Wojskowość

Skutki blokady cieśniny Ormuz przez Iran

 Światowe media doniosły o wydarzeniu dotychczas bez precedensu. Irańska marynarka wojenna zablokowała cieśninę Ormuz – skutecznie na jakiś czas blokując możliwość przepływania przez nią. Zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli irańskich sił zbrojnych ich celem jest zablokowanie cieśniny na polityczne żądanie władz Iranu. Ma to niezwykle doniosłe znaczenie polityczne, albowiem dotychczas władze Iranu nie podejmowały aż tak drastycznych kroków polityczno-wojskowych.

Iran od lat realizuje swoją wizję państwa opartą o islamski porządek. Iran od zawsze – od czasów starożytnych stanowił regionalną potęgę, naturalny potencjał tego państwa zawsze stanowił zagrożenie dla jego sąsiadów i podstawę dla jego polityki. Obecnie ten potencjał jest wzmocniony gigantycznymi zasobami surowców energetycznych, niezbędnych do funkcjonowania światowej gospodarki. Geopolitycznie sytuację wzmacnia fakt, że głównym odbiorcą irańskiej ropy i gazu stają się Chiny. Oznacza to, że państwo irańskie skutecznie uniezależnia się od zachodnich rynków – faktycznie dążąc do niezależności od zachodnich potęg w oparciu o nowych rozgrywających.

Blokada cieśniny Ormuz oznacza w praktyce zakłócenie – wstrzymanie dostaw ropy naftowej z krajów Zatoki Perskiej. Infrastruktura naftowa wszystkich krajów Zatoki skonstruowana jest w ten sposób, że ośrodki załadunkowe terminali naftowych i gazowych są skierowane bezpośrednio na wody zatoki. Jedynie Irak posiada możliwość stosunkowo niewielkiego eksportu ropy rurociągiem nad Morze Śródziemne (wybudowany za czasów Prezydenta Saddama Husajna). Podczas wojny Iracko-Irańskiej siły zbrojne Iranu atakowały tankowce wywożące iracką ropę, a także atakowały wszystkie inne statki przewożące paliwo w celu zachwiania jego cenami na światowych rynkach. Reakcją państw importerów było wprowadzenie na wody Zatoki swoich jednostek bojowych – zwalczających jednostki irańskie.

Obecnie Iran planuje powtórzenie tego scenariusza, ale na o wiele szerszą skalę, w sposób dotychczas niespotykany. Nikt rozsądny i w pełni rozumu nie drażniłby rozdrażnionego niedźwiedzia, jakim jest pogrążony w kryzysie a uzależniony od paliw zachód. Konsekwencje podjętej przez Iran gry strategicznej mogą być dla tego kraju dramatyczne, wręcz opłakane i o wymiarze cywilizacyjnym. Jest to zabawa o wielką stawkę, ale tylko i wyłącznie dla pełnoprawnych zawodników wagi ciężkiej, a Iran pomimo swojej regionalnej potęgi takim nie jest i nie będzie. Nominalnie Irańskie siły zbrojne, w tym marynarka wojenna mają znaczny potencjał, jednakże na współczesnym polu walki nie jest to potencjał robiący wrażenie na siłach zbrojnych państw Zatoki, już nie mówiąc o US Navy.

Co do tego, że Iran może na jakiś czas (około 72 godzin) skutecznie zablokować cieśninę Ormuz nie ma żadnych wątpliwości. Posiada siły minowe zdolne do położenia min morskich a także nie ma przeszkód w zwalczaniu celów morskich bezpośrednio z terytorium lądowego Iranu, które rozciąga się także za cieśniną. W tym czasie irańska marynarka wojenna i siły lotnicze zostaną unicestwione, a cieśnina w znacznej mierze przetrałowana, co umożliwi ruch statków pod ścisłym nadzorem sił powietrzno-morskich państw Zatoki i ich zachodnich sojuszników. Gdyby scenariusz wojenny był tylko tak banalny, to konflikt nie stanowiłby problemu a drobne zakłócenie w dostawach nie miałoby trwałego wpływu na rynki. Jednakże Iran posiada jeszcze, co najmniej 3 atuty, o których mainstremowe media zachodu nie mówią swoim odbiorcom.

Pierwszym atutem Iranu jest możliwość dokonania ataku bronią niekonwencjonalną, chodzi zarówno o niewiadomą dla irańskiego programu atomowego jak i o zasoby irańskiego gazu bojowego, który Iran z pewnością posiada a jak nie to może go z łatwością wytworzyć w dowolnych ilościach. Atak brudną bombą, wsparty terrorem gazów bojowych spowodowałby szok w krajach Zatoki i konieczne totalne przeciwdziałanie zachodu.

Drugim atutem Iranu jest możliwość podpalenia bliskiego wschodu poprzez zmasowane akcje terrorystyczne finansowanych z Teheranu bojówek. Oczywiście chodzi głównie o Izrael, ale Irak i takie kraje jak Bahrajn nie są w pełni bezpieczne. Może dojść w nich do rozruchów i nasilenia wojny domowej. Wydarzenia te z pewnością spowodowałyby Izraelską odpowiedź, która spotkałaby się z arabską ripostą – albowiem dzisiaj już mamy do czynienia z innym Egiptem, a prezydent Syrii z prawdziwą wdzięcznością – dla odcięcia się od problemów wewnętrznych przyłączy się do dżihadu przeciwko Izraelowi. Dużo nie potrzeba i staniemy w zupełnie nowej rzeczywistości, w której litr benzyny będzie kosztował około 20 zł. Konsekwencji chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, są oczywiste – albowiem nawarstwienie się cen surowców z obecnym kryzysem oznacza kres naszego dotychczasowego stylu życia (pełnych półek w supermarketach, wakacji za granicą i ciągłego wzrostu gospodarczego).

Trzecim atutem Iranu jest przystosowanie jego sił zbrojnych do prowadzenia długotrwałego konfliktu asymetrycznego. I jest to prawdopodobnie najpoważniejszy atut – najbardziej istotny i mający bezpośrednie znaczenie dla faktu, że nawet po 72 godzinach i przywróceniu pełnej dominacji sojuszników na morzu i w powietrzu – swobodna żegluga przez cieśninę będzie znacząco ograniczona.

Co w takiej sytuacji może zrobić zachód i sprzymierzone z nim kraje Zatoki? Jak zawsze są dwa rozwiązania – polityczne i wojskowe. Pierwsze będzie oznaczać uznanie prawa Iranu do produkcji broni atomowej i w praktyce zniesienie sankcji przeciwko temu krajowi. Zdecydowanie na tym nie zależy ani zachodowi ani państwom Zatoki, albowiem spowodowałoby to, że gospodarka Iranu zyskałaby oddech a dzięki temu wewnętrzna opozycja przeciwko polityce władz straciłaby na znaczeniu. Rozwiązanie wojskowe oznacza ingerencje na skalę nieznaną zachodowi od czasu I i II wojny w Zatoce przeciwko Irakowi. W przypadku Iranu zaangażowanie militarne państw zachodu i państw Zatoki musiałoby być niezmiernie większe, tak żeby móc skutecznie zapanować przynajmniej nad częścią terytorium tego olbrzymiego kraju. W praktyce nie da się opanować terytorium Iranu na lądzie stosując dotychczasową zachodnią metodologię walki (ograniczanie ofiar). Jeżeli Zachód liczy tylko i wyłącznie na kampanie lotniczą, to osiągnie ona ograniczone cele – w tym znaczeniu, że nie uda się obalić obecnych władz Iranu samymi atakami z powietrza. Ukształtowanie terytorium tego kraju i położenie jego stolicy w głębi kraju sprawia istotny problem dla logistyki wojskowej, albowiem Teheran to nie jest Bagdad dostępny dzięki doskonałej sieci autostrad wprost z Kuwejtu! Atak lądowy w tym przypadku oznacza awanturę, a opanowanie pewnych strategicznych fragmentów tego kraju będzie koniecznością, jeżeli myślimy o zapewnieniu trwałego ruchu w cieśninie Ormuz.

Z pewnością czekają nas bardzo ciekawe wydarzenia, w tym kontekście każde wydatki na zbrojenia są potrzebne, albowiem prawdopodobnie nie minie nas konieczność udziału w kolejnej eskapadzie, tym razem zupełnie na serio z możliwością poniesienia olbrzymiej ilości ofiar. Prawdopodobnie ta kolejna woja spowoduje, że Zachód się obudzi i zacznie walczyć tak jak sytuacja tego wymaga a nie metodami humanitarnymi – charakteryzującymi słabych, czyli już na starcie przegranych. Jeżeli nasi decydenci nie zamierzają zaangażować się w pełni i zupełnie na serio w możliwy konflikt, powinni odpuścić i zdecydować się na rozwiązanie polityczne, tylko czy ono w ogóle jest możliwe? Warto pamiętać, że zarówno Aleksander Wielki jak i rzymskie legiony pokonały persów. A w 1941 roku dokonały tego wspólnie Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich i Wielka Brytania (z symbolicznym udziałem wojsk polskich). Co pokaże przyszłość czas pokaże, ale naprawdę może być bardzo ciekawie. Cała nadzieja w sile Facebooka, smartfonach i youtubie!

7 komentarzy

  1. Ale mnie Pan nastraszył!

  2. Fakt faktem, za jakiekolwiek dyrdymały zapłacimy na stacjach benzynowych

  3. Gdyby na wstępie użył Pan czasu przyszłego – może byłoby lepiej.
    Iran tylko przeprowadził ĆWICZENIA w strzelaniu z rakiet plot średniego zasięgu (NEWA?) w pobliżu cieśniny Ormuz. Wybrzeże Zatoki Omańskiej do granicy z Afganistanem mierzy po stronie Iranu ponad 600 km.
    Te “ćwiczenia” mogły być nawet w odległości 300 km od “wąskiego gardła” samej cieśniny na Zatoce Omańskiej, bo tam są duże odległości, większe niż na Bałtyku. Samo to “wąskie gardło” ma 54 km szerokości.
    Straszenie świata po prostu opłaca się Iranowi, Rosji, Wenezueli i nawet Arabii Saudyjskiej – bo skaczą cena ropy.
    Proszę popatrzeć na mapę, a dopiero potem nas straszyć.
    Jest już wystarczająco dużo strachu w Europie i Polsce.
    Proszę zająć się lepiej jak to się stało, że OFE mimo wpompowania w nie przez ZUS w ciągu 11 m-cy 14,5 mld złotych – odnotowały tylko 1,2 mld zł wzrostu aktywów netto?
    Dokładnie mieli na koniec 2010 roku 221,3 mld zł aktywów NETTO, a na koniec listopada tylko 222,5 mld zł!
    To jest temat, a nie jakieś zabawy z rakietami w Zatoce Omańskiej.

    • mimo całego przerażenia pana asekuranta akurat kwestia ciesniny jest kluczowa, ponieważ jak tam się coś wydarzy to zupełnie nie bezie miało znaczenia ile mld jest na jakim ofe …

  4. W cieśninie Ormuz nic się nie wydarzy w najbliższym czasie 2-5 lat.
    Przecież Iran też żyje z eksportu ropy.
    Poza tym zwróćcie Szanowni Panowie, że ćwiczenia floty irańskiej odbyły się we WSCHODNIEJ części Zatoki Omańskiej, łączącej się z Oceanem.
    A tam są Chiny i Indie, wielcy odbiorcy irańskiej ropy, ze sporymi flotami.
    Nic, poza straszeniem się nie wydarzy.
    Do tego Japonia też kupuje ropę w Iranie.
    Nie dajcie się podprowadzać mainstreamowym straszeniom.
    A polskie OFE, jak im się przyjrzeć są tu i teraz.
    Czy Pan gejfiendly nie jest zainteresowany swoją emeryturą?
    Ma Pan kilka szybów naftowych w Nigerii?
    Ludzie, przecież PRZYMUSOWE (przez państwo) wpłaty do PRYWATNYCH funduszy to ewenement na skalę światową.
    Oprócz Polski były tylko w Chile, ale już nie są.
    1,3 mld złotych wzrostu aktywów OFE przy 14,5 mld zł przymusowych wpływach z ZUS w ciągu roku to REKORD ŚWIATA w nieudolności.
    Do tego te wszystkie fundusze, bez względu na wynik – pobierają ZAWSZE stałe opłaty za swoją DZIAŁALNOŚĆ.
    To są kwadratowe jaja panie gejfriendly albo jaja jak berety.
    W 2007-2008 roku 24 miliardy zł, a o w 2011 – kilkanaście miliardów złotych w OFE poszło się plumkać, że o rosnącym zadłużeniu budżetu z powodu OFE nie wspomnę!
    I co?
    Jajco!
    W Zatoce Omańskiej …

  5. Mam nadzieje, że zdarzy się cud, a jankesi i żydzi dostaną porządnego łupnia… O wolność Waszą i Naszą! Precz z amerykańsko-żydowskim faszyzmem!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.