Paradygmat rozwoju

Słabość systemu zarządzania Zachodu można przezwyciężyć

 Słabość systemu zarządzania Zachodu, czyli tzw. neoliberalnej demokracji można przezwyciężyć. System sam w sobie zawiera zabezpieczenie w postaci możliwości dojścia do władzy sił skrajnych, które są w stanie przewartościować systemowe postrzeganie rzeczywistości na sposób radykalny. Prowadzący do uruchomienia mechanizmów zdolnych do spowodowania, że system będzie nie tylko zdolny do obrony, ale przede wszystkim do ekspansji, czyli poradzenia sobie z wyzwaniami związanymi z otoczeniem zewnętrznym.

Ceną za uruchomienie mechanizmów obronnych w ramach systemu zachodnich państwowości jest przewartościowanie stosunku do neoliberalnej demokracji, w taki sposób, że system zmierza w kierunku autorytarnym i ulega usztywnieniu, jeżeli chodzi o dostęp jednostek do gwarancji wolności. Wolność przestaje być priorytetem, gdy liczy się bardziej bezpieczeństwo, a swój stosunek do państwa jednostki podporządkowują logice nakazanej przez potrzeby systemu związane z bezpieczeństwem. Niestety w niektórych przypadkach wywołuje to bunt i brak zgody, jednak ze względu na okresowe ograniczenie demokracji – takie głosy nie mają znaczenia, liczy się osiągnięcie skutku, jakim jest zapewnienie pożądanego poziomu bezpieczeństwa.

Wielu myślicieli na Zachodzie zastanawia się, głównie po smutnych doświadczeniach USA z „Patriot Act”, czy można przezwyciężyć słabość demokracji (systemu zarządzania), w taki sposób, żeby nie odwoływać się do tego, co jest wynikiem ludzkich lęków i wszelkich obaw. Ponieważ demonstracja siły – nie jest rozwiązaniem, chyba że decydujemy się na wojnę totalną, w której zabilibyśmy wszystkich wrogów? To znaczy będziemy ją prowadzić tak długo, jak długo trzeba będzie zabijać innych ludzi, których tylko podejrzewamy o to, że mogą nam zagrażać. W takim wypadku mówienie, że robi się to dla obrony demokracji jest najdelikatniej mówiąc – trudne do obrony w rzeczywistości, ponieważ co to za demokracja, jeżeli w imię jej bezpieczeństwa trzeba zabijać ludzi, których się nigdy nie widziało na jakiejś odległej pustyni!

Jak do tej pory najlepszym rozwiązaniem jest to, co widzimy w Federacji Rosyjskiej i co w znacznej części jest odwzorowane w USA przez specjalne uprawnienia tamtejszego Prezydenta, który sam może zdecydować o użyciu sił zbrojnych poza granicami kraju. Skąd wziąć jednak w Europie jednostkę wybitną, zdolną do sprawowania władzy, nawet przez ograniczenie praw pozostałych około 500 mln Europejczyków – w imię ich dobrze pojętego interesu? Tutaj zderzamy się z prawdą, przysłoniętą przez kłamstwa o Rosji – otóż bowiem, okazuje się że to ich system państwowy w swojej ewolucji wypracował takie, a nie inne rozwiązanie właściwe dla kraju z takimi możliwościami i problemami. Jakie więc mamy prawo krytykować ich za odejście od demokracji, jeżeli po prostu antycypowali problemy w systemie zarządzania państwem, wobec których genderowa Europa właśnie prawie skapitulowała? Czy USA ze swoimi uprawnieniami dla Prezydenta państwa tak bardzo różnią się w konstrukcji założeń systemowych od Rosji? Jaka w tym kontekście ma być ścieżka Europy? Niczego skuteczniejszego niż w Rosji – naturalnej federacji nie wymyślimy, a zarazem na nic bardziej autorytarnego i zarazem chroniącego prawa człowieka, niż model z USA – nie możemy sobie pozwolić! Czyżby, więc model amerykański był optymalny? Wręcz konieczny dla zachowania naszej demokracji, ochrony naszego stylu życia i elementarnego porządku?

Jest jednak jeszcze jeden sposób na przezwyciężenie słabości systemu, bez powodowania jego zmiany. Podstawą musi być elementarna uczciwość, w której nie można udawać, że nie ma problemów – tam, gdzie się je sprowadza samemu sobie na głowę. Istotą zmiany musi być niestety zezwolenie na brutalizację elementów naszego życia publicznego. Przede wszystkim pod postacią wzmocnienia i utrzymywania na stałym poziomie roli armii w społeczeństwach i państwach, która wraz ze służbami bezpieczeństwa miałaby zapewnić nam bezpieczeństwo w sposób taki, o którym niekoniecznie musielibyśmy wiedzieć, jako społeczeństwo demokratyczne i obywatelskie, w momencie jak działyby się decydujące działania. Czy to się nazywa hipokryzja? Owszem, tylko proszę się zastanowić, co jest bardziej deprawujące dla naszego systemu w ogóle – czy odrobina hipokryzji na obrzeżach systemu, czy też modyfikacja modelu zarządzania, jako takiego, ze wszelkimi konsekwencjami. Zdaje się, że taką modyfikację i to na europejską skalę mieliśmy w okresie nowożytnym już dwa razy – najpierw Napoleon uwierzył we własną propagandę, że jest Bogiem wojny, a potem wydarzył się Hitler. Obaj marnie skończyli na Wschodzie, jak mawiają w Rosji, Wschód to delikatna sprawa – trzeba o tym pamiętać.

Jedno jest pewne – nie możemy przegrać, a koszty zwycięstwa nie mogą odbić się na naszej rzeczywistości. Trzeba pogodzić się z faktami, w istocie jest ciągle tak samo – albo my zabijemy, albo nas zabiją, alternatywą jest bycie niewolnikiem. Wybór należy do nas, dzisiaj i tutaj. Uwaga – nie będzie drugiej szansy.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

4 komentarze

  1. Najlepiej pozostać dalej NIEWOLNIKIEM.

    Właściciel musi dbać o swoją własność, więc przeżyjemy.

    Kolonializm kompradorski nie jest taki do końca zły.

    Przykładem Pan Ryszard P.

    Nawet partię pozwolono mu założyć, jak sobie rozdzielność majątkową załatwił.

  2. Neoliberalizm to właściwie współczesna forma niewolnictwa, nadmiernie rozbuchana demokracja to w konsekwencji anarchia. Musi być ktoś, kto potrafi zachować równowagę pomiędzy tymi dwoma stanami, jak na razie udaje się to Rosji.

  3. Zachód niezmiennie tkwi we własnych sidłach niemożności,
    jeśli taka pozycja jest “tam” wygodna – nam nic do tego.
    Pomówmy o Nas,tu i teraz.Sadzę że PiS przerwie zaklęty krąg niemożności – rozmawiania z ‘tamtą
    niemożnością” zachodnią, z pozycji
    parobka czy wręcz niewolnika,to było doprawdy żenujące

    https://marucha.wordpress.com/2015/12/05/sir-julian-rose-naprzod-polsko-przestan-kulic-sie-w-cieniu-falszywego-protektora/

  4. przecież ten geszeft zwany EU jest taki a nie inny bo tak został zaprojektowany: zyskiwać ma niewielu a płacić wszyscy. Proste? Proste jak myśl Lenina.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.