Skoro już wiadomo że będzie susza… (cz.2)

fot. red.

Oczywiście stosownymi zadaniami do realizacji i pieniędzmi powinny dysponować samorządy wszystkich szczebli, jak i administracja rządowa specjalizowana w gospodarce wodnej. Ponieważ jest to zadanie, które musi być wykonane już, dlatego jest potrzebna mobilizacja całego państwa i jego wszystkich sił. Skoro dało się zbudować w tym kraju bardzo wiele tzw. orlików, gdzie dzieci odparzają się na sztucznej trawie z Chin, to chyba wykopanie dołów w ziemi też nie jest problemem? Wiadomo, że województwa i powiaty powinny mieć zadania większe, pozwalające na organizację sieci wodnej. Mamy wiele firm budowlanych, które mogłyby na tym skorzystać.

Równolegle trzeba się pogodzić z okolicznością, że wodę trzeba szanować i oszczędzać. W miastach już jest bardzo, ale to naprawdę bardzo droga. Będzie jeszcze droższa, w części płacimy za jakość – w większości miast np. we wspomnianym Krakowie, można ją pić prosto z kranu. Być może trzeba zwiększyć opłaty tak, żeby miasta były w stanie przechowywać pewną ilość wody więcej, we własnej infrastrukturze – dla celu zapewnienia ciągłości dostaw?

Tego lata już kilka mniejszych miast miało dostawy wody z beczkowozów, może warto pomyśleć o tym, żeby ich trochę kupić w ramach wzmacniania Obrony Cywilnej? Beczkowóz ma ten problem, że nie można go wykorzystywać do przewożenia niczego innego, niż wody pitnej. Dlatego, to są drogie inwestycje, które się nie zwracają nigdy. Jeżeli jednak nie ma się czym przewieźć wody, to się jej po prostu nie przewiezie…

To wszystko to działania w mikro skali i nawet jeżeli mówimy o dużych zbiornikach, czy sieci średnich zbiorników, to są zadania dla koparek. Tutaj, nie ma nadzwyczajnej filozofii – decyzja i realizacja. Natomiast państwo powinno pójść jeszcze głębiej i dalej. Mianowicie już dzisiaj powinniśmy myśleć o takich kwestiach jak specjalne technologie dla rolnictwa, które pozwalają na nawadnianie roślin w sposób o wiele bardziej efektywny, niż standardowa „wielka konewka” przyczepiona do ciągnika. Izrael ma w tym zakresie wspaniałe osiągnięcia, a Singapur ma technologię pozwalającą na uzdatnianie każdej wody i skraplanie wody z powietrza. To są sprawy bardzo drogie i nie do wykorzystania na masową skalę, bo jeszcze nie ma takiej potrzeby, jednak warto pomyśleć o tym, żeby mieć dostęp do technologii i się szkolić w jej wykorzystaniu, ponieważ nie wiadomo, co będzie za 10 lat.

Mamy w kraju kilka szkół wyższych, w tym uniwersytetów wyspecjalizowanych w problematyce rolniczej oraz szkoły inżynierskie, których jednym z kierunków kształcenia jest hydrologia, czy też nawet budownictwo wodne (inżynieria i gospodarka wodna i pokrewne). Czym się zajmują te wszystkie uczelnie? Finansowane w dominującej części z publicznych pieniędzy. Jakie propozycje dla rolnictwa i dla rozbudowy infrastruktury wodnej mają? Widział ktoś jakąś dyskusję naukowców, przestrzegających przed dalszymi skutkami nic nie robienia?

Tutaj dochodzimy po raz kolejny do smutnej roli mediów, które interesują się głównie tym, jak jakaś pani drapie się po oku, a nie sprawami o znaczeniu strategicznym, wręcz fundamentalnym dla całej gospodarki, społeczeństwa i naszej cywilizacji polskiej. Naprawdę, nie ma niczego ważniejszego, niż woda – nie ma wody, nie ma życia, nie ma niczego. Zasoby wodne w przeliczeniu na mieszkańca mamy na poziomie Egiptu, ten chociaż pustynny ma największą rzekę Afryki, u nas Wisła wysycha, ale nikogo to nie interesuje, do póki płynie woda z kranu.

Ostatnim, niesłychanie ważnym aspektem problematyki hydrologicznej jest aspekt obronny. Otóż, w naszych warunkach geograficznych, to największe cieki wodne – zawsze były naturalnymi przeszkodami w prowadzeniu wszelkich operacji wojskowych. Jeszcze II Wojna Światowa, była w pełni podporządkowana geografii rzek. W tej chwili jednak wojska dysponują sprzętem, który może przeprawić na tyle istotny potencjał samodzielnie, że cieki wodne, zwłaszcza tak wysychające jak nasze nie są przeszkodą. Głównie chodzi o rzekę Wisłę, która jest naturalną rubieżą w obronie kraju. Każdy, kto widział jej poziom w stolicy i tuż pod nią, powinien zrozumieć, że znalezienie dla czołgów miejsc, którędy przejadą po prostu otwierając włazy w wieżach – nie będzie żadnym problemem. Czołgi są konstruowane tak, że mogą pobierać powietrze do silnika przez przedział załogi, przykładowo Leopard 2 zakłada dużą rurę na jeden z włazów na górze wieży, w której siedzi prowadzący przeprawą dowódca. Przez rurę dochodzi powietrze do silnika i można ewakuować załogę jakby silnik się zepsuł pod wodą. W tej chwili zakładanie takich urządzeń nie będzie potrzebne, ponieważ naprawdę wystarczy otworzyć klapy i przejechać.

Reasumując całość rozważań, zastanówmy się – dlaczego nie są prowadzone realne działania mające na celu poprawę gospodarki wodnej w skali całego kraju? Co takiego musi się stać, żebyśmy wzięli się do pracy? Proszę mieć na uwadze to, że im będzie gorzej z wodą, tym będzie trudniej w przyszłości napełnić zbiorniki retencyjne! Poza tym, z czasem wszystko bardziej kosztuje.

10 myśli na temat “Skoro już wiadomo że będzie susza… (cz.2)

  • 18 lutego 2020 o 05:43
    Permalink

    Woda spływa z dołu do góry.

    Czołgi pokonują rzeki po dnie.

    Panie celebrytki drapią się w oko.

    Cysterny z wodą (i piwem) powinny stać przy każdej zagrodzie.

    Kanał Wisła – Dniestr to połączenie Bałtyku z Morzem Czarnym.

    Czyli realizacja idei Trój-morza.

    Jeszcze przechylić tak kulę ziemską tak, żeby woda z Morza Czarnego płynęła w górę Dniestru i mamy pełnię szczęścia.

    Jak szaleć, to na całego.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 18 lutego 2020 o 05:56
    Permalink

    W Polsce nierozwiązanym problemem jest to, kto odpowiada za dany odcinek wałów przeciwpowodziowych jeżeli akurat takowe są. Naprawdę ludzie…

    Odpowiedz
  • 18 lutego 2020 o 07:45
    Permalink

    Hmm……

    Nie jestem pewien, ale chyba w ramach “uzdrawiania przez likwidację” na pewnym etapie Styropianowcy polikwidowali spółki wodne, nadzór nad wałami przeciwpowodziowymi, przedsiębiorstwa melioracyjne, firmy zajmujące się hydrobudową?
    I bezhołowie trwało kilkanascie lat?

    Miała problem załatwić niewidzialna ręka rynku.
    Czyli, “najlepsza polityka gospodarcza, to brak polityki”.

    Odpowiedz
  • 18 lutego 2020 o 09:17
    Permalink

    “Widział ktoś jakąś dyskusję naukowców, przestrzegających przed dalszymi skutkami nic nie robienia?” – Panie Krakauer, nie bądź pan naiwny. Przecież wszem i wobec wiadomo, że naukowcy się nie wychylą z krytyką, bo stracą szanse na awans i pieniądze na badania. III RP kapitalistyczna podporządkowała sobie naukę i naukowców prawie całkowicie. Nie ma szans na obiektywne i krytyczne myślenie na uczelniach wyższych, bo nie ma przyzwolenia politycznego. Krytyczni naukowcy nie mogą się doczekać podpisu prezydenta pod awansem na profesora, jak pisano na portalach. To jest sygnał dla reszty. Będziecie podskakiwać to nie będziecie profesorami. To nie PRL, gdzie nawet opozycjonistów po odbyciu kary więzienia przywracano do pracy na uczelniach wyższych.
    Cyt.
    “Dwaj naukowcy: dr hab. Michał Bilewicz i dr hab. Walter Żelazny od dłuższego czasu czekają na nadanie tytułów profesora przez Prezydenta RP. Ustawa nie przewiduje merytorycznego badania odpowiedniego wniosku Centralnej Komisji przez Prezydenta RP – kandydata ocenia samo środowisko naukowe – czytamy na stronach “Rzeczpospolitej”.”

    Kolejny sygnalizowany problem:
    “Tutaj dochodzimy po raz kolejny do smutnej roli mediów, które interesują się głównie tym, jak jakaś pani drapie się po oku, a nie sprawami o znaczeniu strategicznym, wręcz fundamentalnym dla całej gospodarki, społeczeństwa i naszej cywilizacji polskiej.” – to fakt, że media zajmują się głównie kulturą głupoty i kroniką kryminalno-obyczajową, ale w tym wypadku uważam, że wyłapanie tego “drapania się po oku” ma charakter strategiczny. 🙂 Obnażenie hipokryzji polityków to jest cel sama w sobie – godny wolności mediów.:-)

    A susza? Przeczekamy w Kościołach na modlitwach.

    Odpowiedz
  • 18 lutego 2020 o 11:38
    Permalink

    Jest jeszcze kwestia modeli klimatycznych……

    Jaki wplyw na klimat, ilość opadów, kierunek wiatrów, prądów morskich, bedzie miało zniknięcie pokrywy lodowej, minimum słoneczne i precesja Ziemi?
    Przy obecnym poziomie wiedzy, jest to czysta gdybologia.
    Żaden model klimatyczny nie jest w stanie przewidzieć rozkładu opadów.

    Odpowiedz
  • 18 lutego 2020 o 17:19
    Permalink

    W czasie suszy, (nie tylko) szosa- sucha…

    Odpowiedz
  • 18 lutego 2020 o 20:44
    Permalink

    Dwa komentarze mówią wszystko – ten @wmw z 7.45 i potem @Miecława .
    Styropian durnie zakładał , że kwestie wodne rozwiążą się same . Np. rowy i kanały się same wykoszą .
    Mała retencja też się sama zrobi itd.itd.

    Natomiast upadek nauki podnoszony przez Miecława to fakt WALĄCY w mózg ludzi , którzy coś z nauki kumają .
    Ja sam pamiętam jako młodzieniec jaką rolę pełniła np. Naczelna Org. Techniczna w PRL , abo taki no. WAT czy AGH .
    W Łodzi NOT miał swój wieżowiec i organizował liczne szkolenia i konferencje również dla wyklętych obecnie sekretarzy PZPR . Dziś tam nic się nie dzieje .

    Opanowanie przestrzeni publicznej przez styropian , dało chory i dziki stan , w którym uczestnictwo w pielgrzymce (!!!) władz jakiejś uczelni dawało jej większy profit niż osiągnięcia naukowe . Mam nadzieję , że styropian będzie za to gnił w piekle , bo nie liczę na żadną ziemską interwencję . W lenistwie “uczonym” pomogły też granty z UE . Cwanie napisany wniosek o dofinansowanie z UE dawał spokój , kasę i uznanie .

    Dziś w mediach liczą się tylko “politolodzy” – jedni podwieszeni po reżim obecny , inni , czekający na zmianę na reżim peowski . Smutne .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.