Jak skutecznie mobbingować swojego pracownika?

Czyli krótki przewodnik dla kadry kierowniczej średniego i wyższego szczebla…

Jeżeli do tej pory, przez wiele lat byłeś zwyczajnym akwizytorem, jeździłeś po kraju wysłużona firmową Skodą, nocowałeś w byle jakich hotelikach a noce w gwarnym, robotniczym przytulisku spędzałeś nad wysłaniem kolejnego sprawozdania dla swojego Szefa i nagle, jakimś cudem złapałeś Pan Boga za nogi i trafiłeś do ciekawej, zagranicznej firmy…

Na początku jesteś szczęśliwy, masz brykę full-wypas, kasę na karcie firmowej, i też swój procencik, ale nie od stu paczek sprzedanych chrupek, nie od pięciu sprzedanych wiertarek, ale od instalacji o wartości jeden milion. Obojętne, w jakiej walucie.

Po jakimś czasie okazuje się, że sprzedać taka instalację – a klientami jest farmacja, przemysł chemiczny czy „spożywka” – nie jest wcale tak łatwo. Trzeba się objeździć i uzgadniać czasem rok albo i dwa. Wszak zakup takiej instalacji to – dla na ogół zachodniej korporacji – konieczność prac inwestycyjnych, czasem konieczność dobudowy hali czy opracowania nowego procesu technologicznego…

Więc na razie, poza lepszymi warunkami – auto, lepsze hotele – niewiele się zmieniło w twoim życiu. Żyjesz na minimalnej krajowej – jak poprzednio. Tyle, że wcześniej jednak jeszcze wpadały ci, co miesiąc „procenciki” z wyrobionego planu sprzedaży…

Dlatego musisz wrócić „do źródeł” i zacząć czerpać przyjemność ze swej pracy!

Wszak już starożytni filozofowie mawiali, że są trzy najprzyjemniejsze rzeczy, na które człowiek może patrzyć wiecznie: na płonący ogień, płynącą wodę i pracujących innych ludzi…

Musisz skupić się na współpracownikach. Na razie jesteś jednym z nowo przyjętych członków zespołu. Ale zżera Cię ambicja i poczucie wyższości! Na początku poznajesz „system”, w którym jesteś jednym z kilku regionalnych „komiwojażerów”. Później zaczynasz z jednej strony podlizywać się Zarządowi i Właścicielom Firmy, a jak tylko poczujesz ich przychylność zaczynasz próby podporządkowania sobie zespołu. Aby to nastąpiło musisz zostać Kierownikiem! Po trzech miesiącach podlizywania się Szefom w końcu zaskakujesz gawiedź, bo Szefostwo ogłasza cię niespodziewanie dla wszystkich Szefem!

Pierwszą decyzją jest natychmiastowe wyrzucenie z pracy jednego z dotychczasowych kolegów-komiwojażerów. Udaje Ci się zrobić w sposób doskonały! Zwołujesz naradę, na którą przyjeżdżają wszyscy na stałe pracujący i mieszkający w odległych częściach kraju koledzy. Osoba, którą sobie upatrzyłeś i której zwolnienie „załatwiłeś” wcześniej, po drodze jeszcze dzwoni i mejluje, bo w uzgodnieniu z Tobą ma odwiedzić jeszcze dwóch Klientów. Oczywiście słodko zapewniasz, że „poczekamy, nie śpiesz się!” A jak już się zjawia, każesz oddać laptopa i kluczyki do auta. Aby dodatkowo pognębić zwalnianego, przyjeżdża z Tobą Twój kolega, którego przedstawiasz, jako nowego pracownika! Zdumienie w oczach innych jest Twoją najlepszą nagrodą i satysfakcją! Jednak prawdziwą pełnię szczęścia daje Ci obserwowanie jak Zwolniony, z pognębioną miną i czerwoną twarzą jest zmuszony prosić byłych Szefów o pomoc w dostaniu się na drugi koniec kraju. Jeden z Szefów się lituje, pożycza Zwolnionemu 200 złotych i poleca odwieźć na dworzec autobusowy. Bingo!

Ale zabawa dopiero się zaczyna i Cię już całkiem wciągnęła! Teraz idziesz krok dalej. Jesteś Szefem Zespołu, tak jak inni musisz zdobywać Klientów i jeździć po kraju. Czyli jesteś jednym z „Tygrysów Sprzedaży”. Ale jeszcze nikt się nie domyśla, że Ty jesteś Tygrysem Ludojadem!

Wprowadzasz dla „kolegów” piękne tabelki do ich wypełniania i żądasz wpisywania wszystkich wyjazdów, notatek ze spotkań z Klientami i wszelkich informacji o Klientach. Wkrótce po tym, żądasz by „koledzy” konsultowali z Tobą każdy wyjazd i kontakt z każdym Klientem. Zaczynasz „rozdzielać” pracę przekazując „kolegom” sprawy trudne i Klientów słabo „rokujących”, a sam zostawiasz sobie „jacykuski”. Po miesiącu „koledzy” zaczynają się buntować. Próbujesz ich „okiełznać”, ale tym razem, po karczemnych awanturach, Zarząd bierze ich stronę. Musisz odpuścić – „na trochę”…

Wtedy w oko wpada Ci jeden z najstarszych pracowników i wiekiem i stażem, pełniący rolę „technicznego wsparcia sprzedaży”, – czyli taka alfa i omega połączona z sekretarką… Siedzi na miejscu, jako jedyny podpisuje listę, – więc łatwo go kontrolować! Jest to strzał w dziesiątkę, bo początkowo Twoje rozkazy wykonuje bez zmrużenia oka! Każesz wypełniać kolejną tabelkę? Robi! Każesz coś załatwić – załatwia! No, ideał!

Pamiętasz by od początku niczego nie żądać na piśmie – wszystko na telefon i to tak enigmatycznie przekazujesz, że dopiero po miesiącu „stary” łapie się na tym, gdy ktoś puścił farbę i donosi mu o tym jak rozsiewasz plotki, że „nie wyrabia się w pracy”…

Zaczyna „protestować” pisząc durne listy, w stylu: „o ile dobrze zrozumiałem naszą wczorajszą rozmowę to mam zrobić to i to”. Albo nie odpisujesz albo piszesz równie enigmatycznie jak zawsze – „zrób jak będziesz uważałby było dobrze”…

Od Ciebie zależy ocena czy wyszło dobrze !

Dokładasz pracy i obserwujesz, gdy „żuczek” się zwija jak w ukropie. Następnie dopilnowujesz by przestał wyjeżdżać na szkolenia czy inne imprezy firmowe, – bo ktoś musi być w biurze. Ale jesteś miły, uprzejmy i do rany przyłóż!

Po kolejnym miesiącu „obiekt” nie wytrzymuje presji o dokładanej pracy, szczególnie że zmuszasz go to wykonywania zadań technicznie nie do wykonania – i zaczyna „puszczać” farbę, czyli skarżyć się mailowo, że tego czy tamtego „nie da się wykonać”. Ty wiesz, że się nie da, – bo takie polecenie wydałeś, ale u Szefów wyrabiasz żuczkowi odpowiednią „gębę”.

Gdy po kwartale uzbiera Ci się już zgrabny stosik emaili od „obiektu”, przystępujesz do żmudnej pracy. Trochę „printscreenów”, trochę wklejania – i wychodzi zgrabny kolaż – emailowa kompilacja. Jesteś z siebie niezwykle zadowolony!

Organizujesz spotkanie żuczka z „Górą” i przeprowadzacie godzinne „przesłuchanie” w stalinowskim styli zadając przez godzinę praktycznie to samo pytanie: „czemu nie wykonujesz poleceń przełożonego”. Żuczek jest kreatywny, bo udaje mu się przez godzinę całkiem sensownie się bronić, wskazując na enigmatyczność poleceń lub właśnie ich dokładne wykonywanie.

Niestety, nawet Twoja pracowita kompilacja rzucana na ekran nie wyprowadza go z równowagi, więc dalsze rozmowy są bezproduktywne. Obiekt dostaje naganę pisemną za niewykonanie polecenia. Jako dowody dostaje kilkadziesiąt stron Twoich wydruków zgrabnie posklejanych maili. Na szczęście się w tym nie orientuje. Wyjazd zagraniczny nie pozwolił ci dopilnować dalszego ciągu bo, niestety żuczek się odwołał a debile z Zarządu nie oprotestowały odwołania! Ale co sobie użyłeś to Twoje!

Po powrocie z zagranicy, mówisz w cztery oczy żuczkowi, że szkoda, że cię nie było bo byś dopilnował by sprawa miała dalszy ciąg i skończyła się wywaleniem żuczka z pracy!

Zresztą, wszystko zgodnie z wolą Zarządu, – bo jak już zauważyłeś od ponad roku w firmie jest tendencja na ogólnopolską modę uprzykrzania życia starym pracownikom, tak by się sami zwolnili. Na to miejsce bierze się takich, co są prosto po studiach. Co prawda nie umieją niczego, ale przyjmują za dobrą monetę wszystko, co się im powie a mobbing, krzyk i dokładanie pracy z komentarzem, że „jak się nie wyrabiasz w 8 godzinach to musisz zostać dłużej” skutecznie i dobrze działa…

Zresztą – stale się obrabia ten „plastyczny materiał” ludzki, wmawiając że lepszej ani też innej pracy nie znajdą a firma im robi łaskę z laską…

Jeżeli Szanowni Czytelnicy wyrażą chęć a mi pozwoli na to czas, to po powyższym „wstępie” powstaną kolejne odcinki…

Pisząc z pozycji osoby „pod sześćdziesiątkę” i posiadając dość szerokie kontakty z osobami „50+”, stwierdzam iż opisana wyżej „ogólnopolska tendencja” do pozbywania się w pracy osób z doświadczeniem na rzecz młodych, „plastycznych” i co tu ukrywać, dużo tańszych pracowników stała się normalną praktyką.

Po zlikwidowaniu polskiego przemysłu na rzecz zachodnich montowni wykonujących prace, którymi kierują znajdujące się gdzieś „w świecie” firmy–matki i biura konstrukcyjne, trzeba skonstatować fakt planowej likwidacji całej ogromnej rzeszy kadry pracowniczej, która posiada wiedzę i umiejętności, których nie ma potrzeby wykorzystywać i przekazywać dalej…

Jeszcze 5-10 lat i nikt nie będzie umiał niczego zaprojektować, zorganizować produkcji czy wyprodukować… Niestety…

6 myśli na temat “Jak skutecznie mobbingować swojego pracownika?

  • 1 sierpnia 2016 o 06:15
    Permalink

    Witam Autora bardzo ciekawych artykułów!

    Proszę o więcej i częściej. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2016 o 07:41
    Permalink

    Samo Życie,i to w tak katolickim kraju z hasłami Solidarności na sztandarach!

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2016 o 08:19
    Permalink

    To tak częste, że aż zaczynamy obojętnięć na ewidentne łamanie prawa… Mam nadzieję, że etyka szefów bedziecrównie wysoka jak chęć zysku… Dziękujemy za przypomnienie palącego problemu…

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2016 o 13:14
    Permalink

    Oto Polska właśnie, oto co zawdzięczamy neoliberalnym sk…m

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2016 o 13:32
    Permalink

    Witam!
    Zaiste, 🙂 ci “starożytni filozofowie” nie za friko
    pozostają “nieśmiertelni”… NO BO mentalność człowieka
    pozostała tak naprawdę przy ognisku,bezmyślnym wpatrywaniu się w rwący nurt – a już osobliwą przyjemność
    odczuwa wobec zap………cych niewolników podniesiony do wyższej kasty rab – “z chama – pan’…

    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.