Polityka

Siłowa walka z ugrupowaniami radykalnymi to poważny błąd państwa

 Na konferencji prasowej w minioną środę 29 maja 2013 r., Pan premier Donald Tusk powiedział „Podlascy Skinheadzi są głęboko zakorzenieni w różnych środowiskach zawodowych, niepokojąco powiązani ze światem publicznym.” Co więcej dodał: „(…) Sprawa ma wymiar społeczny i w jakimś sensie też polityczny (…).” Jeżeli tak mówi premier państwa to jest się czym martwić, ponieważ sprawa dotyczy zjawiska, którego czubek ujawniły niedawno krajowe media – w związku z podpaleniami drzwi do mieszkań w Białymstoku.

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że ten rząd może mieć akurat sporo za złe akurat środowiskom młodzieży o poglądach radykalnych właśnie z tamtego rejonu Polski. Oceniając te przypadki – trzeba mieć na uwadze możliwą propagandę rządową, albowiem przecież wiadomo że chodzi o te same środowiska, które były niedawno aktywne politycznie. Warto przeczytać – „Wyroki za „Donald ma Tolę”? Słów kilka o „matołectwie” i kulturze języka” – przy czym abstrahujemy od natury zjawiska i jego podłoża, które jest ohydne i musi zostać bezwzględnie potępione a rzeczywiści sprawcy oraz inicjatorzy haniebnych czynów przestępczych na tle ksenofobicznym i rasistowskim postawieni przed sądem!

Liczy się inna kwestia – mianowicie, nic się szanowni państwo w polityce nie dzieje zupełnie samo i bez przyczyny. Nie ma czegoś takiego jak samodzielne ujawnienie sprawy poprzez wzrost napięcia społecznego – to są bajki, które można opowiadać widzom seriali tasiemcowych, bo nawet słuchacze pewnego radia – przeważnie ludzie starszej daty doskonale zdają sobie sprawę z czegoś takiego jak prowokacja, psychika tłumu, sterowanie opinią publiczną itd. Nie można tutaj przesądzać – czy te smutne wydarzenia w Białymstoku to wynik wzrostu nastrojów ksenofobicznych tamtejszego społeczeństwa i wyraz braku hamulców wśród tamtejszych środowisk radykalnych, czy też jest to prowokacja kogoś – kto ma w rzuceniu ponurego cienia na mieszkańców regionu i ich dzieci interes. Tego się nie da przesądzić, ponieważ (jeszcze) nie rządzimy tym krajem i nie mamy wglądu w działania służb specjalnych. Jednakże nie ma przypadków w polityce! Jeżeli była akcja – następuje reakcja, albowiem co jest szczególnie ciekawe podobne zjawiska radykalne mają miejsce na terenie całego kraju, a jednak czynniki oficjalne wybrały właśnie białostocczyznę do swoich działań.

Z czegoś to musi wynikać, a prawdopodobieństwo że są to celowo podjęte działania odpowiednich czynników oficjalnych – ukierunkowane przeciwko części obywateli polskich o przekonaniach prawicowych w tym także radykalnych – może być brane pod uwagę. Zwłaszcza jeżeli najpierw nowo mianowany minister od bezpieczeństwa wewnętrznego groźnie kreując się na człowieka z resortu siłowego mówi do nieokreślonego środowiska – „idziemy po was” czy coś podobnego a niespełna trzy tygodnie potem – premier państwa śmie bezczelnie rzucać publicznie oskarżenie na mieszkańców całego miasta – czy też regionu? Nikt się przeciwko temu nie buntuje? Przecież to jest skandal na miarę podania się pana Tuska i jego towarzystwa natychmiast do dymisji, albowiem co to znaczy, że sprawa ma wymiar społeczny? Co prawda premier zaznaczył podczas swojej wypowiedzi, że jest związana z tym kontekstem, jednakże to mimo wszystko jest uogólnienie! Wszyscy mieszkańcy Białegostoku to faszyści? Namawiający swoje dzieci do nienawiści do obcych? Bicia czarnoskórych? Ludzie nie dajmy się zwariować! Nawet dwa podpalenia drzwi – w krótkim odstępie czasu to nic innego jak akt przestępczy – prawdopodobnie tej samej grupy przestępczej. Jeżeli jest motywowana ksenofobicznie to jeszcze nie jest powód, żeby stosować odpowiedzialność zbiorową i mówić o kontekście społecznym.

Problem polega bowiem na tym, że jakoś tak dziwnie się składa, że w tamtej części kraju – ludzie mają głównie prawicowe przekonania polityczne i sympatyzują z prawicową – prawicą, w tym partiami opozycyjnymi wobec tego rządu. Dlatego wszelkie uogólnienia ze strony pana premiera co do wymiaru zjawiska w tamtym rejonie powinny być podparte co najmniej badaniami opinii publicznej lub jakimś monitorowaniem nastrojów radykalnych. Inaczej wszelkie sugerowanie, jak w tym celuje pewna parszywa mainstreamowa gazeta to podłe insynuacje i obarczanie odpowiedzialnością zbiorową całej wspaniałej społeczności – podczas gdy winne są jednostki. Nie ma zgody i nie może być zgody na to, żeby ktokolwiek – nawet premier, nawet w sposób dorozumiany – sugerował, że część naszego społeczeństwa – nazwana terytorialnie wyraża akceptację dla zachowań radykalnie ksenofobicznym i stanowiła dla nich zaplecze społeczne.

Uwaga – jeżeli to co napisano powyżej kogoś oburza – to proszę sobie uświadomić, że pan premier poruszył sprawę w kontekście politycznym – więc mamy pełne prawo snuć dowolne insynuacje, żeby tylko ten kontekst polityczny ujawnić i pokazać jego prawdziwe oblicze. Jednakże pamiętajmy, że nawet jeżeli byłoby tak, że większość mieszkańców Białegostoku to ksenofobiczni-prawicowcy głosujący nawet na liderów skonfliktowanej z rządem prawicowej-prawicy, a spora ilość tamtejszej młodzieży kibicuje pewnemu klubowi piłkarskiemu o wspaniałych tradycjach – przy czym ludzie z tych samych środowisk robili sobie paskudne żarty z premiera lub nawet dopuścili się tych cytowanych przez prasę haniebnych czynów – to jeszcze nie znaczy, że Białystok to Piemont polskiego faszyzmu! Tak jest wszędzie – oto Polska właśnie! Proszę otworzyć oczy i się przyjrzeć temu krajowi – z nieco innej perspektywy niż perspektywa Alej Ujazdowskich lub bogatych pod warszawskich domów. Realia są takie jakie są – nie możemy obrażać się na społeczeństwo. Możemy je edukować, wskazywać wzorce, mówić co jest niewłaściwe. Jednakże nie może być zgody na wzmożoną akcję – w istocie pacyfikacyjną MSW i innych służb państwowych w jednym z regionów Polski, tylko dlatego bo tak naprawdę nie wiadomo o co chodzi, a poziom rzeczywistej agresji i nastrojów społecznych nie odbiega od średniej krajowej.

Będąc porządnym człowiekiem trzeba się po prostu przeciwstawić tej para-pacyfikacyjnej polityce rządu! Dzisiaj Białystok i jego młodzież (wczoraj wygwizdująca premiera – przypadek?) a jutro kto? Związkowcy demonstrujący na wspomnianych Alejach Ujazdowskich? My rozumiemy, że partia rządząca potrzebuje koniecznie systemowego wroga, na którym będzie mogła się skupić i wykazać swoją skuteczność. Co więcej – przestępców trzeba łapać i karać, nie może być taryfy ulgowej, jednakże jeżeli w danej sprawie – odnoszącej się do całej grupy społecznej i do ludności części terytorium państwa mamy do czynienia z taką nadaktywnością państwa i to pobudzoną – w istocie incydentami, to mając na uwadze niedawne – bo bardzo świeże manifestacje polityczne (trzeba przyznać prymitywne) jakie wywodziły się z tamtych środowisk – to można czuć się zagrożonym. Co więcej można odnieść wrażenie, że władza adresuje swoje represje przeciwko środowiskom, które szczególnie były dla niej nieprzychylne a w kontekście równości nad urnami do głosowania – mogą stanowić bardzo liczącą się grupę społeczną, zdolną do przesądzenia o losie demokratycznego mandatu do rządzenia tym krajem. Trzeba pamiętać, że środowiska kibiców piłkarskich – to setki tysięcy ludzi, a nawet miliony. Uderzenie w osoby z najbardziej aktywnych politycznie środowisk kibicowskich a zarazem radykalnych – może być odbierane jako próba wysłania przez obecną władzę sygnału dla całej reszty, żeby nie mieszała się w politykę nie przekazywała jednoznacznie poparcia – na rzecz opozycji.

Wnioski – tutaj nie ma żartów, nie ma przypadków. Ksenofobię i przestępczość należy bezwzględnie zwalczać, rzeczywistych winnych haniebnych wydarzeń w Białymstoku postawić przed sądem. Jednakże nie można obwiniać całej społeczności – jeszcze brakuje, wyciągnięcia im winy za Jedwabne! W czym celuje pewna gazeta mainstreamowa – brutalnie i z krzywdą dla ludzkiej inteligencji kojarząc fakty! Szkoda, że premier nie zachował odpowiedniego dystansu i nazwał sprawę – co prawda w skonkretyzowanym kontekście, ale jednak jako sprawę polityczną. To może budzić znaki zapytania, ze względu na to, że pomiędzy zachowaniami politycznymi środowisk z których mogą wywodzić się ewentualni oskarżeni a panem premierem istnieje rzeczywisty konflikt polityczny. Władza nie może obrażać się na obywateli, dlatego ponieważ mają JAKIEKOLWIEK POGLĄDY. Władza może i powinna pomagać kształtować odpowiednie postawy i wzorce, państwo ma do tego instrumentarium w postaci szkół, w których nawet finansuje lekcje religii i etyki. Jeżeli poprzez para-pacyfikacje siłowe całego środowiska chce zmusić daną społeczność do ideologicznej uległości – to nie dość, że sama wykazuje nieskuteczność swoich działań miękkich, ale na tym wszystkim mocno straci. W efekcie dojdzie do osłabienia państwa i utraty zaufania do władzy i do państwa przez obywateli. Te sprawy trzeba było pozostawić po prostu miejscowej Policji i jeżeli już musiano coś nadzwyczajnego robić to ABW. Brak efektów po prostu rozliczyć personalnie – przeniesieniami do innych rejonów Polski i po sprawie.

Jeżeli natomiast mamy tam rzeczywiście z poważnym kryzysem społeczeństwa i państwa – to premier powinien mieć w swych działaniach specjalne pełnomocnictwa do jak będzie trzeba – wypalenia zła ze struktur państwowych roztopionym żelazem.

One Comment

  1. 1. Bartłomiej Sienkiewicz – Minister Spraw Wewnętrznych – powiedział m.in.:
    “… – Ale jedno mogę powiedzieć, jeśli chodzi o środowiska skinheadowskie: idziemy po was…”

    2. Problem jednak jest realny i jak się wydaje “wyróżnia” Białystok:
    http:// www. bialystokonline.pl/skini-smiertelnie-pobili-chlopaka-przy-prognozach-jest-akt-oskarzenia,artykul,67665,1,1.html
    http:// www. silesia-schlesien.com/index.php?option=com_content&view=article&id=190:biaystok-dla-biaych
    http:// hardstok.blogspot.com/2013/05/biaostocka-nazipromocja.html
    http:// ksiega.nigdywiecej.org/brunatnaksiega.pdf
    http:// barykada161.wordpress.com/
    http:// antifabialystok.blogspot.com/
    http:// www. duno.pl/wiadomosci/polska,news,826.html

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.