Polityka

Skomlenie nie kreuje rzeczywistości – refleksja generalna o polskiej polityce zagranicznej

 Polska, jako państwo formalnie niepodległe i suwerenne prowadzi rozliczne polityki, w tym także politykę zagraniczną. To jest politykę formułującą nasze odpowiedzi i nasze zapytania wobec zagranicy. Niestety o jej treści i również formie, można powiedzieć mniej więcej tyle, że chyba prawdą jest sformułowanie, że czasami brak polityki w ogóle, może być również polityką. W zasadzie na tym moglibyśmy skończyć felieton, jeżeli nie chcemy totalnie, zupełnie i w całości krytykować tego, co robią od lat kolejne rządy Rzeczpospolitej.

Błędy polityki zagranicznej Polski można próbować ująć generalnie, jako błędy polityki wschodniej, błędy polityki proamerykańskiej i pronatowskiej oraz błędy polityki europejskiej. Innej polityki zagranicznej w zasadzie nie mamy, ponieważ wielką ofiarą na ołtarzu błędów polityki wschodniej legły polityki subregionalne – jak Morza Bałtyckiego, Grupy Wyszehradzkiej, czy też relacje z Białorusią, krajem dla nas o fundamentalnym znaczeniu, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa. To jak bardzo skopano stosunki z tym krajem, w czym całą winę jednostronnie ponosi Polska – to przypadek dla akademii dyplomatycznych całego świata, jak nie prowadzić i jak nie realizować polityki. Naprawdę gorzej już się chyba nie dało, no może poza przypadkiem stosunków z samą Rosją.

Polityki wschodniej w ogóle nie da się podsumować, ani zrozumieć. W tym przypadku na pewno lepszy od tej polityki, byłby brak jakiejkolwiek. Ponieważ to, co się stało na Ukrainie i poparcie polskiej klasy politycznej dla nielegalnego zamachu stanu, jaki tam miał miejsce, to wydarzenie bez precedensu. Uwaga, nikt tutaj nawet nie sugeruje, że nie realizowano takiego, a nie innego interesu – to kwestia sporu o rozumienie racji stanu. Problem leży na zupełnie innym poziomie, mianowicie – jako sąsiad Ukrainy, należało zachować ścisłą neutralność – W PEŁNIE SZANUJĄC TO CO SIĘ WEWNĄTRZ UKRAINY DZIEJE, JAKO WYBÓR UKRAIŃSKIEGO NARODU. Zwłaszcza, że ten Naród został pozbawiony prawa do wyrażenia w pełni swojej woli i żadna władza w warunkach uzurpacji i wojny domowej, nie może liczyć na legitymację demokratyczną. W tym zakresie nie tylko nie zdaliśmy egzaminu, ale przede wszystkim popełniliśmy serię błędów, o których lepiej nie myśleć. Wystarczy jedynie zadać sobie pytanie, czy chcielibyśmy żeby np. Niemcy tak zaangażowały się w polską sytuację w trakcie zamachu stanu i rewolucji? Odpowiedź nie jest chyba potrzebna.

Poza wielkim błędem i wielką winą wobec bratniej Białorusi, jest również grzech pychy wobec naszych litewskich sąsiadów, dodajmy – trudnych sąsiadów, jednakże mimo wszystko sąsiadów. Nie musimy się z nimi kochać, tutaj miłości nigdy nie było, jednak pewna wspólnota interesów jest jednoznaczna i niepodważalna. Wiadomo, że do porozumienia trzeba dwojga, jednakże na kierunku wileńskim musimy wykazywać o wiele większą wrażliwość, nie tylko z powodów historycznych. Czysty pragmatyzm nakazuje szukać prób porozumienia z Litwą, coś więcej niż formalna poprawność stosunków wewnątrz unijnych jest możliwe i konieczne.

Wielkie nadzieje na nowe otwarcie w polityce wschodniej były pokładane wraz z objęciem funkcji przez pana Andrzeja Dudę, niestety jednak nie nastąpiła tutaj żadna poprawa, nawet nie ma sygnałów, pokazujących po prostu zimny pragmatyzm, jeżeli nie jest stać nas na serdeczność. W najbliższym czasie Zachód będzie dążył do zmiany polityki wobec Federacji Rosyjskiej, jeżeli na czele nowego otwarcia będzie „reset” prezydenta Trumpa, to będzie bardzo ciekawe jak władze w Polsce, właśnie z panem Dudą się wobec niej odnajdą.

Na proamerykańskość jest zupełnie asymetryczna. To polityka w świecie, który nie istnieje, który wymyśliły wątłe intelektualnie osoby z naszego i narzuconego zza wielkiej wody establishmentu, dla uzasadnienia swojej racji bytu. Przez lata mamiono Naród o rzekomo specjalnych stosunkach, uprzywilejowanych stosunkach, setki kłamstw, bzdur i tworzenia narracji do fikcji. Ponieważ stosunki z USA to nic innego jak „business as usual” z tą poprawką, że jesteśmy w funkcji amerykańskiej optyki na Niemcy. Amerykańscy Marines nie nigdy nie wylądują na plażach Zachodniopomorskiego, a na pewno, jeżeli nie będzie, co najmniej milczącej obojętności Niemiec.

Na fikcję para-relacji z USA, które oznaczały dla nas udział w okupacji Iraku, trudną do pojęcia sprawę w Szymanach i inne kwestie nakłada się nasza wiara w NATO. Tymczasem NATO to dla nas głównie wysiłek w Afganistanie i brak realnego bezpieczeństwa w strefie buforowej, którą tworzymy na własne życzenie dla Zachodu przed Rosją. Dodajmy strefę, której nikt nie chce bronić, albowiem do tej pory nie było żadnych realnych przesłanek na rzecz wspólnej, kolektywnej obronności. Jednakże zrobiliśmy wszystko, żeby w pełni podporządkować swoją obronność standardom NATO i jego wymogom.

Takich kwestii jak ewentualna odpowiedź jądrowa na atak jądrowy na Warszawę i inne tego typu strategiczne kwestie – w ogóle się nie podnosi, one nie istnieją. Podobnie jak nie istnieje żadna koncepcja obrony Polski, ponieważ sami przez siebie jesteśmy buforem i taka mamy funkcję dla NATO.

Jednakże te wszystkie kwestie, chociaż kładą się długim cieniem na naszej sytuacji, to tak naprawdę chyba najbardziej szokująca jest nasza sytuacja w Unii Europejskiej. Tutaj nie da się tego opisywać, bez bardzo mocnych słów, których niestety nie można używać, a bardzo szkoda, chociaż coraz bardziej zmieniają się standardy. Przez lata podchodziliśmy do Unii, jak do Unii transferowej, – czego symbolicznym ukoronowaniem był tort z pieniędzy zademonstrowany przez pana Tuska po negocjacjach. Niestety fundusze unijne nie przyczyniły się do skoku cywilizacyjnego. Pan Tusk dostał swój stołek w Brukseli, na którym raczej się nie sprawdził, a w kontekście brexitu i wcześniej francusko-niemieckiej dyplomacji w Mińsku nawet nie zaistniał.

Tak, jak nie mieliśmy w ogóle koncepcji na Unię Europejską i nasze miejsce w niej w „epoce Tuska”, to obecnie w „epoce dobrej zmiany” już w ogóle nie wiadomo, o co chodzi. Polska pana Kaczyńskiego i jego politycznych asystentów to kraj eurosceptyczny i niemieckosceptyczny. W którym popełniono totalny błąd anonsowania strategicznych stosunków z krajem, który pół roku później zdecydował, że wychodzi z Unii Europejskiej. Tego nie da się określić inaczej niż zagubienie i bezmyślność rządzących w Warszawie.

Nie ma chyba potrzeby się bardziej zagłębia w to nieszczęście. Trzeba tylko dla porządku wspomnieć o formie realizacji polityki zagranicznej, otóż Rzeczpospolita nie miała szczęścia do ostatnich trzech Ministrów Spraw Zagranicznych. Pierwszy się zaangażował na Ukrainie i w ogóle jest symbolem wielkiego partactwa na Wschodzie, drugi zapisał się ahistorycznym rozumieniem niektórych aspektów II Wojny Światowej, a o obecnym lepiej nic nie mówić, bo nie ma o czym. Lepiej postarać się o zasłonę milczenia, chociaż to, co stracimy już nie będzie nasze.

Można opowiadać bajki o międzymorzu, o handlu ropą i gazem z całym regionem, snuć opowiastki i mówić o cudach niestworzonych. Realia są jednak takie, jakie są i nic na to nie poradzimy, głównie przez błędy poprzednich okresów. Skomleniem nie da się kreować rzeczywistości. Wiele razy w historii, zbyt wiele razy pozostawało nam tylko skomlenie. Jednakże nadal nie podchodzimy do problemów i wyzwań w sposób pragmatyczny, nie zdziwmy się jak przez rzeczywistość znowu ktoś będzie skomleć.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

22 komentarze

  1. Druzgocący polską politykę zagraniczną artykuł.

    Nie tylko obecna ekipa źle ją prowadzi, to balast całego dwudziestolecia.

    Polskie elity świadomie, sądząc po skutkach – ustawiają Polskę w charakterze klienta wielu państw, nawet niekoniecznie potężniejszych.

    Przypomina to zachowanie wiejskiego głupka, którego z racji powiązań rodzinnych, zapraszają na wiejskie wesela.

    Taki głupek kreci się wśród gości, którzy – jeśli są z zewnątrz – nawet okazują mu chwilowe zainteresowanie.

    Do chwili, aż przekonają się że mają do czynienia z głupkiem, który nawet własną agenturę wywiadowczą ujawnia i upublicznia w świecie.

    Do tego jak ten głupek się na weselu rozkręci, to nawet z własnymi wizjami i planami uzdrowienia świata wyskakuje przed gośćmi.

    Bo jak sobie trochę wypije, to zaczyna ujawniać, że ma MISJĘ!

    Misję obrony Zachodu przed ZŁYM WSCHODEM.

    Tylko że Zachód o tym nic nie wie lub nawet sobie takiej OBRONY, pod kierunkiem Polskiego MIĘDZYMORZA – nie życzy.

    Na weselu, po takiej PROJEKCJI MISJI nikt głupka już nie traktuje poważnie, wystarczy parę godzin wspólnej zabawy.

    I tak jest z uprawianiem naszej polityki zagranicznej, tylko zamiast godzin – biegną lata, a głupek nadal pozostaje głupkiem, mimo deklarowanego ostatnio POWSTAWANIA z KOLAN.

    • Międzymorze to nie jest zły projekt ale pod warunkiem, że to nie Praga czy nawet Budapeszt będzie naszym głównym partnerem ale Rumunia i Skandynawia. Oba te regiony są bezpośrednio zagrożone wzrostem rosyjskiej pozycji w Europie. Ponadto Rumuni mogą wnieść do posagu całkiem sporo żołnierza a Skandynawia ma świetne technologie militarne, z których zresztą już korzystamy. Czesi a tym bardziej Węgrzy nie mówiąc o Słowakach nie mogą nam zaoferować tak naprawdę niczego. Razem z Rumunami jesteśmy podstawą wschodniej flanki NATO. Łącznie to będzie 60 mln ludzi czyli ledwie dwa razy mniej niż Rosja. Razem ze Skandynawami mamy większe PKB niż Rosja. I jeżeli ceny ropy będą na stosunkowo niskim poziomie przewaga gospodarek Polski i Skandynawii nad gospodarką Rosji będzie rosła z każdym rokiem.

      SZANOWNY PANIE PROSZĘ NAM POWIEDZIEĆ CZY PAN COŚ PIJE? MOŻE TO JEST DOBRE – MOŻE TEŻ POWINNIŚMY SPRÓBOWAĆ? POZDRAWIAM SERDECZNIE WEB. JÓZ.

      • P,.Józefie normalny człowiek jeśli pije,to nie bredzi,musi jeszcze jarać.To typowe narkotyczno alkoholowe majaki w tym wypadku rozpad Rosji i potężna Polska.Bez dwóch zdań stopień niepełnosprawności Znaczny.Nie zdolny do samodzielnej egzystencji + zasiłek pielęgnacyjny od Wujka Sama.

      • WEB.JÓZEF – Proszę i radzę nie ryzykować!
        Wystarczy poplątania z pomieszaniem “u abry –
        akabry”. Stylistyka ,składnia na poziomie,
        natomiast sens i treść – “uchowaj Boże!” 🙂
        Nieszczęśliwy,niespełniony “mużyk”!

  2. Wierny_czytelnik

    Autor w jednym się pomylił – w tytule, powinien brzmieć: Skomlenie w polskiej polityce zagranicznej ma kolosalną przyszłość

    • …albo i nie ma. Dobrze byłoby już mówić o totalnym
      skundleniu w czasie przeszłym.Tylko….skąd
      wziąć myślące kategoriami Narodowymi elity?
      Na pewno nie w demoliberalnych,różowo – czerwonych
      “salonach” wyizolowanych od głosu Narodu
      pookrągłostołowo warstwą “sreropianu”.

  3. Krakauer po tym artykule powinien zostać co najmniej Ministrem Spraw Zagranicznych nawiązując do pozycji A.Rapackiego,z którym i Wschód i Zachód się liczył!A nasz obecny płaczek Nie zabijajcie nas! najsłabszym ministrem XXI wieku!

    LITOŚCI. AUTOR JEST SKROMNYM I ZWYKŁYM CZŁOWIEKIEM I NIE MA ŻADNYCH AMBICJI POLITYCZNYCH. WEB. JÓZ.

    • P.Józefie rozumiem pańskie uwagi ale zgodnie z maksymą Wielkiego Elektryka”nie mogie ale muszem”.Tak że niezbadane są wyroki boskie !Żeby tylko nie był to głos wołającego na puszczy. Życzę Krakauerowi ciągłej obecności nie tylko na O.P!

  4. WALDEMAR SPOD CZESKIEJ GRANICY

    Bardzo ważna jest uwaga autora na temat Litwy, myślę też że w dużej mierze odnosi się ona do Czech i Słowacji, chociaż w obu przypadkach to inna liga – Słowacja ma Euro, a Czechy są przed nami cywilizacyjnie 40 lat do przodu. ehhh

    • Porównywanie stosunków z Litwą do stosunków ze Słowacją nie mówiąc o Czechach jest bardzo dziwne. Jedyne co może łączyć Litwę z Czechami to fakt, że w obu tych państwach Polacy kontrolują część branży petrochemicznej co nie podoba się Moskwie. ale różnica taka, że o ile w Czechach Rosjanie starają się utrudnić Orlenowi pracę za pomocą lobbystów wśród czeskiego biznesu i polityki to Litwini robią to bez moskiewskich inspiracji. Ciekawe gdyby doszło do “dobrej zmiany“ w Ameryce(Trump) pierwsze co zrobiliby Litwini to odbudowaliby linię kolejową łączącą Możejki z Łotwą. I to w ekspresowym tempie. Jeżeli chodzi o to że Czechy są 40 lat przed nami to chyba tylko w dziedzinie swobody obyczajowej. ehhh

  5. Polska jest krajem peryferyjnym i zależnym. Mówią,że niemiecką kolonią. A najbardziej zakrawa na żart, gdy mówią o wolności, niepodległości lub suwerenności. To już było

  6. Wkrótce będzie druga nitka Nord Stream i Putin będzie chciał chwycić Białorusinów mocniej za gardło. W końcu on na pewno nie zapomniał ani jednego obraźliwego słowa Łukaszenki w stosunku do swojej osoby a i pieniędzy też już nie ma aby gwarantować stabilność białoruskiej biedy. Ciekawe czy Polska i NATO pozwolą Putinowi okrążyć Białoruś poprzez atak z Kaliningradu przez tzw korytarz suwalski.

    • Zaatakować polskie Suwałki, żeby okrążyć Białoruś – to tak samo, jak kupić krowę, gdy chce się wypić szklankę mleka. 😀

    • @abra w szale rozpaczy z powodu niemożności ziszczenia się uknutych “gdzieś” 🙂 planów podboju i rozbioru Rosji jest niespełniony.
      Mamy nadzieję że w stadium nieukontentowania polityczno – militarnego pozostanie już na zawsze, jako tylko domorosły siewca płaskich intryg.
      Czego szczerze – życzymy!
      🙂

      • Pożyjemy, zobaczymy. Rozbioru Rosji bym nie wykluczył zwłaszcza jeżeli Chińczycy zostaną zablokowani na morzach i aby nie stać się państwem całkowicie zależnym od Ameryki nie będą mieć innego wyboru jak ekspansja w Rosji. I wcale nie muszą robić tego militarnie wystarczy, że doprowadzą do wojny domowej w tym kraju. A biorąc pod uwagę potęgę Chin, problemy etniczne w Rosji czy zwykłą chciwość rosyjskiej oligarchii(czy nawet zwykłych urzędników), która ma coraz mniejsze zyski z eksploatacji tego kraju a przecież trzeba żyć na pewnym poziomie, to Chińczycy mogą mieć całkiem proste zadanie. Zresztą to znacznie tańsze rozwiązanie niż budowa dziesięciu lotniskowców wraz z całym inwentarzem towarzyszącym w postaci okrętów osłony i stałe trzymanie tej armady w gotowości do walki dziesiątki tysięcy km od własnego terytorium gdzie potencjalny przeciwnik będzie zawsze miał przewagę logistyczną(bazy na całym świecie). Po co wybierać się z motyka na Słońce?

    • MON cher, żarty się skończyły.
      Bzdury vs bzdury (Клин клином вышибают).

      Biorąc pod uwagę tzw. korytarz Suwalski postępowa ludzkość chce koniecznie wiedzieć – w jaki sposób gruczoł wydzielania wewnętrznego wpływa na życie seksualne białych karaluchy?

  7. ….czy też relacje z Białorusią, krajem dla nas o fundamentalnym znaczeniu, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa. To jak bardzo skopano stosunki z tym krajem, w czym całą winę jednostronnie ponosi Polska – to przypadek dla akademii dyplomatycznych całego świata, jak nie prowadzić i jak nie realizować polityki. Naprawdę gorzej już się chyba nie dało, no może poza przypadkiem stosunków z samą Rosją.

    Białoruś – ważny kierunek polskiej polityki(1)

    http://www.prawica.net/4755

    Białoruś – ważny kierunek polskiej polityki(2)

    http://www.prawica.net/4755

    Autor w piątym zdaniu na finiszu,może jednak przytoczę :)”Można opowiadać bajki o międzymorzu, o handlu ropą i gazem z całym regionem, snuć opowiastki i mówić o cudach niestworzonych.” doskonale wyprzedza i punktuje stek bzdur czy insynuacje/
    ‘pobożne życzenia” – niejakiego @abracadabry,zawarte pod tekstem “nigdy jeszcze USA…” z godz.11:17

  8. Upssss autor nazywa polską politykę zagraniczną skomleniem, a tu nas czekają dwa gigantyczne zdania. Pierwsze zadanie to na polecenie jankesów mamy razem z Ukrainą zapędzić niedźwiedzia do tajgi.Drugim naszym zadaniem jest uratowanie Europy i jej chrześcijańskiego dziedzictwa. Na czyje polecenie i dla kogo to nie wiem, bo chyba Franciszek zauroczony islamem o to nie dba. Ale to drobiazg, ważne że mamy Misję do wykonania.Jak przy tych celach wygląda polski interes narodowy ? A kto by pytał o taki przyziemny cel, ginący w blasku wielkości czekających na nas zadań, my zmienimy otaczającą nas rzeczywistość a wraże knowania zostaną rozbite w proch i pył. Ale może beze mnie, ja postoję z boku, nie pójdę już na “wybory”

    • Ale naszym interesem jest właśnie to aby niedźwiedź nie wychodził z tajgi. Dla Amerykanów to ganz egal czy niedźwiedź będzie hasał w Europie. Już bardziej Niemcy byliby w strachu gdyby do takiej sytuacji doszło. Inna sprawa, że nawet gdyby niedźwiedź przyczłapał aż do Lwowa to przede wszystkim Amerykanie naciskaliby na nas aby niczego nie robić. Oczywiście poza zakupem amerykańskiej broni. Tak jak hamowali Turków gdy tuż przy ich granicy Putin urządził sobie manewry z udziałem ostrej amunicji.

  9. Przez jakie okulary on patrzy na świat, ten abracośtam ?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ten − four =