Paradygmat rozwoju

Skala zachodniej krytyki wobec Polski nakazuje nam rozważyć charakter sojuszy/uzależnienia

 Skala zachodniej krytyki wobec Polski jest bezprecedensowa. Oczywiście rozumiemy i nawet jesteśmy wdzięczni, za krytykę trudnych do zrozumienia decyzji naszego rządu, jednak – mieliśmy do czynienia z prawdziwym naskoczeniem na Polskę jako taką, przecież politycy austriaccy i niemieccy mówili o wprowadzeniu sankcji wobec Polski, obcięciu funduszy unijnych – to się po prostu nie mieści w kategoriach traktatowych, bo jakby ktoś zapomniał na coś się umówiliśmy w Lizbonie.

Nawet USA przysłały do nas specjalnego wysłannika, którego misja oczywiście nie jest jawna, jednakże można się spodziewać, że chodzi o całą wiązkę spraw, których potwierdzenia od nowych władz w Warszawie prawdopodobnie domagał się Waszyngton. Trudno orzec, czy to dobrze, czy to źle że doszło do takiej interwencji – jednak miała ona miejsce i trzeba ją na poważnie traktować, jako istotny wyznacznik międzynarodowej pozycji Polski.

Czego się oni na Zachodzie spodziewali? Co miała spowodować zmiana władzy w Polsce? Pryncypia krajowej polityki są niezmienne, praktycznie wszystkie kwestie strategiczne obowiązują. Co robią Ambasadorowie krajów Zachodu w Polsce? Nie są w stanie przekazać wiarygodnej informacji na tak istotne tematy jak zamiary rządzących w kraju? Można było się czegoś więcej spodziewać po sojusznikach, a Amerykańska wizyta musi być rozpatrywana w kontekście możliwości podsłuchiwania wszystkiego i wszystkich przez ten kraj.

Państwa Europy Środkowej i państwa bałtyckie – nasi inni sojusznicy, mają nastawienia generalnie koniunkturalne i z punktu widzenia Pragi, Budapesztu, czy Rygi – nie ma żadnego znaczenia, kto rządzi. Być może to zabrzmi nieco złowieszczo, ale w zasadzie nie mamy bilateralnych interesów. Mamy interes zbiorowy jakim jest bezpieczeństwo i interesy bezpośrednio podpinane do niemieckiej lokomotywy, tutaj raczej nikt nie ma złudzeń.

Niemiecka nagonka na Polskę mogła mieć na celu spacyfikowanie naszych pretensji odnośnie Nord Stream 2. Nic nie dzieje się przypadkiem, zwłaszcza w polityce zagranicznej. Zachód ma bardzo wysublimowane podejście do robienia interesów z Rosją, Ruble przecież nikomu nie śmierdzą, wszyscy są zadowoleni z kontraktów – nawet sankcje nie są przeszkodą. Sytuacja zawsze dochodzi do normy, bez względu na problemy polityczne, chyba że mielibyśmy jawną wojnę, ale na taką nikt nie ma ochoty. Polaków obrzucono błotem, obrażając i szczując – najpierw pod hasłem braku solidarności wobec tzw. uchodźców, potem doładowano całą resztę historii związanych z rzekomym naruszeniem, czy też końcem demokracji w Polsce. W konsekwencji polskie władze musiały się bronić, działając na rzecz zachowania wizerunku, zamiast zadawać istotne pytania. Proszę sobie wyobrazić debatę w Parlamencie Europejskim na temat polityki energetycznej – Nord Stream 2, zamiast rozpytywania pani premier Beaty Szydło o bzdety, mielibyśmy dyskusję merytoryczną. Co było, widzieliśmy w transmisjach telewizyjnych. Właśnie tak się załatwia podmioty słabsze, proszę pamiętać, że to co sobie napiszemy w polskich gazetach lub portalach – nie ma żadnego, ale to naprawdę żadnego znaczenia. Liczy się to, że na forum międzynarodowym Unii jako podmiot wnoszący problemy istotne dla nas i całej Unii – nie istniejemy.

Dzisiaj gdyby rząd w Warszawie chciał podjąć uczciwą decyzję merytoryczną na tematy energetyczne, czy to Nord Stream, czy też związane z emisjami substancji szkodliwych i naszymi zobowiązaniami w tym zakresie – będziemy skazani co najwyżej na śmieszność, ponieważ cóż mamy do zaoferowania? Na podstawie jakiej wiarygodności w ogóle śmielibyśmy upominać Niemców, Holendrów i Francuzów – prowadzących potężny projekt infrastrukturalny? W ostateczności przecież nawet na gazoport dali nam w części fundusze unijne – czy mamy prawo krytykować ich „rurę”? Nawet jeżeli to nie będzie krytyka brana na poważnie.

Krytycznym punktem tego napięcia było działanie jednej z agencji ratingowych, która wbiła pierwszy gwóźdź do trumny naszej gospodarki od 1989 roku. To pierwsze obniżenie ratingu Polski w historii naszej transformacji. Tego nie można lekceważyć – to takie ostrzeżenie – jak będziecie podskakiwać, to się wam przytnie skrzydełka. Po prostu, brutalnie, realnie – witamy, oto tak wygląda wewnętrzna mechanika naszych sojuszy z zachodem, w których ciągle nie umiemy się zachować i nie rozumiemy, że to ciągle jest brutalna i bezwzględna gra. Mówienie o tym, że wstajemy z kolan, że stawiamy warunki i że stanowimy politykę polską, narodową, zorientowaną na suwerenność – proszę sobie zachować na wizytę w toalecie. W realnym świecie Złoty spadł w ciągu miesiąca o około 30 groszy w stosunku do Euro.

Starsi niech sobie przypomną na czym polegała strategia Zachodu wobec PRL-u, który został uzależniony gospodarczo przy pomocy dewizowych kredytów, a następnie brutalnie egzekwowano ich spłatę już w nowych warunkach gospodarczych. Do tego nałożono na nasze państwo realne sankcje gospodarcze, które miały charakter niehumanitarny – w imię walki z „reżimem” nie było dla nich problemem skazanie Narodu na cierpienie ekonomiczne. Dzisiaj jesteśmy od nich o wiele bardziej uzależnieni. Wnioski wyciągnijcie państwo sami – to są sojusze? CZY TO JEST UZALEŻNIENIE? Jak powinno się traktować sojusznika, a jak jest traktowana Polska? I Polacy? Istotą sojuszu jest przecież troska o sojusznika! Jeżeli nasi zachodni sojusznicy uważają, że zmiana władzy upoważnia ich do nakładania sankcji, które oczywiście dotkną Narodu – codziennego bytowania ludzi, to JACY TO SĄ SOJUSZNICY I JAKI JEST CHARAKTER NASZYCH SOJUSZY? MOŻE TO JEST SOJUSZ W JEDNĄ STRONĘ?

5 komentarzy

  1. Po prostu obecny MINI-KRYZYS pokazał, że zobowiązania sojusznicze w momencie próby mogą być różnie interpretowane.

    Należy przy tym odróżnić obecność kilkuset ROTACYJNYCH żołnierzy NATO w Polsce, filmowanych na raz z kilku kamer, od realnych powiązań militarnych.

    W najgorszym ze scenariuszy może okazać się, że obok tych kilkuset rozproszonych w Polsce żołnierzy sojuszniczych, będą przemieszczały się w podobnym umundurowaniu (co dziś nie jest trudne, bo wszystko i tak produkują Chiny Ludowe) – GRUPKI ZIELONYCH LUDZIKÓW, doskonale mówiących po angielsku.

    Dodajmy do tego kilka grupek “brodatych” ludzi opasanych w coś na wzór Pasów Szachidów – i mamy masakrę.

    Nie mamy Państwa, co miarodajnie potwierdził b. Minister Spraw Wewnętrznych, więc wywołany chaos będzie się rozwijał i to napędzany przez nas samych oraz kilka grupek bohaterskich REKONSTRUKTORÓW uzbrojonych “pilnie” w kbks-y. RESZTA NIEUZBROJONEJ LUDNOŚCI BĘDZIE NA RZEŹ – WÓWCZAS MOŻNA ŻYCZYĆ WSZYSTKIM ZDRAJCOM KTÓRZY BYLI PRZECIWKO POWSZECHNEMU UZBROJENIU KTÓRE SUGERUJE AUTOR – PIERWSZEGO KONTAKTU Z TAKĄ GRUPĄ.

    Nawet Ochotnicze Straże Pożarne nic nie pomogą, jak zostanie przerwanych kilka linii wysokiego napięcia, a na zewnątrz będzie akurat kilkanaście stopni mrozu.

    Żadne Grupy Reagowania Kryzysowego nic nie zrobią, jeśli zostaną uszkodzone główne linie transmisji danych, a serwery sieciowe zablokowane zostaną zmasowanymi atakami hakerskimi.

    Co zrobi Zachód?

    Będzie czekał na rozwój wydarzeń, bo uznają, że to może SAMI POLACY zaprosili tych NOWYCH WYZWOLICIELI.

    Wyłoniony samozwańczy rząd np. w Siedlcach (matecznik PiS) – zacznie mieszać.

    Wobec zmiennej i niejasnej sytuacji Zachód będzie czekał.

    Jak się uspokoi – rozpoczną rozmowy pod nazwą MIŃSK II, albo nawet DREZNO I …

    Tak być musi?
    A może nie, jeśli skonsolidujemy się wobec jedynie słusznego NACZELNIKA PAŃSTWA i JEGO MINISTRA OBRONY NARODOWEJ, reaktywatora Obrony Terytorialnej!

    Amen.

  2. …Starsi niech sobie przypomną na czym polegała strategia Zachodu wobec PRL-u, …
    …Dowiadujemy się z niego, że już w lipcu 1970 Edward
    Gierek funkcjonował jako I sekretarz KC, także wobec towarzyszy radzieckich, a Tadeusz Wrzaszczyk czuł się już ministrem przemysłu, także wobec Włochów. Czy coś takiego mogło być możliwe, gdyby służby specjalne nie zamknęły Władysława Gomułki w stuprocentowo szczelnym matriksie?

    Inną ciekawą wiadomość wyłowiłem w internecie (link zewnętrzny). Jest to telegram amerykańskiego sekretarza stanu po rozmowie ze Stefanem Jędrychowskim. (…)
    Rozmowa dotyczyła ogromnych kredytów, które Polska miała zaciągnąć na Zachodzie w latach 1971-1975. Ciekawostką jest, że Gomułka był wrogiem takich kredytów a rozmowa odbywała się za jego plecami w 1969 roku. Jędrychowski został u Gierka ministrem finansów…

    “Wejdźmy na lotne piaski http://www.prawica.net/2594

  3. Tak, sytuacja w jakiej znajduje się Polska została, moim zdaniem, opisana prawidłowo.Są zdumiewające podobieństwa do XVIII wieku.Wtedy nie pozwolona nam się zreformować. Czy mamy szansę teraz ?. Nigdzie nie napisano że odniesiemy sukces. Ale jeżeli istnieje jakaś szansa na sukces to wiążę ją z pisowskim rządem. Prezes PiS nie jest oligarchą, nie motywuje go możliwość pomnożenia majątku, jest patriotą. Czy okaże się wystarczająco bystry,odporny na ataki, czy potrafi wyjść za dotychczasowe uprzedzenia ? czy potrafi się cofnąć by nie doprowadzić do rozstrzygającej bitwy w której chwalebnie poniesie klęskę ? Nigdzie tego nie napisano, to nasza przyszłość, ale dlatego tak zagłosowałem, dałem Polsce szansę, nie z powodu 500 zł. Poprzedni nierząd nie dawał żadnej nadziei na cokolwiek.

  4. ,,WITAMY SERDECZNIE Z OTWARTYMI RAMIONAMI PRZEDSTAWICIELA WIELKIEGO BRATA ZZA OCEANU !!!”
    Polska chce się zbroić, realizując – jako najbardziej zaufany i największy na wschodniej flance NATO sojusznik Stanów Zjednoczonych – amerykańską politykę globalnej hegemonii. Tylko czy polskie elity polityczne biorą pod uwagę fakt; co się stanie jeśli ich protektor zacznie bankrutować, pochłaniając świat w odmętach ekonomicznego chaosu i wojen? Czy my jako kraj musimy zostać przez kogokolwiek zaatakowani aby wraz z upadającym światowym imperium pójść jego śladem na dno? To, że globalny hegemon jeśli nie wywoła jakiegoś spektakularnego konfliktu na skalę światową zbankrutuje, jest tylko kwestią czasu. A więc my, jako kraj powiązany bardzo ścisłymi relacjami finansowymi, gospodarczymi, wojskowymi i politycznymi z Zachodem, zostaniemy wraz z nim wciągnięci w otchłań, jest więcej niż prawdopodobne. I wcale nie muszą tu spadać bomby, ani nastąpić inwazja jakiś wrogich nam armii, aby osiągnąć podobny skutek. Wystarczy, że zostaną nam odcięte dostawy gazu, aby doprowadzić do ruiny polską gospodarkę, a większą część gospodarstw domowych pozbawić ogrzewania. Wyobraźmy sobie ile przedsiębiorstw jest uzależnionych od dostaw gazu i co się z nimi stanie, gdy jego dopływu zostaną pozbawione. Wyobraźmy sobie również miliony rodzin żyjących w blokach, gdzie głównym źródłem energii jest gaz. Czy rodziny te będą mogły sobie ugotować posiłek, czy też ogrzać swoje mieszkania gdy nie będzie gazu? Ktoś może odpowiedzieć, że jest jeszcze alternatywne źródło energii, którą jest energia elektryczna. Tylko, że już w chwili obecnej, dzięki polityce prowadzonej przez ostatnie ćwierćwiecze przez nasze postsolidarnościowe elity polityczne, produkcja energii elektrycznej nie wystarcza na bieżące potrzeby kraju. Więc co dalej? No tak mamy przecież potężne zasoby węgla, który możemy dostarczyć elektrownią aby w ten sposób zwiększyć produkcję prądu, tylko że jednocześnie trzeba by było wybudować kolejne elektrownie, a to trwać będzie jakiś czas i do tego kosztuje, bo nic nie ma w kapitalizmie za darmo. Oczywiście jest to tylko jeden problem, bo kolejnym są linie przesyłowe, które również wraz z budową nowych elektrowni i zwiększonym zapotrzebowaniem na energię elektryczną trzeba by było rozwinąć, a to są kolejne pieniądze i czas. Powiedzmy, że w ciągu pięciu lat udałoby się uzupełnić brakującą ilość energii, tylko w jaki sposób tą pięciolatkę przeżyłoby społeczeństwo, szkoły, przedszkola, szpitale, administracja publiczna itd. Pięć lat drastycznego niedoboru energii, to śmierć milionów ludzi, to upadek gospodarki i paraliż państwa. I to jest realny problem jaki pojawiać się już zaczyna w obliczu konfrontacyjnej linii politycznej z Rosją, a nie zagrożenie militarne z jej strony. Wystarczy więc, że w wyniku jakiejś spektakularnej prowokacji doprowadzi się do konfliktu z Rosją, aby ona w odwecie zablokowała dostawy gazu do Polski i przez nasz kraj na Zachód. Czy trzeba więc wojny na naszym terenie, aby osiągnąć taniej jeszcze bardziej tragiczny skutek zniszczenia kraju? Dlatego też obecne elity polityczne, które pociąga z sznurki światowy hegemon, w imię dobra tego kraju, niech otworzą wreszcie oczy i zaczną myśleć w interesie tego kraju i jego obywateli, bo idąc dalej obecną drogą prowadzą one nas prosto ku krawędzi przepaści. Dlatego też zamiast wydawać beztrosko wyciągnięte z naszych kieszeni setki miliardów dolarów na finansowanie nikomu nie przydatnego uzbrojenia i armię, niech raczej zmienią swoją politykę, zaś pieniądze ciężko wypracowane przez polskie społeczeństwo wydadzą zgodnie z jego życiowym interesem. Jak wiadomo pierwsze ćwierćwiecze „wolnej” Polski okazało się w wielu dziedzinach jej totalną porażką i obyśmy nie byli zmuszeni iść dalej tą drogą klęsk, bo dla wielu milionów naszych rodaków- i dla nas samych- będzie to ostatnie ćwierć wieku przeżyte w tym kraju i w ogóle na tym świecie.

    NO I PROSZĘ JAKI TALENT SIĘ NAM UJAWNIŁ – PANIE JERZY – PRAWDZIWA PERŁA !!! NAPISZE PAN ARTYKUŁ? WCZEŚNIEJ PROPONUJE SKONSULTOWAĆ TEMAT. SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY! WEB. JÓZ.

  5. Jeśli to są reformy a nie chwytanie społeczeństwa to ja jestem Jan Paweł III.Dość partyjniactwa i wszechwładzy PIS.Lemingu czy ty żyłeś w latach 2005 2007 ? Pamiętasz B.Blide?Ja pamiętam również listy proskrypcyjne w dziekanacie pewnej uczelni gdzie pracowałem i tchórzliwe zachowanie zastraszonych ludzi.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.