Polityka

Słabą jest władza która urządza dla siebie manifestacje poparcia

 W niedzielę byliśmy świadkami niesłychanie ciekawego wydarzenia, z którym jeżeli chodzi o cel nie mieliśmy w naszym kraju do czynienia od czasów późnej Polski ludowej, kiedy to jeszcze zdarzały się wiece poparcia i masówki pracownicze wyrażające poparcie dla towarzysza Rakowskiego itd. Niesłychane w historii Rzeczpospolitej – wolnej – są, zatem manifestacje, czy też wiece lub marsze, w których zebrani ludzie popierają aktualnie rządzącą władzę! Czegoś takiego w wolnej Polsce po wojnie naprawdę nie było, za sanacji to była norma, za ludowej w zależności od okresu, pod koniec czy też nawet od środka okresu mało, kto to brał na serio. Trzeba było chodzić, to się chodziło, bo było piwo np. w Krakowie słynny Barbakan i golonko, dzień wolny od pracy a panie czasami mogły kupić tanio rajstopy lub cytrusy. Dodajmy dla równowagi, że przed wojną władza sanacyjna starała się o poczęstunek np. dla dzieci biorących udział w zawodach sportowych uświetniających daną rocznicę. Bywały jakieś cukierki i inne tego typu pomysły.

Tym razem okazuje się, że dla prawicowego elektoratu wystarczy tylko pieśń religijno-patriotyczna na ustach, mogą maszerować karnie w deszczu, w asyście mężczyzn w niebieskich kaskach, zgodnie z rytmem wyznaczanym przez wodzireja – uwaga – przeważnie traktując wyrażanie uczuć patriotycznych zupełnie na serio, więc nie będziemy z tego żartować, każdy ma prawo tak rozumieć i tak wyrażać uczucia do Ojczyzny, jak je rozumie i jak potrafi. Pod tym względem – wszystko w oprawie biało-czerwonej, to prawie perfekcja manifestacji, można tylko podziwiać. Co ciekawe – ludzie na marszu dyskutowali zupełnie poważnie o polityce, mieli świadomość, dlaczego tam są i popierali wizję Polski, jaką wyraża lider rządzącej opcji, w tym ze szczegółami można było usłyszeć, dlaczego decyzja w sprawie TK jest słuszna i jedyna możliwa itd.

Jednakże dobrze, była manifestacja, były hasła, były okrzyki i się skończyła. Teraz zadajmy sobie jedno zasadnicze pytanie, – po co to było przeprowadzone przez ludzi władzy? Byli tam parlamentarzyści opcji rządzącej, wicemarszałek Sejmu, inni ważni politycy rządzącej opcji – w tym znaczeniu była to manifestacja w znacznej mierze partyjna. Nawet, jeżeli to nie była intencja organizatorów, to za taką należy ją uważać. Jeżeli zwrócimy się w stronę aksjologii używanej przez wypowiadających się liderów, to widać po połączeniu pierwszego i drugiego przemówienia pana Kaczyńskiego, że ta manifestacja stanowiła tło, dla jego argumentacji przeciwko demokratycznemu ustrojowi państwa polskiego. Pan Kaczyński jednoznacznie – ze swoich powodów, które możemy uznawać lub nie, postawić się ponad Narodem i oświadczył, że przeszkadza im, jako formacji jeden z elementów ustroju konstytucyjnego naszego państwa – w takiej formie, w jakiej on dzisiaj funkcjonuje, mowa oczywiście o Trybunale Konstytucyjnym.

W tym znaczeniu więc, to całe przedsięwzięcie to nic innego jak robienie sobie przez rządzących PR-u wg. kryterium ulicznego, ponieważ sami wiedzą i mają tego świadomość, co wynika ze słów ich lidera, że zabrakło im mandatu demokratycznego do działania. Właśnie w tym celu dodano do rocznicowej manifestacji bardzo współczesny element konfliktu politycznego. W wyniku podgrzania nastrojów i generalnego podniesienia ciśnienia w atmosferze – ma nastąpić zrównanie w percepcji widzów znaczenia demonstracji sobotniej, wybitnie obywatelskiej z partyjnym wydarzeniem w niedzielę. Ponieważ na obu wydarzeniach było mniej więcej tyle samo ludzi, władza może podnosić, że ma aktualne poparcie społeczne – w warstwie emocjonalnej. Tymczasem minął miesiąc, czy też niecały miesiąc od powołania rządu, a już mieliśmy obywatelską manifestację w obronie porządku prawnego w państwie, w której wyrażono dezaprobatę dla osoby – zdaniem wielu uczestników manifestacji – skompromitowanego już prezydenta państwa. Nie było widać ani słychać pani premier Szydło, więc nie wiadomo, co ona o tym wszystkim sądzi, chociaż jakie to w istocie może mieć znaczenie dla procesu oceny działania władzy w kraju, – jeżeli najważniejszy polityk opcji rządzącej, był na swoim wiecu przedstawiony przez wodzireja jako lider opozycji, z dodatkiem przeciwko tłustym kotom. Niestety na tyle tej grupie ludzi starcza retoryki. Być może w organizacji w znaczeniu zwożenia ludzi autokarami są znakomici, ale jeżeli chodzi już o jakąś nieskomplikowaną pracę percepcyjną, to jest tylko prezes a potem długo, długo niewiele.

Słabą jest władza, która urządza dla siebie manifestacje poparcia, bardzo słabą jest władza, która ma opozycję we własnym zapleczu politycznym, wyjątkowo bezsilną jest władza, której wewnętrzna opozycja jest zarazem ośrodkiem decyzyjnym i to nadrzędnym w znaczeniu poza konstytucyjnym. Jednak czy ktoś z rządu będzie miał odwagę upomnieć się o swoje miejsce w porządku konstytucyjnym, jeżeli oficjalna retoryka ich politycznego przywództwa jest najdelikatniej mówiąc na granicy obejścia Konstytucji? Śmieszna sprawa jak Konstytucja już nie działa, liczy się tylko wola lidera.

Popytajcie państwo dzieci, może już w szkołach będą modlić się za rząd i prezydenta? Nie ma w tym niczego złego, w zasadzie to dlaczego nie?

9 komentarzy

  1. Tego, co robią PiS-meni Mrożek by nie wymyślił -:))

  2. Mrożek nie ale Jarek ,Tak.Skoro czarne jest białe a białe czarne.To można być u Władzy i jednocześnie w opozycji.

  3. Ciekawe który teatr odważy się wystawić “Szewców” Witkacego. Mocno aktualne.

  4. Pamiętam manifestacje poparcia organizowane przez władzę w marcu 1968, “Syjoniści do Syjonu!” Kaczyński powinien też pamiętać. Powinien też pamiętać, jak skończyła ówczesna władza dwa lata później.

    • Przepraszam, ale w 68r. część transparentów na masówce w FSO na Żeraniu miała napis “Syjoniści do Syjamu”:)

    • “CI”, którzy inspirowali przewrót – wydarzenia z Wybrzeża” wówczas nie pogodzili się z utratą realnej władzy(wówczas schowali “cholewki” pod obłudną maską
      intelektualistów)DZIŚ także nie chcą odpuścić…
      ONI przygotowali później 76’…następnie 80’…
      PISAĆ?

    • Cd. Uprzejmie przypomnę Panu (Pamiętam manifestacje…)że po tzw.”wojnie sześciodniowej’
      “niektórzy” d-cy JW, LWP upojeni pobratymczym sukcesem, wciągali na maszt w szale euforii flagi
      izraelskie…”Wybrzeże’ to była inspirowana zemsta,
      na ekipie Gomółki i “frakcji partyzantów” M.M.
      vel Diomko.

  5. Po prostu wraca PRL ze swoimi rytuałami.

    Brakuje mi jeszcze wiecu potępienia dla wrogów PRAWDZIWYCH POLAKÓW z PiS – na jakimś stadionie.

    Tak jak kiedyś potępiano WARCHOŁÓW w Radomiu …

    W PRL przez 43 lata też nie było TK, NARÓD był suwerenem poprzez Kierującą Partię.

    Czyli powtórka z rozrywki …

  6. To dobrze że wraca.Z’organizujemy!”ujujjjjjjjjj” interpretuje’sz p.”tamte” wydarzenia. Szkoda!
    : )kulisy,także “tamtych” wydarzeń…kto
    był kim i na jakim instrumencie grał antypolską,
    antysocjalistyczną melodię…w ubiegłym tygodniu
    odświeżyłem nieco zapomnianą książkę(w sieci).

    ” W 1981 służby specjalne PRL wydały książkę pt. „jjjjjgjggggg. Nieznane karty historii PRL” . Jej autorem był płk wojskowej informacji Zdzisław Ciesiołkiewicz (pod jego nazwiskiem książka została wznowiona w 1989 przez wydawnictwo Unia Nowoczesnego Humanizmu Władysława Brulińskiego). Każdy Polak powinien zapoznać się z tą książką”…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.