nie jest nawet równorzędnym partnerem dla szefów innych państw, albowiem nadal nikt nie wie czego się można po nim spodziewać. Nie ma takiej rzeczy, której załatwienie zależałoby od Tuska, ponieważ ten nie wypracował sobie takich stosunków i relacji. Nie ma zaplecza politycznego w krajach, z którymi przywódcami się doskonale rozumie i na podstawie mandatu których mógłby próbować nakłaniać resztę Unii do, co tu dużo ukrywać – wyrzeczeń i poświęceń. Co ciekawe nawet Niemcy nie potrzebują go w tej roli. W zasadzie patrząc na tą chwilę jest w ogóle nieprzydatny.

Dobrze, że został ładnie przyjęty w USA, ale szkoda że nie jest tak samo przyjmowany w Moskwie i chyba nie ma na to szans. Niestety cień rusofobicznej polityki jego rządu kładzie się generalnym cieniem na postrzeganiu jego osoby przez Zachód i Wschód. Tusk, naturalnie zainteresowany Wschodem, może bardziej popsuć i zaszkodzić sprawom europejskim niż pomóc. Prawdopodobnie dlatego będzie izolowany. Potem jego kadencja wygaśnie w połowie i wszyscy będą się cieszyć, że już go nie ma. Miejmy nadzieję, że Unia wówczas jeszcze będzie istnieć. Jeżeli upadnie za czasów „prezydenta” Polaka, to będzie hańba na kilka pokoleń.

3 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    On jest tylko WAŻNY w polskich mediach!
    Jest tylko dyrektorem biura organizującego spotkania szefów rządów UE.
    Ma inny tytuł, ale taka jest w istocie jego funkcja.

  2. Problem Tuska jest taki, że on zbyt wąsko postrzega Europę w rozumieniu całej integracji

  3. nie, ludzie, odczepcie się od Tusia z Waszymi wymaganiami!! Nie wiecie z kim macie do czynienia. Ten facet najlepiej się spisywał jako sprzedawca bułek (udowodnione bo “prace wysokościowe” w jego wykonaniu to nie za bardzo) i prezes PO – Premier rządu RPjakiśtamnumer (który wykostkował swojego ministra SZ, hhhhhhhhhhh – DOBRY NUMER).
    Czyli cytują Gogola: z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.