Skąd się bierze ta nienawiść?

Skąd się bierze ta nienawiść w naszym życiu publicznym? Przecież to nie jest możliwe, że dla trzydziestu kilku milionów Polaków – nienawidzić się jest czymś tak powszednim, że powinno zachwycać socjologów i psychiatrów, jako wdzięczny przedmiot do wszelakich badań. Owszem, Mozę i jesteśmy troszkę zazdrośni i homofoniczni, po prostu boimy się wszystkiego, czego sami nie doświadczyliśmy no i obcych, czy też wszystkiego, co obce, a wiadomo, że prawdziwy Polak lubi tylko te filmy i piosenki, które zna, no, bo jakby inaczej!

Jednakże to nie tłumaczy fenomenu powszechnej nienawiści, która w sposób totalny i jednoznaczny uwidacznia się na przykładzie wielkiego narodowego podziału wokół mitów post smoleńskich.

Skąd to się bierze? Trudno orzec, albowiem nie da się tego wytłumaczyć nawet odwiecznym konfliktem na linii wieś-miasto, inteligencja-robotnicy, kobiety-mężczyźni, itp. Nasza nienawiść jest w swojej konstrukcji irracjonalna i nie ma precedensu w historii, albowiem w istocie wynika z jakiś dziwnych zbiorów wzajemnych przeświadczeń o słuszności i prawie do wolności, a przynajmniej do wolności od, czyli prawa do częściowego samoograniczania się części współobywateli, oczywiście ku wściekłości lub smutkowi innej części.

Najpoważniejsi badacze społeczni doszukują się źródła naszych podziałów w kulturze, będącej prostym przełożeniem ideologii chrześcijańskiej i wpływu Kościoła dominującego na kształtowanie światopoglądu ludzi jak również nadawanie tonu życiu publicznemu. Jednakże przyjęcie takiej interpretacji wymaga przeprowadzenia dowodu, którego się przeprowadzić nie da, albowiem udowodnienie, że instytucja reprezentująca ideologię miłości Jezusa – żywego Boga osobowego na ziemi – w wyniku kształtowania i modyfikacji jego przesłania doprowadza ludzi do wzajemnej nienawiści jest najdelikatniej trudne. Nie chodzi tylko o to, że współczesny Kościół dominujący ma wiele twarzy, ale przede wszystkim o to, że ludzie w zasadzie już dawno nie słuchają się tego, co mówią księża, nawet na wsiach. Przecież rozwody, konkubinaty, dzieci z nieprawego łoża i inne tym podobne wynalazki cywilizacji świeckiej są powszechne nawet w małych społecznościach. Nie ma różnic pod tym względem między wsią a miastem, zresztą zawsze można się przeprowadzić, czy też raczej – trzeba uciec jak się nie ma innego wyjścia.

Być może powodem do nienawiści jest zazdrość? Jednakże czy to jest możliwe, żeby wszyscy komuś czegoś zazdrościli i to w takim stopniu, że nie da się przez to normalnie funkcjonować w wymiarze społecznym i politycznym, bo poruszenie jakiegokolwiek istotnego moralnie tematu, na którym siłą rzeczy znają się wszyscy – powoduje tąpnięcie i pęknięcie oraz morze jadu wylewane nawet z trybuny sejmowej!

Ewentualnie i co jest bardzo prawdopodobne – jesteśmy niezwykle małostkowi? Przywiązujemy zbytnią wagę do szczegółów, nie zważając na kształt całości i wpływ na jej kształtowanie, jaki wywiera brak konsensusu a nie jakieś tam w istocie drobiazgi. Ponownie trudno orzec, albowiem ten fenomen dotyczy naprawdę prawie całego narodu, z wyjątkiem może tych, którzy wyjechali z Polski w ramach ostatnich migracji, albowiem zachowują się inaczej niż w kraju. Inne środowisko inne normy, brak presji otoczenia i nawet Polacy okazują się przyzwoitymi ludźmi! Czy to przypadek? Może po prostu przywilej bycia u siebie – na swoim tak na nas wpływa, że nie godzimy się na popuszczenie nawet najmniejszego fragmentu rzeczywistości, gdyż wiadomo jak jest i że trzeba walczyć, „bo zadepczą”?

W ostateczności nienawiść w naszym życiu publicznym jest efektem i pochodną wielu zjawisk i procesów czy też mechanizmów rządzących psychologią społeczeństwa. Wyrażamy ją przeważnie chyba z ostrożności, albowiem dla nas – w naszym mikroświecie i dla naszej zdolności percepcyjnej – nienawiść adresowana do otoczenia jest w swojej istocie podstawowym zachowaniem obronnym umożliwiającym nam przetrwanie w warunkach takich, jakie znamy, – czyli gdzie wszyscy nienawidzą! Jest to, zatem klasyczne sprzężenie zwrotne, powodujące negatywne reakcje otoczenia na bodźce poszczególnych osobników, składające się w całości na krajobraz nie do przejścia i warunki nie do życia dla ludzi o mniejszym poziomie asertywności, czy też mówiąc wprost chamstwa od innych. Dlatego tutaj jest tak jak jest, a jak jest – wystarczy włączyć telewizor żeby się przekonać.

11 komentarzy do “Skąd się bierze ta nienawiść?

  • 2 lutego 2013 o 11:48
    Permalink

    Jedną z przyczyn frustracji wyładowywującej się w agresji słownej i innych formach odczuwanych jako “nienawiść” jest brak łączności między władzą a obywatelami. Ci ostatni są przekonani (a mają do tego podstawy!), że władza, od której zależą jego warunki egzystencji, z jednej strony nie odbiera informacji, które obywatel ma jej do przekazania, z drugiej zaś nie informuje go o swoich problemach. Zwracam uwagę, że krakauer poruszał tą kwestię kilka dni temu w artykule dotyczącym blokady unijnych środków na budowę dróg.
    Zarazem sam krakauer stanowi przykład osobnika praktykującego tą niekomunikatywność, która przejawia się m. in. w tym, że nigdy nie ujawnia choćby śladu zainteresowania opiniami o Jego poglądach.

    Odpowiedz
    • 2 lutego 2013 o 12:26
      Permalink

      Pana niesprawiedliwe i krzywdzące opinie na temat kol. krakauera nie mają racji bytu. Pisaliśmy panu, że autorzy jak najbardziej chętnie będą dyskutować z czytelnikami jednakże prosimy o jakiekolwiek wsparcie dla naszej borykającej się z niedoborami finansowymi fundacji. O ile się nie mylę – szanowny pan nie był zainteresowany wyrażeniem wsparcia… więc… pozdrawiam.

      Odpowiedz
      • 10 lutego 2013 o 13:41
        Permalink

        Wyjaśnienie, iż angażowanie się krakauera w wymianę opinii jest uzależnione od pieniędzy, chyba potwierdza moje zastrzeżenie. Zarazem trzeba pamiętać o tym, że inicjtyw zasługujących na wsparcie jest w Internecie bardzo dużo, a możliwości każdego z nas są ograniczone. Sądzę też, że autorzy korzystający z łamów OP, bez ograniczenia swoich ambicji mogliby wtpowiadać się na stronach takich jak “Wolne Media”, “Nowy Obywatel”, “Salon 24” itp.

        Odpowiedz
        • 10 lutego 2013 o 14:45
          Permalink

          Proszę nie pisać nieprawdy. Redakcja

          Odpowiedz
  • 3 lutego 2013 o 10:48
    Permalink

    Krakauer jest wielki i jako taki nie podlega żadnej ocenie!

    Odpowiedz
  • 11 lutego 2013 o 19:23
    Permalink

    Chętnie zastosuję się do polecenia “Proszę nie pisać nieprawdy. Redakcja”, jednak aby tego dopełnić, musi mi ktoś wskazać, które z moich twierdzeń są nieprawdziwe?

    Odpowiedz
    • 12 lutego 2013 o 00:03
      Permalink

      To już zostawiamy pana skali percepcji 🙂 Z ukłonami …

      Odpowiedz
      • 13 lutego 2013 o 21:57
        Permalink

        Obawaiam się, że Redakcji nie chodzi o moją percepcję, lecz o niemożność wskazania owych nieprawdziwych stwierdzeń.

        Odpowiedz
        • 14 lutego 2013 o 05:57
          Permalink

          Ma pan pełne prawo żywić dowolne obawy! Pozdrawiamy!

          Odpowiedz
  • 17 lutego 2013 o 22:14
    Permalink

    Ale jak ja mam “nie pisać nieprawdy”, kiedy nie wiem, co jest tą nieprawdą?

    Odpowiedz
    • 17 lutego 2013 o 22:15
      Permalink

      Szanowny pan doskonale wie. Proszę odróżniać fakty od myślenia życzeniowego 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.