Soft Power

Skala plucia na nieistniejący jeszcze rząd daje właściwe świadectwo dużej części mediów

 Jeszcze nie zaczęli urzędować, nawet nie zrobili sobie wspólnego zdjęcia, naprawdę jeszcze nie są ministrami, a pani Szydło nie jest premierem a już są ofiarami dużej skali plucia prowadzonego przez niektóre media, właśnie w mediach. Co ciekawe, nie tylko media kolorowe starego reżimu rzuciły się na opluwanie przyszłych ministrów, ale również niektóre media prawicowe, związane ze środowiskami tzw. dziennikarzy niepokornych ujawniają swoje polityczne preferencje. Jest to zjawisko o tyleż frapujące, co zastanawiające, albowiem przecież każdej władzy z wyjątkiem władzy okupacyjnej należy się pewien kredyt zaufania.

Uwaga, wiemy mniej więcej czego się spodziewać po zaprezentowanym gabinecie, tutaj jak powiedział sam przywódca polityczny tych ludzi, nie ma niespodzianek. Co można rozciągnąć również i na metody oraz kierunki ich działań. Z rządu można wyłonić silny rdzeń ideowy, składający się z ludzi będących w samym sercu spraw poprzedniego rządu PiS, jak bardzo fantastami musielibyśmy być, gdybyśmy spodziewali się po nich cudów? Interesujące jest głównie to w jaki sposób odniosą się w swoim działaniu do dwóch kwestii tj. do polityki zagranicznej oraz do zagadnienia rzeczywistego rozliczenia poprzedników. Wszystko inne wyznaczy im budżet. Oczywiście wiele może się dziać na różnych polach walki ideowej o nową, lepszą Rzeczpospolitą, jednak tego nie można nikomu zabronić. Po prostu ci ludzie mają inną wizję państwa i jego przyszłości, a tak się składa że większość społeczeństwa się za nią opowiedziała. W rezultacie mamy to co mamy, nie można obrażać się na rzeczywistość polityczną i odmawiać komukolwiek prawa do sprawowania władzy. Twierdzenia, że ktoś chyba był na proszkach, również dzisiaj już nie przejdą, ponieważ to nie o to chodzi. Skąd więc brak akceptacji stanu istniejącego i dużej części mediów i publicystów?

Na pewno polityka nowego rządu w wielu sferach nie będzie po myśli establishmentu. Natomiast ci, do których będą adresowane reformy, prawdopodobnie nie będą rozumieli ich sensu i głębi. Czy to stworzy możliwość do urabiania opinii publicznej przeciwko nowej władzy i jej działaniom? Przecież w istocie krytykować można wszystko, każdego i każdą decyzję, nawet rządu, którego jeszcze nie ma! Jednakże czy to jest dojrzałe publicystycznie i świadome politycznie dziennikarstwo? Czy w ten sposób dziennikarze i publicyści będą realizować swoją misję publiczną?

Nowa władza ma mandat publiczny na zrobienie bardzo wielu rzeczy, jak go wykorzysta będziemy widzieli już mniej więcej po roku. Do tego czasu możemy wstrzymać się z krytyką, ponieważ odnoszenie rzeczywistości poprzez intencje na własny obraz cudzych starań, to nic innego jak wiara we własną propagandę, czy też może to „coś” co propagandę zastąpiło, gdyż żadna dobrze skonstruowana propaganda nie koncentruje się na krytyce czegoś czego jeszcze nie ma!

Być może część mediów głównego nurtu przybierze postać silnej opozycji? Chodzi o pozycjonowanie linii redakcyjnej w taki sposób, żeby czytelnik nie miał żadnej wątpliwości za jakie treści płaci i czego z grubsza może oczekiwać w znaczeniu politycznym, bo ono jest NAJWAŻNIEJSZE  da wszystkich. Oczywiście dlatego, bo warunkuje cały szereg innych zachowań w życiu publicznym.

Niech zatem będzie i „wojna” części mediów prywatnych z nowym rządem, na pewno będzie ciekawie i interesująco. Z drugiej strony w mediach „niepokornych” nastąpią jakieś procesy afirmujące nową rzeczywistość, na pewno po tym jak spłyną zamówienia na reklamy z urzędów i instytucji publicznych. Interesującym będzie to jak zachowają się media tzw. publiczne? Już nie jest tajemnicą że czeka nas tam nowe rozdawnictwo posad tj. redefiniowanie misji publicznej tych wielkich przedsiębiorstw. Skoro media mają być narodowe, czy też mają odpowiadać potrzebom informacyjnym nowej władzy, to będą musiały się i personalne i programowo dostosować.

Zjawisko, które obserwujemy to nic innego jak próba tworzenia przez niektóre media pewnego rodzaju nadrzeczywistości, w której to media decydowałyby o ruchach i zachowaniach się polityków, jak również umiejętnie mogłyby sterować emocjami mas. Jednak z tymi ludźmi, często doświadczonymi jeszcze w PRL-u, takie proste metody się nie sprawdzą.

Być może czas najwyższy na to, żeby dziennikarstwo nieco dorosło tj. żeby zamiast liczyć na prymitywne reakcje, odzywki, czy też emocje indagowanych polityków, było ich stać chociażby na zadawanie pytań merytorycznych, odnoszących się do dziedzin, za które poszczególni politycy odpowiadają. Jednak tutaj nie można się spodziewać cudów. Nawet jeżeli się „szczuje”, to trzeba to robić mądrze, inaczej można wzbudzić litość wobec obiektu, dla którego chciało się wykreować atmosferę pogardy…

5 komentarzy

  1. Nie tylko mediów ale mam tu na myśli prawie że smarkatych politykierów z PO co bebłają i chyba nie wiedzą co plotą. Myślę, że jak tak dalej pójdzie to ta PO się rozpadnie i tego im życzę. Szkoda, że niektórzy nie pójdą na jabłka czy szczaw.

  2. Dzień Dobry
    Jako że przykładam wagę do szczegółów to mam uwagę do części “żeby czytelnik nie miał żadnej wątpliwości za jakie treści płaci”. Zdanie to w całości powinno być związane z kontekstem słowa “treści” choć artykuł poniekąd objaśnia to chodź nie wprost.

    Istota tkwi w tym czym DZIENNIKARSTWO ideowo być winno, wszak pochodzi od słowa DZIENNIK. Dziennik zaś jest o tym co było i co jest a nie o tym co będzie. Tym co będzie zajmuje się dział Nauki zwany analityką, a tym co mogło by być lecz się nie wydarzy zajmuje się beletrystyka, w szczególności fantastyka naukowa (SF) z naciskiem na fantastyka.

    W samej zaś idei dziennikarstwa bowiem istnieje (a przynajmniej miała być od powstania) zasada naczelna: OBIEKTYWIZM. Prowadzenie dziennika, tym winno się cechować. W zaznaczaniu POPARTEGO DOWODAMI WŁASNEGO PUNKTU WIDZENIA na sprawy przeszłe i teraźniejsze, a nawet przyszłe ale potwierdzone, nie ma niczego negatywnego czy nagannego jeśli cechują się obiektywizmem właśnie (bez emocji spojrzeniem z wielu perspektyw?). Wszystko co obarczone jest nieprawdą, emocjami, atakami ad persona, bezdowodowymi twierdzeniami, wszystko to bliżej jest nienawiści, “wojnie”, temu wszystkiemu co dziś określone jest obiegowym HEJT. Na stop procent nie jest to obiektywizm.

    Nie jesteśmy wolni od nienawiści, no nie. Mamy jednak moc sprawczą, moc uwalniania się od nienawiści, a jeśli razi słowo “moc” to mamy takie umiejętności. Pytanie brzmi: czy czy chcemy z niej skorzystać.

    Wracając do początku: czytelnik nie ma wątpliwości za jaką treść płaci i tym samym “którego wilka karmi”. To jest jak samoczynnie podtrzymująca się reakcja. Płaci (czytelnik) za nienawiść podtrzymując nienawiść skłaniającą do płacenia za nienawiść. Błędne koło. Dlatego OBIEKTYWIZM, prawdziwe dziennikarstwo jest takie ważne. Bo prawdziwe powoduje że nie można kupić nienawiści. Za to można kupić OBIEKTYWIZM nawet jeśli jest z ograniczonej ilości perspektyw.

    Nienawiść, agresja, to stan umysłu, zastrzyk hormonów, niewiele różniący się od tego co dzieje się u ćpunów. Ba, dość łatwo wywołać go samemu zupełnie sztucznie (choć nie polecam bo kontrolę stracić łatwo a granice sztuczności łatwo utracić) Tu śmiało mogę postawić tezę że tzw “dziennikarze” w swojej działalności niewiele różnią się od “dilerów” dopalaczy (czy innego świństwa). Podobnie można powiedzieć o tzw “politykach. Dlaczego jednych ścigamy z mocy prawa (pisanego ale i niepisanego stworzonego przez Naród) a innym wciąż płacimy za “dilerkę” i jesteśmy odbiorcami tego “świństwa”? Uzależnienie. To może jeśli jeszcze mamy resztki świadomości czas na terapię?

    Nie czytać gazet. Wyrzucić telewizor. Radio rozpić o ścianę. Słuchać tylko instrumentalnej klasyki. Czytać powieści i prace naukowe. Myśleć, rozważać, analizować. Zachwycać się światem.

    Pozdrawiam
    Udanego dnia życzę.

    • Dzień dobry. chciałbym pogratulować tej końcówki postu. Jestem na tej drodze, choć o dziwo nie jest łatwa. Jednak zgiełk i hejt wciąga, zbiegowisko nie jest niczym przypadkowym. Aż do utraty kontroli nad sobą. I wtedy właśnie zaczynają tobą sterować.

  3. Autor pisze słusznie: “Po prostu ci ludzie mają inną wizję państwa i jego przyszłości, a tak się składa że większość społeczeństwa się za nią opowiedziała.”

    Tylko CI LUDZIE nie podali dokładnie JAKA JEST TA ICH inna wizja!

    Wiadomo że inna niż za PO-PSL, ale jaka, poza drobiazgami w stylu 500 zł BRUTTO na każde ochrzczone dziecko.

    Ale tekst jest świetny, zwłaszcza zdanie: “żadna dobrze skonstruowana propaganda nie koncentruje się na krytyce czegoś czego jeszcze nie ma!”.

    Pozdrawiam Autora.

  4. Stach Głąbiński

    Określenie “plucie” budzi wątpliwości, gdy nie jest objaśnione konkretnymi przykładami, których ja nie potrafię domyśleć się, gdy chodzi o działanie przeciw PiS. W przeciwnym kierunku natomiast uważam, że termin ten jest usprawiedliwiony np. w stosunku do insynuowania, iż powstałe za granicą nazywanie Polski zieloną wyspą jest rządową autoreklamę nieistniejących sukcesów. Podobny charakter miało postępowanie wobec prezydenta w aferze krzyżowej i w wielu innych wywołanych przez PiS czysto demagogicznego charakteru awanturach.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.